Jak pożegnać Lamparda

Wpadam na chwilę, z poczuciem, że o Franku Lampardzie trzeba będzie jeszcze napisać osobno. Wpadam, by podzielić się obserwacją w gruncie rzeczy banalną: coraz trudniej uwierzyć w to, że piłkarz jest dla klubu czymś więcej niż siłą roboczą. Niby nic nowego – czytaliście autobiografię Harry’ego Redknappa, to wiecie, jak West Ham traktował Bobby’ego Moore’a w czasach, gdy piłkarz ten zakończył karierę (nazywanie trybuny jego imieniem miało nadejść później – po śmierci, wcześniej jednej z klubowych legend kazano kupować bilety na mecze), a jednak wciąż się dziwię.

Frank Lampard, który w niezwykle eleganckim i pełnym wdzięczności oświadczeniu ogłosił wczoraj decyzję o odejściu z Chelsea, spędził na Stamford Bridge lat (Boże, jaki ja jestem stary: świetnie pamiętam, kiedy przychodził, grywałem już w Championship Managera, kiedy on występował jeszcze w West Hamie…), zagrał 648 meczów, strzelił 211 bramek. W tej ostatniej kategorii jest rekordzistą klubu – on, pomocnik! Bywały to bramki fantastyczne, jak ta z Bayernem w 2005, albo z Barceloną w 2006 r., ale bywały też niby zwyczajne, strzelane z rzutów karnych, jednak o wielkim znaczeniu dla drużyny – jak ta z marca 2012 r., w meczu z Napoli, kiedy trenowany już przez Roberto di Matteo zespół gonił wynik w przegranej wydawałoby się rywalizacji w Lidze Mistrzów. Nawet w ostatnim sezonie zdobył ich osiem…

Wszystkich tytułów, które za nim idą (trzech mistrzostw kraju, czterech Pucharów Anglii, zwycięstw w Lidze Mistrzów i Lidze Europejskiej) nie ma co wyliczać – wszystkie należą do przeszłości. Frank Lampard ma 35 lat, nie chce się zrobić młodszy. Chelsea proponowała mu ponoć roczne przedłużenie umowy, on chciał zostać dłużej – i tu jest pies pogrzebany. Umowa, której oczekiwał, należała mu się nie tylko za wszystko, co dał tej drużynie w przeszłości, ale także ze względu na to, co mógł jej jeszcze zaoferować – jeśli już nie w pierwszym składzie, to na ławce, a nawet na boisku treningowym. Wspomniany Redknapp nakreślił w swojej książce dobry portret obu Lampardów – ojca i syna – jako pierwszorzędnych profesjonalistów, pracujących więcej i dłużej niż oczekuje trener, dających przykład młodszym. Mieć kogoś takiego w kadrze, dopóki chce grać w piłkę – bezcenne. A kiedy podejmie decyzję o zakończeniu kariery – uczcić meczem pożegnalnym i zatrzymać w klubie na dalsze lata, jako ambasadora. Tak to sobie wyobrażam, z pożytkiem dla wszystkich stron: piękne, zorganizowane specjalnie dla niego pożegnanie (kiedy klaskał do kibiców po ostatnim ligowym meczu na Stamford Bridge wydało się przecież, że zostanie), hołdy klubowego właściciela, trenera, kolegów z drużyny, a nie natychmiastowe spekulacje, czy ma go zastąpić Fabregas, czy może Pogba.

PS. A propos legend i książek o nich: ukazała się właśnie po polsku autobiografia sir Aleksa Fergusona. Dla czytelników bloga „Futbol jes okrutny” istnieje możliwość kupienia jej z dwudziestoprocentrowym upustem. Wystarczy kliknąć na ten link i wpisać kod FJO.

PS 2. Mundial zaczyna się dzisiaj: okazja do rozmowy o mistrzostwach świata w niezłym towarzystwie nadarzy się o godz. 19 w warszawskim Kurorcie nad Wisłą.

23 komentarze do “Jak pożegnać Lamparda

  1. ~ramzes

    Pożegnanie powinno być inne zgadzam się, jednak cd. samej gry to Lamps męczył się na boisku w ostatnim roku,ile było spotkań gdzie był zmieniany po połowie. Odejście Luiza i Franka jest też pewnym wyrazem tego co Mou myśli o środku pomocy i co z resztą było widoczne w tym roku, przegraliśmy LM i ligę bo ta część boiska nie funkcjonowała, poza jednym jedynym Maticem. Lampard to genialny zawodnik, jest wizytówką angielskiej piłki obok Gerrarda, stworzył wielkość Chelsea przez ostatnie 10 lat. Mam tylko nadzieję że nie zostanie sama młodzież na SB bo to będzie trochę wyglądało jak z reprezentacją Polski, nie ma atmosfery, walki i przysłowiowych jaj, pomimo umiejętności technicznych (tyczy się to głównie do CFC;))

    Odpowiedz
    1. ~Stefan

      Niby się męczył, ale Giggs też się męczył jeszcze jakieś 10 lat temu, a potem? A potem zdarzało się, że niemalże w pojedynkę wygrywał ćwierćfinał LM właśnie z Chelsea.

      Należy zrozumieć, że piłkarz po 30 często ma wzloty i spadki formy. Tyle, że tacy doświadczeni piłkarze są na wagę złota i to jak słusznie zauważył autor nie tylko kiedy są na boisku.

      Odpowiedz
  2. ~mediafight

    Ktoś pamięta jak Mou pożegnał Raula w Realu?
    Oczywiście Królewscy tak samo powinni za to dostać po nosie jak i gaffer natomiast nasuwa mi się dokładnie ta sama analogia. Zadnych sentymentów, Murzyn zrobił swoje.

    I tak jak nie lubię MU, to trzeba im oddać honor, że potrafili łagodnie i z klasą zakończyć piłkarską przygodę Giggsa, zachować go w klubie, wykorzystać jego potencjał, pozwolić by stał się ikoną z Old Trafford.

    Chelsea zabrakło klasy.

    Odpowiedz
    1. ~KrólJulian

      No chyba próżno tu doszukiwać się analogii, bo sytuacja, w której trenerem został Giggs znacząco odbiega od w jakiej obecnie znajduje się CFC. Przecież Mou zastąpić raczej nie mógł, a na asystenta trochę za wcześnie… Osoby związane z Chelsea, m.in. byli gracze uważają, że to idealny moment na opuszczenie klubu, a w przyszłości zawsze może wrócić do sztabu trenerskiego. Idąc tym tokiem rozumowania klasy zabrakło Arsenalowi, którego legendy muszą trenować rezerwy MC, bo zabrakło dla nich miejsca w klubie, któremu dali tak wiele…Można mnożyć Wright, Keown, Parlour, Seaman, same legendy, a musiały własny klubik założyć żeby jeszcze mieć kontakt z piłką… To jest dopiero brak klasy…
      A z drugiej strony Wilkins, Clark, Di Matteo, co tu dużo gadać, kulą w płot trafiłeś kolego…

      Odpowiedz
      1. ~hazz2

        Tzn to wszystko to pierdzielenie, bo kto z nas wie czy np. lampard sam nie chciał odejśc i pokopac gdzie indziej ? Media moga sobie pisac różne brednie a temat odejścia lampsa mozna ładnie pociagnąć.

        Odpowiedz
  3. ~ramzes

    buhahahaha no to trafił się pajac, czyżby z czerwonej części Liverpoolu? strzel sobie piwko i się wyluzuj, będzie lepiej w następnym roku;]

    Odpowiedz
  4. ~ramzes

    w związku z tym że kibicuję Chelsea od 1997 roku napisałem przegraliśmy, zarzut beznadziejny, kolega pewnie wtedy się urodził.

    Odpowiedz
  5. ~Janke

    W Lampardzie zawsze bardzo ceniłem jedną rzecz – jego wejścia w akcję w drugim tempie. Niewielu piłkarzy potrafi to robić. Myślę, że astronomiczna liczba goli jak na pomocnika, to efekt własnie tej cechy.

    Odpowiedz
  6. ~airborell

    „Mieć kogoś takiego w kadrze, dopóki chce grać w piłkę – bezcenne. A kiedy podejmie decyzję o zakończeniu kariery – uczcić meczem pożegnalnym i zatrzymać w klubie na dalsze lata, jako ambasadora.”

    Wszystko fajnie, pod warunkiem, że ktoś taki nie oczekuje:

    1. miejsca w składzie za nazwisko,
    2. kontraktu nie odpowiadającego jego obecnej formie i przydatności dla drużyny.

    Odpowiedz
    1. ~KrólJulian

      o to właśnie chodzi, poza tym Chelsea bardzo dba o stabilizację poziomu tygodniówek, więc ktoś musi odejść, by przyjść mógł ktoś…

      Odpowiedz
    2. ~przecinek

      3. Kibice i co poniektórzy zakochani w idolu dziennikarze, mogą tworzyć medialną presję, by legenda jednak grała. Skutkować to może kwasem w zespole i kiepskim wprowadzeniem młodszego zmiennika.

      Lampard jest gościem o IQ oscylującym przy 140-150,widać to w jego grze, ale nie da mu to kontroli mediów. Z rolą rezerwowego, myślę że by się pogodził, ale kasa to problem – z FFP na karku, kluby mają prawo żydzić

      Ktoś rzucił przykład Raula. Absurdalny wręcz. Raul na emigracji potwierdził wielką klasę, w przeciwieństwie do Gutiego(ta święta krowa, na pewno musiała być usunięta). W Realu grałby ogony, nie miałby szansy zaprezentować takiej formy. Byli tacy którzy kwestionowali klasę Hiszpana – bo w Realu każdy by strzelał. Dzięki występom w Schalke, Raul zamknął większości z nich usta na zawsze.

      Odpowiedz
      1. ~airborell

        Raul to jest akurat bardzo dobry przykład. On nie był w stanie już pełnić pierwszoplanowej roli w drużynie ze światowego topu, a roli drugoplanowej pełnić nie miał zamiaru. Dlatego musiał odejść, i jego odejście było dobre dla wszystkich.

        Odpowiedz
        1. ~przecinek

          Z tym absurdem, odnosiłem się do sformułowań tamtej wypowiedzi – jakie to odejście Raula to zło było. Dla mnie też transfer Raula skutkował pozytywami.

          Odpowiedz
  7. ~mruz

    Nie wyobrażam sobie Chelsea bez Franka. Miałem okazję go widzieć kilka razy na żywo gdy grał i z raz w barze „The Bonds” gdy się migdolił z … nieważne. Pure class 🙂
    Mam nadzieję, że szybko wskoczy na stołek asystenta Mourinho a później sam zostanie trenerem 🙂

    Odpowiedz
  8. ~Marcin

    Zatrzymanie zasłużonego piłkarza, z zasługami i przywiązaniem jakie wykazywał Lampard wobec Chelsea jest według mnie bardzo dobrym krokiem bo pozwala na przetrwanie ducha drużyny, a duch drużyny dowodzonej przez Lamparda na boisku był niepowtarzalny – ponad 10 lat nieustannej walki o mistrzostwo w najsilniejszej lidze świata, oraz o zwycięstwo w lidze mistrzów.

    Odpowiedz
  9. ~Tomas_h

    Majkel,

    Nie sposób było wczoraj dojechać na spotkanie….. Masakra – wszystkie główne ulicy późnym popołudniem stały.
    Trudno, może innym razem

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.