Tottenhamu powrót na ziemię

To był o jeden mecz za dużo. Widać było po niedokładnym Eriksenie, po spóźnionych wślizgach (nie tylko przecież Danny’ego Rose’a) i po podaniach pod nogi rywali (Bentaleb i Mason, stwarzający w pierwszej połowie wyborne okazje Sturridge’owi), a także po odpuszczeniu pressingu w drugiej połowie i błędach Llorisa w pierwszej, że w spotkanie z Arsenalem, i w ogóle w cały ten szalony kalendarz spotkań od okresu świątecznego, włożono zbyt wiele. Może gdyby mecz odbywał się jutro, może gdyby Mauricio Pochettino zdecydował się na wprowadzenie kilku piłkarzy, którzy z Arsenalem odpoczywali (Chadli? Fazio? Townsend? Stambouli – tego ostatniego, być może z powodu kontuzji, brakowało nawet na ławce, a z pewnością przydałby się, żeby zmienić zmęczonego Masona), wyglądałoby to inaczej.

Oczywiście pamiętam, że Liverpool był ostatnio w świetnej formie, cieszę się, że dwukrotnie udało się odrobić straty, mam świadomość, że akcja na pierwszego gola (asysta Lameli zwłaszcza) była przedniej urody i doceniam fakt, że walczono do końca. A jednak czuję rozczarowanie, bo pod nieobecność Lucasa walka o środek pola wydawała się do wygrania dzięki walecznemu duetowi Mason-Bentaleb i dynamicznemu, przeżywającemu renesans formy Dembele przed nimi (niestety, Mason i Bentaleb byli cieniami siebie z soboty). Czuję rozczarowanie także dlatego, że nie od dziś słabym punktem Tottenhamu jest lewa flanka, gdzie Rose często pozostaje osamotniony: świetny Ibe robił na Anfield, co chciał, a i Lallana w końcówce przedarł się właśnie tamtędy. Lepsze zmiany zrobił Brendan Rodgers, z tą kluczową – Balotellego na pierwszym miejscu; Paulinho nie załatał dziury po Masonie, a Chadli przy bramce Włocha oglądał plecy Lallany. Szanse na pierwszą czwórkę? Tak samo jak po wygranej z Arsenalem – minimalne. Nie lepiej skupić się na Lidze Europy?

22 komentarze do “Tottenhamu powrót na ziemię

  1. Roger_Kint

    „Szanse na pierwszą czwórkę? Tak samo jak po wygranej z Arsenalem – minimalne. Nie lepiej skupić się na Lidze Europy?”

    Chyba jednak nie lepiej.

    Za wygranie Ligi Europejskiej buki płacą 17:1
    A za 4 miejsce w Lidze tylko 5:1.

    Ja bym się skupił na lidze:-)

    Odpowiedz
    1. Mestwin

      Ja bym się skupił na Lidze Europejskiej-działając zadaniowo można dzięki niej wskoczyć do LM bez młócenia się z każdym w Premier. Ale w sumie wolę, żeby tę szansę wykorzystał LFC 😛

      Odpowiedz
  2. airborell

    Przy okazji – przypomina się jeden z poprzednich sezonów, gdzie fantastyczna seria Kogutów zakończyła się również po dramatycznej porażce z Liverpoolem. Z tym że tam była jednak bardziej frajerska.

    Odpowiedz
  3. hazz2

    Skupić się na Lidze Europy ? Że niby łatwiej ? Ciekawe, bo akurat w niej też grają całkiem niezłe ekipy a z pięć sześć bije Tott na głowę w poukładaniu. Gdzieś tą gadke już wcześniej słyszałem więc autor nie jest w swej opinii odosobniony. Szanse Tott na zwycięstwo w Lidze Europy są dokładnie takie same jak na skończenie ligi w TOP 4 czyli bardzo małe.

    Odpowiedz
    1. hazz2

      A wczoraj to skrzydeł brakowało, bo można było spokojnie rozszarpać tą przecietną obronę Liver ale skoro wychodzi się bez skrzydłowych ( odpalenie Lennona pokazuje , że Poch przypomina trochę mojego idola Boasa ) to czego tu oczekiwać ?

      Odpowiedz
    2. michalokonski Autor wpisu

      Chodzi o szanse na zapewnienie miejsca w Lidze Mistrzów (od tego sezonu ma je również zwycięzca LE).

      Odpowiedz
    3. me262schwalbe

      Zgadzam się, że szanse Tott, na miejsce w pierwszej czwórce są małe, mniej więcej jak 1:5 jak napisał wcześniej Roger. Wobec tego kto ma większe szanse na pierwszą czwórkę (oprócz CFC i MC)???
      Kiedyś pisałem, że szanse na to, że MU zajmie miejsca 6-8 po osieroceniu (nie bójmy się tego słowa) przez czerwononosego są mniej więcej jak 1:4.5. Czyli jednak szanse na to, że tak się stanie nie są małe.

      Odpowiedz
      1. KrólJulian

        pamiętam tę Twoją przepowiednię o 7 latach chudych, z ciekawości zerknąłem na terminarz i brak Manchesteru w 4ce muszę wcale mnie nie zdziwi… S’tonowi również daję małe szanse-głównie ze względu na krótką ławkę i niełatwy terminarz. Wychodzi więc na to, że jednak Arsenal i Koguty. W takiej sytuacji droga przez LE jest znacznie bardziej kręta, tam nie ma spotkań o pietruszkę, ekip, które o nic nie walczą. Im szybciej odpadną tym lepiej dla nich, skupią się na PL. Z drugiej strony letnie transfery MU stanęłyby pod znakiem zapytania, jaki ambitny piłkarz chciałby grać w LE.. Jak mawiał Robben, jak mam grać w LE to lepiej wcale nie grać w pucharach…

        Odpowiedz
        1. przecinek

          Arsenal wydaje się być z tej grupy najpewniejszy, coby nie gadać o Kanonierach, w LM są zawsze, poniżej pewnego poziomu nie schodzą.

          Zostaje trzech chętnych. I to Southampton potrafi się najlepiej bronić. Za to Tottki z 25 spotkań, gola nie stracili w ledwie 6. Najbliższy mecz z West Hamem, nie zdziwię się jeśli Alladryce będzie miał pretekst do poużywania sobie na konferencji pomeczowej.

          Odpowiedz
          1. KrólJulian

            tak, też mi się wydaje, że jednak Arsenal z tej grupy jest faworytem do 4ki, no chyba że zawojują LM i w terminarzu zrobi się ciasno, a kontuzji przybędzie, ale ten scenariusz jest raczej mało prawdopodobny…

    4. KrólJulian

      pełna zgoda, przez LE łatwiej by nie było, poza tym ryzyko większe, 1 słabszy mecz i do widzenia, a w PL zawsze można jakoś to nadrobić. mam nadzieję, że Koguty będą w 4ce kosztem MU, zawsze to powiew świeżości, no i szansa na to, by sprawić tam jakąś niespodziankę…

      Odpowiedz
  4. ramzes

    Arsenal i United skończą w pierwszej czwórce i podejrzewam że to właśnie diabły będą musiały walczyć w eliminacjach. Reszta jak przyjdzie co do czego opadnie z sił, w drużynach które wczoraj potykały się jest za dużo przeciętniaków i to boisko weryfikuje, LE – nic więcej.

    Odpowiedz
  5. simek

    To miejsce w LM dla zwycięzcy LE to będzie znowu kosztem 4 miejsca w lidze? Mogliby dopuścić możliwość 5 zespołów z jednej ligi w sytuacji gdy jej przedstawiciel wygrywa LM lub LE.

    Odpowiedz
  6. michal77

    pesymizmem powiało,
    bo ja najbardziej pamietam momenty gdy koguty osaczały liverpool tak jak to robiły z arsenalem,
    i zgodzę sie, że mason i bentaleb słabo wypadli, i za późno wszedł paulinho

    Odpowiedz
  7. Polaś

    Muszę przyznać, że van Gaal jest jednak prawdziwym magikiem.
    United w tym sezonie zagrało 3, a może nawet 4, ładne mecze. Reszta była po prostu słaba.
    I tak (przepraszam za wyrażenie) żałośnie grająca drużyna, jak chociażby wczoraj, wciąż ciuła punkciki i ma nawet szanse na wicemistrzostwo!
    Magia! To jest po prostu magia!

    Odpowiedz
    1. KrólJulian

      jeśli faktycznie będą na pudle to będzie to magia, jeśli poza top 4 to będzie to żenada. nie ukrywam, że ta druga ewentualność jest chyba bardziej prawdopodobna, biorąc pod uwagę terminarz i fakt, że limit szczęścia już dawno wyczerpali…

      Odpowiedz
    2. przecinek

      W sumie De Gea mógłby nosić przydomek „magik”, lub lepiej „czarodziej”.

      Nieee, powinien nosić miano „Gandalf” – YOU SHALL NOT PASS!!! 😉

      Dodam, że United LvG ma tylko 6 pkt więcej niż w analogicznym momencie poprzedniego sezonu. A w tym nie mają obciążeń związanych z europejsiki pucharami, zatem te 6 pkt nie robi przesadnego wrażenia.

      Odpowiedz
  8. Skilaczi

    Ludzie miauczycie!

    3 punkty do 4 miejsca w tabeli, nikt nie wierzy. Jeszcze wiele meczy, teraz przerwa tygodniowa, w lidze słabsze drużyny, liczę na to że pozostaniemy w kontakcie z top4 długo, a potem? Cóż, nie będzie łatwo, ale sory, pytania, czy nie lepiej się skupić na Lidze Europy, to pytania odsłaniające ciepło-ciamciam-dupkowy charakterek pytającego. W lidze Europy, zagramy jeden słaby mecz i już nas nie ma. I po marzeniach na awans do LM. Ligę Europy – nie oszukujmy się – wygra drużyna lepsza, i to ograna w pucharach europejskich. W tym sezonie w PL, rozkładając siły, będziemy w kontakcie, i kto wie? A 5-6 miejsce też dobre!! 🙂

    A co do przegranej z Liverpoolem: mnie mecz się podobał, nie był ani wpadką (jak z CP) ani to nie były baty. Ja czuję może nie satysfakcję, ale coś w rodzaju dumy po tym meczu. Wg mnie optymistycznie każe patrzeć w przyszłość. Kibice Tottenhamu: nie bądźcież k*** tacy smutni, zachowajcie trochę tego uczucia na zmaganie się z rakiem!
    #COYS

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.