Agueroooooo!

Tak, oczywiście, Manchester United praktycznie jest już mistrzem Anglii. Tak, oczywiście, równie słabego mistrza Anglia dawno nie miała. Ilustracji tez tezy znalazłoby się dużo więcej niż tylko dzisiejsza, i nawet nie trzeba sięgać aż do Ligi Mistrzów – także w Premier League meczów, w których sir Alex Ferguson dawał się przechytrzyć rywalom, znalazłoby się trochę, o czym jako kibic drużyny, która zdobyła w dwumeczu z MU aż cztery punkty, mogę zaświadczyć z łatwością.

Najprościej symbolem tej słabości uczynić Wayne’a Rooneya i zapytać dlaczego piłkarz ten od tak dawna nie strzelił gola rangi dzisiejszego trafienia Sergio Aguero. Nie klasy tego trafienia (i poprzedzającego je biegu, z przyklejoną do nogi piłką i trzema zamachami, na które nabierali się mijani po drodze gracze gospodarzy) – tej mógłby Argentyńczykowi pozazdrościć jego najgalaktyczniejszy kolega z reprezentacji – ale znaczenia właśnie. Mamy oto mecz, w którym drużyna potrzebuje błysku geniuszu jednej ze swoich ikon… Gdybyż tylko ta ikona nie była tak cholernie ociężała…

Akurat Rooney wróci do formy po wakacjach, nie mam co do tego wątpliwości – tak samo jak nie mam wątpliwości co do tego, że jutrzejsze media nie zostawią na nim suchej nitki. I chyba także co do tego, że Roberto Mancini pozostanie trenerem Manchesteru City również w kolejnym sezonie – bo jak już wspomnieliśmy angielską prasę, to wypada powiedzieć, że w tych dniach wyssała z palca m.in. tezę, iż jeśli menedżer MC przegra te derby, będzie musiał odejść. Jasne, że skala wydatków, które wiązały się z wygraniem przez ten klub mistrzostwa Anglii, jest na tyle bulwersująca, iż trudno myśleć o jego właścicielach z sympatią. A przecież akurat w kwestii polityki personalnej nie sposób odmówić szejkom zdrowego rozsądku: kiedy już komuś powierzyli drużynę, są cierpliwi i konsekwentni, nawet Marka Hughesa trzymali dłużej, niż było trzeba.

Dziś Roberto Mancini dał radę po raz kolejny. Już w pierwszej połowie – niezwykle otwartej, co jednak nie dziwiło, zważywszy na tendencje MU do gry z kontrataku, podobieństwo ustawienia obu drużyn i inteligencję, z jaką tacy Silva czy Welbeck potrafili uwalniać się spod opieki kryjących ich zawodników (czasami wyglądało to jak starcie drużyn grających w ustawieniu 4-2-4) – piłkarze MC grali szybciej i podawali celniej, parę razy pozostając tak naprawdę o centymetry w skuteczności ostatniego podania. W drugiej połowie podkręcili jeszcze tempo, zmusili Ryana Giggsa do błędu i wyszli na prowadzenie do uderzeniu niezłego skądinąd Milnera. United wprawdzie szczęśliwie wyrównało, po rzucie wolnym van Persiego, samobójczym trafieniu naciskanego przez Jonesa Kompany’ego i przy nadmiernej chyba bierności Harta. Później jednak… Zachwycaliśmy się ostatnio fenomenalną postawą Carricka w tym sezonie, ale przyznacie chyba, że ani on, ani Giggs nie byli w stanie narzucić rytmu gry, a przestrzeń, jaka otwierała się za ich plecami dla Silvy, Nasriego, a w końcu Aguero, prosiła się o nieszczęście. Dlaczego Giggsa nie zastąpił Cleverley, póki jeszcze nie było za późno?

Od analizy taktycznej mamy Michaela Coxa. To, co wydarzyło się na 12 minut przed końcem meczu, wybiło się wszakże ponad strategiczne niuanse: było błyskiem geniuszu. Oto Yaya Toure znalazł w końcu przed polem karnym Sergio Aguero – będącego ponoć nie w pełni sił i dlatego zaczynającego na ławce zawodnika, którego podobny gol, choć strzelony innemu rywalowi, strącił MU w otchłań w ostatniej minucie ostatniej kolejki ostatniego sezonu. Później zaś… nic się nie stało. Żadnego Fergie Time, żadnego szalonego pościgu Czerwonych Diabłów. Mancini miał rację, kiedy mówił przed meczem, że problem z MU to problem ze strachem, jaki się odczuwa grając przeciwko tej drużynie, i że jeśli ów strach uda się opanować, to…

Nie taki Diabeł straszny, jak go malują.

PS Zapraszam na profil facebookowy mojego bloga i mojej książki. Tam też, mam nadzieję, będzie się dało podyskutować, wrzucić ciekawego linka, podzielić się informacją. Nie tylko dla piłkoholików, mam nadzieję.

68 komentarzy do “Agueroooooo!

  1. ~Stefan

    Zastanawia mnie tylko jak to cholera jest, że ilekroć United zostaje mistrzem Anglii to słyszę, że „…oczywiście, równie słabego mistrza Anglia dawno nie miała.”.

    Nawiasem mówiąc United wciąż mistrzem Anglii nie jest, do zdobycia pozostało 21 punktów, przy 12 punktach przewagi

    Odpowiedz
  2. ~marcinoo

    Naprawdę tak słabego United jak w tym sezonie dawno nie widziałem… No chyba, że sezon temu, jak tracił bramki z Evertonem 😉 Ale jeśli tak słabe United, ma aż 12 pkt. przewagi nad City to pokazuje jak mizerna jest BPL. Wydaje mi się, że Liga Mistrzów w tym roku doskonale pokazała, że źle się dzieje z angielskimi klubami. Czy któraś z drużyn gra naprawdę fajny i skuteczny futbol? Żadna z czołówki nie zachwyca.
    Co do meczu, City zdecydowanie zasłużyło na wygraną, Rooney kompletnie nie w formie, środek pola to tragedia, a że Van Persie w końcu się zatnie po braku sezonu przygotowawczego to można było przewidzieć, inna sprawa, że prawie w ogóle nie dostaje piłek, z których mógłby coś stworzyć.
    Ale najbardziej szokujący regres zanotował Valencia. To co on wyprawiał swego czasu z obrońcami na ten jeden zwód, to było niesamowite i jeszcze potrafił wrzucić piłkę na nos. A teraz? Umie tylko biegać, a i to niezbyt dobrze czasami mu wychodzi.
    Z United w takiej formie, naprawdę zaczynam myśleć jednak, że gra o mistrza wcale nie jest skończona, bo terminarza też nie mają jakiegoś przyjemniutkiego.

    Odpowiedz
    1. ~parasite

      Skoro tak słabego united jak w tym sezonie, dawno nie widziałeś, to muszę cię rozczarować 😉 w tamtym sezonie było jeszcze gorzej, ale to również może świadczyć o tym, że chyba nie często oglądasz mecze diabłów … czyli zdanie: o słabym united i mizerności BPL – można włożyć między bajki 😉

      p.s. tak, jestem kibicem united, ale nie piszę tego wszystkiego dlatego,że dzisiaj przegraliśmy z niebieskimi ( bo byliśmy wyraźnie słabsi w tym meczu ), ale po to, że niektóre stwierdzenia które tutaj padają, są „nie do końca prawdą” ;). Niepotrzebnie pisane na wyrost, lub wyolbrzymiane.

      Odpowiedz
  3. ~parasite

    „…równie słabego mistrza Anglia dawno nie miała”.

    – chciałbym przypomnieć o zeszłorocznym ( to chyba nie tak dawno prawda ? ) mistrzu, który w kolejnym sezonie, nie potrafi wyjść z grupy w lm …

    „Ilustracji tez tezy znalazłoby się dużo więcej niż tylko dzisiejsza, i nawet nie trzeba sięgać aż do Ligi Mistrzów – także w Premier League meczów, w których sir Alex Ferguson dawał się przechytrzyć rywalom, znalazłoby się trochę, o czym jako kibic drużyny, która zdobyła w dwumeczu z MU aż cztery punkty, mogę zaświadczyć z łatwością.”

    – jeśli przechytrzenie przez rywali ma oznaczać remis lub przegraną, to do tej pory, ferguson dał się przechytrzyć 6 raz ( 2 remisy i 4 porażki ), druga drużyna w tabeli została przechytrzona 12 razy…, więc to chyba nie jest aż tak dużo ??

    „Najprościej symbolem tej słabości uczynić Wayne’a Rooneya i zapytać dlaczego piłkarz ten od tak dawna nie strzelił gola rangi dzisiejszego trafienia Sergio Aguero.”

    – prawdopodobnie dlatego, że w tym sezonie, grając u boku robina, ma zupełnie inne zadania do wykonania w drużynie, niż w poprzednich sezonach.

    „zmusili Ryana Giggsa do błędu”

    – trudno nazwać zmuszeniem do błędu biegnięcie za piłkarzem – a przynajmniej na tym poziomie rozgrywek. Ryan mógł spokojnie wybrać podanie do tyłu. Decyzja o zagraniu piętą raczej nie była spowodowana biegnącym za nim ( o ile się nie mylę ) Barrym. Giggs popełnił błąd, ale trzymajmy się faktów i nie nazywajmy tego „wymuszeniem”

    „United wprawdzie szczęśliwie wyrównało, po rzucie wolnym van Persiego”

    – jak to mój kolega – fan bayernu, powiedział: robben mógłby się uczyć takich dośrodkowań od robina. Biorąc pod uwagę, to w jaki sposób van Persie dośrodkował, o szczęściu mówić nie można. Piłka bita w ten sposób na 5m pola karnego, zazwyczaj kończy się bramką – strzeloną przez swoich lub samobójem.

    „Dlaczego Giggsa nie zastąpił Cleverley, póki jeszcze nie było za późno?”

    – ponieważ nic by nie wniósł do gry. Oglądam mecze united regularnie i uważam, że o wiele lepszym wyjściem jest doświadczenie i spokój giggsa przy rywalach typu: toure, milner, silva i nasri, niż młodzieńcza fantazja toma, która odpali, albo i nie …

    Odpowiedz
    1. Michał Okoński Autor wpisu

      Dobrze, rozwińmy więc myśl: słaby mistrz słabej ligi. Owszem, 25 zwycięstw, ale odniesionych nad rywalami stawiającymi poprzeczkę niezbyt wysoko, w sam raz na bajeczną w pierwszej fazie sezonu skuteczność van Persiego, szybki atak wyprowadzany skrzydłami, diabelnie skuteczne stałe fragmenty gry, a przede wszystkim: zakodowaną w tej drużynie wolę i zdolność zwyciężania, paraliżującą nogi większości rywali nawet jeśli akurat wyszli na prowadzenie. Nie jest to mało, ot, w sam raz na Premier League w jej obecnej kondycji, gdzie ze swoimi niemożnościami zmagali się czy zmagają również inni wielcy dotąd, z Arsenalem i Chelsea w pierwszym rzędzie. Ale też i z MC – gdyby wczorajszy mecz pokazać komuś, kto nie ogląda tej ligi stale, miałby chyba kłopot ze zrozumieniem, jak to możliwe, że zespół, który potrafi tak grać, traci do United 12 punktów.
      Przypomnijcie sobie, oprócz wczorajszej porażki z MC, niedawne dwumecze z Chelsea i z Realem, w których wyliczone wyżej zalety niwelowała niezdolność kontrolowania gry. Nie, nie fetyszyzuję posiadania piłki, widzę po prostu, jak w starciu z naprawdę wymagającymi rywalami obnaża się miękkie podbrzusze, pardon: środek pola przyszłych mistrzów Anglii. Carrick, Giggs i cofający się Rooney na Barry’ego, Yaya Toure i Silvę… to starcie mogła wygrać tylko jedna strona. Nie zawsze da się grać bez asekuracji i pressingu, czekając na kontrę, nie zawsze da się gonić wynik po niefrasobliwym początku, nie zawsze da się przejść do porządku dziennego nad błędem któregoś z czołowych zawodników (wczoraj Giggsa)… W tym punkcie chyba się zgodzimy: na Old Trafford powinien trafić nie tylko puchar za mistrzostwo kraju, także jakiś mistrzowski pomocnik.

      Odpowiedz
      1. ~mietek

        I w tym momencie, wyciągając przykład meczu z Realem, już się Pan kompletnie skompromitował. Właśnie w meczu z Realem, wszyscy przyznamy że a absolutnym faworytem do wygrania LM, Manchester United pokazał dobitnie że tą drużynę można wciąż wymieniać jednym tchem z absolutną czołówką Europy (Real, Bayern, Barcelona). W pierwszym meczu Manchester zrobił swoje (bo jaka drużyna nie broni się przed Realem grającym u siebie), w drugim meczu kompletnie przechytrzył Real. Jedyne co Królewscy potrafili zrobić, to bezproduktywne wymienianie piłki. Nawet po czerwonej kartce (bo wszyscy wiemy że to była śmieszna decyzja), kiedy dostali 2 gole (które można znowu usprawiedliwić szokiem jaki doznali – wcale sie nie dziwie), rzucili się w dziesięciu na Real i gdyby nie Diego Lopez i szczęście pewnie by im się udało. Manchester w tym dwumeczu był lepszy, Manchester zasłużył na awans, Manchester udowodnił że to wciąż absolutny top Europy. W Anglii znowu pierwsza część sezonu to fatalna obrona, lecz niesamowity atak. Środek – już nawet obrona została naprawiona. Czego chieć więcej?
        I tylko ta końcówka (tak gdzieś od tego meczu z Realem – nie wiem może to też coś w psychice?) beznadziejna. Słabi w dwumeczu z Chelsea, słabi w derbach, te mecze które wygrali w lidze też bardzo słabe. Mam nadzieje że na koniec sezonu wróci wielki Manchester z okresu zimowego i pokaże Panu, jak gra mistrz Anglii, udowodni jak bardzo się Pan mylił.
        Przepraszam że takie przydługie, mam nadzieje że komuś w ogóle będzie się chciało to czytać:)
        PS. też chciałbym jeszcze jednego dobrego pomocnika ale tylko na zasadzie wartości dodanej do drużyny:)

        Odpowiedz
      2. ~parasite

        Panie Michale, 25 zwycięstw nad rywalami, którzy stawiają poprzeczkę niezbyt wysoko mogły również wykorzystać inne topowe drużyny ligi ( z goniącym teraz tottenhame, czy walczącą o lm chelse ), ale nie zrobiły tego – kto im zabronił ? 😉 Być może w takim razie, skoro udało się to zrobić tylko jednej drużynie, to może ta poprzeczka, jednak nie była tak nisko ?
        O skuteczności robina z początku sezonu, rzeczywiście nie będę dyskutował, bo ma Pan rację, jednak co do skutecznych skrzydeł nie zgodzę się – mamy najsłabsze skrzydła od lat … valencia, nani i young – nasi typowi skrzydłowi, w tym sezonie są zupełnie bez formy.
        Naprawdę nie jest sprawiedliwym patrzeć na MC i UNITED jedynie przez pryzmat wczorajszego meczu, a takie odnoszę wrażenie czytając zdania pokroju „gdyby wczorajszy mecz pokazać komuś, kto nie ogląda tej ligi stale, miałby chyba kłopot ze zrozumieniem, jak to możliwe, że zespół, który potrafi tak grać, traci do United 12 punktów”. Ponieważ „tak grać” przez jedno czy nawet kilka spotkań może nawet Southampton wygrywając z Chelsea – każdym zdarzają się tak dobre mecze.
        No i w końcu, czy „wola i zdolność wygrywania” jak to Pan określił to własnie nie cechy MISTRZÓW ??!! Tym stwierdzeniem zaprzecza Pan swoim wcześniejszym tezom ( tezą ? ) ….

        Odpowiedz
  4. ~kris222

    Dotychczas MU wygrało 2x z Liverpoolem, 1x z City, 1x z Arsenalem i 1x z Chelsea w obecnej kampanii, więc to nie jest chyba jakiś zły wynik z drużynami z czołówki…Nie da się wygrać każdego meczu, a kiedy United przegrywa, to od razu zaczyna się gadka o słabym sezonie…Mi w głowie pozostanie 2 mecz z Realem Madryt, w którym Królewscy byli bezradni jak dzieci we mgle i wtedy zobaczyłem, że MU jest zdolne dalej wygrywać w Europie. Oczywiście środkowy pomocnik jak najbardziej się przyda, ale już inne pozycje są bardzo mocno obsadzone.

    Odpowiedz
    1. ~tomek

      Ja też byłem pod wielkim wrażeniem meczów z Realem – niesamowity Wellbeck. I te śmiałe decyzje Fergusona w rewanżu, i zdominowany taktycznie Real, drużyna na papierze dużo lepsza (najdroższa w historii, Mourinho, Ronaldo itd..). Zgadzam się, że potencjał jest, i występy były „europejskie” jak za dobrych lat.

      Dla mnie największa porażka w tym sezonie to mecze z Chelsea… O ile mecz z Realem można wytłumaczyć, bo z takim rywalem liczą się detale, to z Chelsea trzeba było wygrać. A tak to z decydujących meczów na „wiosnę” nie udał się w sumie żaden. Z City to nie jest tragedia, z tak dobrym rywalem ciężko grać mając w świadomości przewagę punktową, no i bez tej adrenaliny (po odpadnięciu z CL i FA cup).

      A czy United to „mocny” czy „słaby” mistrz (o którego trzeba jeszcze powalczyć)? Dla mnie bez wątpienia mocny. Przez 3/4 sezonu drużyna grała naprawdę dobry futbol, a nawet ostatnio, gdy już nie zachwyca (bo van Persie) to spokojnie zbiera punkty swoimi 1:0. A że nie ma 3 angielskich drużyn w półfinałach, no cóż, w piłce są cykle 🙂

      Odpowiedz
  5. ~Marcin

    Nawiązując do tekstu jest pewna niespójność co do pisania o możliwościach Manchesteru United w tym sezonie. Czytam Pana blog często, niestety w tym sezonie nie oglądam ligi angielskiej wcale. Przy okazji porażek ligowych pisze się, że MU jest bardzo słaby, przy okazji porażki z Realem pojawiło się stwierdzenie, że MU odpada, mimo, że jest najsilniejszą drużyną tej edycji LM. Swoją drogą, co się stało z Robinem van Persie w drugiej części sezonu ? Mniej angażuje się w grę, zmienił pozycję, jest mniej skuteczny ?

    Odpowiedz
  6. ~dawid

    Ludzie czy wy nie widzicie, że United w tym sezonie zabiła LM? Do 60min w meczu z Realem wszytko było pięknie ładnie, a ten „wielki” Real nie istniał…
    Śmiać mi się chce jak czytam teksty o najsłabszym mistrzu Anglii, albo o 4 punktach zespołu jednego gracza o nazwisku Bale…
    Niektórym żal dupe ściska, że po raz kolejny zostali wydymani przez starego szkota, a ich ukochany team znowu nie awansuje do LM, pozdrawiam.

    Odpowiedz
  7. ~Bartłomiej

    Oczywiście, że mistrz jest słaby. W tym sezonie liga została wygrana przez genialnego Van Persiego, trochę szczęścia w kluczowych momentach, świetne fragmenty gry i w niemałym stopniu przez fantastycznego De Gee. Tyle ze strony United, bo jednak konkurencja też ma swoje problemy. Akurat szybki atak skrzydłami to nie był atut MU w tej kampanii, trójka Nani, Valencia i Young wypracowali wspólnie 1 bramke i 9 asyst (poprzednio- 18 bramek i 30 asyst). No i oczywiście ta wspaniała wola walki (swoją droga woda na młyn fergusona, który uparcie twierdzi, że ciężka praca oznacza więcej niż umiejętności, vide casus Valencii w tym sezonie).
    Ewidentnie coś w tej drużynie przestało działać po meczu z Realem, ale wielką drużynę powinna się podnieść i walczyć dalej- bo przecież wciąż było o co. Tymczasem United się poddali, zarówno piłkarze, jak i Ferguson, który z ligi uczynił tak mocny priorytet, że nie starczyło sił na FA Cup (wystarczy spojrzeć na skład ligowy w meczu z Sunderlandem, 2 dni przed meczem rewanżowym z Chelsea).
    Ten zespół nie ma pomysłu jak grać, więc oddaje inicjatywę. O ile w starciu z realem takie było założenie i faktycznie zadziałało (wszak RM słabo gra w ataku pozycyjnym), tak sprawa z MC wyglądała zupełnie inaczej. Byli po prostu zbyt słabi, żeby grać w piłkę, więc ograniczali się do wrzutek w pole karne z każdej pozycji (nikt przy zdrowych zmysłach nie nazwie tego taktyką).
    A wszystkiemu winny jest Ferguson niestety. Ten zespół tkwi w erze kamienia łupanego jeśli chodzi o sposób przeprowadzania ataków, brak pressingu i kontroli spotkania- to, o czym pisał Michał. Gdyby Fergie uczył się na błędach, to była by nadzieja na odrodzenie, ale ciągłe wystawianie Giggsa w środku pomocy, Valencii (bez formy od początku sezonu) na prawym skrzydle i rzucania Jonesa po całym boisku nie wróży Manchesterowi żadnych rewelacji.
    Fakt, United wygrało wiele spotkań wagi ciężkiej. Pamiętajmy jednak, że pierwsze zwycięstwo z Liverpoolem odnieśli, będąc słabszą drużyną, z City udało im się przeprowadzić 2 kontry ze skrzydeł (bardzo rzadko im się to udaje, o czym już wspominałem), z Chelsea- gol ze spalonego.
    Wniosek ogólny: kibice MU przyzwyczaili się do wygrywania spotkań, w których są wyraźnie słabsi od rywala. A od RVP wymagają cudów w każdym meczu.
    Dobry dwumecz z Realem traktowałem jako dobry prognostyk dla tej drużyny, miałem nadzieje, że utrzymają dobrą formę. Patrząc jednak na grę w pierwszej części sezonu (co kolejke pogoń), i teraz w końcówce zastanawiam się, czy te spotkania z RM nie były aby wyjątkiem w całej tej przeciętności Manchesteru, którą obserwujemy już nie pierwszy sezon. A porównywanie obecnego składu do tego z 99’ i 2008’ zakrawa o żart.

    Odpowiedz
    1. ~dawid

      Z Twojego tekstu wynika, że United to jest słaba drużyna, od taki średniak, ale w takim razie jakim cudem zostaną oni mistrzem Anglii? Gdyby to było takie proste jak piszesz to Stoke mogło by być mistrzem… pozdro

      Odpowiedz
      1. ~Bartłomiej

        Mistrzem Anglii zostają absolutnie zasłużenie. W pierwszym akapicie przedstawiłem, co moim zdaniem przesądziło o ich zwycięstwie. Pozdrawiam

        Odpowiedz
    2. ~mietek

      no i żałuje że ten żałosny komentarz przeczytałem… nie mówie trochę faktów tu jest ale generalnie kpiną to są tezy postawione tutaj…

      Odpowiedz
      1. ~Bartłomiej

        Odnosząc się jeszcze do Twojego poprzedniego komentarza- czy dwa dobre mecze z Realem Madryt świadczą o tym, że United jest „absolutną czołówką Europy”? Moim zdaniem nie, pamiętajmy, że w poprzednim sezonie nie wyszli z grupy, a w tym tak na prawde RM był jedynym poważnym przeciwnikiem, bo przeciwnicy w grupie to-powiedzmy sobie szczerze- nie był wysoki poziom trudności. Mając w perspektywie ten i poprzedni sezon w pucharach MU po prostu nie zgadzam się, że można ich uznać „topem Europy”. No chyba, że należą do nich wszystkie zespoły wychodzące z grupy, ale dla mnie top Europy to są półfinaliści LM. „Słabi w dwumeczu z Chelsea, słabi w derbach, te mecze które wygrali w lidze też bardzo słabe.” Ty to napisałeś, więc chyba choć trochę podzielasz moje (i nie tylko zdanie) o słabym mistrzu.
        Natomiast zgadzam się z Tobą, że dobra końcówka sezonu może pozostawić dobre wrażenie MU.

        Odpowiedz
        1. ~dawid

          Słabe derby chyba tylko wczorajsze, bo w pierwszym meczu absolutnie zasłużona wygrana, a wtedy gola jeszcze na 3-1 strzelił Young, który został niesłusznie nieuznany…
          Moim zdaniem po 2 meczach z Realem można twierdzić, że United jest blisko światowej czołówki, ale brakuje trochę ognia w pomocy.

          Odpowiedz
          1. ~Bartłomiej

            „w pierwszym meczu absolutnie zasłużona wygrana”
            MU oddało w tym meczu 3 celne strzały i wygrało 3-2, (przy 9 strzałach celnych MC i 8 rzutach rożnych- MU miało ich całe 2). Więc podtrzymuje swoją teze, że troche szczęścia mieli, choć faktycznie powinno być 3-0 wcześniej po nieuznanym golu Younga.

          2. ~xpander

            @Bartłomiej

            A w meczu poniedziałkowym było z kolei odwrotnie. To MU miało więcej strzałów i przeważało w praktycznie każdej kategorii statystycznej. Poza bramkami.
            Statystyki o niczym nie świadczą, co pokazały właśnie oba mecze derbowe. W pierwszym dużo lepsze było United, w poniedziałek- City.

    3. Michał Okoński Autor wpisu

      Dziękuję za ten komentarz. O coś podobnego mi chodziło, choć pewnie mniej radykalnym językiem wyrażone 😉 Szukam jakiegoś innego przykładu, żeby zilustrować to, o co mi chodzi. Może tak: macie listę przebojów, na której króluje słabsza piosenka świetnego skądinąd zespołu. Króluje, bo inne piosenki są jeszcze słabsze, naprawdę nie ma sensu na nie głosować. To, że króluje, nie oznacza, że zaczynacie uważać ją za arcydzieło, zwłaszcza że przed paroma laty słuchaliście już arcydzieł, pamiętacie, że poprzednie płyty tej kapeli były lepsze i macie nadzieję, że ta następna, przyszłoroczna, znów będzie super.

      Odpowiedz
      1. ~parasite

        Zilustrowanie całkiem, całkiem 😉
        ale Panie Michale, ( pomijając już fakt, że kolega mietek, w dużym uproszczeniu i skrócie, ale jednak napisał kilka mądrych zdań ) mi chodzi o to, żeby Pan się trzymał faktów publikując swoje przemyślenia nad daną „piosenką” 🙂
        Nie pisał, że piosenka jest słaba, bo 39 letni gitarzysta podczas jednego z występów został zmuszony do błędu, przez rozwścieczony tłum pod sceną, albo, że piosenka z pierwszego miejsca jest słaba, ponieważ część konkurencyjnych zespołów gra w tym sezonie padakę, a te uważane za lepsze nie wykorzystały tego bo … ( no właśnie, bo co ???!! – odnosiłem się już do tego wyżej 🙂 ). itd. itp.
        Rozumiem już Pańskie założenia, ale trzeba trochę popracować nad przekazem 😉 ( chyba, że to tylko ja taki niedomyślny 😉 )

        Odpowiedz
  8. ~adipetre

    Jeden z 'tych’ momentow aguero, ktore sprawiaja ze pl przestaje, choc na moment zazdroscic la lidze leo messiego.

    Odpowiedz
  9. ~Angamoss

    W kwestii europejskich pucharów oba kluby z Manchesteru dają ciała – pal licho rywali, doświadczenie i tym podobne, w ciągu tego i poprzedniego sezonu United rozegrali zaledwie dwa mecze więcej w Europie niż City. Jeśli United są słabym mistrzem, to EPL jest kiepską ligą, tylko że z tym osądem poczekałbym do rozstrzygnięcia Ligi Europy.
    Poza tym, United wydają się nie być przygotowani na obronę wyniku po stracie zawodnika, dziwne, że tak klasowy zespół i menadżer nie potrafią zaimprowizować skutecznej defensywy na kilkadziesiąt minut(oczywiście do Manciniego i jego wyczynów w Europie też jest sporo zastrzeżeń, żeby nie było). Przecież czerwona kartka może wpaść zawsze, sędziowie są nieobliczalni, zmienają się wytyczne i tak dalej.
    Parę akapitów z mojej strony o derbach
    http://angamoss.blox.pl/2013/04/Youve-signed-Phil-Jones-weve-sign-Kun-Aguero.html

    Odpowiedz
  10. ~mietek

    Mi znowu cały czas chodzi o to, że ani Manchester nie jest słabym mistrzem, ani Liga Angielska nie jest taka słaba. To że United mają taką przewagę nad City i resztą nie dowodzi wcale, że City i ta reszta pościgu jest słaba. Przyrównując sprawe do (ponoć najlepszej) Ligi Hiszpańskiej, po prostu słabsze drużyny w Lidze Angielskiej są dużo groźniejsze niż te słabsze w Hiszpanii. W Anglii praktycznie żadna drużyna nie kładzie się przed rywalem z czołówki, z czerwoną latarnią często trzeba toczyć bój na śmierć i życie. O drużynach z górnej połówki tabeli już nie mówie, to są przeważnie równorzędni rywale. W Hiszpanii takiej rywalizacji powiedzmy sobie szczerze nie ma. W każdym sezonie jest Real, Barca, długo długo nic później 3-4 drużyny walczące o 3 miejsce i cała reszta. Real i Barca ustalają rekordy punktowe i bramkowe nie dlatego że są aż tak silni, tylko dlatego że reszta jest aż tak słaba (co w dużej mierze wynika z chorego podziału pieniędzy z telewizji). Zawsze powtarzam że chciałbym zobaczyć drwali ze Stoke (średniaków z Anglii) w meczu z wielką Barcą. Katalońskim kurduplom po kilku faulach odechciało by się grać. A Angielska czołówka musi toczyć takie boje praktycznie co tydzień. Tu nie można wystawić rezerwy żeby zachować skład na LM bo się przegra.
    Wg mnie to są właśnie niektóre z powodów słabości Anglii w LM. Wiadomo dochodzi jeszcze cała reszta czynników, ale to może być jeden z ważniejszych. A sytuacja w tabeli Angielskiej po prostu oddaje kto najlepiej radzi sobie w tych wszystkich ciężkich meczach, kto w przeciągu całego sezonu lepiej rotuje składem żeby podołać ciężkim meczom co 3 dni. SAF ma niezbędne doświadczenie żeby coś takiego robić. A że akurat jego do tej pory silny skład złapał teraz mocną zadyszkę? No cóż, Barcelona też wydawała się skończona po meczach z Realem i pierwszym z Milanem, więc zdarza się to także im.
    Bo Manchester United ma silny skład, co do tego nie mam wątpliwości. Żeby w następnym roku grać w czołówce trzeba będzie 2-3 wzmocnień, ale kto ich nie robi?

    Odpowiedz
    1. ~hazz2

      Do kolegi Mietka
      Katalońscy kurduple to jakieś 2 lata temu nie dali powąchać piłki twardzielom z United a w zeszłym sezonie rezerwy Valencji to samo zrobily z drewnianymi toporami ze Stoke. Jak ktoś cos wie o pilce to kuma na czym polega różnica ale widzę że ten mit o jakiejś wyjątkowości BPL ciągle ma się dobrze tylko co w tej lidze robią kolesie o tak nikczemnej fizyczności jak Silva czy Cazorla. Ghullit grając w Chelsea powiedział takie ciekawe zdanie – większość wloskich piłkarzy bez problemu poradziłoby sobie w Anglii. Było to w latach 90-tych czyli okresie dominacji Milanu, Juve itd teraz sytuacja jest podobna tylko dotyczy Hiszpanów, Niemców i paru innych nacji piłkarsko bijących Anglików na głowę.

      Odpowiedz
      1. ~mietek

        ale czekaj, ja nie napisałem że Stoke by z Barcą wygrało. napisałem tylko że wybiło by im piłke z głowy. Po paru tygodniach takiego obijania gwiazdy Barcy przestałyby sobie radzić tak w lidze, jak i w LM. Twardość jest tylko jednym z czynników zwiększającym zmęczenie czołowych klubów Anglii w LM. Poza tym tak jak już napisałem, Barca może sobie wystawić rezerwy i nie martwić się (poza pewnymi wyjątkami) o utratę punktów. Manchester, Chelsea czy City muszą wystawiać mocny skład, rezerwa nie da rady zdobywać 3 pkt. Z tego wynika też inny fakt. Kiedy Angielska drużyna buduje kadrę, musi mieć średnio 20 mocnych lub bardzo mocnych zawodników co ma później swoje plusy, kiedy plaga kontuzji w Angielskim zespole albo tylko lekko osłabia zespół albo go nie osłabia w ogóle. Podziurawiona Barca z reguły ma wielki problem. Choć tu znowu wraca sprawa ostrości gry w lidze. Hiszpańska nigdy nie będzie tak bardzo obijać zawodników Barcy jak Angielska Manchesteru. Pamiętasz w ostatnich latach by w Barcelonie było kontuzjowanych koło 10 zawodników?. Ja jako kibic United pamiętam takie plagi w swoim klubie (i to nie jedną).
        Jeszcze raz napisze – wiele jest czynników które sprawiają, że Angielskie kluby mają zdecydowanie trudniejszą drogę do zdobycia LM niż taka Barca czy Real.

        Odpowiedz
        1. ~KrólJulian

          @mietek
          pozwolę sobie włączyć się do tej dyskusji, ale wcześniej mała dygresja. Jak to jest, że zawsze w przypadku braku peanów na cześć mu we wpisie autora odzywa się chór święcie oburzonego manchesterskiego talibanu? Z podobną reakcją kibiców innych drużyn PL raczej się tu nie spotykam… Ubawiłem się setnie czytając jak mecz z realem zaczyna żyć własnym życiem i tylko patrzeć jak za kilka miesięcy będziemy go tu wspominali jako jeden z największych sukcesów MU, majstersztyk taktyczny Fergusona i spotkanie, które na trwałe wpisało się do annałów futbolu, po prostu kamień milowy współczesnej piłki nożnej, które teraz już nie będzie taka sama… Przypomnę, że MU przegrał ten dwumecz i poza zaangażowaniem nic nie pokazał, więc po co tak prężyć mizerne muskuły?
          A teraz ad rem.
          Stoke wybiłoby barcy piłkę z głowy? Rozumiem, że nie masz na myśli fajerwerków technicznych czy taktycznych rozwiązań pullisa, ale zwięrzęcą siłę, wykorzystanie warunków fizycznych i tzw. grę na pograniczu faul? Obwaiam się, że nawet gdyby za każdy ostry faul przyznawano Stoke gola to taki mecz i tak wygrałaby Barcelona. Paradoksalnie, po części, właśnie ze względu na „fizyczności”, bo żeby sfaulować trzeba najpierw „dopaść” potencjalny cel… Rozumiem, że masz na myśli mecz z udziałem arbitra i nie przewidujesz dogrywki na pięści?
          Oglądam mecze obu wspomnianych lig i nie widzę wielkiej różnicy w „fizyczności”, twardości w grze, itd, i to chyba nie jest tak, że mecze PL są strasznie wyczerpujące a la liga to spacer po mleko, gdzie każdy zawodnik przebiega góra 3 km wliczając w to drogę z parkingu do szatni…
          Barca namiętnie gra rezerwami, to fakt, ale w niższej klasie rozgrywkowej…
          W lidze angielskiej gra się ostro a w lidze hiszpańskiej nie-to mit, trudno z tym dyskutować.
          Skoro pamiętasz taką plagę urazów w MU to pamiętasz może czy ilu graczy nabawiło się ich w bezpośrednich starciach z rywalami? Kontuzje bywają często uwarunkowane kiepskim przygotowaniem do sezonu, choć oczywiście z założenia nie dotyczy to piłkarzy MU.
          Wiele jest czynników, że kluby angielskie mają zdecydowanie trudniejszą drogę do zdobycia LM niż Barca czy Real-śmieszne do jakich absurdów można się posunąć próbując zidentyfikować źródła kolejnego braku sukcesu ukochanego klubu na arenie europejskiej…
          Czyli liga hiszpańska, francuska, czy niemiecka jest dla mięczaków, a w angielskiej grają twardziele, sędziowie pozwalają na więcej, itd.
          Skoro ta liga hiszpańska jest „mniej fizyczna” i nie tak twarda ja angielska to rozumiem, przez analogię, że wirtuozi z MU wygraliby ją w tym sezonie „w cuglach”! Które miejsce twoim zdaniem zająłby Real z Barceloną w PL- do 6tki udałoby się im załapać czy też po kilku kolejkach nie byliby w stanie wystawić 11ki, a po pierwszej połowie wszyscy oddychaliby rękawami? Pamiętam finał LM w 2011, gdzie wielki MU grał z kurduplami i wymoczkami z Barcelony, co stało się wtedy z ekipą z Manchesteru?
          Moim zdaniem Barcelona i Real mają łatwiejszą drogę do zdobycie LM, ale z zupełnie innego powodu – drużyny te są znacznie lepsze od MU, pod każdym względem 🙂

          Odpowiedz
          1. ~parasite

            no jeśli dla ciebie mecze united z realem nie były majstersztykiem fergusona, to pogratulować znajomości piłki nożnej 🙂 zajmujesz się tylko wypisywaniem o niej, na tego rodzaju stronach, czy może zdarzyło ci się kopnąć futbolówkę kilka razy na podwórku z koleżankami ?? 😉

            bez zbędnych ochów i achów, ale jeśli ronaldo w drugim meczu po 45min ma na koncie 3 strzały na bramkę, w tym 1 z rzutu wolnego, a normalnie w meczach podejmuje kilkanaście takich prób, albo za rozgrywanie piłki w realu bierze się khedira i ramos, bo alonso jakby nie może z powodu wellbecka, jest dla ciebie czymś zwykłym i normalnym na tym poziomie rozgrywek to raz jeszcze pozostaje mi tylko pogratulować;)

            „Ubawiłem się setnie czytając jak mecz z realem zaczyna żyć własnym życiem i tylko patrzeć jak za kilka miesięcy będziemy go tu wspominali jako jeden z największych sukcesów MU, majstersztyk taktyczny Fergusona i spotkanie, które na trwałe wpisało się do annałów futbolu, po prostu kamień milowy współczesnej piłki nożnej, które teraz już nie będzie taka sama… ”

            – kolego mam nowinę, nie musisz czekać na to kilka miesięcy ! Oglądnij sobie choćby ostatni mecz bayernu z juve, a zobaczysz, że nawet tak dobry trener jak henkes nauczył się czegoś od fergusona … pirlo w tym meczu nie istniał,( celność podań o ile dobrze pamiętam wynosiła ok 50-60%, gdzie w lidze zagrywa z celnością ponad 80%, także ilość kontaktów z piłką była o wiele mniejsza ) za sprawą pilnującego go krossa, który normalnie gra o wiele bardziej ofensywnie ( potem zajmował się nim bastian )

          2. ~KrólJulian

            @parasite
            pierwszej części wpisu nawet nie skomentuję bo tylko mnie rozbawiła, a co do drugiej, to skoro twoim zdaniem heynckes nauczył się czegoś od fergusona i to właśnie rozwiązania zastosowane przez sir alexa stanowiły inspirację do „wyłączenia” pirlo to znajdujemy się już na takim poziomie absurdu, że ręce opadają… Dawno się tak nie ubawiłem 🙂 Zapal proszę dziś świeczkę w mojej intencji pod malutkim ołtarzykiem ze zdjęciem Sir Alexa, który zapewne masz w pokoju to może zasilę szeregi fundamentalistów. Dotychczas jedynie przypuszczałem, że Guardiola, Hiddink, czy Klopp też niektóre rozwiązania zaczerpnęli żywcem od Sir Alexa, ale teraz mam już pewność 🙂

        2. ~hazz2

          Nie nie napisałeś, że Stoke by pokonało Barce ale ja napisałem , że na tych toporów to wystarczyły rezerwy Valencji. Całej reszty nie komentuje bo trzeba nie mieć kompletnie pojęcia jeśli się takie brednie wypisuje i na koniec zacytuje jednego trenera właśnie takiej drewnianej ekipy, która baty od barcy dostała – moi zawodnicy nawet nie byli w stanie faulować zawodników Barcy. I tak samo by było z toporami z BPL typu Stoke czy inny sunderland

          Odpowiedz
          1. ~hazz2

            Kolego Julian najlepsze jest to, że rzeczywiście trzeba oddać szacunek ekipieFergusona za mecze z realem bo taktycznie zjadł Jose na śniadanie ale nie rozumiem jak taka ekipa po dostaniu fakt, że czerwa z d..zupełnie siedli. Oni pierwsi grali w 10 ? Mogli spokojnie ten real pocisnąć jak na twardzieli przystało a nie usiąść i płakać.

          2. ~KrólJulian

            Kolego hazz2
            Bo żeby nie usiąść i nie płakać jak się gra w 10 przeciwko takiej ekipie jak real czy barca to trzeba mieć charakter, no i londyńską mentalność a la chelsea czy tottenham 🙂

          3. ~erictheking87

            Pragnąłbym zauważyć tylko Panowie, że po czerwo, faktycznie był przestój 10-15min, ale później się znowu wzięli w garść i gdyby nie kilka wybornych parad Diego Lopeza w końcówce, to kto inny dzisiaj by w Stambule występował.

            To nie było tak, że czerwo, blackout i skończył się mecz. Podnieśli się, walczyli, przegrali i nie zgadzam się, z twierdzeniem, że usiedli i płakali, bo to świadczy o tym, że ktoś nie pamięta końcówki meczu 😉

            Osobiście uważam, że mecz na OT z Realem był najlepszym spotkaniem Utd w tym sezonie.

      2. ~adipetre

        Przywolales dwumecz Valencii ze Stoke…szkoda ze zapomniales dodac o tym ze tych rezerwowych wiecej bylo w skladzie Wyspiarzy.

        Tak, mit funkcjonuje, ale ty chyba przeginasz w druga strone. Podobnie zreszta jak autor tego bloga, w ktorego notkach jest coraz wiecej … zindoktrynowania.
        Liczba zawodnikow z PL ktorych masz za pilkarzy gorszych niz nimi w rzeczywistosci sa, jest bardzo duza.
        Przyklad pierwszy z brzegu – Victor Moses. Jesli pamiec mnie nie zwodzi, zdazyles go nazwac sredniakiem. Ile klubow Bundesligi takim zawodnikiem by pogardzilo? Prawdopodobnie niewiele skoro wyroznajacym sie napastnikiem tej ligi jest np. Mame Diouf, zawodnik o profilu zblizonym do Victora, zawodnik ktory byl w Anglii i do poziomu Mosesa nawet sie nie zblizyl. Wiec 2-3 kluby z Bundesligi, kilka klubow z la liga etc. W sumie tych zespolow w calej Europie uzbieraloby sie nie wiecej niz 20. A nie mowimy o zadnej wielkiej postaci PL.

        Odpowiedz
        1. ~KrólJulian

          @ adiptera,
          Błagam, litości!!! Ja rozumiem, że jesteś fanem Kogutów i nie masz zapewne niekiedy czasu na śledzenie meczów CFC, ale ja niestety oglądam je i jeśli przywołujesz przykład Mosesa to ręce opadają. Ten transfer to była katastrofa, „skrzydłowy starego typu” jak mówił Martinez….Postawię pytanie inaczej: Ciekawe jaki klub z Bundesligi kupiłby tego drewniaka za kwotę którą Chelsea wydała na jego sprowadzenie? Dla mnie może odejść w każdej chwili w dowolnym kierunku… Skoro Diouf nie zbliżył sie nawet do poziomu Mosesa to musi być z nim naprawdę bardzo źle…

          Odpowiedz
        2. ~hazz2

          Moses ? Ale co to za koleś jest ? Co on osiągnął i w jakiej ekipie ? Pytram się bo może mi cos umknęło ? Jeśli nie jest średniakiem to kim ? No tak był kozakiem w Wigan a Di Mateo wywalił na niego kupę kasy wiec jest zajebisty i większość ekip z Bundesligi by go chciało mieć ok bardzo ciekawe. Carrol też kosztował więcej niż większość napastników na swiecie a w newcastle miał dobre pół sezonu i co z tego ? Sigurdson i allen też szpanu zadawali w Swansea ale jak przyszło grać w klubach z innymi oczekiwaniami to już wygląda trochę gorzej. Ja oceniam umiejętności kopaczy z PL realnie i nie pieje z zachwytu nad drewniakiem, któremu 1raz w meczu uda się kopnąć prosto piłkę. Co to jest za porównanie ? Jakiś moses ? jakiś Diouf ? To może inaczej – Cazorla, Toure, silva i kilkudziesięciu innych, którzy przyszli do PL i z miejsca zaczeli decydować o sile swoich ekip a geniusze z wysp powędrowali na ławki albo do championship. Tego typu porównania najbardziej mnie smieszą bo na to czy jakiemuś kolesiowi się akurat w jakiejś lidze w danym momencie wiedzie ma wpływ wiele różnych czynników. Sory kolego Adipetre ale to do mnie nijak nie przemawia a co do potyczki Valencji ze Stoke to dokładnie pamiętam ten 2 – mecz i topory jedyne co potrafili to po chamsku i brutalnie faulować klepiących ich Hiszpanów. Pewnie tak się nie stanie ale fajnie by było jakby te drewniaki spadly z ligi

          Odpowiedz
          1. ~hazz2

            erictheking87
            Kurde przecie to napisałem już wielokrotnie ale jeszcze raz – United było lepsze, gwiazdy z reala bezradne na maxa, błazenada sędziego i co ? Klasowa ekipa może stracić w takim momencie budę ale nie powinna dać się zdominować w takim stopniu. jak pokazała końcówka wyjęcie 1 elementu nie musi mieć aż tak wielkiego wpływu na całość postawy i tyle

          2. ~erictheking87

            Cazorla i Yaya owszem, ale z Silvą to grube przegięcie, że zaczął z miejsca decydować… Pierwsze pół sezonu miał beznadziejne.
            Równie dobrze możemy sobie mówić o graczach wytransferowanych z EPL do PD – Ronaldo, RVN, Forlan, Pique, Pires, Fabregas itd.
            To takie odbijanie piłeczki 4fun, z którego nic nie wynika.

          3. ~adipetre

            Victor jaj nie urywa, ale nie dam sobie wmowic ze to slaby/malo utalentowany zawodnik.
            Pierwszy raz go zobaczylem gdy mial lat 17, najlepszy, najbardziej utalentowany Anglik(wowczas Anglik) rocznika 90. (ten sam co Walker czy Welbeck). Na tle rowiesnikow ze swiata i europy wygladal swietnie. Trafia do Wigan, ostatni sezon ma naprawde udany, mialem nadzieje ze zostanie tam jeszcze rok bo na duzy klub jest dla niego jeszcze zbyt wczesnie, ciagle jest nieregularny.
            Tu nikogo wahania formy nie interesuja, Moses on potrzebuje czasu, zaufania … ale sprzedaz bylaby co najmniej nierozsadna.

            Co do ceny, ludzie myla pojecia… to nie rynek jest chory, chory jest sam proces produkcji faktycznie utalentowanych pilkarzy. Zdolni Wyspiarze to towar na rynku bardzo pozadany. Na jednego utalentowanego pivota urodzonego w Anglii przypada 3 Francuzow albo 4 Niemcow, dlaczego wiec Anglik ma byc wart tyle co ten Niemiec?

            Temat Sigurdssona. Po pierwsze zostal rzucony na zbyt gleboka wode, lubie tego pilkarza ale sam spodziewalem sie ze bedzie on w tym sezonie 'coverem’ Rafy, Levy pod koniec okienka zglupial, Gylfi odgrywa role istotniejsza niz powinien, sypia sie gromy. Tak jak z Mosesem, dla mnie zawodnik ktory mialby miejsce w 16-17 klubach La Liga nie jest sredniakiem. Btw Siggy to cos wiecej niz pol roku dobrej gry w Swansea. Do Niemiec trafil w mlodym wieku, pierwszy sezon to tytul pilkarza roku w Hoffenheim, swietne liczby wykrecal juz jako nastolatek w Reading. Tez uwazam ze na dzis nie jest to zawodnik na zespol z top4, ale ty robisz z niego czlowieka ktory wzial sie znikad.
            Myslalem ze w La Liga jednak to ty jestes bardziej rozeznany. Silva czy Cazorla nie byli tam crackami? Znaczyli tyle samo ile dzis na Wyspach.
            Jak wygladaly mecze VCF ze Stoke sie domyslam, mnie rzucil sie w oczy twoj brak rzetelnosci, ktory podchodzi juz pod tradycje, zwlaszcza gdy piszesz o PL.

          4. ~KrólJulian

            @adiptere
            ok, umówmy się, że Moses jest utalentowany i potrzebuje jeszcze czasu a ten sezon nazwijmy w jego przypadku „przejściowym”.

  11. ~parasite

    hazz2

    nikt nie usiadł i płakał, tylko wtedy po
    1) dało się poznać geniusz mourinho, który zareagował natychmiast posyłając do gry modrica
    2) jest różnica, kiedy przewagę zawodnika, ma drużyna jak choćby wymieniany wcześniej tutaj stoke i jej podobne, w której dobrych piłkarzy jest kilku, a bardzo dobrych 1 może 2, a kiedy przewagę obejmuje real, barca itp, gdzie w zasadzie dobrych piłkarzy jest 1 ewentualnie 2, a reszta to trochę na wyrost, ale jednak „geniusze” piłki nożnej
    3) w tym sezonie siłą united, jest … united – czyli drużyna jako całość. Nie możemy się równać z realem, barca, czy nawet choćby chelsea poszczególnymi piłkarzami na pozycjach, nie mamy takich gwiazd, a więc skoro monolit nazywany united, został nadszarpnięty brakiem jednego gracza, zaczęły wychodzić indywidualne braki graczy unietd

    Odpowiedz
  12. ~hazz2

    parasite
    Nie wiem czy akurat wpuszczenie Modrica to było jakies genialne posunięcie bo w Primera często luka wchodzil z ławki:) i wiele razy nic z tego nie wynikało. Wiadomym jest, że real nie lubi grać z ekipami grającymi twarda obrona i kontra i rzeczywiście tu SAF ustawił ekipę swietnie a Jose taki genialny a nie umial zdominować przeciwnika. Piszesz, że monolit został nadszarpnięty brakiem jednego gracza ok tylko dlaczego w końcówce potrafili ten genialnie prowadzony real zdusić ? Prawda jest taka, że po czerwonej pekli kompletnie a szkoda bo mieli szanse bufoniastemu utrzeć nosa

    Odpowiedz
    1. ~KrólJulian

      Święte słowa-pękli i nie ma się co teraz tłumaczyć-cała Polska to widziała 🙂 Jedno jest pewne – ten trener, który w większym stopniu zainspiruje się w jutrzejszym meczu Barca-PSG rozwiązaniami taktycznymi Sir Alexa tego ekipa wygra. No bo Heynckes to wiadomo że już od czasów pracy w Realu czerpał z Fergiego pełnymi garściami a jutro w Turynie to tylko potwierdzi:)

      Odpowiedz
      1. ~hazz2

        A to prawda jak te lige mistrzów z realem wygrywał to widać było , że wzorce musial czerpać z gry United inaczej to pewnie i z grupy by nie wyszedł

        Odpowiedz
        1. ~KrólJulian

          nie miałby żadnych szans na wyjście z grupy! podobno po każdym meczu w szatni realu w koszu na śmieci znajdowano zmiętą kartkę z rozpiską założeń taktycznych, a późniejsza analiza grafologiczna potwierdziła, że było to pismo Sir Alexa. Na jednej z nich widniał dopisek „w 2013 podczas meczu z Juve musisz wyłączyć zawodnika o nazwisku Pirlo”. Prorok czy co?

          Odpowiedz
          1. ~parasite

            dobra inaczej: może się czegoś nauczysz:)

            pytanie pierwsze – jaki gracz wyłączył pirlo w meczu z bayernem ???

          2. ~KrólJulian

            polecam Twój poprzedni wpis, tam znajdziesz odpowiedź na to niezwykle skomplikowane pytanie. Zadajac następne dołącz ponownie odpowiedź 🙂

        2. ~KrólJulian

          Kwestia aktualnego miejsca zamieszkania króla Juliana Morta i Morissa ma dla wielu kapitalne znaczenie, wierz mi, że zrozumiesz któregoś dnia dlaczego, ale trzeba na to czasu.
          Zrozumiałeś już jaką głupotą wykazałeś się w kwestii tych pytań? Ale wstyd 🙂 Różnych oryginałów już tu widziałem, ale takiego półgłówka, który zapominał co pisał w poprzednim poście to słowo daję jeszcze nie:)
          Dałbym ci pogłaskać moją królewska stopę na otarcie łez.

          Odpowiedz
      2. ~parasite

        dziecko drogie odłóż pad od konsoli na bok, poczytaj kilka stron więcej o sporcie niż wp i onet, przeproś rodziców za to jaki jesteś i wróć z merytoryczną wiedzą do dyskusji, a nie sławetnym wśród gimbusów sarkazmem i ironią, które są najłatwiejszą drogą do poprawienia swojego niskiego ego 🙂

        jeśli tak bardzo wyśmiewasz moją teorię o tym, że henkes w meczu z juve, w dużej mierze zasugerował się taktyką fergusona z meczu z realem, proszę napisz choćby 2 wcześniejsze podobne przypadki i przeanalizuj je dla mnie 🙂
        Zapraszam do dyskusji tych, którzy mają coś sensownego do powiedzenia, wszelkim madagaskarskim lemurom w tym momencie dziękuje i odcinam się od ich NIEWIEDZY 🙂

        Odpowiedz
        1. ~KrólJulian

          Król Julian jest „madagaskarski” jedynie z pochodzenia, obecnie zamieszkuje ZOO w Nowym Yorku, to tak w kwestii formalnej.
          Nie sądzisz chyba, że dam się wciągnąć w poważną dyskusję z gimnazjalistą, który piłkę wyssał z ostatniej edycji CMa? 🙂 Ty naprawdę wierzysz, że w to że Sir Alex jako pierwszy wpadł na pomysł przydzielenia plastra kluczowemu zawodnikowi drużyny przeciwnej lub próbę wyłączenia rozgrywającego? Jeśli mas około 13-14 lat to zrozumiałe, jeśli jesteś starszy to już przejaw ignoranctwa.
          Jaki jest sens zadawania pytań o przypadek wyłączenia pirlo skoro opisujesz go w swoim wpisie? tłumaczę to jedynie burzą hormonalną bo demencja ci chyba jeszcze nie grozi 🙂
          i jeszcze jedno osobiste pytanie-skąd ten biologiczny nick?

          Odpowiedz
          1. ~parasite

            no widzisz i kolejny dowód na to, że czytanie ze zrozumieniem to dla ciebie prawdziwy problem, a jedyne czego tutaj szukasz, to ludzi z którymi możesz się pokłócić i „wykazać” się ;);)

            nie obchodzą mnie, jak i zapewne pozostałych tutaj piszących kwestie formalne króla juliana ;];] jest on MADAGASKARSKIM LEMUREM bez względu na to czy mieszka w NY, los angeles, wrocławiu, czy grudziądzu – daruj sobie chłopie, bo to co uważasz za przebłysk swojego intenetowego geniuszu trąci żenadą. Ani to śmieszne, ani prawdziwe – jak cały ty 🙂

            I jeśli zechciałbyś się czegoś nauczyć i odpowiedział na pytanie związane z pirlo, może poznałbyś w całości tezę, a tak musisz żyć ( naprawdę musisz ??! ;] ) w niewiedzy, bo wolisz „odpalić” coś w moją stronę, udając chyba przed samym sobą tylko, żeś inteligenty.

            Od samego początku było mi ciebie szkoda, ale teraz jestem nawet w stanie wspomóc finansowo twoje leczenie!

          2. ~KrólJulian

            A co do pomocy finansowej to nie krępuj się – przelej swoje zaskurniaki jeśli taka jest twoja wola. W zamian będziesz mógł przytulić się do mojej królewskiej stopy.

            PS Zbłaźniłeś się tymi pytaniami, oj zbłaźniłeś… Żeby nie pamiętać treści swojego własnego wpisu… tego jeszcze nie grali 🙂

    1. ~hazz2

      pewnie tak bo jak nie chwalisz pod niebiosa geniuszu taktycznego Fergusona i widzisz trochę więcej niż szybkie bieganie i wysoko latającą piłkę w BPL to i poziom merytoryki musisz zaniżać niejako z definicji. A dzisiaj sędziowie znowu pokazali klase karv mega spalony przy 2 budzie dla Malagi a przy trzeciej dla Borusii…2 spalone:) poszli na rekord czy jak ?

      Odpowiedz
      1. ~KrólJulian

        Na tym poziomie 2 spalone to jakiś żart!
        A do świadków MU już się przyzwyczajam, a najzabawniejsze jest to jak alergicznie reagują nawet nie tyle na krytykę ich ukochanej ekipy ze strony autora, ile na brak dla niej pochwał. No i nigdy nie przyznają że poziom PL się obniżył bo to mogłoby zmniejszyć drastycznie rangę tytułu mistrzostwskiego 🙂

        Odpowiedz
        1. ~pk

          @KrolJulian
          Uwierz, ze jeszcze zabawniejszy jestes Ty, alergicznie reagujacy na kibicow MU, ktorzy alergicznie reaguja na brak pochwal ich klubu. Ale na szczescie juz sie „przyzwyczajasz” do tych smiesznych kibicow, wiec moze zaczniesz pisac tutaj cos merytorycznego a nie swoje analizy socjologiczne fanow Manchesteru.

          Co do notki, to Manchester od meczu z Realem nie zagral nawet 30 dobrych minut. Gole po rykoszetach, samoboje, brak skladnych akcji. Skrzydla nie istnieja (jak przez caly sezon), Robin juz ewidentnie zmeczony sezonem, nie mial okresu przygotowawczego. Ja bym postawil na Chicharito i Kagawe, niech graja teraz wszystko, jeden jest skuteczny, drugi pomyslowy. Giggsa bym dawal na lewe skrzydlo, Welbeck prawe. Rooney i RVP niech odpoczna, bo tylko zajmuja miejsce na boisku. Same derby zasluzenie przegrane, nie mozna wiecznie liczyc ze przeciwnik speka i nie strzeli. Nie oszukujmy sie, w srodku pola MU ma Carricka + emeryta, skrzydlowego prawie emeryta, goscia z wrzodem jelita, goscia z nadwaga, nominalnego srodkowego obronce i niedoswiadczonego chlopaka. Troche bieda, bez zakupow za rok nic sie nie zmieni. Na skrzydlo przyjdzie Zaha, i na dzis to wskakuje z miejsa do XI, bo reszta gra jakis koszmar.

          Manchester na powierzchni utrzymuje obecnie tylko doswiadczenie + momentami bardzo dobra obrona i najlepszy w lidze bramkarz moim zdaniem. No i stale fragmenty gry. Tutaj Robina sie nie docenia, ale on wrzuca takie pilki, ze Becks wymieka. Generalnie zgadzam sie, ze Manchester jest slaby, ale mam tez wrazenie, ze ostatnie kilka tygodni przyslaniaja Panu okres, kiedy United gralo naprawde ladnie, z polotem i pewnie. Wtedy podchodzili do dwumeczu z Realem w naprawde dobrej formie, co wszedzie podkreslano. I nikt nie narzekal, ze Manchester jest slaby. Teraz przegrali w LM, FA Cup, derby, i okazuje sie, ze „rownie slabego mistrza Anglia dawno nie miala”. No na moj gust City z zeszlego roku, ktore w Europie pokazalo jeszcze mniej niz United a w lidze wygrali tylko bilansem (i w duzej mierze dzieki „ambitnej” postawie QPR) z jeszcze slabszym niz obecnie Manchesterem tez nie powalali momentami swoja forma.

          Odpowiedz
          1. ~KrólJulian

            @pk
            jeśli jako przykład „pisania czegoś merytorycznego” wziąć twoje wypociny poświęcone temu kogo byś dawał na lewe skrzydło i czy postawiłbyś na Chicharito czy Kagawę to po mnie się tego nie spodziewaj, bo kogo to obchodzi? 🙂 Przedawkowałeś albo CM albo PS-to jedyna niewiadoma.

      2. ~parasite

        i po co takie teksty pisać ??
        nikt tutaj nie wychwala geniuszu taktycznego fergusona, jedynie docenia to co zrobił w meczu z realem ( do czego sam zresztą się przyznałeś … ). Inna sprawa, że jeśli nie jesteście w stanie dostrzec kunsztu taktycznego faceta, który przez ponad 25 lat jest wciąż w topie ligi angielskiej i co jakiś czas odnosi sukcesy na arenie europejskiej to musicie być zwykłymi ślepcami 😉

        no i jeśli dla ciebie BPL z takimi graczami, jak silwa, oscar, aguero, van persie, cazorla, lampard, scholes itd. to jedynie szybkie bieganie i wysokie piłki to … brak słów.

        Odpowiedz
        1. ~KrólJulian

          ale ja doceniam zarówno kunszt taktyczny fergusona, jak i to co osiągnął z MU, a prowadzenie nieprzerwanie jednej ekipy przez tyle lat to sprawa wręcz niebywała.Bezwzględnie jest fenomenem na skalę światową i doskonałym trenerem i nie sądzę by znalazł się ktoś kto prowadząc ten klub będzie w stanie mu dorównać. Należy jednak również zauważyć, że on również popełnia czasami błędy-taktyczne, transferowe, personalne, itd. I tyle.
          Co do zawodników to możnaby wymienić równie wielu dla których, może nie jedynie, ale głównie, jest to szybkie bieganie i górne piłki… I właśnie między innymi to specyficzne połączenie/zderzenie siły i biegania preferowanego przez dany typ graczy preferowaniem technicznej piłki przez innych graczy sprawia, że liga ta nie jest jednowymiarowa, a przez to ciekawa i każdy znajdzie coś dla siebie.

          Odpowiedz
          1. ~parasite

            ale czy ja wspomniałem choćby słowem o nieomylności fergusona??!! o tym, że nie popełnia błędów ??!! Pierwszy jestem w stanie wymienić ci jego błędy transferowe, taktyczne w niektórych meczach itd. itp. :):) Nie mam klapek na oczach z napisem ferguson, a właśnie takiego na siłę ze mnie tutaj zrobiono!
            Jeśli chodzi o wymiarowość BPL to jestem w stanie wymienić ci z każdej mocniejszej ligi kilku- kilkunastu graczy dla których mocną stroną jest technika, a innych kilkunastu bazujących głównie na szybkości – wydaje mi się, że każda liga cechuje się tak miszmaszem, dlatego dużym uproszczeniem jest mówienie, że liga angielska to: długie piłki i szybkość zawodników

          2. ~KrólJulian

            Skoro potrafisz obiektywnie ocenić Sir Alexa to ok, zwracam honor, dla mnie jako trener to 90% plusów i góra 10 minusów, ważne by nie postrzegać go poprzez końskie okulary, ale wiem już, że w twoim przypadku tak nie jest, więc pełna zgoda.
            Pewnie że liga angielska to nie tylko długie podania i szybkość-pełna zgoda. Są jednak ekipy, jak wspomniany już wielokrotnie Stoke, które nie posiadają wirtuozów w swoich składach, więc grają „oldskulowo”, jak w każdej innej lidze bo przecież tiki-taki grać nie mogą bo nie mają kim. No i fajnie-niech tak sobie grają, przynajmniej jest jakieś urozmaicenie. Ja tylko nie rozumiem opinii które pojawiają się tu czasami, że np, wolę oglądać stoke czy sunderland, bo ta gra arsenalu czy barcelony to taka nudna że aż patrzeć się na to nie da… Oczywiście mecz Stoke z Sunderlandem czy innym Norwichem może być interesujący, nie przeczę, gdybym co tydzień miał oglądać tylko takie spotkania to nie wiem jak długo dałbym radę…
            Gdyby BPL była tylko kopaniem i bieganiem to zapewne spalibyśmy w tej chwili bo nie byłoby tego bloga, a jeśli nawet to w niewielu wywoływałaby ona na tyle duże emocje by klikać do 3 nad ranem… 🙂

  13. ~amalfitano

    Ostatnio komentów po kolejce nie było za dużo, teraz wystarczyło napisać parę zdań krytycznych o MU i od razu rozgorzała dyskusja 🙂 Nie ulega wątpliwości, że poniedziałkowy mecz zasłużenie wygrało City. Można debatować o błędzie Giggsa, słabej formie Rooneya itp., ale to City domnowało na boisku. Co do słabości/ sile MU w tym sezonie. Odnoszę wrażenie, że praktycznie każdego mistrza Anglii w poprzednich sezonach PL moglibyśmy rozpatrywać właśnie w kategorii słabości/ siły. Jedynym takim wyjątkiem była dla mnie CFC za początku Mou, gdzie ich dominacja nie podlegała dyskusji. Uważam także, że obecnie każdemu klubowi w Anglii brakuje bardzo dużo do wygrania LM. Biorę oczywiście pod uwagę aspekt czysto piłkarski, bo wiadomą rzeczą jest fakt, że na wygranie LM sklada się wiele czynników. Kibice MU mogą mówić, że w tym roku z LM wyrzucił ich sędzia, ale mnie to nie przekonuje bo jest to duże uproszczenie. Powiedzmy sobie szczerze- Real w tym sezonie targany jest wewnętrznym rozgrywkami, w lidze hiszpańskiej notował dosyć dużo wpadek, w LM od początku nie błyszczy i mógł się nawet pożegnać z rozgrywakami, gdyby sędzia nie kręcił na ich korzyść w meczach z Galatą. Ale mimo to w meczu z MU pokazali że są o poziom wyżej od nich. Poziom wyżej, co nie oznacza, że najwyższy, od Realu bardziej cenię Bayern czy nawet Juventus. MU w tym sezonie wygra ligę zasłużenie, ale w przeciwieństwie do Chelsea Mou , nie zapamiętam ich gry jako specjalnie dominującej. Ot skuteczność połączona z dobrym zespołem i nastawieniem mentalnym + marność innych. Cała filozofia.:)

    Mam jeszcze małe pytanie do Pana Michała, a mianowicie piszę magisterkę o blogach, doszedłem w niej do etapu przykładów i tak myślałem właśnie o ” Futbol jest okrutny” jako jednym z przykładów. Nie wiem czy to dobry pomysł, bo ilość materiałów z natury rzeczy nie jest zbyt duża. Dlatego mam pytanie dotyczące Pana książki, czy znajdę tam blogowe inspiracje do mojej pracy ? Nie wiem czy to tajemnica, ale jeśli nawet to może uchyli Pan rąbka, tak po sąsiedzku, w ramch północolondyńskich przyjaźni w cierpieniu 🙂

    Odpowiedz
  14. ~hazz2

    Adipetre
    Nigdy nie pisałem, że cazorla i silva byli crackami tylko, że bez problemu weszli do tej ligi mimo, że jest taka trudna i ciężka. Wielu innych i to nie tylko z PD też to zrobilo i robi cały czas. Sigurdson na głęboką wodę ? Biedne dziecko cholera z niego ale niedawno pisałeś, że w zeszłym sezonie wykreował więcej sytuacji niż VdV i tyle. Pisałem od początku , że szału nie zrobi i miałem rację a nie tak hak ty mimo, że myślałem, że jesteś oblatany w BPL
    erictheking
    Silva miał beznadziejne pół sezonu ? Ciekawe tylko z kim miał tam wtedy grać ? Bo Yaya miał akurat przez te pół sezonu kontuzje , nie było jeszcze Kuna czy nawet Nasriego a na ławce siedział facet, który kompromituje się w każdym klubie.

    Odpowiedz
    1. ~erictheking87

      hazz

      nie atakuje silvy, ba nawet lubie tego grajka, tylko wskazuje pewien fakt – a mianowicie taki, ze po prostu mial pol sezonu beznadziejne (aby oddac mu sprawiedliwosc, kolejne pol sezonu mial juz duzo, duzo lepsze). a co hughesa, to city lepiej pod jego dowdztwem wygladalo niz za wczesnego manciniego. a silva przyszedl za rzadow manciniego, tak sie akurat sklada.
      obaj wiemy, ze wytlumaczenie 'bo nie mial z kim grac’ jest marne. albo jestes dobry i blyszczysz albo nie, easy thing.
      a tevez, balotellti, yaya toure (sorry stary, przyszedl w tym samym sezonie co silva), dzeko… poza nasrim i aguero wszyscy juz tam byli.
      no stary kiepsko z celem…

      a prawda moim zdaniem jest taka, ze silva nie zaczal grac dobrze, bo drwali zamienil na artystow, tylko sam dorosl do gry w premier league – zmeznial zaczal walczyc i ganiac za pilka. pamietam jak nim rzucali, jak sie przewracal co chwile i odbijal sie od obroncow jak od scian, machal rekami. po pol roku to byl inny gracz – nieustepliwy, zdeterminowany, wracajacy za pilka i odbierajacy ja wslizgiem nawet jesli trzeba bylo.
      teraz jest na dole sinusoidy, przypuszczam, ze w przyszlym seoznie znowu bedzie wdrapywal sie na jej szczyt.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.