Moyes musi kupić nie tylko czas

1. „Nikt się nie boi Manchesteru United. Taka prawda”. Pierwsze zdania poprzedniego wpisu czynię niniejszym pierwszymi zdaniami wpisu następnego. Kolejni przyjeżdżający na Old Trafford menedżerowie powtarzają swoim piłkarzom frazę „oni są do wzięcia”, i chyba tylko ja wciąż się do tego nie przyzwyczaiłem – bo sądząc po niepewności, bijącej z trybun stadionu podczas spotkania ze Swansea, fani MU już się oswoili. Z drugiej strony wzbraniam się przed powtarzaniem raz jeszcze tej samej litanii tłumaczeń: drużyna ze słabościami znanymi już przed rokiem, niewzmocniona w czasie letniego okienka transferowego na skutek zaniedbań i niekompetencji nowego dyrektora Eda Woodwarda, drużyna trapiona kontuzjami (pomyślcie tylko, co by było, gdyby van Persie w poprzednim sezonie grał tak samo w kratkę jak obecnie), drużyna rywalizująca o miejsca w czołówce z przeciwnikami dużo silniejszymi niż rok wcześniej, w przypadku wczorajszego meczu dodatkowo drużyna z arcydługą listą nieobecnych (van Persie, Rooney, Vidić, Fellaini, Young, Jones, Rafael, Nani). Neil Warnock powiedział niedawno, że z tymi piłkarzami Jose Mourinho miałby wyniki równie mierne, co David Moyes.

Zostawmy jednak analizę wszystkiego, co poszło nie tak, na moment ewentualnej utraty cierpliwości przełożonych. Gdyby wśród nich był Daniel Levy, Moyes byłby bezrobotny już od jakiegoś kwartału, ale wychowani przez Fergusona i Charltona prezesi MU zachowują kamienne twarze. Nie wiemy oczywiście, co dzieje się za kulisami: jak wyglądają rozmowy menedżera z zarządem i co myśli o tym wszystkim sir Alex. Uspokaja pozostałych decydentów, nadal powtarzając, że Moyes potrzebuje czasu, czy rozmyśla o kolejnym rozwiązaniu? Jak często rozmawiają, i o czym – na ile młodszy Szkot pozostaje pod wpływem starszego, a na ile jest samodzielny?

Jedno, co trzeba oddać Manchesterowi United, to że w niewątpliwie kryzysowej sytuacji pozostaje nieprzejrzysty jak chińskie biuro polityczne. Oficjalnie wszystko jest wciąż w najlepszym porządku: David Moyes cieszy się poparciem zarządu i fanów, na Old Trafford wisi transparent z wizerunkiem „Wybranego”, a jego nazwisko pojawia się w kibicowskich pieśniach – nikt jeszcze buczeć nie zaczął. Nawet najbardziej rozplotkowane angielskie media nie szukają następców obecnego menedżera MU, a w tekstach wciąż się wspomina, ile lat zajęło Aleksowi Fergusonowi sięgnięcie po pierwsze trofeum w Anglii. Kiedy żegnał się z Old Trafford, w maju, sir Alex nie omieszkał przypomnieć, że kiedy drużynie pod jego kierownictwem kiepsko się wiodło, wspierał go zarówno klubowy zarząd, jak współpracownicy, piłkarze i kibice. „Wasze obecne zadanie to wspieranie nowego menedżera” – mówił do tysięcy obecnych wówczas na stadionie i niewątpliwie ta lekcja została odrobiona.

 

2. Twarde fakty są jednak takie, że z Pucharu Anglii na poziomie trzeciej rundy nie odparł nawet Wilf McGuiness, niesławnej pamięci pierwszy następca Matta Busby’ego. Że mistrzowie Anglii przegrali u siebie dwa mecze z rzędu, i to z drużynami, które nie dawały ostatnio zbyt wielu powodów, żeby się ich obawiać (o tym, jak Arsenal pokazał Tottenhamowi miejsce w szeregu, boleśnie weryfikując wartość zwycięstwa Kogutów na Old Trafford, napiszę pewnie jutro). Że w tym sezonie na własnym stadionie polegli już pięciokrotnie (pozostali triumfatorzy, obok Tottenhamu i Swansea, to WBA, Everton i Newcastle). Że ostatni raz tak nisko w lidze na początku stycznia byli, kiedy w Polsce zaczynała się reforma Balcerowicza. Że ich najdroższy tegoroczny zakup, Maroune Fellaini, swojego jedynego gola w tym sezonie strzelił dla Evertonu. Ktoś złośliwie napisał, że Manchester United w tym sezonie pozwala bić kolejne rekordy… przeciwnikom – Swansea przecież jeszcze nigdy dotąd tu nie wygrała.

Twarde fakty są jednak również takie, że trwa okienko transferowe, a jutro MU gra pierwszy mecz półfinałowy w Pucharze Ligi, z Sunderlandem. Idealny czas, żeby się odbić; żeby przypomnieć sobie, że dopiero co drużyna wygrała sześć meczów z rzędu. Poprzednie okienko Czerwone Diabły przespały, dyrektor Woodward uczył się dopiero swojego fachu, obecne, zimowe okienko, jest dla desperatów, czyli… właśnie dla nich.

 

3. Oczywiście w pierwszym rzędzie David Moyes potrzebuje zdrowych van Persiego, Rooneya, Carricka i Vidicia. W drugim jednak musi dokonać mocnego transferu. Takiego, jaki latem przeprowadził Arsene Wenger, sprowadzając do Arsenalu Mesuta Özila. Dobrą drużynę menedżer Arsenalu miał i bez Niemca, dzięki Özilowi jednak wszystkie te Ramseye i Wilshere’y naprawdę w to uwierzyły (a i sprowadzenie Flaminiego było tu nie od rzeczy). Pojawienie się na Old Trafford gwiazdy europejskiej piłki przemówi do głów trenujących tam piłkarzy mocniej niż sto pierwsza rozmowa motywująca ich menedżera.

Chodzi więc raczej o piłkarza już gotowego do bycia liderem, niż dopiero wdrażającego się do tej roli – bardziej, powiedzmy, Sneijdera czy Reusa (dorzucając Borussii Kagawę na otarcie łez?), niż Lallanę czy Barkleya. Z nazwisk, które tu wymieniam, widać, o którą pozycję chodzi przede wszystkim, choć nie neguję, że United wzmocniliby także prawy i lewy obrońca. O tej porze roku ci najlepsi nie będą się oczywiście kwapić do przeprowadzki, ale argumenty Manchesteru – przynajmniej te, które przemawiają najmocniej, argumenty finansowe – należą nadal do najmocniejszych w Europie.

Trzy ważne egzaminy Moyes zdał: poradził sobie w fazie grupowej Ligi Mistrzów, a po wylosowaniu Olympiakosu ma otwartą drogę do ćwierćfinału, opanował kryzys z Rooneyem, zaś wprowadzając do pierwszej drużyny Januzaja pokazał, że odważne stawianie na młodych może być nadal znakiem rozpoznawczym Manchesteru United w równym stopniu jak gra skrzydłami. Czwarty egzamin przed nim: po sześciu miesiącach pracy, podczas których miał okazję przyjrzeć się wszystkim grającym tu piłkarzom (jeśli spojrzycie na statystyki, będziecie musieli przyznać, że każdy bez wyjątku dostał swoją szansę), odcisnąć na drużynie ślad własnej osobowości – pozbyć się tych, którzy zawiedli, i sprowadzić na ich miejsce nowych. Ptaszki ćwierkają, że w Carrington odbywa się w tym tygodniu nadzwyczajne spotkanie wszystkich europejskich skautów MU. Wiadomo: Moyes musi kupić nie tylko czas.

PS O zwycięskim debiucie Solskjaera w Pucharze Anglii przeczytacie na Sport.pl.

66 komentarzy do “Moyes musi kupić nie tylko czas

  1. ~airborell

    Ani Sneijder, ani Reus nie są środkowymi pomocnikami.

    (Czy wypuszczenie Pogby może być już oficjalnie uznane za największy błąd w karierze Fergusona w United?).

    Odpowiedz
    1. ~wojcik152

      Pogba za głośno się skarżył na to, że nie gra w 1 składzie i próbował wywierać presję na SAF-a (19-latek!!!). Gdyby został w MU można by uznać, że Ferguson na koniec trenerowania złamał swoją najważniejszą zasadę, że żaden piłkarz nie może być większy niż klub. Także mimo tego jak Pogba teraz gra i jak bardzo MU potrzebuje wzmocnienia w środku, SAF zrobił dobrze.

      A co do transferów to zgodzę się, że nie ma co kupować Reusa. Jeśli Manchester ma robić jakiś zakup w Dotmundzie to tylko Gundogana, ale pytanie czy go puszczą i jak będzie grał po kontuzji.

      Odpowiedz
      1. ~airborell

        „Także mimo tego jak Pogba teraz gra i jak bardzo MU potrzebuje wzmocnienia w środku, SAF zrobił dobrze.”

        Wiedziałem, że to przeczytam. Stanęło na tym, że Fergie dla satysfakcji bycia w zgodzie ze swoimi zasadami wypuścił za darmo zawodnika, który w ciągu dwóch lat stał się jednym z najlepszych w Europie na kluczowej dla MU pozycji. Jak dla mnie, to tu zasady stały się ważniejsze niż klub.

        Gundo ma półtora roku do końca kontraktu, więc puścić go puszczą, bo na drugi taki case jak z Lewym Borussię nie stać. Tylko że kolejka chętnych po niego będzie spora. (Przy czym IMO on jest zbyt statyczny na obecną taktykę United, które potrzebowałoby raczej kogoś w stylu Modricia albo Ramseya. A najlepiej zmienić wreszcie taktykę).

        Odpowiedz
        1. ~wojcik152

          darkk niżej dobrze napisał – nie sądzę by Pogba tak się rozwinął w MU jak w Juventusie. Inny system gry, duża rotacja. Poza tym, chyba dla wielu zaskoczeniem był jego wybuch formy i szybki rozwój. Ciężko jednoznacznie stwierdzić czy Ferguson oddał Pogbę bo nie widział jego możliwości czy dlatego, że zaczął się stawiać niczego jeszcze nie udowodniwszy.
          Niemniej, jako kibic MU wolę klub bez rozpieszczonych 20 latków, nawet kosztem miejsca w TOP4.

          I znów się z Tobą zgodzę w jednym – Modric byłby idealny. Cały zeszły sezon wręcz trzymałem kciuki by Mourinho nie dawał mu szans i by Real go odsprzedał 🙂
          Tak teraz zacząłem się zastanawiać czy nie powinni może spróbować wyciągnać z Bayernu Kroosa. Generalnie jakiekolwiek wzmocnienie środka jest mile widziane, ale mam wrażenie, że mało który zawodnik z czołówki będzie chciał w trakcie sezonu przejść do MU. Za duża niewiadoma.

          Odpowiedz
          1. ~matavzz

            Modrić nie do wyjęcia a Gundogan jest podobno dogadany z Realem, a jeśli to prawda to w rywalizacji o tego zawodnika MU nie ma szans. Ciężko będzie o transfer klasowego grajka, piłkarze uciekają z klubów by móc grać w LM a tu LM może nie być..

        2. ~dziaam

          Gundogan statyczny? Przydzwoniłeś, to przecież jeden z najbardziej ruchliwych kreatywnych środkowych w Europie.

          Odpowiedz
      2. ~Bart

        A mi się przede wszystkim wydaje, że zachwyty na temat Pogby są dosyć mocno przedwczesne i przesadzone. Co Reusa to się zgadzam. Nie byłby to zbyt trafny wybór do obecnego składu MU.

        Odpowiedz
    2. ~michal77

      tu chyba bardziej chodzi o środek w ofensywie, ale nie ten dla RVP tylko trochę za jego plecami, to chyba Kagawa miał się tam najbardziej nadawać i właśnie Sneijder by tu również pasował,
      a na środku pomocy w sensie box-to-box to zasoby są wystarczające i zawsze jest z kogo wybrać optymalna dwójkę

      Odpowiedz
      1. ~airborell

        „tu chyba bardziej chodzi o środek w ofensywie, ale nie ten dla RVP tylko trochę za jego plecami, to chyba Kagawa miał się tam najbardziej nadawać i właśnie Sneijder by tu również pasował,”

        Takiej pozycji nie ma w ustawieniu 4-4-2, którym gra Moyes. Ferguson w zeszłym sezonie próbował grywać „diamentem”, tak żeby mogli grać w trójkę Rooney, RvP i Kagawa, ale Moyes od tego odszedł.

        A na pozycji „8” może i ilościowo zasoby są wystarczające, ale jakościowo na pewno nie. Gdzie tam Cleverleyowi czy Fellainiemu do Toure, Ramseya czy choćby Ramiresa (o Schweinsteingerze, Gundoganie czy Vidalu nie mówiąc).

        Odpowiedz
  2. ~darkk

    Powrót Vidica chyba tylko ze względów psychologicznych jest potrzebny. Od najlepszej formy jest daleki, moim zdaniem Davida zabijają rotacje w środku obrony. Kolejny raz gdy postawił na zmieniony układ w defensywie. Rio już powinien dać sobie spokój z graniem na najwyższym poziomie. Rok czy dwa lata temu szło mu dobrze – czytał grę i był podporą. Obecnie to cień zawodnika. Nie podoba mi się też upór w stawianiu na Smallinga z boku obrony, nie ma Rafaela, to już lepiej dać się wyszaleć Valencii. Pojęcia o zadaniach defensywnych nie ma, ale pewniej czuje się na skrzydle. Cris wygląda tam natomiast na zagubionego.

    W pomocy jest dziura głównie przez brak trzeciego pomocnika, trochę lepszej wersji Jonesa. Wydaje mi się, że gdyby ktoś odciążył Carricka i Cleva z zadań defensywnych mogliby wykazać się większa kreatywnością. A tak, każda strata i powrót.

    Dziwnie się patrzy na ten bezradny Manchester. Zauważyłem jednak jedną rzeczy. Mogę oglądać ich kopaninę, nie jestem w stanie patrzeć na mecze innych drużyn. Wczorajszy hit ligi włoskiej zakończyłem po kwadransie. Katorga kibica.

    Odpowiedz
  3. ~darkk

    Będę zdziwiony jak Moyes kogoś kupi. Będzie chciał dograć składem do końca sezonu. Na sprawę Pogby złożyło się kilka czynników, nie jestem pewien czy dojrzałby w United tak jak w Juve. Aleks dawałby mu pewnie ogony.

    Odpowiedz
  4. ~darkk

    Taka jeszcze rzecz nasuwa mi się w kontekście Pogby – w Juve miał się od kogo uczyć. W środku pola geniusz Pirlo, znakomity Vidal czy Marchisio. Jego ewentualne błędy też mogłyby być wybaczone, straty czy złe podania, od razu były (chyba, niestety nie widziałem zbyt wielu spotkań Juve) naprawiane właśnie przez Vidala, czy też przez świetnych środkowych obrońców. U nas nie miałby się od kogo uczyć – Scholes odchodził, Carrick to mimo całej sympatii do niego głównie wyrobnik, Ryan jednak większość życia spędził na skrzydle. Dodatkowo za plecami nie miałby nikogo kto naprawiałby jego błędy.

    Odpowiedz
    1. ~matavzz

      Racja, w Juve miał warunki idealne. Raz że miał się od kogo uczyć a dwa to Juve ostatni sezon w lidze miało świetny, reszta ligi im nie zagrażała, mało było naprawdę trudnych meczów więc dostawał swoje szanse. W Manchesterze szanse dostawałby pewnie w jakiś pucharowych starciach, bo Liga angielska to nie to samo co Serie A. Tu każdy kolejny mecz jest trudny i na zawodnikach ciąży duża presja a jego złe zagrania i decyzje mogłyby nieść za sobą duże konsekwencje.

      Odpowiedz
  5. ~Zikosan

    „…po wylosowaniu Olympiakosu ma otwartą drogę do ćwierćfinału…” trochę na wyrost w tym sezonie Panie Michale, przecież po wylosowaniu Swansea miał otwartą drogę do czwartej rundy FA Cup.

    Moyes zdaje sobie sprawę, że kupienie teraz kogoś konkretnego nie będzie łatwe, pieniądze to dobry argument, ale kto tak naprawdę pójdzie grać dla Moyesa. Nie oszukujmy się, to nazwisko i sława poprzednika przekonała niejednego do gry w MU, do grania często drugich i trzecich skrzypiec, z zadaniami, które nie zawsze zgadzały się z ambicjami graczy, w najbardziej rotacyjnym zespole Premier League. Oczywiście MU to firma i taką bez wątpienia zostanie, ale moim zdaniem za sukcesy odpowiada staż Fergusona i teraz, jeśli Moyes okaże się niewypałem, mogą nastąpić chude lata dla tej drużyny. Mówienie, że pierwsze sezony Fergusona nie były pasmem sukcesów w nawiązaniu do obecnej zadyszki MU Moyesa, nie jest adekwatne. Ferguson przychodził z plecakiem doświadczenia, mając tytuły Ligi Szkockiej i jako nadzieja dla klubu. Dzisiejsze MU to nie to samo, teraz miejsce inne niż pierwsze to porażka. Jeden sezon można wybaczyć, ale jeśli przyjdą kolejne podobne to nie wydaje mi się aby starczyło cierpliwości właścicielom i kibicom.

    Odpowiedz
  6. ~airborell

    „Nie oszukujmy się, to nazwisko i sława poprzednika przekonała niejednego do gry w MU, ”

    No więc jakoś nazwisko i sława Fergusona nie wystarczyły, żeby pozyskać w ostatnich latach klasowego środkowego pomocnika. Albo choćby Bale’a, który byłby idealnym następcą innego Walijczyka na lewym skrzydle.

    To już po prostu nie wystarcza do konkurowania z Chelsea czy City, o hiszpańskich gigantach nie mówiąc. Van Persie jest jedynym piłkarzem klasy światowej sprowadzonym do United w ostatnich latach (dobrze, nie będę kłócić się o de Geę), ale też jego przypadek potwierdza regułę. Sprowadzono nie takiego piłkarza, który był potrzebny klubowi w długim dystansie, ale takiego, który był dostępny.

    Odpowiedz
    1. ~Zikosan

      Chodziło mi o trzymanie zawodników / wyrobników w klubie, pomimo tego, że gwiazda niejednokrotnie grzała ławę, gdy Ferguson wystawiał kogoś, kto „pasował” bardziej do przeciwnika. Poza tym Ferguson nie wywalał kasy na prawo i lewo na transfery, nie ten typ, nie pamiętam, żeby kupował gwiazdy, raczej solidnych zawodników i przyszłe gwiazdy, często „reanimował” emerytów Van Der Saar. Miał trzon składu złożony z „żołnierzy” weteranów, od których, dzięki stałej rotacji w składzie uczyli się młodzi, sprowadzani za śmieszne pieniądze. Każda rewolucja wymaga ofiar, mam jednak wrażenie, że nowy „król” David sam dokona żywota i będzie potrzebny nowy.

      Odpowiedz
    2. ~pk

      Teraz najlepiej widac, jak zgubny wplyw na United maja Glazerowie. Z tymi sukcesami sportowymi i marketingowymi, Manchester powinien byc w stanie co sezon kupowac gwiazde za 30-40 milionow. A ile takich gwiazd przyszlo do MU? A ilu drogich transferow dokonaly w tym czasie Chelsea czy City (majac duzo mniejsze sukcesy)? Nie winie tych klubow, pokazuje tylko, ze Manchester powinien spokojnie z nimi rywalizowac na rynku transferowym, a nie ma na to szans. Jak real wydaje 100 milionow na Bale’a, a City kupuje w jedno okienko Negredo, Fernandinho, Navasa i kogos tam jeszcze, nie muszac nikogo sprzedawac, to o czym my rozmawiamy. SAF wyciskal z tego klubu maksimum tego co sie dalo, i teraz sa dwie drogi – albo przyjdzie genialny trener, ktory dalej bedzie kupowal dobrych pilkarzy i doprowadzi ich do mistrzostw, albo Glazerowie sypna kasa i MU zacznie kupowac genialnych pilkarzy. A jak bedzie kasa, to pilkarze przyjda. Przychodza do Tottenhamu bez LM, przychodzili do City bez LM, przyjda i do MU – tylko musi byc kasa, a to wcale nie jest oczywiste, ze Glazerowie ja dadza. Niemniej moim zdaniem, nie ma szans, ze Moyes kupi kogos zima. Moze sprowadzi jakiegos przecietniaka, ale w zaden transfer rozwiazujacy problemy MU nie wierze. Ja to bym sie cieszyl, jakby RVP, Rafael, Jones czy Carrick wrocili do formy i zdrowia (nie mowiac o Fellainim, Nanim czy Vidicu – i ci by sie przydali). Z nimi spokojnie da sie walczyc o TOP4. Ale jak sie ma prawie wszystkich najlepszych pilkarzy kontuzjowanych, a kilku nie ma formy, to o czym my w ogole mowimy.

      Odpowiedz
      1. ~batt18les

        Rozumiem ze van Persie zeszlego lata to nie byla gwiazda? Nie kosztowal 40 mln, ale wielu lepszych od niego nie ma. I mistrzostwo United wygral. Ferdinand, Ronaldo czy Kagawa to tez nie pionki. Zreszta za tych „zolnierzy” typu Anderson czy Jones tez wcale malo Ferguson nie placil.

        Dopoki sie wygrywalo to jakos nigdy nikt nie mowil, ze w United brakuje pieniedzy. I to na dlugo po tym jak juz Glazerowie siedzuieli w klubie. Nawet na tym blogu wystarczy poczytac komentarze pod wpisami z poprzednich lat. Kibice United tylko sie licytowali kogo w klubie chca, a kogo sie bez problemu da kupic lub kto chce przyjsc. Troche sie druzynie gorzej wiedzie pod nowym trenerem i nagle zli wlasciciele pieniazkow nie daja. Bardzo nieladnie.

        Odpowiedz
        1. ~pk

          RVP to jest gwiazda, jednak byl to wyjatek. Robin przeszedl do MU nie tylko dla kasy (City dawalo mu wiecej), tylko konkretnie chcial grac w tym klubie. Wymien jeszcze kilka takich gwiazd… Nie mowiac o tym, ze po prostu Van Persie chcial odejsc (oswiadczenie na stronie na poczatku wakacji) i dlatego byl do wyjecia, i ze to nie byl zawodnik potrzebny MU w tamtym okresie.
          Ronaldo czy Rio przychodzili kilka lat przez Glazerem… Przed Amerykanami MU lubilo sypnac kasa, co do tego nie ma watpliwosci. Teraz troche sie to zmienilo. Kagawa to zadna gwiazda… Albo Jones… Jest jednak roznica 16 mln na Jonesa a 40 na Fernandinho albo 35 na Williana czy Hazarda. Nie wspominajac o ich tygodniowkach. Mozna zaklinac rzeczywistosc, ale Manchester po 2005 roku przestal kupowac najbardziej pozadanych pilkarzy na rynku, zadowala sie Kagawami czy Jonesami, i modli sie ze oni wypala. Zobacz jak zainwestowal pieniadze Tottenham po sprzedazy Bale’a a jak MU po sprzedazy Ronaldo.
          Glazerowie tutaj nie byli krytykowani, glownie za to ze sie nie wtryniali w sprawy klubu (szczegolnie jak sie patrzy co sie wyprawia w takim Cardiff czy Hull) i to prawda. Ale troche ciezko wchodzic w parade dla goscia, ktory ma przed stadionem pomnik a jedna z trybun nosi jego nazwisko. Zobaczymy co bedzie teraz, jak nastepca nie jest ikona klubu. Nie mowiac o tym, ze znaki Glazers OUT, zielono zlote szaliki i stowazyszenia przeciwne Amerykanom sa juz od lat. Ludzi ktorzy sie ciesza z przejecia klubu jest garstka, wielu jest obojetnych, bo na boisku nie bylo widac konsekwencji zaciskania pasa. Teraz zacznie sie winic Moyesa, ale prawdziwym problemem jest dlugoletnie oszczedzanie (oczywiscie jak na warunki jednego z najwiekszych klubow swiata – bo Manchester ciagle wydaje duzo, ale jednak „troche” mniej niz inne najwieksze kluby).

          Odpowiedz
      2. ~Zikosan

        Tutaj nie chodzi o szczędzenie pieniędzy, raczej mentalność menadżera. To stara szkoła. Kupujesz młodych zdolnych, układasz, rozwijasz i grasz nimi przez lata. Ta sama szkoła co Wenger. Oczywiście, jeśli jest okazja i potrzeba to sypniesz groszem, na jakiegoś solidnego zawodnika, ale nie wydasz 100 milionów Euro – raczej za tyle sprzedasz.

        Odpowiedz
        1. ~płakałem po Mourinho

          preferowanie tego podejścia przez Wengera jakoś sukcesów Arsenalowi nie zagwarantowało, no chyba, że kogoś bardziej podniecają zera na koncie aniżeli trofea w klubowej gablocie… ostatnimi czasy chyba nawet zarzucił tę taktykę, bo szasta pieniędzmi jak oszalały, a efektów nadal brak. oczywiście kiedyś coś wygrać w końcu będzie musiał, pytanie tylko kiedy?

          Odpowiedz
          1. ~batt18les

            „szasta pieniedzmi jak oszalaly”… Powiedz mi od kiedy dokladnie nimi szasta? I od razu zanim odpowiesz to napisze jaka jest moja wersja. Szasta pieniedzmi to CIty, ktore jednego lata jest w stanie kupowac za 100 mln. Wylozenie 50 mln na najlepsza „10” na swiecie wg mnie szastaniem nie jest, ale dla twojej teorii zalozmy ze niech bedzie. W takim razie przykro mi bardzo, ze Arsenal nie jest w stanie wygrac trofeum juz w polowie sezonu, zebys nie musial gadac glupot.

            Porownujac taktyke menadzerow typu wydawanie/oszczedzanie nie dziwie sie wcale ze nie porywa cie ta druga opcja. Przeciez Mourinho dla biednych nigdy nie pracowal

          2. ~płakałem po Mourinho

            2011/2012 65 mln euro 2012/2013 43 mln euro, obecny-wiadomo. oczywiście kupowano wyłącznie młodych i zdolnych 🙂
            czyli to MC odpowiada za całą tę sytuację? Niezwykle ciekawa teoria…
            A mnie jest przykro nie dlatego, że „przykro mi bardzo, ze Arsenal nie jest w stanie wygrac trofeum juz w polowie sezonu”, ale dlatego, że nie jest w stanie wygrać absolutnie nic od blisko 10 lat:)
            Właśnie porywa mnie ta druga opcja-dlatego nie jestem fanem Arsenalu.
            „Przeciez Mourinho dla biednych nigdy nie pracował” – takie masz właśnie pojęcie, przykładowo Żoze prowadził w 2001/2002 klub União Leiria-mały biedny klubik z którym skończył rozgrywki na 3 miejscu…
            I przynajmniej czegoś się dowiedziałeś:)
            Rozumiem emocje, oj ciężko być kibicem takiej ekipy jak Arsenal…

          3. ~airborell

            W 2002 roku to Arsenal zdobył mistrzostwo Anglii. Weź se jaj nie rób z przywoływaniem takich czasów.

            Mourinho jest (był?) trenerem wybitnym – na krótki dystans i za grube pieniądze. Nic nie wskazuje na to, żeby sobie poradził lepiej niż Wenger w takim klubie jak Arsenal – gdzie nie może sobie pozwolić na kupowanie rezerwowych za 30 milionów i musi kreować piłkarzy, zamiast ściągać za grube pieniądze produkty gotowe.

          4. ~płakałem po Mourinho

            powoływałem się na te czasy wyłącznie w odpowiedzi na słowo „nigdy” użyte przez ~batt18les w kontekście Mourinho, nie w związku z Arsenalem. Dawno bo dawno, ale było. Jego winą nie jest to, że pracował w bogatych klubach, nie wiemy też czy nie poradziłby sobie na miejscu Wengera. Z drugiej strony rozliczano go z wyników a nie oszczędności, a że nie swoje pieniądze wydaje się zazwyczaj łatwo to robił to i to z dobrym efektem. Pytanie, czy nadal jest czy też był dobrym trenerem pasuje chyba bardziej do Wengera aniżeli do Mourinho. Wenger-świetny trener, ale od lat na diecie beztytułowej.

          5. ~batt18les

            do płaczącego po Mourinho

            Jak jestes taki dokladny to moze podawaj zbilansowane kwoty w okienkach transferowych. Zakupy minus sprzedaz. Tez sie czegos dowiedz i poszukaj jaki jest bilans wydatkow Wengera na przelomie jego calego panowania w polnocnym Londynie. Podpowiem tylko ze mniej niz JM wydal na niejednego pilkarza w Chelsea.

            Nie rozumiem twojej logiki. „Arsenal nie wygral nic od tylu lat” ale kiedys tam Mourinho szlachetnie poswiecil sie prowadzac jakas kameralna druzyne zajmujac z nia 3 miesjce. No brawo. Rozumiem ze w tej lidze najlepszy jest zespolm, ktory zajmuje to wlasnie miejsce i dostaja za to puchar.

            Wiadomo ze nie byl rozliczany z tego ile wydal, bo Żoze najczesciej preacowal dla tych, ktoym pieniedzynie brakowalo. Oczywiscie zbiego okolicznosci. Jak sie go kocha to wiadomo ze sie przymknie oko na to ile ten sukces kosztowal. Ja tylko mowie ze dysponujac takimi srodkami jak Mourinho jako menadzer o sukces jest duzo latwiej.

  7. ~płakałem po Mourinho

    No bardzo jestem ciekaw czy z tymi piłkarzami Żoze miałby wyniki równie mierne co Moyes, myślę, że wątpię. Glazerowie wydający wielkie pieniądze na transfery? Jakoś niego nie widzę. Jeszcze 2-3 „dobre” występy w lidze i nawet miejsca premiowane udziałem w LE zaczną się niebezpiecznie oddalać. Trzeba po prostu przywyknąć do nowej roli i tyle.

    Odpowiedz
    1. ~Zikosan

      Nie wydaje mi się, że trzeba przywyknąć do nowej roli. Raczej poczekać, aż Moyes „dorośnie” do prowadzenia jednego z najlepszych klubów na świecie. Jeśli nie on to ktoś inny da radę. Nie wierzę, że w przypadku słabego wyniku na koniec sezonu i podobnego startu w następnym Moyes wytrzyma na stanowisku do końca roku 2014. A co do Mourinho… ogarnął Chelsea dzięki mocnej ławce, którą dodatkowo wzmocnił, a przede wszystkim ma to czego nie ma Moyes, defensorów z prawdziwego zdarzenia. Zostało również kilku solidnych zawodników, których grało pod nim za pierwszym razem, więc tak zupełnie od nowa nie zaczyna. Nie wydaje mi się, żeby zwojował więcej z obecnym MU od Moyesa… prawda jest jednak taka, że na pewno kupiłby kilku zawodników, gdyby dostał takie MU jak Moyes.

      Odpowiedz
      1. ~płakałem po Mourinho

        no w chelsea to za chwilowo Mourinho za dużo tych nowych zawodników nie kupił a gra i wyniki są lepsze niż te osiągane przez jego poprzednika… Akurat co do defensorów Chelsea to nie mam pewności czy są to takie asy-bez żalu zamieniłbym ich na innych. Chelsea miała dobrych defensorów podczas pierwszego pobytu Mou na SB. Pamiętam, że w zeszłym sezonie jedynie 4 kluby straciły mniej bramek niż MU, faktem jest również, że była wśród nich Chelsea, ale nie demonizowałbym tej obrony.
        Moim zdaniem nie ma co wytrząsać się nad tym Moyesem-SAF również zaczynał słabo, ale czekające aż Moyes dorośnie do prowadzenia takiego klubu jak MU można umrzeć ze starości. Nawet nie kupując nikogo Mourinho miałby zapewne lepsze efekty niż Moyes, z jednej prostej przyczyny-bije go na głowę niemal pod każdym względem, może prócz znajomości języka. Pierwszy transfer jakiego powinno dokonać MU to nowy trener, później można zacząć robić zakupy. Oczywiście można zaczekać z decyzją do końca tego czy nawet następnego sezonu-tylko po co? Kibice MU często naśmiewali się z Abramowicza, ale dziś pewnie wielu z nich pluje sobie w brodę, że podczas lotu helikopterem nie wskazał palcem na OT, bo Glazerowie wespół z Moyesem mogą narobić takiego bałaganu, że sprzątać trzeba będzie go przez lata… Oby nie, bo jednak wolę oglądać mecze, w których MU toczy wyrównaną walkę z Arsenalem, Liverpoolem, Chelsea, aniżeli z Norwich czy Hull.

        Odpowiedz
      2. ~darek638

        Z tego co wiem to MU jest wielokrotnym i aktualnym Mistrzem PL. Porównywanie potencjału MU i Chelsea z którego ma wynikać wyraźna przewaga Chelsea jest nieobiektywne. Mimo mojej ogromnej sympatii do Moycea za wieloletnie wzorowe(?)(Martinez daje radę)
        prowadzenie Evertonu trzeba uczciwie powiedzieć fatalnie prowadzi MU.

        Odpowiedz
        1. ~płakałem po Mourinho

          mógłbyś rozwinąć tę myśl o braku obiektywizmu w porównywaniu Chelsea i MU, bo przyznam, że mnie trochę zaskoczyłeś tym stwierdzeniem?

          Odpowiedz
          1. ~hazz2

            Bardzo ciekawe heh ale mam 1 pytanie – w którym roku pracy na SB ten JM wygrał lige ?

        2. ~Zikosan

          Stwierdzenie, że Chelsea ma mocniejszą ławkę niż United nie jest obiektywne? Na pewno, bo to moja subiektywna opinia – ale czy Twoim zdaniem Eto, Oscar, Wilian, Demba Ba i Essien to ta sama klasa co Buttner, Fletcher, Hernandez, Kagawa i Young (obydwa składy z ostatniej kolejki)? Jeśli tak to ja przepraszam i nie było dyskusji, bo nie ma o czym dyskutować.

          Odpowiedz
        3. ~Zikosan

          A może uważasz, że Smalling, Evans lub Cleverly znaleźliby się w wyjściowej 11 Chelsea nawet przetrzebionej kontuzjami? Nie wydaje mi się. Prędzej Mourinho sięgnąłby po chłopaków ze szkółki Chelsea.
          @ – nie płakałem… Słaba defensywa Chelsea? Moyes oddałby całą swoją wyjściową czwórkę za Cahila i zrobiłby złoty interes.

          Odpowiedz
  8. ~me262schwalbe

    Przywołany do porządku przez Gospodarza blog postaram się więcej nie czynić złośliwości pod adresem MU. Zastrzegam jednak, że kibice MU, którzy są tu w większości (na szczęście nie wszyscy) swoimi lekceważącymi i nierzadko prześmiewczymi wypowiedziami wobec kibiców innych sami sobie na to zasłużyli. Nie chcę się też wypowiadać w formie: „a nie mówiłem”, wszak scenariusz, który się właśnie dzieje był jednym z możliwych, ale na pewno nie był niemożliwy. Więc trochę pokory, której kibice innych ekip mają w nadmiarze

    Odpowiedz
    1. ~płakałem po Mourinho

      wielka szkoda, mam nadzieję, że długo nie wytrwasz w tym postanowieniu. jakieś przewidywania co do tabeli na koniec sezonu? utrzymają się?

      Odpowiedz
    2. Michał Okoński Autor wpisu

      Dzięki za pamięć 🙂 I przy okazji mały update/przeprosiny/zapowiedź: poderbowy tekst o 4-4-2 postaram się wrzucić tu jutro, a w tzw. międzyczasie przygotuję jeszcze kilka akapitów o przyszłości Moyesa dla Sport.pl; będzie, jak sądzę, w sam raz na rano. Opóźnienie spowodowane obiektywnymi okolocznościami.

      Odpowiedz
  9. ~erictheking87

    Trochę wtopa… cisnęliśmy Sunderland cały mecz, podobnie jak Spursów, ale brakuje tego ostatniego podania, albo samego wykończenia.

    Dzisiaj spokojnie kilka bramek mogli pyknąć gospodarzom na Stadium of Light.

    Generalnie gra nie jest jakoś bardzo dramatyczna (chociaż np. ze Swansea było tak se…), Moyes w miarę sensownie reaguje na wydarzenia na boisku zmianami, mają one ręce i nogi, tylko jakoś efektów nie przynoszą.
    I niestety Tom Cleverley od czasu kontuzji z początku ubiegłego sezonu jest zupełnie innym graczem, Carrick jest anonimowy i od czasu do czasu tylko przypomni o swoim istnieniu, dobrze, że Fletch wrócił, bo on wygląda obecnie najlepiej w środku pola – i to chyba wszystko mówi o obecnej formie naszych pomocników.
    Największym plusem kadencji Moyesa jest z pewnością Januzaj, z drugiej strony martwi mnie dramatyczna wręcz forma Hernandeza…

    Cóż byleby jakoś doskoczyć do tego 4 miejsca, a kolejny sezon będzie z pewnością lepszy.

    Odpowiedz
    1. ~Tomas_h

      Eric
      Cisnęliśmy Sunderland??
      O rany, Ty tak na serio? Mam wrażenie że mecz też oglądałem, ale ostatnie co bym o nim mógł powiedzieć to chyba właśnie to, co Ty. Środek pola grał tak aż zęby bolały, Valencia dawał z siebie jak to on „fszystko”, w obronie chaos pt. Smalling i dzikość w sercu…. Januzaj zagrał ambitnie, a to chyba trochę mało, prawda?

      Odpowiedz
      1. ~Tomas_h

        Henry Winter, z dzisiaj:

        This was a shapeless, lifeless display from Manchester United, who have now lost three games in a row for the first time since 2001. Where was the fight? Where was that old swagger? Where was the refusal to accept defeat?

        Where was the manager standing on the edge of the dug-out, exuding urgency?

        Only a teenager, Adnan Januzaj, stood up for the challenge. Otherwise, this was embarrassing from United and David Moyes.

        Odpowiedz
  10. ~herbicydy

    Niestety, bardzo chciałbym zapomnieć to co z Sunderlandem widziałem i się z Tobą zgodzić, ale nie mogę. Niestety ani Kotów, ani w ogóle nie cisnęli. Chyba że trawę w bocznych sektorach, w środkowej strefie boiska. Oglądać się tego nie da, człapią jak w polskiej lidze. Albo naprawdę ich zajechano kondycyjnie przed sezonem i stąd taka chmara kontuzji i granie jak u nas, albo all idzie na rozwałkę i przemodelują skład w 60%.

    Czego bym sobie życzył, bo na wielu patrzeć się nie da. A zdrowy jestem i jeszcze lat mnie sporo czeka oglądania, więc niech się może, proszę zacznie dać.

    Nie zapisywałem się/ wypisywałem się/ przepisywałem się nigdy do/ z/ obok klubu Cleva (choć cieszy mnie, jaki ból mają z nim cmokierzy kibicujący innym klubom; już niedługo dowiemy się, jak to braki jego talentu co poniektórzy w latach 70 już dostrzegali). Nie lubię zbytnio tego typu angielskich piłkarzy (i wg mnie ich nadmiar w MU jest w dużej mierze powodem kryzysu) więc, jeśli on i jemu podobni wydelikaceni chłopcy mają być symbolem obecnego składu to niech lepiej Djemba-Djemba wraca na OT, bo gorzej nie zagra, a lepiej się nazywa. Dobrać mu wokół młodych radzących sobie teraz na wypożyczeniach i niech się kuje.

    Nawet 3 sezony na LE, nawet z bez sukcesów, a tylko z jednym finałem Pucharu Ligi przegranym Birmingham, czy jednym finałem PE przegranym z Wigan. Ale niech się kuje, a nie człapie.

    Odpowiedz
  11. ~taxi_rock

    kolega, który płakał po Mourinho podaje ile to Wenger wydał w ostatnich 3 latach, co ma być dowodem na szastanie pieniędzmi. Proponuje zobaczyć ile w tym czasie zarobił na piłkarzach i jak ostatecznie na tym wyszedł. Stadion sam się nie zbudował. Kroenke na transfery nie daje własnych pieniędzy.
    Krótko mówiąc, od 2003 roku, gdy Romek się w Chelsea pojawił, The Blues stracili na transferach ok 600mln funtów, Man City ok 500 mln, a Arsenal 17. Dane w przybliżeniu, bo kwoty wszystkich transferów nie zawsze da się dokladnie wskazać.

    Odpowiedz
    1. ~płakałem po Mourinho

      to wszystko prawda-gratuluję nowego stadionu, ale mam jednak pytanie, jak podana przez Ciebie kwota ma się do osiągnięć sportowych? Mamy dodatni bilans transferów od 2003 i ani jednego wygranego trofeum na koncie-brawo, jestem pod wrażeniem. Teraz to już nie Kanonierzy a „geniusze bilansu”… in balance we trust 🙂
      Głowa do góry, kiedyś coś tam w końcu wygracie, a 17 mln piechotą nie chodzi 🙂

      Odpowiedz
      1. ~airborell

        Tak obserwuję u niektórych tutejszych fanów Chelsea syndrom wyparcia. Ja rozumiem, też bym się dużo lepiej czuł, gdyby mi się udało przekonać siebie samego, że moja ulubiona drużyna wygrywała dzięki geniuszowi trenera, a nie dzięki gigantycznej kasie wpompowanej przez rosyjskiego oligarchę…

        Odpowiedz
        1. ~płakałem po Mourinho

          w porównaniu do wydatków ostatnie lata to szastanie pieniędzmi. Faktycznie 2005 -mój błąd.
          oligarchów nie ma w Arsenalu-bardzo ciekawe…

          Odpowiedz
        2. ~płakałem po Mourinho

          lubię takich domorosłych psychologów. z tego co pamiętam to Twoja ulubiona drużyna dzięki geniuszowi trenera jakoś ostatnio dołuje…

          Odpowiedz
      2. ~batt18les

        @ płaczący

        Odpisalem ci wyzej, teraz czytam ten twoj wpis nizej i juz mi sie nie chce. Trolujesz swiadomie czy po prostu jestes taki glupi? Jesli to pierwswze to jest jeszcze nadzieja. Czytam tego bloga i komentarze bo sa tutaj (zwykle) bardziej ogarniajacy ludzie niz na wp, onecie czy chocby sport.pl i zdecydowanie mniej trolli. Nie podejmuje sie jednak prowadzenia dalszej dyskusji, bo mysle ze z psem bylaby wieksza szansa na wytlumaczenie czegos. Logiczne argumenty nie trafiaja a ty i tak masz swoja wersje, ktora zmienia sie w zaleznosci od sytuacji. Gratuluje

        Odpowiedz
          1. ~taxi_rock

            Jest w Arsenalu oligarcha, Usmanov, jednak nie dał on na transfery złamanego „grosza”. Arsenal wydaje na transfery to co sam zarobi.

          2. ~płakałem po Mourinho

            zupełnie tak jak chelsea-w przeszłości było inaczej, nie przeczę, ale obecnie radykalnie się to zmieniło, a nie wszyscy zdają się to dostrzegać, podpierając się stereotypami: transfery za pieniądze z przepastnej kieszeni Romka… Finansowe FP puka do bram.

  12. ~taxi_rock

    nie pisałem o trofeach, tylko o rzekomym szastaniu pieniędzmi. Jak widać nie jest to prawdą. Bilans z transferów nie jest dodatni, tylko ujemny -17mln. Z tymi trofeami też nie trafiłeś, bo do 2005 Arsenal wygrywał.
    Taki był pomysł na druzynę przez lata po przeprowadzce na nowy obiekt. Trzeba było utrzymać zespół w czołówce i to się udało. Nie udało się nic wygrać od 2005, ale przynajmniej klub jest w czołówce, jest w stanie walczyć o te trofea i jak mówisz, w końcu cos wygra. Co najważniejsze, sam się finansuje, bez pomocy dobrych wujków, którzy w kazdej chwili mogą spakować zabawki i się wynieść, a klub zostawić w tarapatach.

    Odpowiedz
    1. ~płakałem po Mourinho

      co do tego, że coś wygra nie mam wątpliwości-serio i bez złośliwości.
      od lat słyszę o pakującym walizki Romku, a tu nic… najlepszą rzeczą jaką zrobił dla CFC jest postawienie tego klubu na nogi i zbilansowanie wydatków, choć ostatni rok przyniósł stratę ze względu na brak przychodów z tytułu udziału w LM. to znaczy więcej niż wygranie LM. nie wspomnę o szkoleniu młodzieży-udoskonalił w końcu model Arsenalu i niebawem sprzedaż wypożyczonych graczy może stanowić całkiem pokaźny zastrzyk finansowy, choć wiadomo, że z rozwojem tych młodych talentów różnie bywa-jeśli w ciągu 2 lat 2 przebiłoby się do 1 składu to byłby to moim zdaniem ogromny sukces

      Odpowiedz
      1. ~airborell

        „choć wiadomo, że z rozwojem tych młodych talentów różnie bywa-jeśli w ciągu 2 lat 2 przebiłoby się do 1 składu to byłby to moim zdaniem ogromny sukces”

        Proponowałbym w tym celu zmienić trenera, bo obecny przez 9 lat nie wprowadził żadnego młodego zawodnika z drużyn młodzieżowych do pierwszego składu. Zresztą jest artykuł o tym na Weszło.

        A co do „zbilansowania wydatków” – mijasz się z prawdą:
        http://www.thechels.co.uk/club/finances/

        Raz udało się wyjść na zero w roku 2012, ale w 2013 znów Abramowicz wpompował w klub 50 melonów – mniej więcej tyle, co pompuje co roku. Ten klub w dalszym ciągu utrzymuje się na topie tylko dzięki jego corocznym dotacjom.

        Odpowiedz
        1. ~płakałem po Mourinho

          i sądzisz, że tak już mu zostanie? może w takim razie podeprzesz się przykładem wychowanków BVB, którzy wdarli się do składu Twojej ukochanej BVB, oczywiście dzięki geniuszowi Kloppa? Ktoś poza Goetze?
          Nie mijam się z prawdą co do zbilansowania wydatków, dzięki za link-ciekawa strona, pierwszy raz ją widzę :), gdybyś dokładnie przeczytał mój post nie musiałbyś parafrazować mojej wypowiedzi twierdząc dodatkowo, że mijam się z prawdą (sic)…
          „Ten klub w dalszym ciągu utrzymuje się na topie tylko dzięki jego corocznym dotacjom.” Zapewne bardzo byś chciał żeby tak było, ale albo jesteś zwyczajnie w błędzie albo negatywne emocje nie pozwalają na trzeźwy osąd sytuacji…
          Muszę Cię zmartwić-trener jest najlepszy z możliwych, a strategia rozwoju wręcz znakomita, Chelsea czeka w najbliższych latach świetlana przyszłość, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Niebawem pozwolę sobie o tym przypomnieć i mam nadzieję, że wtedy nie zawiesisz działalności jak np. kolega Alasz 🙂
          A najbardziej śmieszy mnie podejście typu: Żoze pracuje tylko w bogatych klubach, jest piękny i młody to mu łatwo wygrywać, niech wygra LM z Orkanem Ryczywół to przyznam, że jest niezły… Problem polega na tym, że on już nic nikomu udowadniać nie musi, a taki Klopp musi to robić każdego dnia, ot subtelna różnica…

          Odpowiedz
          1. ~airborell

            Schmelzer, Sahin. Do tego Hummels, Bender, Grosskreutz pozyskani w młodym wieku jako mało znani piłkarze z innych klubów. To już pół drużyny. A jak to wygląda w Chelsea?

            Mourinho ma w Chelsea de Bruyne – jednego z najzdolniejszych zawodników młodego pokolenia, ogranego w Bundeslidze, reprezentanta Belgii. Aż się prosi, żeby wprowadzić go do rotacji. Zamiast tego woli ściągnąć rezerwowego za 30 milionów.

            Jeśli Chelsea będzie stać na utrzymanie dzisiejszego poziomu sportowego bez corocznego generowania strat, to z wielką przyjemnością odszczekam. Ale że Chelsea ma przestać generować straty słyszę tak od pięciu lat.

          2. ~KrólJulian

            A to ciekawe, bo Marcel Schmelzer to wychowanek Fortuny Magdeburg, z kolei Sahin RSV Meinerzhagen. O pozyskanych w młodym wieku nie wspominam, bo Chelsea ma z 3 tuziny…
            Muszę przyznać, że co do talentu de Bruyne to się zgodzę, ale on jest w systemie rotacji Mourinho, problem leży (podobno) w jego głowie, jak to często się zdarza, więc zapewne odejdzie, czego trochę żałuję. Oby grał na miarę swojego talentu-chwilowo gra tragicznie, nie przypomina zawodnika z Werderu. Podobna sytuacja była z Kakutą, który talentem bił Kevina na głowę, ale właśnie w tej głowie nic nie było poukładane właściwie, a to w końcu mistrz świata i najlepszy zawodnik tego turnieju-bajeczny technik… Niestety bariera między piłką juniorską a dorosłą była nie do przeskoczenia. Obawiam się, ze to samo będzie z de Bruyne.
            Co do bilansu-zobaczymy w tym i w kolejnym sezonie jak będzie on wyglądał vs osiągnięcia sportowe i przypomnę tę kwestię pod koniec roku, sądzę ze w tym roku dopną wyjdą na plus, w przyszłym nie powinno być już z tym problemu. Właśnie od 2015 mają być odstawieni od piersi Romana i oby się tak stało.
            Tak czy inaczej wyszydzany Romek okazał się po latach o niebo lepszym z właścicieli niż te wszystkie Glazery, Usmanovy, o Arabach czy Tajach nie wspominając… Chichot historii

          3. ~KrólJulian

            nigdy nie wspominałem o dodatnim bilansie przed 2012, teraz jest finansowe FP i Chelsea respektuje jego zasady, przynajmniej stara się, takie MC, AV, itd., były przeciwko jego wprowadzeniu. Moim zdaniem te zasady powinny być przestrzegane a odstępstwa bezwzględnie karana (w tym problem), właściciel może pomóc w osiągnięciu stabilizacji finansowej, a nie kupować sukces-te czasy minęły-dla CFC również

  13. ~gold jak zloto

    Ciekawe, nie zauważyłem aby żaden z przedmówców zwrócił uwagę na kontuzje? Nie chodzi mi o to że nikt o nich nie wspomniał ale o to dlaczego w zespole JEST tyle kontuzji? Złe przygotowania do sezonu? Zbyt duże obciążenia treningowe? Zbyt intensywne? RvP wypada na kolejne 6 tyg, Roo wysłany z rodziną i trenerem od przyg. fiz. aby „zażył trochę słońca” z nadzieją że zagra w meczu z CFC. Co z Nanim? Clev gra ale wygląda jakby był „zajechany”.
    W dzisiejszym meczu 2 zmiany, na ostatnie 10 i 5 min. Brawo panie Moyes.

    Odpowiedz
  14. ~Ytseman

    Ja niestety od początku byłem bardzo sceptyczny co do Moyesa, a choć to, co się aktualnie dzieje z Diabłami, to z pewnością nie jest tylko jego wina, to ciężko go z odpowiedzialności wyłączyć. Najbardziej bolesne jest przytępienie „instynktu zabójcy”, który miał zespół za czasów Sir Alexa, a także to, co pojawiło się u Ciebie w tytule niedawnego wpisu na blogu – Diabeł kompletnie niestraszny. Manchesteru się teraz nikt specjalnie nie obawia – aktualnie nogi rywali mogą drżeć tylko przed Rooney’em – ale to też nie jest taki blady strach jak 2-3 lata temu. No i jeszcze van Persie, jak się wreszcie wykuruje.
    Mój przedsezonowy komentarz dot. Diabłów i nie tylko:
    http://ytseman.blogspot.com/search?q=prophet%27s+song

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *