W poszukiwaniu straconego czasu

Miałem tak od dawna: patrzyłem na Dymitara Berbatowa i widziałem Swanna, nie tylko ze względu na wrodzoną, by tak rzec, dandysowatość bułgarskiego napastnika, ale także jego osobność i dystans do blichtru angielskiej ekstraklasy. Teraz skojarzenie zyskało dodatkowy kontekst: przenosiny do Fulham w poszukiwaniu straconego czasu i czas odnaleziony już podczas pierwszego meczu w wyjściowej jedenastce. W czasie poprzedniego sezonu, którego zdecydowaną większość bułgarski Swann przesiedział na ławce, straciliśmy niejedno wzruszenie, niejedną zachwycającą bramkę czy niejedno niebywałe odegranie, wszystkie wykonane jakby od niechcenia, leniwie. Straciliśmy nie bez zdziwienia, zwłaszcza mając w pamięci, że parę miesięcy wcześniej był najskuteczniejszym strzelcem w lidze i że koledzy piłkarze wybierali go do jednastki roku. Owszem: eksplodował talent Welbecka i był Chicharito, ale mimo wszystko odsuwanie od gry Berbatowa było stratą także dla Manchesteru United.

Inna rzecz, że wielokrotnie w ciągu czterech lat jego pobytu na Old Trafford wracała do mnie myśl, iż kariera Bułgara mogłaby potoczyć się płynniej, gdyby zdecydował się zostać w Tottenhamie jeszcze na jeden sezon. Presja oczekiwań, cena, jaką zapłacono i stosowana przez Alexa Fergusona polityka rotacji – wszystko to działało na niego destabilizująco i pamiętam, jak sam w wywiadach mówił o przytłaczającym poczuciu, że zawodzi. Niby kolekcjonował tytuły, o których w mniejszych klubach mógłby tylko marzyć, ale zarazem boleśnie przeżywał odsunięcie od składu w finałach Ligi Mistrzów. W Fulham, jak w Tottenhamie (też u Martina Jola zresztą) znów może być najważniejszym ogniwem ofensywy: nie tylko wykańczającym akcje, ale też rozprowadzającym kolegów. Wbrew temu, co mówił w Match of the Day Alan Shearer, rola nowej gwiazdy Craven Cottage nie polega zresztą jedynie na czyhaniu w okolicy pola karnego na podanie i błąd obrońców – zobaczcie, ile podań Berbatow otrzymał wracając po piłkę bądź schodząc do boków, zauważcie, jak często uczestniczył w grze obronnej.

Ech, gdyby jeszcze w tej drużynie mógł współpracować z Dempseyem i Dembele (Jol mówił, że Berbatow był wściekły, gdy dowiedział się – już po podpisaniu kontraktu! – o odejściu Belga), a nie tylko z rewelacyjnym wczoraj Kacznikliciem…

Temat czasu odnalezionego to oczywiście temat formy Paula Scholesa i Ryana Giggsa, prowadzących nieco słabszy tym razem kadrowo MU (choć przecież z udanym debiutem Aleksandra Büttnera; nieprzypadkowo realizator telewizyjnej transmisji raz czy drugi pokazał w trakcie spotkania smutną twarz Patrice’a Evry) do zwycięstwa nad Wigan. Szkoda, że także temu spotkaniu towarzyszył niesmak: zarówno z powodu zlekceważenia przez kibiców apeli Alexa Fergusona o powstrzymanie się od antyliverpoolskich pieśni, jak i z powodu nurkowania w polu karnym gości Danny’ego Welbecka. Złej krwi było niestety na angielskich boiskach więcej: żółtą kartkę za symulowanie otrzymał Suarez, Odemwingie kopnął bez piłki jednego z zawodników Fulham, w podobny sposób łokciem dostał Balotelli, Crouch pomógł sobie ręką przy golu dla Stoke, a Tony Pullis radował się później, że w końcu niewielki klub otrzymał w starciu z gigantami jakiś prezent od sędziów. Ech, nie trzeba poruszać tematu zawiśniętej w powietrzu dłoni Johna Terry’ego, by z oglądania Premier League mieć mniejszą frajdę niż zwykle.

O Tottenhamie – i Liverpoolu – myślałem już w sobotni wieczór, robiąc sobie powtórkę z „Moneyball”. Billy’ego Beane’a też nie rozumieli, powtarzałem sobie, jego zespół także z początku przegrywał mecz za meczem, a media w tym czasie domagały się głowy menedżera, by w końcu wszystkie elementy układanki znalazły się na swoich miejscach i drużyna zanotowała rekordową passę zwycięstw. Nie twierdzę, że zwycięstwo nad okropnie słabym Reading oznacza, że puzzle zostały już ułożone, ale parę elementów musi cieszyć: szybka i płynna gra, nieustający ruch z piłką i bez niej, pressing zaczynający się od Defoe’a i skuteczność tego ostatniego. Dembele, Sigurdsson (jego podania przed pierwszym golem nie powstydziliby się ani Modrić, ani van der Vaart) i Sandro nie grają na siebie i wytrzymują fizyczną konfrontację, Verthongen nabiera pewności w obronie, wspólne treningi (pierwszy w tej konstelacji odbył się dopiero w piątek!) zwiększają zrozumienie koncepcji trenera, presja się zmniejsza. Dlaczego tylko, do cholery, sezony tego klubu rozpoczynają się dopiero w połowie września?

PS. Arsenal gromi, Cazorla pieści piłkę (305 muśnięć na połowie rywala, niektóre niewiarygodnej urody), a i na Podolskiego chyba nikt nie narzeka. Wojciech Szczęsny jako najsłabsze ogniwo? Myślałby kto.

118 myśli w temacie “W poszukiwaniu straconego czasu

  1. ~Roger_Kint

    A Liverpool nadal ostrzeliwuje słupki i poprzeczki…Mam takie podejrzenie, że nasi zawodnicy porobili w tej dyscyplinie „friendly wagers”.

    Odpowiedz
  2. ~Stefan

    Berba jeszcze nie raz pokaże nam swoją wirtuozerię. Przykro mi z powodu jego odejścia, bo chociaż RVP to bez wątpienia lepszy piłkarz, to Bułgara darzyłem wyjątkową sympatią. W Fulham będzie jedną z ozdób ligi – co do tego jestem przekonany, przecież to wspaniały piłkarz.Czy jego kariera mogła potoczyć się inaczej? Na pewno mogła, chociaż myślę, że już na starcie Berba musiał poszukiwać straconego czasu – niestety piłkarze z krajów piłkarskiej drugiej kategorii muszą przejść dłuższą drogę żeby wkroczyć do świata wielkiej piłki.

    Odpowiedz
    1. ~torabora33

      Sytuacja Berby w MU była przedziwna. Z jednej strony jako został krol strzelców został zle pcotraktowany. Jego utrzymania przy piłce i rozprowadzanie piłki było wyjątkowe. Nie umiał grać natomiast meczy o stawkę. Według mnie został zle potraktowany przez Bossa. Pełen szacunek za styl odejscia z klubu. Za hattricka z Liverpoolem dozgonna wdzięczność. Jeszcze nie raz nas zaskoczy. A co wy sadzicie o tym transferze, bo w sumie nigdy nie był tutaj poruszany ten temat

      Odpowiedz
      1. ~alasz

        Jak nie był, jak mu laurke na pożegnanie napisałem :DJedyne co jest gorsze od odejścia tak nietuzinkowego gracza z OT, to świadomość że taki gracz nie będzie regularnie grał. Ciesze się że został w PL, i będę z łatwością mógł śledzić jego gre.

        Odpowiedz
        1. ~pk

          Berba palil sie w kluczowych momentach. Ale poza tym byl genialny. Uwielbialem patrzec na jego gre. Nie dziwie sie jednak, ze zamiast niego w finale LM zagral Hernandez. On wtedy byl w gazie, strzelal gole CFC w LM i w meczu o mistrzostwo. Regularnie zdobywal zwycieskie bramki. Berbatov za malo mial meczow takich jak z LFC, gdzie niemal sam wygrywal spotkanie. SAF wierzy, ze Robin to zapewni (juz raz sie udalo) i pewnie dlatego go sprowadzil. Ponadto powtarzal, ze MU zmienilo styl, stara sie grac szybciej, i Dymitar do tego nie pasuje. To troche naciagana koncepcja, ale dla Bulgara fakt faktem nie bylo juz miejsca. Mlodych tez trzeba rozwijac, i nie tylko w Carling Cup. Ciesze sie, ze Berba bedzie regularnie gral, mam nadzieje ze odzyska radosc z tego sportu. Dziwie sie tylko, ze nie poszedl do Tottenhamu albo Liverpoolu (tam szczegolnie by im sie przydal).

          Odpowiedz
          1. ~Borys

            Dokladnie tak. Wkrotce po jego przybyciu saf zaczal kombinowac, i mielismy grac wlasnie szybciej. Tak sie zlozylo, ze po swietnym sezonie berby przyszedl Hernandez, ktory siekal bramki w najwazniejszych momentach. W nastepnym sezonie byl Welbeck, ktory bardziej pasuje do obecnego MU- wszechstronny, szybki, dobrze wyszkolony, jedynie skutecznosc w polu karnym slabiutka. Ale chlopak jest tak mlody i pracowity, ze warto na niego stawiac. Jakos zawsze czulem, ze odejdzie- nigdy sie w MU nie zakorzenil. Lubilem goscia, wg mnie w poprzednim sezonie gral za malo (szczegolnie przy cienujacym groszku), ale najbardziej szkoda, ze odszedl w takim stylu. Byl taki wywiad, w ktorym mowil, ze saf zwodzil go miesiacami, ze jeszcze bedzie waznym ogniwem… Az w koncu oznajmil, ze nie jest juz w jego planach. Zal goscia, ale tak jak mowicie, nie jedno jeszcze pokaze, tylko musi pograc regularnie. I moze z mniejsza presja.

          2. ~alasz

            Pamiętasz Heinze? On chciał do LFC, Sir Alex nigdy nie sprzedałby tam gracza. Na pewno nie tak dobrego. Cena pewnie byłaby koło 20 mln, albo i więcej byle by tylko tam nie poszedł.Nie mogę go sobie wyobrazić w tym zespole, ze swoja gracją i techniką. Sfrustrował by sie grając z takimi graczami, a jest w takim wieku że czekanie na przebudowę nie jest kuszące.

          3. ~erictheking87

            Heinze to jest gracz, który nigdy nie powinien grać w United. Cechy mentalno/psychiczne powinny go od razu skreślić. Cóż nawet stary Fergus czasami się myli.

  3. Michał Okoński

    Usunąłem komentarz Kenny’ego. W kontekście Hillsborough wydał mi się wyjątkowo nie na miejscu. To Alex Ferguson apelował o powstrzymanie się od sięgania po ten repertuar.

    Odpowiedz
    1. ~kenny

      Ten komentarz absolutnie nie odnosi się do Hillsborough. To odnoście obecnych kibiców Liverpoolu, którzy we wszystkim widzą atak na ich drużynę, sprawa Evra – Suarez, sędziowie, okrutny pech w postaci słupek i poprzeczek (tak jakby inne drużyny w nie nie trafiały), wyśmiewanie polityki transferowej : Carrol czy Steward „0goli0asysty” Downing, ogólne narzekanie i tłumaczenie niepowodzeń swojej drużyny wszystkim, ale w żadnym wypadku nie tym, że to po prostu przeciętna drużyna jest teraz.Ehhh ta poprawność polityczna, niedługo nic powiedzieć/napisać nie będzie można…

      Odpowiedz
      1. Michał Okoński

        OK, przyjmuję wyjaśnienie. Zauważę tylko, że Liverpool faktycznie wali w słupki i poprzeczki częściej niż inne drużyny. I że – jak napisał kiedyś Hornby – naturalny stan kibica to gorzkie rozczarowanie. Sam kibicuję, jak wiadomo, Tottenhamowi, więc jestem wyrozumiały dla innych narzekających. Oczywiście chętnie przyjmę uwagę, że moja drużyna jest przeciętna teraz 🙂

        Odpowiedz
        1. ~kenny

          No fakt, często obijają te słupki, ale nieważne na jaką stronę wejdę związaną z Premier League, to wszędzie można przeczytać kibiców Liverpoolu, którzy narzekają na to i wiele innych rzeczy. Give us a break…

          Odpowiedz
          1. ~Roger_Kint

            @KennyCzy ja dobrze rozumiem, że Ty coś do mnie napisałeś a Gospodarz to wywalił?Jeśli tak i to skoro Gospodarz już przyjął Twoje wyjaśnienia to możesz wkleić swój koment ponownie,nie?Pozdrawiam

          2. ~bartek23

            To nie rozumiem, kibice LFC mają się teraz cieszyć i radować, że klub jest w takiej, a nie innej sytuacji? Chyba, ze chodzi o to, że winę zwala się na jakieś czynniki pozaklubowe, spiski sędziów, itd. No ale jeśli wg Ciebie nie można skrytykować i ponarzekać na kiepską grę piłkarzy to po co w ogóle rozmawiać, dyskutować i wchodzić na jakiekolwiek fora. Co za różnica jaką renomę ma klub, kibice Świętych też pewnie nieźle narzekają na pecha i nierozgarnięcie swoich piłkarzy w tym sezonie.

        2. ~Roger_Kint

          > I że – jak napisał kiedyś Hornby – naturalny stan> kibica to gorzkie rozczarowanie.W takim razie jestem teraz w stanie nienaturalnym: Mój stan to „pogodna rezygnacja”Pozdrawiam

          Odpowiedz
      2. Michał Okoński

        OK, przyjmuję wyjaśnienie. Zauważę tylko, że Liverpool faktycznie wali w słupki i poprzeczki częściej niż inne drużyny. I że – jak napisał kiedyś Hornby – naturalny stan kibica to gorzkie rozczarowanie. Sam kibicuję, jak wiadomo, Tottenhamowi, więc jestem wyrozumiały dla innych narzekających. Oczywiście chętnie przyjmę uwagę, że moja drużyna jest przeciętna teraz 🙂

        Odpowiedz
      3. ~alasz

        Proponuje Downinga nazywać agentem 00. Co d pecha, to bramka Suareza z czego wynikała jak nie z czystego farta spowodowanego odbiciem piłki od obrońcy?

        Odpowiedz
  4. ~alasz

    Pozwolę sobie na kolejny rozdział w moim małym sporze z Autorem na temat Joe Allena, którego zdecydowanie za szybko nazwano tutaj wschodzącą gwiazdą ligi.W sobotnim MOTD Hansen z Shearerem dobrze pokazali w czym tkwi problem. Nie chodzi o to by miec wysoki procent podań, ale by być jak najefektywniejszy w podaniach napędzających drużynę, takich które pomagają zdobywać teren, znajdują wolną przestrzeń lub tworzą ja dla siebie lub kolegów.Takich podań albo Allen nie grał w sobotnim meczu, albo grał je słabo.Mniej niz połowa jego zagrań była „do przodu”: 54 ze 113 mianowicie, celnych 45.Przyjrzyjmy sie jednak podaniom jakie wykonał wyżej na boisku.http://fourfourtwo.com/statszone/share.aspx?i=0cbRgPołowa piłek to podania pod linie do Sterlinga, a nieliczne próby prostopadłych zagrań nie powiodły się.Za podobna gre 2 lata temu wieszano na Carricku psy, tylko ze on chociaż lepiej asekurował linie obronny.Zeby nie było, nie wydaje tutaj zdecydowanego osądu w sprawie Allena, bo uważam że moga byc z niego ludzie, jednak „gwiazdą ligi” to on nie jest.

    Odpowiedz
    1. ~amalfitano

      > Pozwolę sobie na kolejny rozdział w moim małym sporze z> Autorem na temat Joe Allena, którego zdecydowanie za> szybko nazwano tutaj wschodzącą gwiazdą ligi.> W sobotnim MOTD Hansen z Shearerem dobrze pokazali w czym> tkwi problem. Nie chodzi o to by miec wysoki procent> podań, ale by być jak najefektywniejszy w podaniach> napędzających drużynę, takich które pomagają zdobywać> teren, znajdują wolną przestrzeń lub tworzą ja dla siebie> lub kolegów.> Takich podań albo Allen nie grał w sobotnim meczu, albo> grał je słabo.> Mniej niz połowa jego zagrań była „do przodu”: 54 ze 113> mianowicie, celnych 45.> Przyjrzyjmy sie jednak podaniom jakie wykonał wyżej na> boisku.> http://fourfourtwo.com/statszone/share.aspx?i=0cbRg> Połowa piłek to podania pod linie do Sterlinga, a> nieliczne próby prostopadłych zagrań nie powiodły się.> Za podobna gre 2 lata temu wieszano na Carricku psy, tylko> ze on chociaż lepiej asekurował linie obronny.> Zeby nie było, nie wydaje tutaj zdecydowanego osądu w> sprawie Allena, bo uważam że moga byc z niego ludzie,> jednak „gwiazdą ligi” to on nie jest.Nie jestem ekspertem od taktyki, ale wydaje mi się, że rolą Allena jest głównie kontrolowanie piłki i tempa gry Liverpoolu. By to czynić należy być przy piłce, ale żeby to robić to należy podawać celnie. Bo to go Rodgers ściągał i myśle, że głównie z tego Allen jest rozliczany. A w meczach z AFC IMC pokazał, że potrafi także świetnie zagrać do przodu, czego nie można powiedzieć o dotychczasowej grze Gerrarda i Sheveleya. Tacy piłkarze jak Allen są potrzebni w nowoczesnym futbolu i myślę że Pool nie będzie żałowało tych 15 mln.

      Odpowiedz
      1. ~alasz

        No właśnie nie kontrolował gry. Powinien być napędzac gre kolegów, być zawsze opcją do rozegrania, szukać przestrzeni. Masa tych jego podań to zwykłe podania do tyłu do wolnego gracza, albo do kolegi obok, jak pokazywali w MOTD, nawet nie szukał podań do przodu, luk. Jak napisałem 2 lata temu Carrick był krytykowany za to że nie szukał podań do przodu. Allen pomagał utrzymać pozycje, to zdecydowanie za mało.Cóż zobaczymy co pokaże za tydzień z MU.

        Odpowiedz
        1. ~bartek23

          Tylko, że nie można zapominać, ze po kontuzji Lucasa Allen zaczął grać bardziej defensywnego pomocnika, który nie może ot tak podłączyć się pod atak i szukać zagrań prostopadłych w pole karne. Przestał być cofniętym rozgrywającym, który wspomaga linię obrony, a stał się defensywnym pomocnikiem, który ew. wspiera linię ataku, ale cały czas musi zabezpieczać tyły. Co nie zmienia faktu, że i tak zagrał słaby mecz.

          Odpowiedz
        2. ~Borys

          Odnośnie Carricka jeszcze, wciąż nie moge sie przekonać do tego, jakim to on jest świetnym podającym. Fakt- zabezpiecza tyły, dobrze sie ustawia, jest skuteczny w odbiorach, ale jedno mnie w nim irytuje- dokładnie to, o czym była mowa w MOTD o Allenie- dostaje piłke, i nawet nie podnosi głowy, szuka najprostszego podania do partnera obok. Statystyki ma na bardzo przyzwoitym poziomie, ale wciąż odnosze wrażenie, że jego gra nie wpływa w znaczącym stopniu na to, o czym wspomniał Alasz: ” Nie chodzi o to by miec wysoki procent podań, ale by być jak najefektywniejszy w podaniach napędzających drużynę, takich które pomagają zdobywać teren, znajdują wolną przestrzeń lub tworzą ja dla siebie lub kolegów.” Z tego powodu też uważam, w przeciwieństwie do Fergusona, że takiego piłkarza jak Carrick nietrudno zastąpić- bo co zmieniło by wprowadzenie na jego pozycje typowego defensywnego pomocnika? Inna sprawa, że jak przegrywamy, to on również zagrywa bardziej ryzykowne podania. Ale od pewnego czasu ze szczególną uwagą mu sie przyglądam, i zauważyłem, że jego podania do przodu są rzeczywiście celne- ale równocześnie gra trudne piłki do opanowania, albo bardzo przejrzyste zagrania. Inna sprawa, że Carrick gra dobrze właściwie tylko w 4-4-2 obok Scholesa. Inne ustawienie jak narazie mu nie służy, zobaczymy co będzie jak sie drużyna dotrze. Nie chodzi mi o to, że michał jest słabym piłkarzem- po prostu gdyby czasami poszukał innej opcji, to mógłby wiele dać drużynie. A tak- pozostaje SOLIDNY. Podobny problem jak widać jest z Allenem, dlatego teraz wynikają spory o „gwiazde ligi”.

          Odpowiedz
          1. ~pk

            Carrick w tym sezonie zaczal grac dlugie, wysokie prostopadle pilki. W 3 ostatnich spotkaniach mial z 6 takich prob, wiekszosc celnych. Mysle, ze wiaze sie to z przyjsciem Robina. Rooney kiedys tez doskonale wychodzil sam na sam do takich pilek (pamietam wiele jego bramek jak przyjmowal dluga pilke na klate i strzelal nie do obrony). Ale od kilku sezonow Roo lepiej wykorzystuje crossy (kiedys nie umial grac glowa, mial chyba 1 gola z glowy na kilkadziesiat w MU, potem przyszla seria ok 8 z rzedu z glowki, jak do klubu doszedl Valencia). Robin z Songiem swietnie sie rozumieli, SAF chyba chce, zeby Carrick dalej gral bezpiecznie, ale zeby posylal takie pilki jak ma okazje (z nich jest niewielkie ryzyko, najwyzej bramkarz wylapie). On to umie robic mimo, ze przez lata tego nie pokazywal. Potrzebuje jeszcze wprawy, ale mysle ze to moze zapewnic kilka goli w tym sezonie. Bo do tej pory, to Carrick w tabelce 'asysty’ niemal nie istnial.

          2. ~alasz

            Ja zawsze broniłem Carricka bo uważam go za dobrego gracza, nie jakiegoś niszczyciela systemów, ale bardzo dobrego, równego, odpowiedzialnego zawodnika który sporo wnosi do gry zespołu. Szkoda że jest tak często niedoceniany. On bardzo dobrze się ustawia, ludzie czesto wolą oglądać piłkarzy robiacych wślizgi i widowiskowo zabierających piłkę, walczących. Jednak Michael ustawia się tak dobrze że odpowiednio zamyka dane strefy zagrożenia. Nie zgadzam się że łatwo byłoby go zastąpić, w obecnej kadrze jego zadania mógłby wykonywać praktycznie tylko Fletcher, bo Anderson nie jest na tyle inteligentny.

          3. ~Borys

            @pk” On to umie robic mimo, ze przez lata tego nie pokazywal. „Jak rzeczywiscie padnie z tego jakas bramka, to z radoscia przyznam Ci racje, ale na razie to nie wiadomo czy sie sprawdzi. Anderson tez potrafil pociagnac akcje i dobrze rozprowadzic pilke w porto, a przez lata tego w MU nie pokazywal…@Alasz” Nie zgadzam się że łatwo byłoby go zastąpić, w obecnej kadrze jego zadania mógłby wykonywać praktycznie tylko Fletcher, bo Anderson nie jest na tyle inteligentny.”Oczywiscie masz racje. Jednak to saf stwierdzil, ze nie potrzebuje zastepstwa dla Carricka- i wiemy, ile bramek stracilismy w pierwszych dwoch meczach, gdy zabraklo go w pomocy, bo gral z przymusu na stoperze. Fletchera cenie wyzej, ale wciaz nie wiadomo, kiedy i czy w ogole wroci do powaznej gry. Moim zdaniem po prostu Michaela mozna zastapic- defensywnym pomocnikiem. A tak, to bedziemy go zylowac jak Evre w ostatnich latach- kazdy mecz w pelnym wymiarze czasowym, bo nie ma kogo za niego wystawic. Czy nie warto w takim razie postarac sie o kogos, kto moze odciazyc Carricka? Moim zdaniem warto. A tak, to mamy w kadrze jednego pomocnika o zdolnosciach destrukcyjnych. Troche malo, znajac tendencje do kontuzji w naszym zespole…

          4. ~Stefan

            Fletcher pewnie w ciągu miesiąca, czy dwóch wróci do w miarę regularnej gry. Pozostaje pytanie w jakiej formie, bo nie liczyłbym że po tak długiej przerwie zacznie od zaraz grać na poziomie który pozwalał mu w przeszłości być wybieranym do jedenastki BPL

          5. ~erictheking87

            Mam wrażenie, że powstaje tu jakiś hype na Carricka. Można się rozwodzić nad jego wyczuciem taktycznym i umiejętnością uspokojenia gry, ale to jest facet, który – jak dla mnie – jest placeholderem w tym zespole.Jego przyjęcie i gra z pierwszej piłki szwankuje, często jego krótkie podania są niedokładne, through balle widzimy raz na dziesięć spotkań, że o zagrożeniu pod bramką nie będę wspominał, by nie wybuchnąć śmiechem.Gość ma 31 lat i jest po prostu przeciętniakiem. Ma doświadczenie i uspokaja grę, owszem czasami jest to bardzo przydatne, ale kiedy jest potrzebna brawura, nieszablonowe zagranie, czy po prostu regularne pchanie zespołu do przodu (jak próbuje to robić np. Cleverley z lepszym bądź gorszym skutkiem), on podaje w bok, przytrzymuje piłkę lub oddaje ją obrońcom.Popatrzcie jak wybitnie (tak, wybitnie!) gra Abu Diaby w tym sezonie – jest o lata świetlne przed Carrickiem. Z tyłu gra efektywnie jak Michael, ale jego gra do przodu i rozgrywanie piłki są o klasę wyżej. To samo Fellaini, Y.Toure…Carrick fajny no, ale jest graczem, który powinien być rezerwowym w takim klubie jak United.Nie mówię, że jest zły – ale spokojnie można by było znaleźć gracza na jego pozycję, który dałby sumarycznie więcej zespołowi.

          6. ~Borys

            Wlasnie o to mi chodzi. Ktos napisal, ze podawanie statystyk celnosci podan w przypadku Carricka jest zludne- podzielam ta opinie. Wysoka celnosc, duzo podan do przodu ale gra sie nie przesuwa. Scholes ma czesto gorsze statsy, ale potrafi dyrygowac druzyna. Tez jestem zdania, ze Carrick to za malo jak na MU. Jesli rzeczywiscie Fletch wroci w ciagu miesiaca to bede bardzo zadowolony.Diaby rzeczywiscie jest dobry- ale to jest wlasnie to, przyjmuje pilke, szukam zagrania do przodu. SZUKAM, niekoniecznie trzeba ja tam slac, ale zagranie do boku bez podniesienia glowy nawet to jest wlasnie zrzucanie odpowiedzialnosci. Nie lubie takiej gry, a wlasnie Michael z taka mi sie kojarzy.

          7. ~zelenka

            a ja pobronię Carricka, w zeszłym sezonie wtedy, kiedy grał, miał obok siebie Scholesa, więc nie musiał aż tak bardzo kreować i jego rola sprowadzała się do odgrywania piłki do najbliższego zawodnika i zabezpieczania strefy przed obrońcami; w tym sezonie najpierw grał jako obrońca, a kiedy przesunięto go do drugiej linii, to był tam Cleverley i Kagawa i Carrick zaczał inaczej grać – bardziej do przeodu, choć nie tak odważnie jak Diaby, ale porównywanie go do Diabiegow trochę mija się z celem, Diaby ma Artetę i jeszcze jednego pomocnika, który zabezpiecza jego wycieczki pod pole karne, Carrick nie ma takiego człowieka, który wypełni lukę po nim (kiedy gra z Cleverl;eyem i Kagawą), więc zawsze bedzie grał bardziej asekuracyjnie, nie znaczy, że gorzeja mecz z Wigan, niektórzy powiedzą, że to tylko Wigan, pokazał, że kreować sytuacje podbramkowe umie

          8. ~Borys

            Nikt nie wymaga od Carricka, żeby gnał z piłką w pole karne. Tak jak pisał erictheking87 „kiedy jest potrzebna brawura, nieszablonowe zagranie, czy po prostu regularne pchanie zespołu do przodu (jak próbuje to robić np. Cleverley z lepszym bądź gorszym skutkiem), on podaje w bok, przytrzymuje piłkę lub oddaje ją obrońcom”. Czy taki klub jak United stać na gre zawodnikiem, który ma tak wąski zakres zadań na boisku? Według mnie nie, ale oczywiście możesz uważać inaczej. Innymi słowy: uważam, że mógłby grać więcej piłek do przodu, jednocześnie zabezpieczając tyły i asekurując obrone. Jeśli nie potrafi, to może warto poszukać kogoś w zastępstwie, tym bardziej, że młody nie jest.

          9. ~zelenka

            ale nadal, Carrick w tym sezonie zaczął grać dłuższe piłki do przodu, stara się to robić w miarę regularnie, w poprzednim sezonie tego nie robił, bo nie musiał, w moim odczuciu miał być człowiekiem od zabezpieczenia tyłów i przekazania piłki od obrońców do Scholesa, który zagrywa w sposób w który tylko on potrafi;kiedy będzie grał z Cleverleyem, Fletcherem będzie mógł i musiał sobie pozwolić na więcej długich piłek i tak też się chyba zaczyna dziać – zobaczymy, jak będzie wyglądała pomoc w następnych meczach i jak bedzie grał kiedy nie bedzie miał Scholesa obok siebie, bo według mnie osoba Rudzielca bardzo determinowała poczynania Carricka;a jakby już go porównywać – chodzi o porównanie roli, jaką spełnia na boisku, to porównywałbym go do Artety właśnie, Allena z tego sezonu z Liverpool’u, Obi Mikela, może Sandro i na ich tle nie wydaje mi się, aby wypadał gorzej (inni mi nie przychodzą do głowy, choć zakładam, że znajdą się przykłady grających bardziej ofensywnie);przyznaję, że w mojej ocenie Carrick też nie jest doskonały, ale jest wystarczająco dobry, aby grać w pierwszym składzie MU i nie widzę człowieka, którym chciałbym go zastąpić (może De Rossi lub Schweinsteiger)

    2. ~jareko17

      Z Sunderlandem faktycznie słabszy mecz, ale radziłbym trochę wyluzować…po pierwsze nie gra na swojej nominalnej pozycji, tylko zastępuje Lucasa. W meczu z Arsenalem grał ryzykowniej, a przez to poszły 2 kontry i po jednej z nich padł gol. W sb miał grać dużo bezpieczniej i asekurować środkowych pomocników. Wywiązał się z tego dobrze, o czym świadczy niech to że Sunderland oddał 1 strzał na bramkę. Koleś ma duży potencjał moim zdaniem bo ma bardzo dobrą technikę użytkową jak na brytyjczyka, a poza tym jest bardzo inteligentny. Dajmy mu 10-15 meczów i ocenimy. 2 pierwsze miał lepsze, trzeci trochę słabszy.Alasz wyluzuj trochę bo wychodzi na to że masz fobię na punkcie LFC. Nic dobrego na ich temat nie można powiedzieć, bo zawsze jest ale…

      Odpowiedz
    3. ~adipetre

      Allen nie jest gwiazda ligi. To jest zawodnik od kontrolowania gry, tempa, geometrii. To nie jest zawodnik o jakiejs szczegolnej wizji, kreatywnosci. Jest pilkarzem podobnym do Mikela Artety, choc w mojej opinii jednak nieco gorszym. Wydaje mi sie ze akurat z Sunderlandem Walijczyk wielkiego spotkania nie rozegral. Jemu o cieple slowa jest latwiej, bo obok siebie ma raptusow typu Gerrard czy Shelvey, chyba wlasnie dlatego ludzie chwala go czesciej od Carricka.Czy Liverpool nie bedzie zalowal tych 15(19) mln, to mozna dyskutowac. Za podobne pieniadze The Reds mieliby Marvina Martina + Borje Valero. Obaj sa pilkarzami lepszymi od Allena. Za cos podobngo daloby sie wyciagnac z Rennes Yanna M’Vili, ktory zapewne z miejsca stalby sie faktyczna gwiazda ligi. Rodgers jest na rynku bardzo ograniczony, to jest jego zdecydowanie najwiekszy minus.

      Odpowiedz
  5. ~aapa

    Michał, skoro tak literacko zasunąłeś to zapytam czy miałeś już w rękach Autobiografię Josepha Antona (swoją drogą, nie wiedziałem o tej ksywce)? W księgarniach pojawi się w środę, ale może dostaliście w redakcji wcześniej. Bardzo czekam na tę książkę. Ciekawi mnie czy coś o Spurs się pojawi, choć to oczywiście nie najważniejsze. No i słyszałem, że waszym gościem będzie Pamuk. Już się na to szykuję.

    Odpowiedz
  6. ~aapa

    Michał, skoro tak literacko zasunąłeś to zapytam czy miałeś już w rękach Autobiografię Josepha Antona (swoją drogą, nie wiedziałem o tej ksywce)? W księgarniach pojawi się w środę, ale może dostaliście w redakcji wcześniej. Bardzo czekam na tę książkę. Ciekawi mnie czy coś o Spurs się pojawi, choć to oczywiście nie najważniejsze. No i słyszałem, że waszym gościem będzie Pamuk. Już się na to szykuję.

    Odpowiedz
  7. ~adipetre

    Zaczne od Arsenalu. Przed sezonem wyglosilem teorie, myslac glownie wlasnie o tym klubie, ze jak zamieniasz swiatowej klasy napastnika na swiatowej klasy pomocnika to twoj zespol na tym zyska. Cazorla czyni z kazdego Gervinho, Podolskiego czy Artety lepszego pilkarza. Jesli chodzi o Berbatova to facet nie ma powodow do zmartwien. Bedzie mial z kim klepac. Wroca Ruiz, Frei, Petric czy Dejagah i moze to wygladac interesujaco. Transfer Karagounisa to akt desperecji. W styczniu koniecznie trzeba sie rozejrzec za jakims powaznym CM. Nie wiem dlaczego tak malo zrobiono by na CC gral Tom Huddlestone, albo Aaron Ramsey. Tak, z meczu z Reading nie ma co wyciagac daleko idacych wnioskow. Nie uwazam zeby gra Tottenhamu byla plynna. Wynik ponizej 60% posiadania pilki z tak nedznym zespolem to wstyd. Po raz kolejny slabo zagral Lennon, Gylfi niestety niewiele lepiej, ale ten pass przy pierwszej bramce to juz byl 'ten’ Islandczyk ze Swansea. Widzialem niemal wszystkie mecze Sigurdssona w barwach Labedzi i wiem ze stac go na duzo, duzo wiecej. Jasne, nei ma 'toucha’ Raafy VdV ale jesli chodzi o latwosc kreowania szans strzeleckich dla kolegow z zespolu Holedrowi w niczym nie ustepuje. Wlasnie na to licze, niech przez to pol roku gra tak plynna nie bedzie, byle efektywna. Jezeli w koncu trafi na WHL CM bedzie mozna stosowac jakas rotacje. Mysle ze Liverpool idzie we wlasciwym kierunku, sa juz automatyzmy, poki co jego prace trzeba oceniac wyzej niz AVB. Wladze klubu boja sie wykladac wiekszych pieniedzy, ale gdyby Rodgers je dostal The Reds byliby grozni dla kazdego. O ile oczywiscie nie zamknalby sie na ludzi ktorych zna. Transferem bezgotowkowym moze byc Suso. Jezeli roznice w meczach PL jest w stanie robic Sterling, to Hiszpan rowniez. Hughes to jednak beton, a di Matteo zupelnie otumanial. Chelsea to nie najlepszy zespol Europy, nie zaden potentat, ale 6 zespol PL ostatniego sezonu wzbogacony poki co o ledwie jednego pilkarza.

    Odpowiedz
    1. ~cookie

      Witaj! Prawdy tuszować co nie ma – Karagounis to nic innego, jak przyznanie się Jola do winy, że temat nowego środkowego pomocnika zakończył się kompletną klapą. Początkowo nie potrafił tego jeszcze powiedzieć, wymyślając na poczekaniu że Richardson – grający na lewej stronie od ładnych paru lat – to ten nowy środkowy, ale, że z West Hamem na środku spisał się fatalnie, to nie było już co czarować i trzeba było poszukać wzmocnień wśród wolnych agentów. Dlaczego taka nieudolność Fulham w tej materii – Jol, jak i wszyscy fani przeliczyli się, jeśli chodzi o Dembele. Była duża nadzieja, że zostanie, choćby jeszcze na pół roku. Latem było ku temu kilka sygnałów, także ze strony Belga, można było w to wierzyć. Jeśli była spora nadzieja, że zostanie – nie poszukiwano następców na boku. Tymczasem z Dembele stało się, jak się stało, klub musiał go puścić bo Tottenham uruchomił klauzulę odejścia, no i nie było szansy zrobić dużego transferu w dwa dni. Próbowano z Ofoe z Brugii, piłkarzem o ponoć zbliżonych parametrach do Dembele, jednak dwudniowe negocjacje skończyły się tym, że… wybral Everton. Wtedy zwrócono się ku znanemu Jolowi i nam Huddlestone’owi, ale nie udało się zrobić transferu przed końcem okienka.Panie Michale – Shearer faktycznie popełnił duży błąd w MOTM (już przywykłem, że na temat klubów spoza czołówki zarzucają tam kompletnymi banałami) z określeniem roli Berby, choć udało mu się stwierdzenie – zreszta też banalne – że to wielka ryba w małym stawie. W meczu z West Bromwich wszystko udało się wyśmienicie. Nie wiem, jak będzie w spotkaniach innych, kiedy już jednak nie wszystkim piłkarzom Fulham uda się dopasować do poziomu Berbatowa i będzie go czekać na boisku trochę frustracji. Dopiero wtedy stwierdzę, czy tę jego specyficzną „dandysowatość” i lekką arogancję mogę brać z przymrużeniem oka. No i nie do końca umiem wierzyć w to westchnienie, że oto Berbatow nie będzie miał szansy współpracować z Dembele – nie dlatego, że wzdychać nad czym nie ma, bo byłoby to połączenie iście bajeczne, ale z powodu takiego, że Belg pracuje przecież teraz ku chwale Tottenhamu 🙂

      Odpowiedz
  8. ~Jak

    Szkoda tylko,ze Berbatow tak jak niestety wielu innych(Vidic itd) za szybko zrezygnowal z reprezentacji swojego krajuNie lubie takiego podejsciaCo do bramkarzy to zdecydowanie Tyton na ten moment,o wiele mniej glupich bledow robi i nie pajacuje

    Odpowiedz
    1. ~Johnny99

      Na blogu Republic Of Mancunia pojawiło się wyjaśnienie sprawy antyliverpoolskich śpiewów:”Contrary to reports you might have read, there weren’t any audible chants about Hillsborough yesterday. Following a chant of “racist bastard”, about Luis Suarez, the “always the victim, it’s never your fault” was sung. This is a song that originated following Liverpool FC’s refusal to accept Suarez’s guilt after he had racially abused Evra. The words “always” and “never” suggest the chant is about more than just Suarez though. Following the Heysel disaster, where 39 people died, Liverpool’s chairman, John Smith, claimed it wasn’t Liverpool fans who caused the deaths, but Chelsea fans who were in the crowd at the Liverpool vs Juventus European Cup final. This song has been sung every week, home and away, since it was first sung. Yesterday, the first time it was sung was five minutes in to the game, directly following the “racist bastard” chant, as it usually is. Was it bad taste and thoughtless to sing it yesterday? Probably, particularly given how eager the media is to create something out of nothing so they have a story for next weekend, but after being sung loudly every week for almost a year, it’s strange now for the media to decide it’s about Hillsborough. It’s incredibly irresponsible for some sections of the press to claim this chant is about Hillsborough, particularly with our trip to Anfield next weekend, and unbelievable they can get away with it. To suggest that 1000s of United fans have been mocking the tragedy every weekend for months in singing this song is bang out of line.”

      Odpowiedz
      1. ~bartek23

        Nawet jeżeli to prawda to nie znaczy, że nie mogli się tego jednego dnia powstrzymać. Ale abstrahując od tego, zawsze w każdej grupie znajdzie się jakaś liczba idiotów śpiewających o gazie, Munich, Hillsborough, itd. ale jeżeli to jest mniejszość to nie można przez jej pryzmat oceniać całej grupy.

        Odpowiedz
  9. ~SS3IVIRF

    Warto posłuchać czasem kibiców, którzy byli na meczu, a nie tylko dziennikarzy. Cała masa fanów będących tego dnia na meczu nie słyszała ani jednej piosenki o Hillsborough. Owszem, słychać było „Always the victim, it’s never your fault”, ale to leci za każdym razem od momentu rasistowskiego występku Suareza i tych bzdur, które na jego temat wypowiadali ludzi związani z LFC. A skoro ostatecznie dowiedziono, że tragedii z przed 23 lat nie zawinili fani Liverpoolu, to nie rozumiem, czemu w ogóle miałoby ich to razić. Druga sprawa medalu jest taka, że zawsze znajdzie się jakiś idiota, który będzie gorsze rzeczy śpiewał na stadionie, i po stronie United, i po stronie Liverpoolu.

    Odpowiedz
    1. ~bartek23

      Dokładnie, a dzisiaj na meczu Everton – Newcastle bardzo ładne upamiętnienie pamięci o Hillsborough. Swoją drogą z chęcią bym gdzieś przeczytał jak to wyglądało wszystko właśnie ze strony kibica Evertonu – jakby nie patrzeć to byli ludzie również związani z tamtym klubem, przyjaciele, znajomi, rodzina.Natomiast odnośnie piłkarskiego widowiska – jak narazie świetna gra Evertonu, Newcastle jakieś pogubione zupełnie. Ciekawie gra Mirallas, no i Baines, ale to już akurat nic nowego. Wątpię, żeby Tofiki skończyły w top 4 sezon, ale europejskie puchary są jak najnardziej w ich zasięgu, o ile utrzymają taką formę przez większą część sezonu.

      Odpowiedz
    1. ~jareko17

      dodać trzeba do tego tę sytuację gdy NU wychodziło 3 na 1 i sędzia przerwał grę żeby dać żółtą kartkę. Dawno takich 3 baboli nie widziałem… A mecz zwariowany. W pierwszej połowie NU nie istniało na boisku. Po przerwie byli lepsi chyba trochę lepsi i gdy wydawało się że dostali gola na do widzenia wyrównali chwilę później…

      Odpowiedz
      1. ~alasz

        Gdyby nie przerwał NU mogłoby strzelić, a to była akcja wynikająca z nieunznej prawidłowo bramki Evertonu. Czyli zamiast 2-1 mogło być 1-2. To juz by był skandal nad skandale żeby arbiter pomyl;ił sie o 3 bramki dla jednej drużyny…Typ błędem uratował się przed większym błędem…Sam mecz jeśli chodzi o poziom emocji-pierwsza klasa.

        Odpowiedz
  10. ~bartek23

    Goal line technology. Gdzieś to miało być testowane w tym sezonie, nie? I są jakies próby w końcu czy nie?A pytanie drugie – kontakty przez komórkę Pardewa to złamanie przepisów, czy to jakiś idiotyczny paradoks i można będąc zawieszonym instruować swojego asystenta?

    Odpowiedz
    1. ~soltys

      A kto to wie, Ferguson swego czasu siedział z taką dużą białą słuchawka(:D) na Old Trafford i chyba nic mu za to nie zrobili

      Odpowiedz
  11. ~amalfitano

    Panie Platini i Blatter, pytanie brzmi dlaczego nie można, wzorem hokej na lodzie, zamontować fotokomórki na bramkach ? Strzelasz, piłka przekracza linię, świeci się lampka i główny bez wahania wskazuje środek- tak to powinno wyglądać. A tutaj widzimy- boczny niby stoi idealnie ale piłka była za linią tylko w powietrzu ( strzał Anichebe) i szybko zostaje wybita. Takie sytuacje są trudne do oceny i sedziowie mylili, mylą i będą się mylić. Ogólnie IMO, boczni mają sa dużo zadań na boisku- kontrola spalonych, liń bramkowych, ogólne patrzenie na boiskowe wydarzenia – cały czas muszą być skoncentrowani co nie jest łatwe podczas tak szybkiej gry jaką jest bez wątpienia piłka nożna.Dlatego duże TAK dla nowoczesnej technologi w futbolu.

    Odpowiedz
    1. ~Grzegorz Lato

      Wielka szkoda Evertonu ale czułem podczas meczu że Newcastle wywiezie jakieś punkty z Goodison Park. To taka ekipa od bramek z niczego właśnie. Co do Chelsea to… no coż Di Matteo zrobił misję Hiddink 2 z bardziej zmotywowanymi i mającymi więcej SZCZĘŚCIA piłkarzami a potem ktoś mu zostawił obiecującą z perspektywą na jeszcze bardziej obiecującą kadre i biedny nie wie (na pewno też nie może po części- szatnia) co zrobić, szkoda sezonu na SB. Myślę że mistrzostwo zostanie w Manchesterze.

      Odpowiedz
  12. ~koko

    Berbatov chyba przyniósł my więcej radości w ostatnich latach niż kogokolwiek (poza najbliższymi oczywiście). Nie zamierzam przegapić pozostających mu parę lat gry. Takiego gracza się pamięta na całe życzie. A że nie wyszło mu do końca w United-cóż, trafił w takim momencie, gdy napastnicy byli dobierani do Rooneya… ciężko oczekiwać, że labędź będzie pasował do dzika. Szkoda, że nie pozostał w Tottenhamie, a Tevez-w United, obaj byli na swoim miejscu. Choć pewnie sam powiedziałby, że nie żałuje przejścia do United.

    Odpowiedz
  13. ~koko

    Berbatov chyba przyniósł my więcej radości w ostatnich latach niż kogokolwiek (poza najbliższymi oczywiście). Nie zamierzam przegapić pozostających mu parę lat gry. Takiego gracza się pamięta na całe życzie. A że nie wyszło mu do końca w United-cóż, trafił w takim momencie, gdy napastnicy byli dobierani do Rooneya… trudno oczekiwać, że labędź będzie pasował do dzika. Szkoda, że nie pozostał w Tottenhamie, a Tevez-w United, obaj byli na swoim miejscu. Choć pewnie sam powiedziałby, że nie żałuje przejścia do United.

    Odpowiedz
    1. ~alasz

      Joe Hart jest w tym sezonie w słabej formie, w lidze City jest na szarym końcu ligi jeśłi chodzi o stosunek goli które tracą do oddawanych przez rywali strzałów. Bramka Ronaldo na takim poziomie nie ma prawa paść, gol benzemy był tez do wyjęcia jako że nie był jakos mocny, widziałem bramkarzy którzy to wyjmują.Bramka Marcelo też nie do pomyślenia, facet przed samym polem karnym mam tyle miejsca ile chce, może spokojnie sobie przełożyć piłkę na prawa noge i strzelić.Real defensywnie tez bardzo słaby, w lidze z sevilla stracili gola z rzutu rożnego pozwalając piłce w polu karnym spaść na ziemie. Śmiech na sali. Gol Kolarova nie powinien był paść, a Yaya toure wykiwał 3 graczy przy swojej akcji. Casillias podobnie do Harta zaczyna sezon słabo, kto widział początek z sevillia ten wie co wyrabiał.Oglądałem mecz od 60 minuty bo wcześniej użerałem się z państwowym szpitalem, ale mecz był na niskim poziomie, spodziewałem się po nim dużo więcej.

      Odpowiedz
      1. ~erictheking87

        Akurat wydaje mi się, że Hart nie był w 100% winny. Przy pierwszej bramie Marcelo wydawało mi się, że piłka lekko otarła się o klatę gracza City i zmieniła tor lotu bardziej na środek, przy bramie Benzemy cóż – clinical finishing, mógł to puścić, natomiast przy 3 bramce wydaje mi się, że Kompany zmienił głową tor lotu piłki trochę.Tak jak City bardzo dobrze broniło w 1 i na początku 2 połowy umożliwiając Realowi jedynie strzały z dystansu, tak końcówka to był jakiś dramat.W ogóle nie wiem co ten koleś z 33 na plecach na środku obrony robił? Skąd Mancini go wytrzasnął? Z szafy? Jego Beznema wykołował przy swojej bramce. Czemu Lescott nie bronił na środku razem z Kompanym w takim meczu?No szkoda mi cholernie, bo City groźnie kontrowało cały mecz, Toure był wyborny po prostu i Real na pewno nie był lepszym zespołem od nich dzisiaj.Kibicowałem Anglikom jak zawsze, ale jestem wściekły, że tak sfrajerzyli końcówkę.

        Odpowiedz
          1. ~Zico

            zrob sobie odwyk od PL bo jestes strasznie zaslepiony, a jesli ktos tu trolluje to wlasnie Ty. Poglad o wyrownanym meczu jest bardzo, bardzo kontrowersyjny.

          2. ~Grzegorz Lato

            z tego posta ericathekinga to jedyne sensowne zdanie to te w którym mówi że kibicuje anglikom. Real totalnie przeważał i jedyne czego brakowało to skuteczności a z kolei City sporadycznie zapuszczało się w okolice pola karnego rywali z Madrytu wyglądając mniej więcej jak Newcastle w poniedziałkowym meczu z Evertonem.

          3. ~Grzegorz Lato

            Najśmieszniejsze jest to że właściwie ta wygrana Realu dla speca to 3 błędy Harta i nic poza tym… spoooko.

          4. ~erictheking87

            Już się nie mogę doczekać podparcia się statystykami 'bo przecież mieli 70% posiadania piłki! I 30 strzałów!’. A co z tym posiadaniem robili? Eee… walili tępo głową w mur przez 2/3 spotkania, a strzały były albo niecelne, albo blokowane albo niegroźne.Po prostu bezradne siekanie z dystansu, w dodatku bez werwy, przez większość meczu.Faktycznie skuteczność zawodziła, heh.City też 'brakowało skuteczności’. Przykładowo – sami mogli lutnąć na 3-2 w końcówce po crossie wzdłuż linii bramkowej.>Najśmieszniejsze jest to że właściwie ta wygrana Realu dla … >… speca to 3 błędy Harta i nic poza tym… spoooko.Przeczytaj jeszcze raz mojego wcześniejszego posta i ogólny kontekst tamtej wypowiedzi. Nie chciałbym być złośliwy, ale już samo sugerowanie, iż uważam, że '3 błędy Harta’ przesądziły o porażce, świadczą, że możesz mieć umiejętność czytania ze zrozumieniem podobną do pana z Twojego nicka.

          5. ~dziaam

            Walili jak mogli, bo City – jakby świadome tego, że w polu nie da rady – usiadło gęsto i głęboko i liczyło na kontry. Tych było w pierwszej połowie stosunkowo niewiele, bo Real doskonale grał wysokim pressingiem. Trzeba powiedzieć otwarcie, że większość meczu to totalna dominacja Realu, City grało jak Chelsea z Barceloną – wiadomo że są lepsi, więc postawmy autobus i kontrujmy. Pozycja Toure była bardzo wymowna – wyżej niż Nasri i Silva, skąd mógł wziąc piłkę i inicjować swoje zabójcze rajdy (które są po prostu doskonałe). W drugiej połowie Mancini już tak namieszał w ustawieniu, że ciężko cokolwiek zwalać na piłkarzy.

        1. ~hazz2

          Real nie był lepszym zespołem ? A to ciekawa teoria hehe ale w związku z tym czemu się ograniczać i walnąć oczywistą oczywistość – City było o wiele lepsze !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          Odpowiedz
        1. ~alasz

          Tak to Kompany zaskoczył Harta, przyjrzałem sie na powtórce. Niebywałe naprawdę niesamowite, że taki obrońca zrobił cos takiego. Nie do pomyślenia. Wciąż hart powinien był to obronić.Nastatic ten z 33 przy golu benzemy dał sie nabrać na banalny zwód, jakby go tam nie było, ale sam strzał i tka był do wyjęcia.Marcelo owszem rykoszet, tylko dlaczego on miał tyle miejsca, ponad dwa metry wolnej przestrzeni tuż pod polem karnym…Końcówka bardzo otwarta, ale gole padłąy po żenujących błędach, nie powinny padać na takim poziomie.

          Odpowiedz
          1. ~erictheking87

            Zabrakło trochę asekuracji przy bramkach niestety, bo przez większość meczu City grało bardzo dobrze w obronie. Real tak do 70 minuty grał na zasadzie podajemy do 20 metra przed bramką City, a potem 40 metrów do tyłu, znowu do 20 metra i próba strzału z dystansu, albo 40 metrów do tyłu… W tempie usypiającym.Zwycięstwa Realu na pewno nie można uznać za sprawiedliwy wynik.Myślę, że remis byłby jak najbardziej ok.

          2. ~bartek23

            Trafiłem po prostu jak ostatnio LFC w lidze, bo skończyłem mecz na 82. minucie żeby iść na Sport+ Ekstra 😀 a tu takie zakończenie. Przez większość meczu Real przeważał, ale City b. dobrze się broniło, chyba chcieli wywieźć remis albo jakieś 1:0. Bramek nie widziałem, więc nie skomentuję. Szkoda, mieliby bardzo dobrą pozycję przed meczami z Borussią i Ajaksem. A Podolski znowu strzela dla Arsenalu, chyba go jednak kupię do Fantasy PL.

          3. ~Grzesiek

            Wnioskując po dość obszernym skrócie( musiałem oglądać PSG-Dynamo bo innych nie miałem,a przez neta to tylko czasami reprezentacje i polskie kluby z konieczności łapie) i statystykach mogę stwierdzić,że Real z przebiegu gry mógł spokojnie wygrać wyżej.Stworzyli dużo więcej okazji,dużo więcej strzałów tak celnych jak i nie,prowadzili grę i widać było,że nawet jakby City wyrównało to w ostatniej sekundzie Real był w stanie ponownie wyjść na prowadzenie.Moim zdaniem jak najbardziej zasłużyli na to zwycięstwoOgólnie świetny,rozrywkowy mecz z genialną fazą końcową i to chodzi 🙂

          4. ~dziaam

            Ty, ale weź mi wyjaśnij, że czemu Twoim zdaniem jedna drużyna nie wychodzi ze swojej połowy i broni się 9 zawodnikami? Bo czuje się pewnie, jest świadoma tego, że nie odstaje od przecwnika i chce mu strzelić parę bramek? Czy może odwrotnie, remis weźmie z pocałowaniem ręki jeszcze przed meczem?

  14. ~Andrzej Kotarski

    Santi Cazorla statystycznie, w rubryce meczowej, był przyćmiony przez Podolskiego z Gervinho. Nie mogę wyjść z podziwu jak bardzo rozruszał trybiki Arsenalu. On ze swoim szerokim polem widzenia i umiejętnościami do posłania właściwego zagrania, we właściwe miejsce stanowi klucz do systemu krótkich passów Kanonierów. Kto widział jego klepkę z Podolskim na skraju pola karnego Southampton, wie o czym mowa. Ile razy w tym sezonie na niego nie patrzę, tak widzę jakość przewyższającą 98% graczy EPL.

    Odpowiedz
    1. ~Grzesiek

      Mimo straty takiego piłkarza jak Cazorla, Malaga zaczęła swój pierwszy raz z LM(PE) znakomicie,rozbili Zenit koncertowo i fajnie jakby to nie był tylko pojedynczy mecz,ale dłuższa przygoda bo lubię kluby niejako z tylnego szeregu najlepszych (albo ze słabych lig) które przebojem wdzierają się do elity i pokazują coś fajnegoWielkie brawa również dla BATE Borysów które w ciągu kilku sezonów wyrobiło sobie markę a teraz pokonało Lille na wyjeździe 3:1(chociaż fakt faktem,że dwie bramki ze spalonego)

      Odpowiedz
  15. ~teixeria

    Ależ Silva to jest cień piłkarza sprzed roku. Wtedy ciągnął cała ofensywną grę City, strzelał i asystował. Teraz bezradnie biega, dobrej prostopadłej piłki w jego wykonaniu to już chwile nie widziałem. Co się z nim stało?

    Odpowiedz
    1. ~Stefan

      Nie sztuką jest wspiąć się na wyżyny, sztuką jest tam pozostać. Silva to wybitny piłkarz, pewnie jeszcze złapie formę, ale czy aż tak wysoką jak rok temu? Zobaczymy…

      Odpowiedz
  16. ~pablo_KSC&NUFC

    Kolejna kapitalna kolejka za nami. Everton miażdżył Sroki ( ile świetnych akcji gospodarzy!) ale od czego mamy Senegal duo. Czyżby znowu jesień Ba, wiosna Cisse ? Berbatow na WHL zbliżył się do T.Henry’ego z okresu Highbury, także dobrze dla niego, że znowu gra (a londyńskie powietrze mu służy ). Podolski drugim RVP ? Bardzom ciekaw ale wygląda na to, że nieźle się rozkręca ( wczoraj znowu gol, tym razem w CL ). W życiu bym nie postawił na Villans vs Swans ale za tę nieprzywidywalność właśnie kocham ten sport. Southampton stracił sporo ale odbije to sobie na kolejnych (teoretycznie) słabszych rywalach. W końcu this is premiere league bloody hell 😀

    Odpowiedz
    1. ~pk

      Dla mnie na lawke Scholes (wiecej strat niz cala reszta zespolu razem wzieta chyba) i Evra (ogrywaja go jak chca, sprokurowal nieodgwizdanego karnego debilnym podaniem). Swietna polowka Kagawy i Carricka. RVP mial chyba z 5 kontaktow z pilka. Nani bez rewelacji, ale tez dla mnie bez dramatu, mogli gwizdnac karnego na nim. Evans pierwszy mecz po kontuzji od poczatku, niech sie ogrywa, on moze byc kluczowy w tym sezonie, bo Rio tego nie pociagnie do konca.

      Odpowiedz
  17. ~dark

    Kolejny niewykorzystany karny. Może Kagawa albo Valencia. Kto uczył robić te idiotyczne kroczki przy karnych. Wali się na siłę w któryś róg – ot cała tajemnica.

    Odpowiedz
    1. ~Stefan

      Jak Nani podchodził do piłki to powiedziałem, że nic z tego – nie pamiętam już kiedy on wykorzystałby karnego, zawsze je partoli. Czemu jeszcze dają mu je strzelać? Nie mam pojęcia

      Odpowiedz
      1. ~pk

        Pamietam, ze jak w meczu z Evertonem Nani nie strzelil karnego, to SAF po spotkaniu powiedzial, ze nie wie czemu strzelal Portugalczyk, bo mial to robic Giggs. Nie zdziwie sie, jesli dzis Nani tez stwierdzil, ze sam to ogarnie, a Persiemu glupio bylo sie klocic o pilke.

        Odpowiedz
        1. ~pk

          Heh, mozna bylo sie tego domyslic – Sir Alex Ferguson: „I think Nani just ran and grabbed the ball. I thought Robin should have taken it.” Portugalczyk sobie nie pomaga.

          Odpowiedz
          1. ~alasz

            Boje się tych jego starań o nowy kontrakt, bo te jego próby pokazania się będą szkodziły zespołowi. Nie udane dryblingi, strzały z nieprzygotowanej pozycji, byle tylko to on cos tam robił. Jest za to druga strona medalu, nie będzie tego kontraktu (na co licze) i pójdzie sobie gdziekolwiek, przy dużym szczęściu już w styczniu.

  18. ~Stefan

    Słabiutki Evans (pierwsze 90 minut po kontuzji), Scholes jakiś taki zmarnowany (najgorszy na boisku dzisiaj i to pomimo kilku genialnych podań, on chyba po prostu nie wytrzymuje już gry co trzy dni), Evra bardzo słaby w defensywie, w ofensywie nawet coś tam grał. Dobry mecz Carricka, Kagawy, Valenci, niezły chociaż nierówny Naniego (fatalnie wykonanana jedenastka i kilka kiepskich decyzji). Świetne wejście Welbecka i Chicharito – mocno rozruszali grę z przodu i w sumie mogli w 15 minut wbić do spółki trzy bramki.Sędziowanie to jakaś abstrakcja, przecież w tym meczu należało odgwizdać cztery, lub nawet pięć karnych… Ci dodatkowi sędziowie bramkowi są potrzebni jak rybie ręcznikZ Galatasaray najbardziej mi się chyba podobał Muslera (wyjął karnego i jeszcze kilka innych bardzo niebezpiecznych strzałów) i Altintop

    Odpowiedz
  19. ~alasz

    Przypadek faulu na Valencii który był jakies 50 centymetrów od arbitra za bramką, ewidentnie i ponad wszelka wątpliwość udowadnia że dodatkowi arbitrzy zabierają tylko powietrze.Swoją droga troche tych karnych mogło być w tym meczu i to na obie strony. Tyle tylko że nas kosić w polu karnym można bez problemu, i tak nie strzelimy. Bilans 0 goli na 3 próby.Rooney to przynajmniej się nie cacka wybiera róg i wali, a nie drobi kroczki nie wiadomo po co. Swoją drogą mam wielkie wyrzuty wobec zenitu że nie ściągnęli naniego, tego sabotażysty. Niech ten cżłwoiek nie wychodzi przez jakiś czas na boisko, bo to jego bieganie bez ładu i składu, brak jakiejkolwiek koncepcji gry, twarz nie skażona głębsza myślą działa mi na nerwy.Przynajmniej druga połowa o niebo lepsza od pierwszej, ale poza kagawą, de gea (co miał złapać to złapał) i Hernandezem (w 10 minut zrobił o wiele więcej niż RVP) było naprawdę słabo.Cieszy powrót Fletchera, ale po wejściu nic nie pokazał, z drugiej strony czego oczekiwać po takiej przerwie.Drużyna dobrze podchodziła pod pole karne, ale w samym polu było bardzo źle, RVP, Hernandez nie wykorzystali setek, valencia słabo dośrodkowywał.MU musi się poprawić, jełsi chce grać dalej, na te chwile to co zespół prezentuje jest po prostu niewystarczające

    Odpowiedz
  20. ~dark

    Cieszą dwie rzeczy – drugi mecz bez straty bramki oraz dwie kapitalne interwencje Davida po kontrze rywala. Pierwszy fakt cieszy, zwłaszcza jeśli spojrzymy na zeszły sezon i te wielobramkowe „koszmarki” które sprezentowali rywalom gracze United. Trochę przypomina to ostatnie sezony kiedy dochodziliśmy do finału. Jeśli w kolejnych 12 spotkaniach w tym sezonie Ligi Mistrzów zapracujemy na takie rezultaty, cóż- będę wniebowzięty.David większość spotkania raczej bezrobotny, ale kontra Galatasaray mogła się okazać śmiertelna. To było chyba koło 80 minuty. Gdyby Turcy zdobyli bramkę remisową boję się że mogliby przycisnąć i wywieźć z OT punkty. Hiszpan jednak kolejny raz pokazał że jeśli chodzi o zatrzymywanie uderzeń należy do czołówki europejskiej.

    Odpowiedz
  21. ~Grzesiek

    Kolejny znakomity mecz,tym razem w wykonaniu Chelsea i Juventusu.To gospodarze prowadzili grę i sprawiali trochę lepsze wrażenie,ale włosi również grali na tak i za bardzo nie kalkulowali.Bardzo dobry komentarz Jacka Laskowskiego i mam nadzieję,że jakimś „cudem” to TVP weźmie prawa do meczów reprezentacji które on będzie komentował…ale pewnie i tak Szpaku by mu nie odpuścił np. Anglii heh

    Odpowiedz
    1. ~nalewacz

      Nie zgadzam się ze Chelsea prowadziła grę. Dwa gole po strzałach z dystansu (drugi bajeczny), parę dośrodkowań z rzutów rożnych, kontry i jedna świetna dwójkowa akcja Mata – Hazard. Tak w ataku pozycyjnymi, jeśli ktokolwiek coś stworzył to Juventus, który o wiele lepiej czuł się i operował piłką. Gdyby nie przebłysk geniuszu Oscara, to The Blues by tego meczu nawet nie zremisowali.

      Odpowiedz
      1. ~Grzesiek

        Pewnie tak,ja nie jestem żadnym specjalistą ;).Po prostu jak oglądałem to Chelsea była troszeczke bardziej z przodu czyli ofensywna(o to mi się rozchodziło w sumie) ,choć ogólnie mecz wyrównany i remis sprawiedliwy

        Odpowiedz
  22. ~Charlie

    Tytuł świetnie pasuje do sytuacji Boruca. Życzę mu powodzenia w nowym klubie i obyśmy jak najdłużej oglądali Świętych w Premier League.

    Odpowiedz
  23. ~alasz

    MU na anfield zazwyczaj gra padake, ale dziś nawet jak na swoje niskie standardy grają beznadziejnie.Kagawa jest ściśle kryty, zawsze gdy tylko jest przy piłce jest ktoś na jego plecach, 4 razy faulowany, LFC gra agresywnie, ale pozytywnie agresywnie, nie kosami a silnym presingiem, jedynie shelvey sie podpalił, nie wiem o co miał pretensje do Sir Alexa skoro ewidentnie musiał wylecieć za te sanki.Brawo dla Rodgersa za taktyke i za to że nie kryje naniego, teraz po prostu gramy 10 na 10. Problem jest w pomocy, słaby giggs, praktycznie niewidoczny, nani jak zwykle bez sensu, bez pomyslunku, holujący piłke nie wiaodmo po co, niezainteresowany gra z kolegami. Niezły carrick to za mało.Środkowa strefa MU zbyt rozciągnięta.Chciałbym zobaczyć szybkie reakcje Sir Alexa, CLeverleya za Giggsa welbecka za naniego , zaciśnić środek pola, podejść i rozegrac niżej na boisku, tak jak robili to tak mniej więcej do 3 minuty..

    Odpowiedz
  24. ~Spursfan

    Mimo że Liverpool grał dzisiaj bardzo dobrze, a momentami kapitalnie, to jednak w 10 przeciw 12 nie miał szans. Tak, pamiętam, że raz kiedyś tam w meczu z Chelsea United zostało skrzywdzone i od tej pory każdy mecz, w którym sędziowie im pomagają jest „zadośćuczynieniem” za tamto, ale błagam – ile można… Czerwona kartka, której być nie powinno, 2 nie gwizdnięte karne dla The Reds i dive Valencii, za który oczywiście karny jest.

    Odpowiedz
  25. ~bartek23

    To jest najlepsza liga świata? Z takimi błędami sędziów co tydzień? Przecież ten mecz to nie jedyny przypadek. Ja nie wiem, czerwona kartka jeszcze jest kontrowersyjna, no ale ten faul na Valencii? No to są kpiny z tych kibiców, którzy płacą za widowisko i oglądają spektakle sędziego. Strasznie zabił widowisko, a mógł być świetny mecz, bo LFC grało bardzo dobrze, MU słabo, ale trafili na 1:1 i mogły być emocje. Tragedia.

    Odpowiedz
  26. ~alasz

    Brawo Mark Halsey!! Brawo za ten dzisiejszy mecz, w końcu doczekałem się rzetelnego sędziowania na Anfield, w końcu wejścia na czerwoną kartke sa czerwonymi kartkami a nie żółtymi (dziura w nodze naniego? phi w piłke było według carraghera).Żałosne zachowanie kibiców LFC na stadionie, domaganie się karnego jak tylko piłka idzie w pole karne, nie istotne czy nawet jest jakies starcie, czy blisko ręki, nie, oni chca karnego bo tak ma być.Karny na Valenci? Miękki, Valencia mógł to ustac, nie mam złudzeń, tylko po co? Przez lata na anfield byliśmy okradani (choć na ogół gramy tam beznadziejnie, podobnie jak dziś, gdzie w pierwszej połowie badaliśy i odkrywaliśy znaczenie słowa „dno”), to jest 2!! karny na anfield za pracy Sir Alexa. 2 w ciągu 25 lat!! Ile ich się należało? 10? Dwa lata temu Owen sam na sam z reiną kosa carraghera, nawet blisko piłki nie było i NIC. Dziura w nodze naniego i żółta dla Carraghera, no bo piłka raptem 20 cm dalej.Prosze mi pokazac na tym, albo innym wideo kontakt Johnsona z piłką:http://www.101greatgoals.com/gvideos/antonio-valencia-wins-a-debatable-penalty-manchester-united-v-liverpool/Czekam.Całym impetem z rozbiegu wlatuje w valencie, zwracam uwage na jego ręke. Nie podcina Valenci, nie, on na niego wpada od tyłu, wybija go równowagi NIE TRAFIAJĄC W PIŁKE.Johnson nie protestuje.Pretensja do valenci że nie ustął za wszelka cene? A Suarez wywracający sie o piłke i domagający sie z 5 karnych za to ze zabrano mu czysto piłke? Troche powagi.LFC był lepszy i by to wygrał, ale jeden idiota sie podpalił i poszła układanka z dymem. Potem drugi idiotycznie wbiegł w valencie kiedy ten nie mógł już nic zrobić. Nic.Always a victim never your fault, śpiewają kibice MU, to nie ma związku z tragedią, to po prostu opisuje ten klub przy kazdej nadarzającej się okazji to udowadniają. Dziś też przegrali mecz w którym byli lepsi przez własna głupote. Shelvey ma pretensje do Sir Alexa? O co? kazłą mu robić sanki?

    Odpowiedz
    1. ~jareko17

      Żal patrzeć, żal czytać! Wszyscy twierdzą że nie było faulu, Alasz twierdzi że 'miękki’ karny…chcesz kontaktu Johnsona z piłką? ja chcę kontaktu Johnsona z Valencią. Przecież gdy ta ręka DOTYKA Valencii ten już się kładzie…

      Odpowiedz
  27. ~Stefan

    Nie rozumiem dyskusji na temat karnego na Valencii. Czy Johnson trafił w piłkę? NIE. Czy był fizyczny kontakt między nim a Valencią? TAK. I to by było na tyle. Ta interwencja to błąd Johnsona. Piłka to gra błędów – trzeba się ich wystrzegać.Zachowanie Shelveya wg. mnie poniżej wszelkiej krytyki. Wjechał bardzo agresywnie w Evans’a, na szczęście nic się nie stało. Obejrzał czerwień i jeszcze rzuca się o to do Fergusona. Szczególnie w takim meczu…United zagrało bardzo, bardzo słabo, do czego w sumie przyzwyczaiło nas występami na Anfield. Najważniejsze, że wywiozło trzy punkty z cholernie trudnego terenu. Szkoda tylko, że kolejny raz przy okazji meczu z Liverpoolem są takie sceny. Vidic wylatując z czerwonymi kartkami potrafił się zachować godnieSuarez zresztą też był nieprawdopodobnie irytujący

    Odpowiedz
    1. ~jareko17

      Gdzie był kontakt pytam? Przecież takich starć jest masa w polu karnym, ja się zastawiam czy tam w ogóle było jakiekolwiek dotknięcie, bo faul nie było z pewnością. Zauważ że Martin Kelly który jest 20 m od akcji też nie trafia w piłkę, czy za to też powinien być karnyCo do faulu Shelvey’a obejrzyjcie sobie wypowiedź Gary;ego Neville’a który twierdzi że wejście Evansa był tak samo ostre jak Shelvey’a! Trochę obiektywizmu.

      Odpowiedz
      1. ~Stefan

        Wejście Evansa było tak samo agresywne jak te Shelveya?Obejrzyj powtórki, następnie jeszcze raz obejrzyj powtórki i jeszcze raz, oglądaj je tak długo aż zobaczysz, że Shelvey atakował WYPROSTOWANĄ nogą i WOGÓLE nie trafił w piłkę. W przeciwieństwie do Evansa, który nie atakował wyprostowaną nogą i w piłkę trafił.Dla ułatwieniahttp://i.minus.com/jgfrzUrldRstS.jpgWogóle nie ma o czym dyskutować. Czerwona kartka była jak najbardziej słuszna.Wiem, że na Anfield za takie rzeczy zazwyczaj pokazuje się żółte kartki (http://www.youtube.com/watch?v=krH2WIwm1EY), no ale przepisy przewidują czerwoną

        Odpowiedz
      2. ~alasz

        Johnny Evans wchodził w piłkę wslizgiem, jedna noga na murawie, shelveya obie miał w powietrzu to są sanki to jest czerwień. Tutaj jest absolutnie bez dyskusyjnie czerwona.Ty szukasz podciecia valenci, tego nie ma, ale Johnson wpada w niego swoim impetem, nie widzisz kontaktu? A co ręka robi mu na plecach? On go wybił z równowagi ekwadorczykiem to wykorzystał i się położył. Tyle. Kto toleruje suareza i jego popisy nie może wrzucać innemu ze wykorzystuje kontakt.Co do obiektywizmu, przez lata grabiono MU na tym stadionie, brak ewidentych czerwonych czy karnych. Kibice LFC nie widzieli problemy, podobnie jak kibice Chelsea na SB, po czym karta się odwróciła i sporna sytuacja podyktowane dla rywala, jest pretensjami i zarzuty, ty mnie o obiektywizm prosisz? Vidic ze 2 razy wyleciał z LFC z czerwienia, ktoś z MU miał pretensje? Nie. A teraz ewidentnie przewinilshelvey i co się dzieje?Nie pochwalam zachowania valenci który wykorzystał okazje i głupotę johnsona, ale niebylo kontaktu z pilka, był z zawodnikiem i nie ma najmniejszego powodu by prubiwac ustac tego z przeciwnikiem który sam cały mecz w uosobieniu suareza usiłuje oszukać.

        Odpowiedz
      1. ~alasz

        Kłamstwo! Lineker twierdzi ze dziś się za to daje czerwona, a co do karnego napisał ze na początku był pewien karnego, teraz ma wątpliwości. Mijasz się z prawda.

        Odpowiedz
      2. ~Stefan

        McNulty”Liverpool’s Jonjo Shelvey shown straight red card for foul on Jonny Evans.””Penalty to Man Utd. Johnson foul on Valencia after Liverpool conceded possession.”Lineker”Shelvey gets a red card for reckless tackle. Slightly harsh but can’t take risks like that in modern game.””Initial thought was penalty. Not so sure now”

        Odpowiedz
    1. ~alasz

      Chętnie powołujesz się dziś na Neville’a dobrze, w takim razie to jest jego wypowiedź po meczu w studiu, według Gary’ego tam jest karny na Valenci. Co ty na to?http://www1.skysports.com/football/news/11661/8103980/Neville-Fergie-won-t-be-happyCo ciekawe nie dąłby czerwonej kartki Shelvy’emu.”United’s one is a penalty for me. The mistake Liverpool made is that Agger and Johnson should have taken Valencia out [on the half-way line]. That might sound a little bit cynical, but that’s football unfortunately.”Then Glen Johnson tackled from the wrong side. He’s clipped his heel, there’s a push in the back and Mark Halsey had no option other than to give a penalty.”

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *