O autorze

Michał Okoński (ur. 1971) pierwsze kroki w kibicowaniu stawiał na stadionie Okocimskiego, kolejne na Cracovii. Od 1987 roku związany emocjonalnie z londyńskim Tottenhamem, od 1991 roku – emocjonalnie i zawodowo z „Tygodnikiem Powszechnym”. O piłce i nie tylko pisał m.in. we „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, „Gazecie Wyborczej”, „Rzeczpospolitej”, „Kontekstach”, „Charakterach” i „Kopalni”. W 2011 roku został laureatem Nagrody Dziennikarzy Małopolski w kategorii „Dziennikarz internetowy – publicystyka” właśnie za bloga „Futbol jest okrutny”. W uzasadnieniu tamtego wyróżnienia napisano: „Michał Okoński wie o tym, że futbol jest okrutny, pełen furii, szowinizmu i nieuniknionej komercjalizacji. Wie także o tym, że piłka nożna, zwłaszcza w jej angielskim wydaniu, to jedno z najpiękniejszych i najbardziej emocjonujących widowisk, jakie człowiek może sobie wymarzyć, to widowisko pełne pasji, energii i wielkich momentów na miarę hollywoodzkiego kina. I obie strony tego sportu – piękna i paskudną – Michał Okoński potrafi pokazać swoim czytelnikom w blogu, który cieszy się ogromną popularnością wśród internautów, niekoniecznie tych, którzy jak autor – kochają futbol”.

2 myśli nt. „O autorze

  1. Andrzej Zduńczyk

    Panie Michale Okoński, wlasciwie nie mam najmniejszych złudzen,że to, co napisze będzie gdzieś tam opubllikwane,a nawet jesli, to bez najmniejszych szans na zrozumienie, zwłaszcza wśród kiboli i tzw „prawdziwych kibiców”(a cóz to znaczy przepraszam?).
    No więc powiem jasno: tzw zawodowy sport to kasa, pieniądze, itd itp A Pan, Panie Okoński bzdurzy o uczciwej rywalizacji, wyrzeczeniach ludzi etc.
    Może nieco autorefleksji Panie MIchale i uczciwości.
    Zawodowy sport, w tym piłka nożna to ordynarn
    y biznes za ciężką kasę.Nie ma w tym za grosz uczciwości,
    jest tylko i tylko kasa.
    A Pan, dobry Człowieku wpycha nam tzw filozofię sportu, której po prostu nie ma.
    Myślę,że byłoby z Pana strony uczciwie, gdyby przestał Pan opowiadać dykteryjki o wspaniałości – jak to Pan ujmuje”walki, wysiłku” etc Moze tak było w starożytnej Grecji,ale a nie dziś.
    Szczerze mówiąc, na Pana miejscu czułbym się zażenowany rozważajac ,czy jakiś koleś z Realu czy Wisły,na codzien (przepraszam za określenie), ma zgagę czy nie.Ludzi myślących naprawdę to nie intresuje,czy kopacz skórarzego balonu wbił go w jakiś prostokąt.
    Stały od ponad 40 lat czytelnik TP.
    Jestem ciekaw, czy zdobędzie się Pan na odpowiedz.
    Wiele serdeczności i ciepłych słow.az

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *