Kwestia wykończenia

To może być wpis o tym, jak czasem decydują centymetry i ułamki sekund. Jak Liverpool stwarza sobie np. znakomitą okazję w 14. minucie po niepotrzebnym wyjściu Hugo Llorisa przed własne pole karne, jak Henderson jej nie wykorzystuje i jak następnie Tottenham strzela drugą bramkę po wątpliwym rzucie wolnym. Albo o komicznym wręcz zamieszaniu w polu karnym gospodarzy w 36. minucie, gdzie najpierw Dembele odbiera piłkę będącemu już sam na sam z wychodzącym Llorisem Gerrardowi (moim zdaniem nie było mowy o karnym, choć Brendan Rodgers twierdzi inaczej), a następnie Walker wybija ją z pustej bramki unikając przy tym zderzenia z Gallasem – to była akcja, z której można by wydzielić nie jednego, ale dwa gole. Kiedy wreszcie Liverpool strzelił gola na 2:1 – a właściwie kiedy same Koguty wbiły sobie piłkę do bramki po kolejnym komicznym zamieszaniu we własnej szesnatce (tym razem wybijał Lennon, który wprawdzie także uniknął zderzenia, tym razem z Bale’m, ale za to nabił na niego futbolówkę) – był to gol zasłużony właściwie jeszcze w pierwszej połowie, a już na pewno na początku drugiej, kiedy po złym wykopie Dawsona fantastyczną okazję miał Enrique. Błędy, nieporozumienia, złe decyzje…

Co powiedziawszy, nie zamierzam narzekać. Po pierwsze dlatego, że uwidocznione na załączonych obrazkach statystyki zablokowanych strzałów, przejęć piłki i wślizgów jednoznacznie pokazują, że przyparty do muru zespół potrafił się też bronić. Po drugie dlatego, że Tottenham drugi mecz z rzędu zaczął w imponującym tempie, spychając rywala do defensywy i mając tego efekty. Po trzecie dlatego, że do życiowej formy wrócił Gareth Bale. Po czwarte dlatego, że było to kolejne spotkanie bez Adebayora i czwarte w ciągu jedenastu dni – wszystkie z trudnymi rywalami – i kolejne zakończone dobrym wynikiem. Inne drużyny czołówki, te grające w europejskich pucharach, w ostatnim czasie wyraźnie opadły z sił, a Tottenham jakby nabrał wiatru w żagle, i to mimo niewielkiej rotacii w składzie.

Może (odpukać…) najgorsze już za Villas-Boasem? Sytuacja w bramce wydaje się ustabilizowana, choć licencję na wybieganie z linii Lloris moim zdaniem wykorzystuje aż do przesady. W obronie dwa ostatnie mecze nieźle gra Walker, a i powrót Dawsona pokazuje, że nie jesteśmy skazani na kurczowe trzymanie się Gallasa – dziś grał tylko dlatego, że rozchorował się Caulker. W drugiej linii wrócił wreszcie Dembele (prosta reguła: z Belgiem w składzie wygrywamy, bez Belga – przegrywamy…), przywracając drużynie rytm w przechodzeniu z obrony do ataku. Sandro, który z West Hamem po raz trzeci za swojego pobytu w Anglii wymiotował z wysiłku na murawę, jak widać zawsze daje z siebie wszystko. Szkoda tylko, że wciąż zbyt rzadko Villas-Boas próbuje ustawiać przed nimi Toma Carrolla, bo Dempsey po niezłym występie w niedzielę dziś zawiódł. Bale i Lennon to osobna opowieść, ten pierwszy był w pierwszej połowie nie do zatrzymania, jednoosobowo dając drużynie dwubramkową przewagę; drugi jako gracz ofensywny miał w miarę łatwo przy ustawionym na lewej obronie Downingu, za to w pressingu był bodaj najwytrwalszy z całej drużyny. Mniej widocznego Defoe’a już za chwilę będzie mógł zluzować Adebayor, powoli wracają do zdrowia Parker, Assou-Ekotto i Kaboul, a w styczniu ponoć ma się zdarzyć jakiś transfer lub dwa. Może (odpukać po raz kolejny…) z tym Tottenhamem Villas-Boasa nie będzie aż tak źle?

Piszę to mając w tyle głowy wyniki pozostałych drużyn rywalizujących o miejsca od trzeciego w dół (no cóż, w kwestii mistrzostwa szybko zaczęło to wyglądać na wyścig dwóch koni, nieprawdaż?). Chelsea, co do której uporządkowania przez Beniteza nie miałbym obaw, gdyby nie rzucający się w oczy kryzys wiary piłkarzy w siebie i w stabilność klubu. Arsenal, co do którego wiadomo wszystko – choć przecież nie każdy potrafi przywieźć remis z Goodison Park. Już ten Liverpool ma w sobie potencjał gonienia czołówki, gdyby ktoś poza Suarezem potrafił w nim strzelać gole… Niezwykle podobał mi się dziś Sterling na skrzydle, świetnie rozdzielali piłki Gerrard z Allenem, była przewaga w posiadaniu piłki, liczbie celnych podań itd. – brakowało centrymetrów i ułamków sekund, czytaj: wykończenia. Tego czegoś, co ma ostatnio niejaki Gareth Bale.

47 myśli nt. „Kwestia wykończenia

  1. ~panopticum

    Najwyraźniej Benitez jako tymczasowy menadżer nie może liczyć na „efekt nowego menadżera”.
    Do meczu Tottenham – Liverpool się nie mogę odnieść, bo oglądałem raczej nudny mecz Manchesteru z West Hamem. Powinności kibicowskie, nie zawsze gra się hitowe spotkanie.
    Liverpool od dawna cierpi na brak wykończenia. Potrzebują jakiegoś sprawdzonego napadziora, a nie wynalazków. Kolega, który kibicuje Liverpoolowi po cichu liczy na transfer Cavaniego. Może Suarez i Coates namówią;).

    Odpowiedz
  2. ~Radek

    Tottenham zagrał to, co z United. Zaskoczył, uciekł z wynikiem i już go nie oddał. Liverpool w typowy dla siebie sposób zmarnował wszystko, co mógł a do strzelenia bramki potrzebował twarzy Bale’a. Uważam, że nie ma w futbolu dziś szybszego zawodnika z piłką. Jak Walijczyk ma swój moment to jest nie do zatrzymania a to oznacza, że fani Tottenhamu mogą liczyć na zniszczone nerwy w okienku transferowym, tym letnim.

    Jako fan Liverpoolu jestem niemal przyzwyczajony do wyników znacznie gorszych od gry. Tu nie ma szans na momentalną poprawę przy kilku transferach. Są one konieczne, ale spowodują, że jeszcze dłużej zespół będzie się zgrywał. Przy kupnie nawet 2 skrzydłowych/napastników Rodgers miałby Sterlinga posadzić na ławkę? Enrique, który ostatnio jest w świetnej formie na swojej nominalnej pozycji jest zagrożeniem dla własnej bramki i w styczniu miałby być cofnięty? Po wczorajszym spotkaniu przynajmniej nie mam żalu o porażki z Tottenhamem odnośnie Dempseya i Sigurdssona. Amerykanin bardzo rozczarował mnie wymuszaniem fauli a jeszcze bardziej Dowd tak łatwym ich odgwizdywaniem.

    Tottenham jest na dziś w dalszej fazie tworzenia zespołu i mają większe szanse na LM. Ciągle brakuje im kilku ważnych ogniw jak chociażby Parker. Z tą formą Bale może ich przy wsparciu Dembele, Lennona i Defoe zaprowadzić w górę tabeli. Szkoda, że Lucasowi zabrakło tygodnia, żeby wystąpić. Fajnie byłoby porównać go z Sandro.

    Odpowiedz
  3. ~antynorwich

    Nie nazwałbym tego wyścigiem dwóch koni, a raczej wyścigiem konia z MUłem. Moim skromnym zdaniem City wyciągnęło wnioski z zeszłego sezony i w tym roku spokojnie obroni tytuł, zwłaszcza, że nie jest obciążone już rozgrywkami LM. Jeśli chodzi o Chelsea to wszystko powinno się w grudniu poukładać, mają relatywnie łatwy terminarz, a niepokojem napawa jedynie wyjazd do Evertonu, gdzie może być różnie. Zapewne (podobnie jak MC) wzmocni ona znacząco swój skład o jednego lub dwóch klasowych napastników, a że do końca sezonu jest jeszcze bardzo daleko to o 2 pozycję w tabeli może spokojnie powalczyć. Koguty grają coraz lepiej i faktycznie mogą być w tym roku w 4ce, ale z kolei wysoka forma Balea=transfer w lecie.

    Odpowiedz
    1. ~Roseb

      To cię jeszcze zadziwi ten muł, mule. City spokojnie obroni tytuł, bo nienawidzisz tej od zawsze najsilniejszej strony Manchesteru? Diabły i Fergusona, ta śmieszna nienawiść śmiesznych zakompleksionych ludzików jak Ty, cały czas napędza, a Was wpędza w jeszcze większe kompleksy, bo bez gazu albo ropy Wasz śmieszny wózek daleko nie zajedzie.

      Odpowiedz
      1. ~antynorwich

        A tak na marginesie, to ja nie jestem kibicem MC, więc jeśli ten śmieszny wózek dalej nie pojedzie to się nie zmartwię, wystarczy mi, że po MU się znowu przejedzie tak jak w poprzednim sezonie… Ależ to była masakra!!!:)

        Odpowiedz
        1. ~Roseb

          Widzę, że nożyce hałasują.

          Wiem, że oficjalnie jesteś za niebieskimi z Londynu, ale kiedy zawodzą, czytaj – wujek, pan i władca Romek znów narobił burdelu, to trzeba się cieszyć, że chociaż ktoś inny, w tym przypadku ci drudzy z Manchesteru, ciągle dotrzymuje kroku, co nie?

          A jeśli imperium Fergusona nic nie wygra w tym roku, też nie będę zdziwiony, łowco sukcesów. Liczę, że powalczą, a na efekty zaczekam do maja. Ja nie z tych, co koronują/przekreślają po kilkunastu kolejkach.

          Margines to idealne słowo dla tworów, co bez dopalaczy nigdy nie doczołgałyby się do miejsca, w którym teraz są. Gdzie Wam do prawdziwie wielkich klubów.

          Z tym zerem też nie szalej, bo wiesz, że to wynik w LM, no zgadnij kogo. To dopiero masakra. Bronić tytułu i liczyć za parę dni tylko i wyłącznie na geniusz chłopaków Lucescu. Albo pompować, pompować i pompować ropę, żeby dostać baty od regularnie pozbywającego się najlepszych piłkarzy Ajaxu. Jak to śpiewał Janek Panasewicz, „mniej niż zero”:)

          Dobrej nocy życzę.

          Odpowiedz
          1. ~antynorwich

            Cóż, Chelsea to wciąż aktualny zwycięzca LM a MC to wciąż mistrz kraju, więc Twoja frustracja jest całkowicie uzasadniona i zaczekajmy jak sytuacja w LM i lidze się rozwinie… A sytuacja ekonomiczna Chelsea i MC również działa stresogennie, to zrozumiałe, ale bez pieniędzy niewiele się dziś w piłce zdziała, więc trudno mieć o to do klubu pretensje. Lepiej jest być pięknym i bogatym niż starym i brzydkim.
            Kiedyś bez tych pieniędzy, które tak bardzo frustrują niektórych, Chelsea wygrał ligę, puchar, PZP, więc nie jest z nią chyba tak źle? No i Puchar Zenitha-dla mnie osobiście niezwykle pamiętny i ważny (bo pęknę he he he)
            Zaczekajmy do końca sezonu i wtedy zobaczymy kto miał rację.
            Cenię sobie bardzo kibiców Manchesteru United, ale tych prawdziwych, którzy stworzyli własną drużynę i kopią piłkę na głębokim zapleczu, podobnie jak Wimledonu, który pnie się w górę z odmętów lig amatorskich. Wielki szacunek dla nich! Obecny „plastykowy” Manchester United kompletnie mnie nie interesuje i jest dla mnie obojętne czy wygrywa, czy przegrywa, nie oglądam telenowel z ich udziałem, chyba, że grają z CFC, wtedy nie mam wyjścia.
            Dobrej nocy! Nich ci się przyśni Sir Alex!:)
            I sprawdź koniecznie co to jest ten Puchar Zenitha, będziesz mógł się później przed kolegami z klasy wiedzą pochwalić:)

        2. ~xpander

          „wystarczy mi, że po MU się znowu przejedzie tak jak w poprzednim sezonie”

          „Obecny „plastykowy” Manchester United kompletnie mnie nie interesuje i jest dla mnie obojętne czy wygrywa, czy przegrywa,”

          No no, gratuluje konsekwencji, śmieszny prowokatorze. To w końcu objętne czy wygrywa, czy chcesz ich porażek?

          Kurcze, alasz może był momentami kontrowersyjny, ale przynajmniej merytoryczny, były z nim ciekawe dyskusje. Teraz, bez niego, komentarze na tym blogu totalnie upadły.
          Paradoks, bo wreszcie strona działa i da się normalnie komentować.

          Odpowiedz
          1. ~antynorwich

            Wow ile jadu i nienawiści, a to tylko dwa kompletnie wyrwane z kontekstu zdania. Podtrzymuję wersję, że wyniki osiągane przez MU są mi obojętne, no chyba że ich rozmiary zbliżone są do wspomnianego pogromu. Te faktycznie mnie śmieszą.
            Niestety nie znam alasza – to kolejny rozhisteryzowany nastoletni fan MU? Macie tu jakiś fanzone, zlot czy xero? Normalnie jak z taśmy – plastyk, plastyk, plastyk, wyroku „klubopodobne”, nie ma czemu się dziwić 🙂
            Dawać mi tu tego alasza, chętnie z nim podyskutuję 🙂

  4. ~Kylu88

    Jesli chodzi o sam mecz to nie bede go komentowal za dlugo – Spurs pod wodza AVB graja nierowno i to sie nie powinno zmienic. The Reds natomiast sa slabi kadrowo i zarzadzani kiepskim managerem co prowadzi wlasnie na to miejsce w tabeli, ktore obecnie okupuja. Maksymalnie widze The Reds w okolicach 10 (+/- 1) miejsca.
    Jeszcze w Chelsea mialem watpliwosci, ale teraz w Kogutach juz wiem, ze AVB to zaden manager a co najwyzej trenerzyna. Facet ma slaby warsztat trenerski i nie rozgladajac sie za daleko w EPL mozna z latwoscia znalezc lepszego fachowca.
    Co do Rodgersa to zdanie mam podobne tyle tylko, ze on ma do zbudowania zespol praktycznie od zera 🙂 Jesli w Spurs sa gracze ktorzy moga stanowic trzon tego zespolu i wystarcza 2-3 korekty, o tyle w Poolu to polowa ekipy nadaje sie do wymiany (no chyba, ze The Reds mierzy w miejsce 5-6 to wtedy oczywiscie troche mniej). Na dzien dzisiejszy jesli Pool mialby walczyc o top4 to ja widze tylko 2-3 graczy ktorzy nadawaliby sie do tego : Reina, Suarez oraz Johnson. Z calym szacunkiem ale Gerrard nie wnosi juz nic do tego zespolu poza nazwiskiem, Allen w pomocy daje jakosc, to fakt, jakosc ekipy pokroju Swansea 😉 Sterling za mlody, Enrique zaraz zniknie (takie przeblyski formy raz na jakis czas to ma polowa graczy EPL) a o Hendersonie i Downingu juz nikt nawet nie chce sluchac w Liverpoolu – totalne niewypaly.
    Co do samej walki o EPL to narazie wyglada na pojedynek 2 koni – City i United ale mam przeczucie, ze Citizens nie dotrwa do konca sezonu i w pewnym momencie peknie. Jeszcze niecaly miesiac temu bylo duzo informacji na temat konfliktu w ekipie Manciniego a towarzyszyly temu slabe rezultaty (badz wymeczone zwyciestwa w slabym stylu). Na chwile to przycichlo, zrobila sie lekka sielanka, ale nie zapominalbym o tym. Wloch dal juz do zrozumienia raz, ze zeszlego lata gotowy byl prawie opuscic Man City na rzecz innego klubu. Dlatego w niebieskiej czesci Manchesteru narazie wszystko wyglada ladnie, ale ja bym sie wstrzymal z pochopna ocena…

    Odpowiedz
    1. ~pszenna

      Różne głupoty słyszałem,ale ta,że „Liverpool ma słabego menedżera” przebija wszystkie. Powinieneś pracować na dachu Wedla.

      Odpowiedz
      1. ~Kylu88

        A co takiego ten Rodgers zrobil i osiagnal w brytyjskim futbolu ?
        Facet wprowadzil na salony Swansea i utrzymal na bezpiecznej 11 pozycji – rzeczywiscie, czapki z glow przed mega-managerem…
        Dla mnie ten czlowiek jest sredniakiem, wielu managerow w EPL to fachowcy ktorzy go bija na glowe. W mojej opini Rodgers przyszedl do Poolu odbudowac ten zespol, a niestety sprawi, ze stanie sie on sredniakiem na nastepne lata…

        Odpowiedz
      2. ~xpander

        A czym ten Rodgers tak zabłysnął, żeby uważać go za świetnego menagera? Bo lubi, jak jego drużyny podają dużo piłkę? Na razie to nic z tego nie wynika, a tekstów ‚idziemy w dobrym kierunku’ nie da się już słuchać. W Liverpoolu od 2 lat wszystko idzie w dobrym kierunku, tylko pozycja w lidzę coraz niższa.

        Odpowiedz
        1. ~antynorwich

          Pierwszy merytoryczny wątek w komentarzach-warto się w analogiczny sposób do niego ustosunkować. W „dorosłej” piłce Rodgers nie osiągnął jeszcze nic, ale z racji stosunkowo młodego wieku (40 lat) ma jeszcze na to czas. W Chelsea z sukcesami pracował z młodzieżą przez 4 lata, a Mourinho, który go tam ściągnął nie otacza się byle kim. W dorosłej piłce kilku jego byłych podopiecznych zrobi jeszcze karierę i ja dość uważnie śledzę ich losy. Może nie będzie to poziom Lamparda lub Terrego, choć kto wie? Trudno wnioskować cokolwiek po jego epizodach w Watfordzie czy Reading, bo były zbyt krótkie i rozstanie następowało w dziwnych okolicznościach (zwłaszcza w Reading). Wprowadzenie Swansea do PL to jednak historyczny sukces, zwłaszcza biorąc pod uwagę skład jakim wtedy dysponował. Warto również zwrócić uwagę na styl jaki preferował on prowadząc ten zespół-otwarta, kontynentalna i kombinacyjna piłka, niezwykle rzadko spotykana u beniaminków, którzy zazwyczaj grają „kunktatorski” futbol… Co ciekawe preferowane przez niego podejście przynosiło pozytywne efekty w postaci miejsca w lidze zajętego przez ten zespół w ubiegłym sezonie (zachowując oczywiście odpowiednie proporcje-zajęcia miejsca na podium nikt od niego nie oczekiwał) i stylu gry, który mógł się podobać. Jeśli władze Liverpoolu zamierzają dać mu więcej niż jedynie ten sezon (podpisał 3 letni kontrakt) zbudowania drużyny i zależy im na oparciu jej na młodych, perspektywicznych zawodnikach to wydaje mi się, że jest to odpowiedni człowiek. Natomiast jeśli liczą one na płynne dokonanie zmiany pokoleniowej i zdobycie niejako „po drodze” kilku pucharów to obawiam się, że nie ma na niestety to większych szans, przynajmniej w tym sezonie. Wszystko zależy od podejścia naczelnych władz tego klubu, a widać, że eksperymentowanie z menedżerami chyba czegoś ich nauczyło i mają pewną wizję budowy tej drużyny. Reasumując, jeśli chodzi o losy Rodgersa i Liverpoolu to jestem umiarkowanym optymistom. Nie mogę nazwać go „świetnym menedżerem” bo w dorosłej piłce nic nie osiągnął, ale z uwagi na jego doświadczenie w piłce młodzieżowej, wydaje mi się, że może mu się udać. W przyszłym sezonie powinni wrócić już do top 4. To jedynie intuicja, nie poparta żadnymi twardymi argumentami, ale mam nadzieję, że moja prognoza będzie trafna. A za Rodgersa i Liverpool trzymam kciuki, w końcu to najbardziej utytułowana drużyna na wyspach! Dajmy im trochę czasu.

          Odpowiedz
  5. ~Cichyrito

    Co do City, to kryzys jeszcze nie minął. Wczoraj strasznie męczyli się z Wigan i gdyby A.Kone wykorzystał któreś z dośrodkowań Stama to zwycięstwo dla Wigan było w zasięgu ręki. A City strasznie niedokładnie grało w środku pola.

    Odpowiedz
  6. ~adipetre

    Po wczorajszym meczu chyba niczego nowego sie nie dowiedzielismy. Liverpool jest zespolem bardziej poukladanym, wczoraj The Reds kontrolowali mecz przez 60-70 minut, to i tak mniej niz sie spodziewalem.

    Mialem nic nie pisac nt. gosci, ale kilka kwestii wymaga komentarza. Lekiem na nieskutecznosc Liverpool moze byc snajper (np. Cavani) lub zdjecie odpowiedzialnosci z Suareza. Do mnie bardziej przemawia opcja druga.

    Rodgers czasem za bardzo kombinuje, ale globalnie jego prace nalezy ocenic jako bardzo dobra. Tam jest na czym budowac, roznica miedzy Liverpoolem i np. Arsenalem jest dzis taka za po 2-3 transferach Arsenal dalej walczylby o top4, The Reds graliby o mistrza. Nawiasem mowiac, PL zrobilalaby dobrze 4 lokata na mecie tego sezonu Tottenhamu badz LIverpoolu, bo awans bylby dla tych klubow impulsem (finansowym i nie tylko), Arsenal gra w lidze mistrzow co roku i nie czerpie z tego zadnych korzysci.

    Co do ruchow transferowych, Tom Ince nie jest rozwiazaniem, to jest dzis gracz w najlepszym wypadku na sredniaka PL (Liverpool mimo wszystko takim zespolem jeszcze nie jest). O Sturridge’u jest glosno, ponoc nie jest priorytetem a szkoda, bo to ‚star in the making’. Do tej pory dwoch menedzerow mu zaufalo (Coyle & AVB), czy ktorys sie zawiodl? A zaden z nich nie korzystal z jego talentu w pelni, jezeli Brendan mu zaufa i da mu na boisku wolnosc, stanie sie on autentyczna gwiazda PL.

    Co do Tottenhamu, ciagle jest duzo zrobienia. Wszedl Sigurdsson w drugiej polowie, znowu Tottenham przeszedl na 4141/433, wiekszego progresu jednak nie bylem w stanie dostrzec.

    Nie ocenilbym zbyt wysoko defensywnego kwartetu, Lloris bardzo czesto gral dluga pilka, bo Gallas i Dawson zbyt slabo graja pilki i przede wszystkim sa zbyt wolni by ta pilke sensownie rozegrac przy momentam naprawde przyzwoitym pressingu Liverpoolu. Dlugie pilki szly wiec na Defoe, co wiadomo czym sie konczy. Jak juz Liverpool odpuszczal pressing dawaly znac o sobie ograniczenia drugiej linii Tottenhamu, tam ciagle niewielu pilkarzy chce wziac odpowiedzialnosc, szuka miejsca etc. Najwiecej pretensji trzeba miec do Lennona, jest gra bez pilki jest koszmarna, w stosunku do lat ubieglych jego srednia pozycja sie zmienila – dzis czesciej pojawia sie w srodka ( cos jak Kuba w BVB), Tottenham jednak nie ma z tego wiekszych korzysci bo Azza sie zwyczajnie chowa za obroncami. Niestety jest to pupilek Andre, wiec przynajmniej do stycznia nic sie tutaj nie zmieni. Defoe czy Dempsey tez robia relatywnie malo by nabijac procent posiadania pilki. Tottenham ma wiec cierpliwie od tylu akcje rozgrywac, co wyraznie nie jest na reke zawodnikom na ktorych Andre stawia, nic dziwnego ze gra Spurs jest taka jaka jest.

    Odpowiedz
    1. ~michcio

      Ja bym powiedział, że różnicy między arsenalem i the reds dużej nie ma. Od 3 sezonów wydaje się, że w ich grze czegoś brakuje i jak już to coś zaskoczy to będzie super. Tylko, że arsenal walczy od 3 sezonów o mistrzostwo i pewne jest, że na końcu będą przynajmniej w 4. The reds niestety walczą tylko o 4.
      Można powiedzieć, że różnicy między Arsenalem i The Reds nie ma bo w obu przypadkach w każdym meczu jakby czegoś brakuje ( czy to jest wykorzystywanie sytuacji?). Jednak różnica jest kolosalna. Arsenal jest od 3 sezonów pewniakiem na pierwszą 4 i liczy się o mistrzostwo do pewnego momentu, czasem dłużej, czasem szybciej odpadają w walce o tytuł. Jeśli chodzi o The Reds to oni walczą od 3 sezonów o pierwszą 4 z miernym skutkiem bo na LE nie korzystają.
      Ciężko mi się zgodzić z tym, że po 2-3 transferach The Reds walczyliby o tytuł.
      @adipetre Nie twierdzę, że kibicujesz The Reds ale mam wrażenie, że ich kibice wciąż nie mogą zrozumieć co się dziej z ich zespołem. Nie dociera do nich, że ich zespół to przeciętniak i miejsce 5-6 to będzie dobry wynik, niestety na pierwszą 4 ich nie stać. Jeśli oni nie potrafią się przedostać do pierwszej 4 bez obciążenia LM to o czym tu gadać. Oby Suarez nie złapał kontuzji.

      Nie sądzę też żeby jakieś super zakupy styczniowe pomogły komukolwiek kto ich potrzebuje. Wyjątkiem może być Falcao, który wtargnie do ligi jak Arshawin i będzie mieszał jak Suarez tylko bez kręcenią się w miejscu i nurkowania. Ferguson wie najlepiej coś na temat zakupów styczniowych (są do niczego ale można kogo wykupić przed kimś innym i mieć go na następny sezon)

      Co do AVB to nie bardzo rozumiem te wszystkie stwierdzenia, że się nie nadaję, że żaden z niego trener. Oceniać go będziemy po zakończeniu sezonu. Moim zdaniem ma duży potencjał tylko potrzebuje czasu. Liga angielska jest specyficzna i nie każdy trener się tu sprawdza. Trzeba w niej chwile popracować aby ją zrozumieć. Moim zdaniem potrzeba przynajmniej roku żeby ktoś się rozkręcił, niestety nie każdy ma tyle czasu (dobrze, że Fergi go miał bo co to by było).

      Ależ będzie miał ciśnienie Ferguson jak jeszcze Chelsea odpadnie z LM. Tylko jakoś sobie nie wyobrażam, że drugi rok z rzędu nie zdobędzie ligi. United sprawia wrażenie muła ale oni zazwyczaj tak wyglądają i się tylko rzopędzają. Jak kagawa i Vidic wrócą to będą wymiatać.

      Odpowiedz
        1. ~adipetre

          Arsenal i Liverpool roznia sie przede wszystkim perspektywami. Standard w Arsenal z rok na rok jest coraz nizszy, The Gunners nie ewoluuja taktycznie i nie wierze ze zmieni to sie za Wengera, a Francuz przeciez o przyszlosc moze byc spokojny. Rodgers w 4-5 miesiecy potrafil nadac swojemu zespolowi jakis styl. The Reds byli w stanie zdominowac w tym sezonie duzo silniejsze kadrowo zespoly, mimo duzych zmian w filozofii gry, zmian kadrowych, czas dziala na ich korzysc w przeciewienstwie do wiekszosci klubow z czolowki PL. Wplyw na tempo rozwoju beda mialy transfery, wspomniany Sturridge bylby wielkim skokiem jakosciowym.

          Nie jestem kibicem Liverpoolu, ale nazywac The Reds sredniakiem zwyczajnie nie wypada. Na Anfield w dalszym ciagu jest kilku wybitnych lub bardzo dobrych pilkarzy, jest swietny trener i 3-4 bardzo utalentowanych mlodziezowcow, to jak na sredniaka zbyt duzy kapital.

          Odpowiedz
  7. ~pablo

    A Sroki permanentnie w dół. Ciekawym kogo „mi” wykupią rywale spośród asów Alana Pardew. To co robi Bale jest nie do zatrzymania nawet przez wielkiego S.Gerrarda ( vide akcja na 1-0), piekny obrazek,bez komentarza

    Odpowiedz
  8. ~Roseb

    Typowy ignorant, którego motto brzmi: ja jestem dorosły i mądry, a wszyscy mający inne zdanie to banda przedszkolaków. Pocieszaj się tym „wciąż”, bo jeszcze to ci zostało.

    Kiedyś to Teriery wygrały ligę trzy razy z rzędu, a Forest PE dwa razy. I o czym to teraz świadczy? Podpowiem ci – o tym, że to było kiedyś.

    Cenisz sobie tych prawdziwych kibiców? No tak, w końcu jesteś jednym z nich, bo przecież trudno mieć do klubu pretensje, że pompuje go dobry wujek. Co za hipokryta. Obojętność na wyniki United połączona z chorą nienawiścią do nich? Co za hipokryta do kwadratu.

    Ci starzy i brzydcy przynajmniej u ludzi mądrych wzbudzają szacunek i uczą pokory. To coś czego wy, piękni i młodzi, sobie nigdy nie kupicie.

    Żegnam.

    Szkoda Panie Michale, że ten blog opanował taki krzykacz. Pan dalej trzyma poziom i czytelników na pewno Panu nie zabraknie. Pozdrawiam i życzę jak najwięcej normalnych, rzeczowych dyskusji na blogu.

    Odpowiedz
    1. ~antynorwich

      Zalecam wypicie szklanki zimnej wody, zimny prysznic lub spacer przed dokonaniem kolejnego wpisu,a przynajmniej przeczytanie treści swojego komentarza przed jego opublikowaniem, co przyczynić się powinno do zwiększenia poziomu jego jakości, a przede wszystkim stopnia spójności zamieszczonych w nich „argumentów”.
      1. Mógłbyś przybliżyć nieco zawiłości tego bełkotu z „wciąż” w tle, przyznam, że trudno jest mi dociec co miałeś na myśli (o mojej dobrej woli świadczy fakt, że zakładam, że nie byłeś zaślepiony wściekłością i myślałeś dokonując tego wpisu)
      2. „Kiedyś to Teriery wygrały ligę trzy razy z rzędu, a Forest PE dwa razy. I o czym to teraz świadczy? Podpowiem ci – o tym, że to było kiedyś.”- potrafisz wyciągać wnioski, jestem po prostu zszokowany, że to było tak proste i nikt wcześniej na to nie wpadł. Wielki umysł-czapki z głów!
      3.”Obojętność na wyniki United połączona z chorą nienawiścią do nich? Co za hipokryta do kwadratu.” Czy możesz wyjaśnić jak obojętność może być jednocześnie połączona z nienawiścią, bo dotychczas nie spotkałem się z takim sposobem połączeniem tych dwóch stanów?
      4.”Ci starzy i brzydcy przynajmniej u ludzi mądrych wzbudzają szacunek i uczą pokory. To coś czego wy, piękni i młodzi, sobie nigdy nie kupicie” – czytaj proszę ze zrozumieniem, bo np. ja mogę wysnuć wniosek z Twoich postów, że nigdy nie kochałeś swojej matki, co ma mniej więcej taki sam sens jak ten fragment Twojego komentarza
      5. „krzykacz” ? chyba „pieniacz”, zalecam kolejną szklankę zimnej wody i odrobinę autorefleksji
      Już jutro w weekend kolejna mydlana opera z ukochanym manchesterem w roli głównej, więc jakoś wytrzymasz, a frustrację proponuję rozładować w jakiś bardziej użyteczny społecznie sposób, może sadzenie drzew lub gra na jakimś instrumencie stanowiła by ukojenie dla Twej skołatanej duszy… Polecam klarnet, nie, chwileczkę, waltornia, zdecydowanie waltornia, ona jedyna jest w stanie oddać miłość i oddanie dla manchesteru oraz żal po utraconym mistrzostwie…
      A hipokryzją są Twoje życzenia jak największej ilości rzeczowych dyskusji na blogu – baki zrywać jak młode wiśnie :). Liczyłem na ciekawszą ripostę, ale ewidentnie wściekłość zaślepiła mojego interlokutora, ale na to już nic nie poradzę. Obawiam się niestety, że już się nie odezwie…

      Odpowiedz
    2. ~hazz2

      wydaje mi się akurat kolego, że to Ty zacząłeś raczej atakować w sposób napastliwy ale ok może się mylę i do tego wiem, że miłość do klubu itd a PucharZenitha też pamiętam heh jeśli się nie mylę rozwalili wtedy podrodze w straszny sposób Tottenham

      Odpowiedz
      1. ~antynorwich

        O tak, pamiętam to dokładnie, przeciez tyle razy to powtarzałem he he he! Rozwalili wtedy wszystkich w pył w drodze po to wyjątkowo prestiżowe trofeum! A z rosebem to ja już nie dyskutuję – wiadomo o czym by takie dyskusje świadczyły 🙂

        Odpowiedz
        1. ~v

          Panie antynorwich, bardzo proszę nie zaśmiecać tego bloga w taki sposób, bo
          jak na kogoś kto twierdzi że ma 24 lata (uznajmy, i tak bardzo uprzejmie, że cyferki się przestawiły) momentami prezentuje Pan poziom wypowiedzi znacznie poniżej wymaganej ludzkiej przyzwoitości. Jest zapewne inna strona, na której Pańskie prowokacje byłyby milej widziane, może by tak spróbować tam … ? Dlaczego tak się dzieje, że nawet najbardziej przyjazny użytkownikom blog jest regularnie nawiedzany przez osoby naładowane tak wielkim ładunkiem negatywnych emocji? 😐

          ‚he he he’

          Litości.

          Odpowiedz
          1. ~antynorwich

            No właśnie, skąd się bierze tyle negatywnych emocji? Znakomite pytanie. Wystarczy napisać, że człowiekowi jest obojętny MU i „Sir ukochany przywódca”, a już wylewają mu na głowę pomyje! Dobrze, że nie przeszło mi przez myśl, że można ich np. nie darzyć sympatią. Dzięki za wsparcie „v”! Dobrze jest mieć pewność, że przynajmniej jedna osoba jest po mojej stronie. Będę nadal aktywny, właśnie dla takich osób jak Ty warto pisać te komentarze. Trzymaj się druhu!

          2. ~hazz2

            Kurde wystarczy, że w obiektywny sposób spróbujesz ocenić United i jesteś sprowadzany do poziomu jakiegoś trola itd ciekawostka heh ale teraz wiem przynajmniej dlaczego kolega Alasz był tu tolerowany ( bo nie przez znajomość piłki heh o tym pojęcia nie miał ) kole3ga Alasz był fanem United i tyle. Troochę to taka dziecinada ale na to wychodzi

  9. ~antynorwich

    Dokładnie! Zreflektowałem się i kojarzę jednak tego „alasza”, po wymianie kilku komentarzy razem z jakimś swoim druhem demonstracyjnie zrezygnowali z aktywności na tym forum. Obrazili się, że nie podzielam ich zachwytów nad którymś z wielkich talentów MU, którego nazwiska nie pomnę (w końcu są ich tam setki).
    Również zwróciłem uwagę na tę moralność Kalego wielu uczestników tego forum i ten język nienawiści którym się posługują. „Jesteś zły, niedobry i głupi, wypowiedzi poniżej poziomu przyzwoitości, bo my tak tu uważamy” i ciągle to samo. A już najbardziej żałosna jest to odwoływanie się do autora blogu, żenada! Gdy Wajda będzie już kręcił „Człowieka z wazeliny” mam tu dla niego kilku potencjalnych kandydatów do zagrania tytułowej roli.
    Nie mnie to oceniać, ale większość obecnych tutaj osób ma pojęcie o piłce ma, ale jest też kilka takich którym krew napływa do oczu, gdy widzą, że ktoś ma w jakiejś kwestii odmienne zdanie… To jest właśnie brak tolerancji.
    Na zakończenie zadedykuję im proste, ale jednocześnie jakże głębokie przesłanie klasyka, wielkiego I. Ernsta: „bądźmy kibicami, nie szowinistami”.
    A Pan Hazz2, z tego co udało mi się zaobserwować, zachowuje w komentarzach powściągliwość i obiektywizm, za co w przeszłości spotykały Pana wielokrotnie inwektywy i nieprzyjemności ze strony niektórych uczestników tego forum. Mniemam, że jest Pan osobą dorosłą i dojrzałą lub przynajmniej zamieszkującą czasowo bądź na stałe poza granicami naszego pięknego kraju, skoro nie dopadł Pana jeszcze wirus „manchesterski”.
    Faktycznie, straszna dziecinada! A Ernst na to wszystko patrzy!

    Odpowiedz
    1. ~antyMU&antyChelsea

      ‚he he he’, no cóż ….

      Najpierw była komiczna błazenada w wykonaniu zagorzałych kibiców MU pt ‚drewniany Cleverley mistrzem świata’, teraz mamy to samo w wykonaniu sympatyków Chelsea ‚ale jesteśmy fajni bo nie znosimy MU’. Dodatkowo … okrzykujacych każdego zwracajacego im uwagę kibicem tegoż (to jest kapitalne – ‚nie zgadza się z nami – na pewno nastoletni fan MU’! Ale my jesteśmy biedni, wokół sami ‚czerwoni’).

      Jak przyjdzie kolej na kibiców innych drużyn, dajcie znać, mogę przegapić moment.

      Chelsea notuje klasyczny zjazd formy na jesień, i na nich i na MU (dno od dłuższego czasu) nie da się patrzeć, dużo lepiej przełaczyć C+ na coś innego … ale trzeba dymić, prawda? Nie ma lekko!

      Odpowiedz
      1. ~hazz2

        Ja nie jestem fanem Chelsea tylko od ponad 20 lat Spurs. Kolega Roseb bredzi coś o pompowaniu kasy heh rozumiem, że jego United opiera swą grę na wychowankach i na nich budował swoja potęgę. Pokazali to juz np. w 1984 kupujac Robsona za rekordowe 1,7 mln
        Kolego Antynorwich tak bez pucowania – bardzo ładnie usadziłes zaslepieńców, których tu niestety nie brakuje hehe

        Odpowiedz
        1. ~viader

          Przecież każdy szanujacy się kibic wie, że zarówno MU, Chelsea, ale także np. L’pool pompuja gigantyczne sumy. Raz jedni więcej, raz drudzy, raz amerykanie, raz rosjanin, ja jako kibic ‚czerwonych’ pamiętam zarówno linię pomocy złożona z czterech wychowanków, jak i 30 mln wyłożone na Berbatova … ale przecież nic z tym nie mogę zrobić.

          Nikt nie jest święty (chyba, że piłkarz S’ton), więc proponuję w ogóle o tym dyskutować skoro sa liczby i fakty, można sprawdzić kto ile i za ile 🙂 Wiadomo, że dużo, czasem za dużo. Spurs i Arsenalowi w tej materii współczuję, czasem zazdroszczę, no ale znowu – co zrobić?

          Let’s talk about football guys!

          Odpowiedz
  10. ~antynorwich

    „Chelsea notuje klasyczny zjazd formy na jesień, i na nich i na MU (dno od dłuższego czasu) nie da się patrzeć, dużo lepiej przełaczyć C+ na coś innego” – akurat z tym zdaniem nie sposób się nie zgodzić, a co do reszty to szkoda nawet czasu na wyjaśnienia…
    Jednego jednak nie mogę wybaczyć -jak śmiesz powątpiewać w wielkość Cleverleya? To absolutny światowy top! Jak można być tak ślepym by tego nie dostrzec?

    Odpowiedz
  11. ~Bartosz Szwed

    Michałowi nie dziękujemy,że jako administrator i właściciela bloga i zastępca naczelnego mojego ukochanego Tygodnika powszechnego nie kasuje negatywnych wpisów jak inni dziennikarze.

    ps.off topic.Pamiętam Twój komentarz,gdy dużo osób obserwowało skok Felixa Baumgartnera ze stratosfery i Ty lekceważąco pisałeś o nim felix jakiś tam.Czy wiesz,że misją kierował mąż astronautki, która zginęła w katastrofie Columbii(w czasie powrotu).Po tej tragedii jego celem jest wynalezienie możliwości ewakuacji astronautów gdy wiadomo,że nie ma możliwości sprowadzenia astronauty statkiem kosmicznym.Po twoim komentarzu na twiterze zdaję sobie sprawę jak mój ukochany tygodnik powszechny byłby lepszy gdyby nie Twoja ignorancja. Z poważaniem i pozdrowieniami Bartosz Szwed.

    Odpowiedz
    1. Michał Okoński Autor wpisu

      Nie było mnie tu chwilkę. Kasować negatywnych wpisów nie lubię, robię to w ostateczności, zwykle proszę o spuszczenie z tonu i zwykle pomaga. Gdybym mógł zajrzeć tu wczoraj lub przedwczoraj, poprosiłbym o spuszczenie z tonu. Co do off topicu: nie, nie wiedziałem. Główny przekaz szedł jednak po linii reklamy pewnego napoju energetycznego. Nadal uważam, że zrobienie z tego skoku głównego tematu mediów źle świadczy o mediach.

      Odpowiedz
  12. ~antynorwich

    Drodzy „Komentatorzy”,
    moją intencją było sprawdzenie jakie sposoby walki z „kulturalnym chamem” preferują i potrafią zastosować w praktyce czytelnicy tego bloga. Mile rozczarował mnie brak inwektyw w wersji „hard” i próby wyłapywanie luk w logice mojej pseudoargumentacji. Dopiero użycie „he he he” uaktywniło użytkowników ~antyMU&antyChelsea oraz „v” – ciekawe czemu forma a nie treść? Nie da się prowadzić bloga w którym komentarzami byłyby wyłącznie wysublimowane analizy taktyczne bo jego odbiorcami byłoby zaledwie kilka osób. Ciekawe jest to, że obecnie wystarczy stwierdzić, że jakiś klub jest komuś obojętny by wywołać lawinę krytyki… Jednowymiarowe spojrzenie, brak obiektywizmu i wiary w to, że kibicując jakiejś drużynie można dostrzegać również jej niewątpliwe wady jest przygnębiający. Obowiązuje pogląd: kibicujesz drużynie A=nienawidzisz drużyny B. Czysty fanatyzm! Ciekawe ile osób zadało sobie trud by sprawdzić kim był I. Ernst?
    Prowokację oceniam jako udaną ale jej efekt nie jest budujący…
    Kylu88 i hazz2 potrafią zachować trzeźwe spojrzenie i obiektywizm-to się ceni.
    Wielu, których nicki przemilczę ziała nienawiścią, a później włączył się już mechanizm kuli śniegowej-nikt nie wiedział o co poszło, ale się komentowało (vide ~antyMU&antyChelsea)
    Wrócę tu jeszcze za jakiś czas, więc bądźcie czujni i miejcie oczy otwarte!
    Dziwne, że nikt nie zapytał o genezę powstania mojego nicku 🙂
    P.S. użytkownik Bartosz Szwed z miejsca stał się moim ulubieńcem, fantastyczne propozycje rozwiązań rodem z Cin, o związku z tematem nie wspominając.
    Wasz enfant terrible!
    He he he

    Odpowiedz
    1. ~Roseb

      A jednak, warto było zaczekać chwilę w cieniu i zobaczyć, jak rozwinie się sytuacja. No brawo. Wreszcie zdjąłeś maskę. Zagrywka z „akcją prowokacją” niczego sobie. Teraz można pisać jak kibic, nie udający inteligenta kibol.

      Kłaniam się i życzę wszystkim jak największych nerwówek przy okazji każdego meczu.

      Odpowiedz
      1. ~antynorwich

        🙂 dziś to nawet nie ma o czym pisać… Całkowita katastrofa – wynik, gra, itd! Za to MU dowiozło wynik do końca i robi się z tego powoli wyścig jednego konia z własnym cieniem- gratulacje! Swoją drogą te mecze na Madejskim warto oglądać i czekać na „dwucyfrówkę” 🙂 Pozdrawiam!

        Odpowiedz
  13. ~Dawid

    Liverpool znowu miał wiele świetnych okazji do strzelenia bramki i oczywiście, czym zdążył nas przyzwyczaić, nie wykorzystał żadnej. Downing bardzo zły, ale Henderson wręcz fatalny. Tylko tego drugiego nie można zastąpić Sahinem, bo ten w ogóle nie wkłada serca do gry… nawet małego pierwiastka. Po prostu jest, bo musi, ale jest to tego typu gra: wzieliście mnie na siłę, to macie, mogę być, ale nic więcej. Jonjo zaś ma za gorącą głowę i mam wrażenie, że w ogóle ma problemy z jakąkolwiek taktyką – po prostu biega jak chce. Jednak chyba każdy z nich byłby lepszy niż Henderson. Nie rozumiem czy ten piłkarz spala się psychicznie, za bardzo chce, czy też naprawdę jest tak beznadziejny. Przecież potrafił zagrać dobre mecze, nie bez powodu jest kapitanem U-21, a z drugiej strony nie mogę patrzeć na jego niezdarną grę. Myślę, że Liverpool się go pozbędzie, podobnie jak Downinga i Cole’a pewnie już w styczniu. Jednak Rodgers powiedział, że nie będzie dużych zakupów w styczniu. Mam nadzieję, że to zasłona dymna, ale pewnie prawda, więc najprawdopodobniej będzie saga ze Sturridgem i tyle.
    No nic, gratulują zwycięstwa fanom Tottenhamu (niezasłużonego;))

    Odpowiedz
  14. ~viader

    Przysnęło mi się i oczom sie wierzę … Benitez 1:3.

    MC póki co remisuje i Dzeko juz na placu boju, nie będzie tym razem jokerstwa, Tottenham szaleje … no no no.

    Jak znam życie MU zremisuje albo przegra, no ale to mało interesujacy temat w świetle tego co prezentuja ‚The Blues’. Było aż tak źle? Ogladał ktoś?

    EDIT: I jeszcze właśnie Swansea wbija …

    Odpowiedz
  15. ~bartek23

    Oglądałem jednym okiem Chelsea i jednym okiem Liverpool.

    Chelsea zagrała słabo, po strzeleniu gola mocno defensywnie (Mikel i Ramirez rzadko kiedy przekraczali połowę, wejść bocznych obrońców nie za bardzo pamiętam). I to się zemściło, o ile gol Cole to typowa przewaga fizyczności, o tyle kolejne bramki to juz efekt bardzo dobrej WHU. Przyznam otwarcie, że nie jestem fanem Beniteza i nie wróżę mu długiej kariery u The Blues.

    A Liverpool… dominacja przez całe spotkanie i jak zawsze brak wykończenia. Słupek był, poprzeczka była. Suarez już się wyszalał i teraz pcha się w pięciu obrońców zamiast odegrać do lepiej ustawionego partnera. Sterling ładnie kiwa, ale podania jeszcze wyrobionego nie ma. Uratował gol Aggera, a już miałem zamiar pisać, że dawno nie widziałem robiącego różnicę w ofensywie obrońcy LFC 😀 poza Enrique grającym ostatnio w ataku. Henderson to dla mnie typowy problem z psychiką, pokazał kilka razy, że potrafi. Tylko, że tysiąc razy częściej pokazał, że się boi potrafić. Mam nadzieję, że moze mu pomoze ten nowy psychiatra na Anfield. A jak nie to razem z Downingiem i Colem out w styczniu, za te pieniądze zaś ktoś na skrzydła/atak. Bo Suarez zawieszony za kartki teraz i jestem ciekawy jak sobie LFC bez niego poradzi (lub raczej nie) z Młotami.

    Odpowiedz
    1. ~Dawid

      O Hendersonie pisałem wyżej. Nie mam pojęcia, co jest z tym człowiekiem. A Sterlingowi, o czym pisałem kilka wpisów wcześniej, brakuje takiego rozeznania na murawie, boiskowej inteligencji, bo chłopak jest młody, trawa zielona, dopiero się nauczy podawać. Na razie robi szum aż miło, kiedy nauczy się ruszać, grać z drużyną, wejdzie mu w krew co i jak – gdzie podać, jak się zachować, jak może zachować się przeciwnik -, oczywiście po latach na boisku, może z niego być kawał wymiatacza.
      Oczywiście liczba sytuacji Liverpoolu dziś ogromna. I to jest przerażające. Przy takiej przewadze normalny zespół wygrałby to wyżej, a taki z topu – umiejący wykorzystywać nawet sytuacje, które się na gola nie kwalifikują – mecz skoczyłby się minimalne z 6:0. I to jest zła wiadomość dla ekipy z Anfield.

      Odpowiedz
  16. ~pk

    Anderson tylko zaczal grac dobrze, i co? I wypada na kilka tygodni – hamstring injury. Ja juz mam dosc, pikawa mi nie wytrzyma do konca sezonu =( Co mecz, to pogon. A pomyslec, ze jak przychodzil RVP to narzekalem… Ktos wie, co z Kagawa?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *