Luka na Lukę

Wiele musiało się złożyć na ten sukces Realu. Po pierwsze, oczywiście, decyzja sędziego o wyrzuceniu z boiska Naniego. Decyzja krzywdząca: Portugalczyk wprawdzie trafił rywala wysoko uniesioną nogą, co można było zinterpretować jako niebezpieczne zagranie, ale żółta kartka byłaby w tym przypadku karą wystarczającą. Po drugie, skoro już przy tym jesteśmy, decyzja sir Alexa o wystawieniu w tak ważnym meczu niemal niegrającego ostatnimi miesiącami Naniego: chciał się chłopak pokazać, miał poczucie, że gra o swoją przyszłość, no i przeszarżował – to wejście było mimo wszystko (czyli mimo błędu sędziego) niepotrzebne.

Po trzecie, fantastyczny gol zawodnika, którego okrzyknięto już w Hiszpanii najgorszym transferem sezonu. Luka Modrić nie przebił się dotąd do pierwszego składu Realu, grał ogony, na treningach chodził ze spuszczoną głową, niektórzy już widzieli go wypożyczonego z powrotem na Wyspy… Typowa zagrywka złośliwego futbolowego demiurga: najważniejszego jak dotąd gola w sezonie dał Królewskim piłkarz, który w Tottenhamie strzelał bramki rzadko (choć zdarzały się równie efektowne) i który miał mnóstwo powodów, żeby w takim momencie szukać raczej jeszcze jednego podania. Jeśli mam poczucie, że w ostatnich dniach napisał się kolejny rozdział fascynującej biografii również spisywanego na straty Jose Mourinho, to także dlatego, że niemal natychmiast po czerwonej kartce Naniego wydelegował do gry Chorwata. Niezależnie od pięknego gola: właśnie dzięki Modriciowi akcje Realu zaczęły się zazębiać. Bóg futbolu lubi takie historie. Podobnie jak to, że kolejnym bohaterem Realu został rezerwowy bramkarz. I to, że swoich dawnych kolegów ostatecznie pognębił Cristiano Ronaldo.

Idźmy dalej. Na sukces Realu musiała się złożyć choroba Tito Vilanovy i zadyszka Barcelony pod wodzą Jordiego Roury: Kastylijczycy po sukcesie w Pucharze Króla przyjechali na Old Trafford z wiarą, że ten sezon nie jest jeszcze stracony… Nie jestem natomiast pewien, czy na sukces Realu złożyła się nieobecność w pierwszym składzie MU Wayne’a Rooneya – jedno z „tych” rozstrzygnięć sir Alexa Fergusona, po których obdarzeni co lepszą pamięcią dziennikarze wspominają, jak w wielkich meczach Szkot zaczynał sadzać na ławce Beckhama czy van Nistelrooya, by następnie bez sentymentów pozbywać się ich z drużyny. Rzecz w tym, że taktyka MU na mecz z Realem wydawała się optymalna, a jej realizacja bez Rooneya nie budziła zastrzeżeń. Że Manchester United będzie grał z kontry, było jasne – tak samo jak to, że będzie zagrażał Realowi przy stałych fragmentach gry. Że za plecami van Persiego operuje szybszy od Rooenya Welbeck – również było zrozumiałe. Podobnie jak to, że kluczem do zatrzymania Ronaldo jest wyłączenie z gry Xabiego Alonso (lekcję poglądową, jak się to robi, dał całej Europie Jürgen Klopp z Borussią Dortmund): obskakiwany właśnie przez Welbecka hiszpański rozgrywający podawał głównie do bocznych obrońców, względnie do Khediry. Rooney, jak pamiętamy, nie nadążał za akcjami Realu na Santiago Bernabeu.

Szkoda Giggsa. Na temat Walijczyka układałem przez pierwsze 45 minut całą odę, zachwycony zarówno jego zagraniami z pierwszej piłki, jak umiejętnym zwalnianiem gry. Kiedy było trzeba Giggs potrafił jak przed dwudziestoma laty minąć rywala albo – jak przed laty dziesięcioma – odebrać mu piłkę zdecydowanym wślizgiem. Jeśli dzisiejszy mecz dostarczył mi kolejnego dowodu na okrucieństwo futbolu, to ze względu na Walijczyka właśnie, który w swoim tysięcznym meczu w barwach MU nie zasługiwał na porażkę. Jego zespół kontratakował, jego zespół był nieprawdopodobnie groźny podczas rzutów rożnych, obijał słupki i zmuszał bramkarza do wykazywania się niezwykłym kunsztem; jego zespół objął prowadzenie, kontrolował grę, neutralizował najgroźniejszych zawodników Realu, słowem: zrobił wszystko, co mógł, żeby wyjść z tego dwumeczu zwycięsko. Niestety, po czerwonej kartce Naniego nie mógł zrobić jeszcze więcej: miejsce opuszczone po Portugalczyka musiał wypełnić Welbeck, Xabi Alonso odzyskał swobodę, a chwilę potem w środku pola zrobiła się luka, w której pojawił się Luka… „Wspaniali Anglicy, jaka szkoda, że nie żyją”, jak to kiedyś ujął Marek Bieńczyk.

Sir Alex był zbyt wstrząśnięty, by stanąć przed dziennikarzami, ale sir Alex dał radę. Jose Mourinho powiedział, że lepszy zespół… przegrał, co odebrano niemal jak złożenie podania o pracę na Old Trafford. Chyba jednak za wcześnie: ani Ferguson nie myśli o emeryturze, ani jego zwierzchnicy nie są zachwyceni, myśląc o zatrudnieniu tak kontrowersyjnej postaci, no i Wyjątkowy nadal ma coś do udowodnienia w Madrycie.

59 myśli nt. „Luka na Lukę

  1. ~Stefan

    Pisze Pan:

    „…no i przeszarżował – to wejście było mimo wszystko (czyli mimo błędu sędziego) niepotrzebne.”

    Nie mogę się z tym zgodzić, bo tam żadnego wejścia nie było – Nani po prostu chciał zgasić lecącą piłkę co bardzo wyraźnie widać na powtórkach, ba Mourinho powiedział po meczu, że z rozmowy z Arbeloą wynika że Nani najprawdopodobniej nawet go nie zauważył.

    No właśnie te cholerne powtórki – pytanie na dziś powinno brzmieć; dlaczego wciąż sędziowie nie mogą korzystać z powtórek? Dlaczego przy tak kluczowych decyzjach, jak karny, czerwona kartka, uznanie bramki (spalone) nie mogą się wspomóc analizą wideo? To nie był jedyny błąd arbitra w tym meczu, sędzia mylił się jeszcze kilkukrotnie w obie strony i ogólnie sędziował wg. mnie słabo, ale ten jeden „wielbłąd” kompletnie zmienił obraz dwumeczu.

    Też żal mi Giggsa, fakt bramki nie strzelił i nie asystował (za to się dziś wynosi piłkarzy pod niebiosa o reszcie często się zapomina), ale wg. mnie i tak był najlepszy na boisku. Kilka dryblingów, sprintów, kilka idealnie czystych wślizgów, kilka kluczowych podań. Ciężko oceniać jako najlepszego Modrica, który nie rozegrał nawet połowy meczu i to wyłącznie w okresie kiedy Real miał przewagę jednego zawodnika, Ronaldo dla odmiany przez godzinę gry praktycznie nie istniał, pojawił się w całym meczu kilka razy, szarpał i gasł na kolejne minuty. Natomiast Ryan mimo blisko czterdziestu lat na karku i tysiąca meczów w nogach od pierwszej do ostatniej minuty grał naprawdę wspaniale i w absolutnie żadnym elemencie piłkarskiego rzemiosła nie odstawał od Madryckich i Manchesterskich gwiazdeczek kupowanych za dziesiątki milionów funtów.

    P.S. – Jako kibic jestem cholernie dumny z United – byli dzisiaj lepszą drużyną. Odpadli, trudno – piłka nie zawsze jest sprawiedliwa. Najważniejsze, że walczyli do końca i pokazali klasę na boisku.

    Odpowiedz
    1. ~Polaś

      „Nie mogę się z tym zgodzić, bo tam żadnego wejścia nie było – Nani po prostu chciał zgasić lecącą piłkę co bardzo wyraźnie widać na powtórkach”

      Nie ma znaczenia, czy chciał tylko zgasić piłkę, czy powalić Arbeloe ciosem karate, ale trafił go i faul był jak najbardziej. Z kolei czerwona kartka zdecydowanie niesłuszna.

      Szkoda United, bo grali dobrze, ale taki jest futbol. Jedna akcja, kilka sekund potrafi zmienić zupełnie przebieg i oblicze meczu.

      Odpowiedz
      1. ~Stefan

        Oczywiście, że tak jak piszesz faul był. Tyle, że jak napisałem nie sposób mówić o tym żeby Nani „przeszarżował”, bo wyłącznie chciał zgasić piłkę. To nie była głupota/brak odpowiedzialności/whatever – to był nieszczęśliwy przypadek, a nie szarża. Dlatego z zacytowanym przeze mnie fragmentem zgodzić się nie mogę.

        Odpowiedz
  2. ~Trej

    Dziś wszyscy fani MU wchodzący na tego bloga odkrywają jego tytuł i nagłówek na nowo.

    Niestety 🙁

    Odpowiedz
  3. ~slash

    Wszystko zapowiadało świetny, ekscytujący finał tego spotkania, tymczasem po raz kolejny sędzia zabił widowisko. Miało być wielkie święto futbolu pozostał niesmak i wątpliwości. W takich chwilach zastanawiam się czym my się tak naprawdę ekscytujemy. Naważniejszy mecz sezonu dla obydwu drużyn, wielcy menagerowie, rozgrywki taktyczne, największe gwiazdy na boisku, miliony ludzi przed telewizorami i co? O wyniku meczu decyduje pan w czerni o wątpliwej już wcześniej reputacji (zamieszany między innymi w skandal korupcyjny w lidze tureckiej). Nigdy nie zrozumiem, dlaczego władze piłkarskie są przeciwne wprowadzeniu powtórek i bardziej przejrzystemu systemowi sędziowania, skoro w dużo szybszych dyscyplinach z powodzeniem od dawna już wprowadzono inowacje, które błedy sędziowskie prakycznie wyeliminowały.

    Odpowiedz
    1. Michał Okoński Autor wpisu

      Proponuję jednak: zaczynając od sędziego, nie kończmy na nim – i nie doszukujmy się spisków, błagam. Jego decyzja przesądziła o losie spotkania, można i trzeba o niej dyskutować (najkrócej mówiąc: był w zgodzie z literą prawa, ale raczej nie z jego duchem), ale MU powstrzymał także rewelacyjny bramkarz Realu, był słupek, był świetny Varane pilnujący van Persiego… Marne pocieszenie: spotkania MU-Real to klasyka Ligi Mistrzów.

      Odpowiedz
      1. ~wojcik152

        Ja ciągle jeszcze przecieram oczy ze zdumienia gdy przypomnę sobie co Giggs wyrabiał. Taki spokój, dokładność, czyste odbiory. Plus 90 minut w tym wieku na takich obrotach? I pomysleć, że jeszcze w listopadzie po jego występach wysyłałem go na emerytute 🙂
        Jestem też pod niesamowitym wrażeniem gry defensywy. Vidić i Ferdinand jak za starych dobrych lat – świetnie się ustawiali, minimalne ryzyko w odbiorze. Rafael świetnie i w ofensywie i defensywie – dużo energii wnosił i radził sobie wyraźnie lepiej niż na SB. Zawiódł mnie trochę Cleverley, ale rozumiem, że Ferguson liczył na niego głównie przy okazji wychodzenia do kontrataku i szybkiej wymiany podań z Welbeckiem i van Persiem. Co do Realu brawa dla Lopeza, Varane (bardzo długo, bardzo dobrze radził sobie z RvP), Modricia za piękną bramkę i świetne rozgrywanie (jak żałuje, że nie skończył jednak w Manchesterze) no i Ronaldo. Ronaldo to naprawdę fajny i pozytywny przykład, że koleś ogólnie uznawany za bufonowatego i nadętego potrafi zachować fenomenalny kontakt z kibicami i kolegami ze swojej byłej drużyny. Widać, że sympatia działa w dwie strony i naprawdę nie zdziwiłbym się gdyby kariere zakończył na Old Trafford.

        Odpowiedz
      2. ~lastiel

        Ja natomiast kończyłbym analiza postawy sędziego, bo to ona zdecydowała o wyniku tego meczu. Piszesz o postawie bramkarza Realu, ale nie dodasz, ze 1 połowy nie powinien dograc do końca. Zgodnie z literą prawa, interwencja bramkarza polegająca na nie trafieniu piłki, a głowy strzelającego w tym czasie piłkarza w polu karnym, ale poza 5 metrem, kwalifikuje się do czerwonej kartki i rzutu karnego. Sędzia bramkowy ręki Rafaela również nie wychwycił.
        100% rzut karny w doliczonym czasie gry po faulu na Evrze też należy przypisać głównegu arbitrowi, jak rówież sędziemu bramkowemu, co rodzi pytanie o sens zmieny liczby sędziów. Kartka dla Carricka również absurdalna. Więc to nie tylko jedna decyzja, która włyneła na wynik meczu. Ale kilka, które spowodowały, że mecz skończył się takim, a nie innym wynikiem. A ja mimo wszystko wolałbym, żeby bohaterami takich meczów, byli Modrić, Ronaldo czy też Ramos, a nie sędzia.

        Odpowiedz
  4. ~darkk

    Czas na łzy był po meczu – teraz trzeba szybko zebrać drużynę na końcówkę sezonu, w tym na niedzielny pucharowy mecz z Chelsea. The Treble odłożone na przyszły sezon, ale zawsze istnieje możliwość Podwójnej Korony.

    Popieram wszystkie pochwały Lopeza – świetny mecz, mam podejrzenia że gdyby nie on, United zaliczyłoby come back.

    Odpowiedz
  5. ~dawid

    Nie mogłem wczoraj zasnąć po meczu, a dziś kac moralny jest ogromny. Jestem dumny z United, chłopaki zagrali świetny mecz. Real nie miał żadnej dobrej okazji póki było po 11. Trzeba też im oddać, że potrafili tę przewagę szybko wykorzystać. Giggs to jest fenomen, w tym wieku zagrał cały mecz na takich obrotach, nie niesamowite! Trzeba się podnieść o odbić sobie na CFC… jest smutek, ale taka już jest ta piłka, kochana, ale i sku*wiała dziwka! Pozdrawiam

    Odpowiedz
  6. ~aapa

    Rzadko oglądam LM, jeśli nie gra THFC. W tym sezonie w miarę śledziłem tylko grupę mistrzowską, czyli D. Wczorajszy mecz świetny do kartki Naniego. Potem wszystko siadło. Nie było szans żeby MU w 10 obronił się przed Realem. A Luka? Niezły debiut, tylko dlaczego w marcu 🙂

    Odpowiedz
  7. ~Kaytek (@Kaytek_84)

    Od dawna chodzi mi po głowie myśl, że czerwona kartka za niebezpieczne zagrania to w dzisiejszej piłce zbyt wysoka kara, przewaga jednego zawodnika w wyrównanych meczach właściwie rozstrzyga sprawę. Dodatkowo w zupełnie nieuzasadniony sposób ta kara jest dużo dotkliwsza, gdy piłkarz je dostaje w początku meczu, a za to stosunkowo mało odczuwalna w jego końcówce.

    Moim zdaniem sensowniejsze i lepsze byłoby karać czerwoną kartką tylko ewidentną, zamierzoną agresję, a pozostałe faule, które dzisiaj bylibyśmy gotowi ukarać czerwoną kartką karać… rzutem karnym. Bez względu na miejsce faulu. Kara niemal również wysoka, ale jednak nie zaburzająca aż tak równowagi meczu, dodatkowo podobnie uciążliwa bez względu na fazę spotkania. Ale to oczywiście takie sobie gdybanie.

    Odpowiedz
  8. ~Robert

    Witam
    Staram sie pozostac neutralny, choc wiadomo, ze nigdy sie do konca nie uda. W kazdym razie nie kibicowalem zadnemu z zespolow, raczej mialem nadzieje na mecz, ktory bedzie zapamietany ze wzgledu na sportowe uniesienia,tak jak niegdys popisy brazylijskiego Ronaldo i pogon MU.
    Mnie osobiscie MU zawiodl, jakos ciezko sie oglada tak zachowawcza taktyke, grali na Old Trafford, brak Rooneya w skladzie, nastawienie na kontratak, proba odrestaurowania Naniego, nie taki Manchester chce ogladac. Oczywiscie Alex chcial przechytrzyc Jose, nie wzial jednak pod uwage, ze czasem decyzje sedziowskie moga isc na ich niekorzysc.
    Sprawa interpretacji trafia w tzw pole szare, tzn prawdopodobnie na wyspach wiekszosc sedziow dalaby zolta kartke, choc zdarzalo mi sie widziec i czerwone za podobne tego typu zagrania w EPL. Na kontynencie juz roznie bywa i czesto brytyjscy komentatorzy wszczynaja niekonczace sie debaty na temat sedziowania w europejskich pucharach.
    Ciekawa rzecz napisal jeden z czytelnikow pod artykulem Henrego Wintera w Telegraph, mianowicie zauwazyl, ze sam Nani byl swiadomy, ze moze go spotkac czerwona kartka, bo zaraz po starciu upadl na murawe zwijajac sie z bolu, trzymajac sie za piers, a wyraznie bylo widac ze sam w ogole nie ucierpial. Sedzia turek to wyraznie widzial, a ze temperament bosforski go byc moze poniosl, skonczylo sie jak wszyscy widzieli.
    Ponoc MU maja kontrakt z Turkish Airlines i chodza glosy, ze moga go nie odnowic, hehe, taki to wspolczesny futbol.
    Dla mnie Real wygladal na bardziej zdeterminowany, jak chodzi o te kontrataki MU, to czasem przypominaly mi proby Polakow, gdzie Lewandowski miotal sie osamotniony z przodu, bo wiekszosc graczy nie nadazala za akcjami. Moze przesadzam, ale chodzi mi o to, ze dziwnie sie ogladalo taki MU na ich wlasnym stadionie.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. ~nalewacz

      To nie miało ładnie wyglądać, to miało działać. I działało świetnie do czerwonej kartki. Żeby wyjść na Real otwarcie, grając wysoko obroną to trzeba być niespełna rozumu (patrz mecz Real – Valencia), albo Barceloną, która po prostu gra zawsze tak samo swoim stylem.

      Odpowiedz
      1. ~Robert

        Ok, czy Borussia zatem byla niespelna rozumu? Caloksztalt dwumeczu w grupie pokazuje, ze pilkarsko dalo sie zdominowac Real, zwlaszcza na Santiago Bernabeu, gdzie Borussia lepiej operowala pilka, stworzyla wiecej dobrych sytuacji. Powtarzam: ten plan Fergusona byl wybitnie nie w stylu MU, nawet historia pokazuje, ze nie maja osiagniec probujac grac na 0-0 na wlasnym stadionie. Wellbeck byl szybki, ale wg mnie za szybki dla swoich kolegow, bo czesto zbyt malo zawodnikow MU bylo zaangazowanych w kontratak.

        Odpowiedz
        1. ~wojcik152

          Widać, że jednak nie rozumiesz taktyki MU. Manchester zagrał po profesorsku, przyjęta taktyka nie pozwoliła Realowi na żadną groźną akcję aż do czerwonej kartki. Nie chodziło o efektowną grę tylko efektywną, co wcale nie znaczy, że przez pierwsza połowę brakowało emocji. MU nie mogło wychodzić do kontr większą liczbą zawodników niż 3-4 bo wystarczyłaby łatwa strata i Real pokazał by to co w PD – błyskawiczna kontra i przeniesienie gry z jednego pola karnego na drugie 2-3 podaniami w kilka sekund. Welbeck zagrał świetny mecz, cały czas siedział na środkowych pomocnikach Realu. Do tego swoimi osamotnionymi rajdami wywalczył samodzielnie kilka rzutów rożnych czyli, jak pokazał pierwszy mecz, najgroźniejszej broni na Real.
          Real zagrał dobre 15 min między 60 a 75 min meczu. I co zabawne do 90 min przez swoją nonszalancję i zaangażowanie MU, cały czas można było odnieść wrażenie, że Manchester mógł odrobić straty. Brawa dla Lopeza…

          Odpowiedz
          1. ~pk

            Robert, Real z okresu gdy gral z Borussia, a Real z tego tygodnia, to dwa inne kluby. W kompletnie innej formie pilkarskiej i mentalnej. Granie „swojej pilki na swoim stadione” probowala Barcelona, skonczylo sie 1-3. Manchester ponadto nie parkowal autobusu (to robil przez kwadrans po czerwonej), tylko gral madrze, wysoko, z genialnym Giggsem i Welbeckiem. Przed meczem mowilo sie, jaka to przewage ma Real na kazdej pozycji. Ja tego nie widzialem. Obrona Realu to w ogole zart, Ramos w dwumeczu walnal swojaka, zgubil krycie w 1 spotkaniu i faulowal na niepodyktowanego karnego. Arbeloa kolejny, nie byl w stanie dogonic czterdziestolatka. Jednak wole Rio, Vidica czy Evre. Rafael troche zawiodl, ale tez nie jakos tragicznie, tak chwalony Varane podal z glowki do RVP na praktycznie sam na sam, przegrywal tez mase glowek w polu karnym.

            Co do czerwonej, jesli byla ona z litera przepisow, to czy bramkarz Madrytu tez nie powinien wyleciec? Trafil z piesci w glowe Vidica, pilki nawet nie musnal. Oczywiscie chcial, ale Nani chcial sobie przyjac. Analogiczne sytuacje, szkoda ze sedzia tylko raz poprawnie ja zinterpretowal.

            Panie Michale (i inni), dalej uwazacie, ze Manchester taki slaby? Czytam to tutaj regularnie, ze nie ma srodka pola, ze masa bledow obrony, ze skrzydlowi bez formy, ze mocny jest tylko na tle ligowych przecietniakow. Ten mecz dla wielu mial pokazac gdzie sa Czerwone Diably. Ja tam nie narzekam, odpadli, ale ciezko powiedziec ze byli zdecydowanie gorsi, umieli trzymac w ryzach bedacy w swietnej formie Real, kilka razy Krolewskich ratowal bramkarz. Moze jednak to ze prowadza w lidze tak pewnie nie znaczy tylko, ze futbol angielski podupada?

    2. ~wojtek

      Pewnie myślałeś, że skoro mecz jest na OT to United będą siedzieć na połowie Realu przez cały mecz. Mając korzystny wynik z pierwszego meczu MU grało świetnie. do zejście Naniego mecz był wyrównany nawet z lekkim wskazaniem na MU. Real praktyczni nic nie grał ze względu na wyłączenie Alonso. SAF chciał przechytrzyć Mou i mu się to udało. wystarczyło odciąć Alonso i real tracił większość siły ofensywnej. Nie można dostosować taktyki pod ewentualne błędy sędziego. Niestety, ale tylko i wyłącznie niesłuszna kartka, która zmusiła MU do głębokiej defensywy, miała wpływ na przebieg meczu.

      Co do tekstu to nie nazywałbym zwycięstwa Realu sukcesem. Mou najlepiej powiedział na konferencji: gdyby nie kartka, real nie wygrałby tego meczu…

      Odpowiedz
      1. ~Robert

        Panowie:-)
        Czulem, ze dyskusja pojdzie w te strone:-)
        Sam jestem kibicem Tottenhamu i mimo mego uwielbienia staram sie byc krytyczny, dostrzegac mankamenty, w czym Pan Michal i wielu innych uzytkownikow na tym forum mi wydatnie pomaga.
        Do czego pije? Ano do tego, ze mam wrazenie, ze polscy fani MU zaczynaja konkludowac,ze MU odpadl, bo niesluszna czerwona kartka, koniec kropka.
        Ze nie rozumiem taktyki MU? Byc moze.
        Ze wyobrazalem sobie, ze Diably beda siedziec na polowie Realu? Absolutnie nie, fenomen 3-4 podaniowego zabojczego kontrataku Realu jest powszechnie znany. A jednak Borussia potrafila strzelac bramki Realowi angazujac wieksza liczbe zawodnikow w atakach bez uszczerbku na koncowych wynikach. Prawda oczywiscie , ze tamten Real a ten wczorajszy to jest roznica. Uwazam, ze MU zwyczajnie braklo zasobow ludzkich i trafnych decyzji Fergiego, zwlaszcza po czerwonej kartce. Decyzja turka nie jest zla- jest KONTROWERSYJNA: tak jak Pan Michal napisal- zgodna z litera prawa, niekoniecznie zgodna z duchem gry, ale to juz kwestia subiektywnej interpretacji, ktorej zadne oficjalne reguly nie precyzuja.
        MU pokpil sprawe- sami anglicy sa bardziej zdystansowani w sadach i bardziej krytyczni ,niz polskie media i fani Czerwonych Diablow. Wystarczy przypomniec mecz Barca- Chelsea z poprzedniego sezonu, wynik bodajze 1-0 dla barcy, dosc wczesna czerwona kartka Johna Terry, sporo czasu do konca meczu, Barca w natarciu, a jednak Chelsea udalo sie wyrwac korzystny wynik. Da sie? Okazuje,ze tak. MU mial o wiele lepsza sytuacje wyjsciowa, lepszy wynik niz analogicznie Chelsea a jednak dali sobie wbic 2 gole w przeciagu 12 minut, Mourihno o wiele madrzej zareagowal niz Ferguson, zrobil lepsze zmiany, prosze wiec nie piszcie, ze Ferguson przechytrzyl Mou, bo koncowy wynik mowi cos innego.

        Odpowiedz
        1. ~pk

          Nie no nie porownej tego meczu z meczem Barca-CFC. Tam Chelsea przetrwala dziki napor Barcelony tylko dlatego, ze katalonczycy pudlowali na potege, strzelali po slupkach itd. Chelsea nie kontrolowala tamtego meczu w najmniejszym stopniu, wyszly im dwa strzaly. Oczywiscie szacunek dla nich bo przeszli a Manchester nie, ale tamten mecz jako przyklad madrego grania, gdy Chelsea siedziala calym zespolem w swoim polu karnym i Barca co sekunde ma jakas sytuacje mnie nie przekonuje. Wole jednak United, ktore mialo w meczu 20 strzalow na bramke Realu, a Real wykorzystal 2 z moze 4 czy 5 dobrych sytuacji (z czego wszystkie po czerwonej). Szkoda ze z akcji MU nic nie wpadlo, ale jednak szans mieli naprawde duzo. Robin z Welbeckiem mieli po 6 uderzen. Manchester mial slaby kwadrans, Mou wtedy pokazal klase z szybka zmiana po czerwonej, Ferguson nie zareagowal odpowiednio (chociaz nie wiem co moglby zrobic…) i przed czerwona SAF>MOU a po czerwonej SAF<MOU. Ale pisanie ze Manchester zawiodl, zagral slabo, bez stylu itd. jest moim zdaniem krzywdzace. I ja nie zwalam calej winy na czerwona kartke, widze bledy obrony, ale nie uwazam ze SAF czy MU maja sie czego wstydzic.

          Odpowiedz
          1. ~Robert

            Przyklad Chelsea podalem, zeby odwlec ludzi od demonizowania arbitra, a wiekszego skupienia sie na samej analizie gry. Zdaje sobie sprawe, ze nie da sie tych dwoch spotkan porownac, ale glowny sens pozostaje: nie zawsze utrata zawodnika rowna sie 100% utracie szans na rowna rywalizacje- o to mi chodzi.
            Byz moze ta histeria wynika z faktu, ze bardzo rzadko sie zdarza, by w waznym meczu na szczeblu europejskim na OT mamy kontrowersyjna decyzje idaca przeciwko MU. Nie twierdze, ze zagrali zle, po prostu nie potrafili grac dobrze w oslabieniu, to wszystko. Pisanie, ze zla decyzja arbitra skazala ich na porazke jest naduzyciem. Decyzja byla kontrowersyjna.

          2. ~pk

            Rozumiem. Nie uwazam, ze zla decyzja arbitra skazala ich na porazke. Uwazam, ze ta decyzja odmienila losy meczu i tego raczej nie da sie zanegowac. Nie ma sensu porownywanie tego spotkania do innych spotkan, wystarczy ze porownamy to spotkanie jak grali 11v11 i 10v11. Pewnie ze to tez wina MU ze nie umieli ogarnac sie w takiej sytuacji. Mnie po prostu jako caloksztalt Manchester nie zawiodl, brakowalo naprawde niewiele zeby przejsc. Trudno. Wazne zeby teraz w niedziele sie odbili.

        2. ~Reggi

          Wniosek: Ferguson lepiej przygotował zespół taktycznie do gry 11vs11, a Mou swój zespół do gry w przewadze jednego zawodnika 🙂

          Odpowiedz
          1. ~castylia

            to chyba nie do końca tak, że nie potrafili grać 10 na 11, bo ostatnie 10 minut MU zagrało doskonale, a pomimo wrodzonego wyrafinowania i kumoterstwa mourinho jakoś trudno mi uwierzyć w to, że zalecił ekipie aż tak głębokie cofnięcie się do defensywy. To raczej MU trochę za późno otrząsnęło się z szoku po czerwonej kartce naniego a real wykorzystał to chwilowe zamroczenie bezlitośnie, ale ciężko się temu dziwić zważywszy na sytuację, której konsekwencją była czerwień. szkoda, bo realowi w tym 2meczu „wyszło” właściwie 20 minut, w pozostałym czasie gry lepszy raczej nie był…

        3. ~wojtek

          Real miał wczoraj tylko kwadrans dobrej gry: od kartki Naniego do gola Ronaldo. Taktycznie Ferguson zniszczył real, który męczył się w ataku pozycyjnym. Real wyszedł oczywistym składem, a MU realizowało plan taktyczny nawet bez Rooneya.
          Decyzja sędziego nie była kontrowersyjna tylko zła. Czerwona kartka, szczególnie w takich okolicznościach, to nie tylko gra 10v11, ale też szok. Nawet gracze Realu byli zaskoczenie czerwem, bo wszyscy na stadionie czekali na żółtą kartkę dla Naniego.
          Jeśli chcesz analizować samą grę bez uwzględniania kartki to mówię: real miał dobre 15 minut po kartce, która była nie tylko osłabieniem osobowym, ale też szokiem. Po drugim golu Real się cofną i był ciśnięty przez United grające w osłabieniu. Nie ma co mówić, że United nie umiało grać w osłabieniu, bo oczywiści mogli stać w dziesiątkę we własnym polu karnym. Czerwona kartka była przyczyną głębokiej defensywy MU w obliczu Realu, który zwęszył szansę.
          Real wczoraj zagrał źle, a SAF zjadł Mou taktycznie na śniadanie. Tylko czerwona kartka zmieniała oblicze meczu. Wprowadzenie Modricia było jej następstwem. Nie jest sztuką zagrać dobrze z przewagą.

          Odpowiedz
        4. ~castylia

          ja jestem kibicem chelsea i w kontekście przywołanego przykładu z czerwoną kartką terrego i grą w 10tkę zakończoną remisem remisem z barcą pozwolę sobie stwierdzić w odpowiedzi na retoryczne pytanie, że oczywiście da się, ale mniej więcej w 1 meczu na 100… nie sądzę by można było tę sytuację tłumaczyć większą determinacją tamtego składu chelsea czy cechami wolicjonalnymi poszczególnych graczy, po prostu się udało i już.

          Odpowiedz
          1. ~Stefan

            Wreszcie ktoś obiektywny. Dokładnie tak – w jednym na ileś tam spotkań się uda, ale gdyby prześledzić to statystycznie, obawiam się że w 90+ % przypadków drużyna grająca w osłabieniu przegrywa (szczególnie na tym poziomie).

            Tym razem nie udało się – szkoda, szczególnie że nawet grając w 10tkę United wykreowało sobie kilka dobrych szans

  9. ~Andrzej Kotarski

    Klasa Fergusona (taktyka do czerwonej kartki), klasa Mourinho (zmiana systemu pod duet Modrić-Alonso i zachowanie po meczu). Szlagier spełnił wszystkie, absolutnie wszystkie oczekiwania, choć smutno że rozstrzygnął się wpadką sędziego.

    Real mógł zostać boleśnie otłuczony na stałych fragmentach gry, ale słupek i Lopez uratowali im skórę.

    Moje 5 wniosków z klasyku na Old Trafford znajdziecie tu:
    http://andrzejkotarski.wordpress.com/2013/03/06/przegrala-lepsza-druzyna/

    Odpowiedz
    1. ~Ron Obvious

      Widzisz Polaś, różnica jest taka, że Eboue naskoczył na rywala, który stał przed nim, przez ten czały czas nie przesunął się nawet o centymetr (z wyjątkiem podskoku). Nani dostał kartkę za niby to samo, tylko, że jego rywal w tym czasie gdy on obserwował piłkę przebiegł jakieś 5-6 metrów w kierunku Naniego, za jego plecami i wskoczył na piłkę tuż przez nogą Naniego i ten absolutnie nie mógł wiedzieć, że ktoś tam za nim do piłki też skacze.

      Odpowiedz
        1. ~castylia

          owen,mcmanaman, oraz pozostali goście w studio zgodnie twierdzili, że nani nawet nie widział rywala i to raczej on tułowiem uderzył w jego nogę (co w sumie brzmi dość śmiesznie ale wydaje się zgodne z prawdą) aniżeli odwrotnie… żółta kartka to maksimum jako nagroda za wysiłek wkładany przez zawodnika realu w majdanowskie „przyaktorzenie”. czerwona kartka z kapelusza i tyle. zgadzam się z interpretacją zagrania ebue przytoczoną przez rona o., więc nie będę się rozpisywał.

          Odpowiedz
  10. ~gość

    Nie wiem jak można mówić w tym przypadku o przeszarżowaniu, skoro to było zwyczajne zderzenie człowieka gaszącego piłkę nogą z człowiekiem atakującym piłkę klatką piersiową. Jeśli ktoś tu przeszarżował to tylko Arbeloa, bo wciskał klatkę tam „gdzie inni boją się włożyć nogę”. Co do roli Modricia to rozumiem, że zaślepia tu redaktora miłość do Kogutów i ich byłych piłkarzy – Real czy z Chorwatem czy bez zazębiłby swoje akcje i strzelił te dwie potrzebne im bramki.

    Odpowiedz
    1. ~tommygun

      W jednym ma racje i się zgadzam: powinien być karny i czerwień dla Rafaela. I zamiast narzekać to kibice ManUtd powinni być wdzięczni arbitrowi za to że nie chciał tego widzieć… Decyzja o czerwonej dla Naniego jest dla sędziego do wybronienia, zresztą nie sądze żeby jego szef Collina wydał jakieś oświadczenie:) Co do opinii, które tutaj padają że United było lepsze taktycznie, więcej sytuacji stworzyło to jako kibic Arsenalu, który tyle razy czytał nabijanie się w tym miejscu, że liczą sie bramki a nie wrażenia artystyczne, sytuacje podbramkowe czy posiadanie piłki, nadmienie że to właśnie Real gra dalej a United jest out. Futbol jest okrutny.

      Odpowiedz
  11. ~slash

    Przepraszam, czy Graham Poll to ten co dwie żółte kartki temu samemu zawodnikowi w jednym meczu pokazał? o innych jego jazdach nie wspomnę z litośći, słaby autorytet w kwestii poprawnego sędziowania.

    Odpowiedz
    1. ~Robert

      Taak, Graham Poll- legenda:-)
      A propos, przekopujac sie przez tysiace komentarzy na bbc i telegraph w koncu znalazlem logiczne uzasadnienie wlasciwej decyzji turka. Wydaje mi sie ,ze przy okazji turek chcial sobie zakpic z Polla, ktory 3 razy pokazywal zolta kartke zawodnikowi, zanim wyciagnal czerwien.Turek zatem poszedl na skroty i wydedukowal co nastepuje:
      „A high challenge (yellow card) followed by two minutes of risible play-acting on the ground (yellow card).
      Two yellows makes a red.
      Correct decision, he had to go”
      Dla mnie ma to sens:-) Sorry za zasmiecanie, ale juz nie mam sily powaznie dyskutowac

      Odpowiedz
    2. ~BlackSpider

      Nawet pomimo tego, że nie był sędzią bezbłędnym czy najlepszym na świecie, pozostaje nieporównywalnie większym autorytetem w kwestii sędziowania niż jakikolwiek były piłkarz o internetowych kibicach nie wspominając. Poza tym czym innym jest umiejętność podjęcia prawidłowej decyzji „na gorąco”, a czym innym chłodna analiza sytuacji na podstawie wytycznych UEFA/FIFA w których, mam wrażenie, Poll orientuje się lepiej niż ktokolwiek z nas.

      I o tym tak naprawdę jest ten artykuł – Poll twierdzi, że Federacji zależy na bardziej surowych karach za ostre wejścia, a decyzja arbitra była w duchu tych zaleceń. Kiedy w 1998 wprowadzono bezpośrednią czerwoną za kosę od tyłu to też kilku piłkarzy zaliczyło niezłe zdziwko, ale potem jakoś się wszyscy przyzwyczaili. Zalecenia, o których wspomina Poll nie są więc nowym trendem.

      Tak poza tym to trochę mnie śmieszy dyskusja na temat kary za faul wśród laików. Faul z natury rzeczy jest sytuacją bardziej skomplikowaną i niejednoznaczną niż np. spalony, więc przepisy zawsze będą pozostawiały tu sędziemu pole do interpretacji. Podejrzewam, że na szkoleniach dla sędziów omawianych jest wiele różnych sytuacji i w związku z tym sędziowie klasy europejskiej po prostu lepiej znają aktualną interpretację przepisów (o której pisze Poll) niż niedzielni kibice.

      Odpowiedz
  12. ~Ron Obvious

    Po skopaniu drzwi, rozbiciu kilku talerzy, wykrzyczeniu kilkudziesięsiu słow rodem z filmów Smarzowskiego, wzięciu zimnego prysznica, zaplanowaniu przejęcia władzy nad arsenałem atomowym dawnego ZSRR w przeciagu najbliższych 5 lat, zaplanowaniu zmasowanego ataku nuklearnego na Turcję i dopisaniu Cakira na prywatną „krótką listę” wreszcie mi przeszło.

    Nie ma co dramatyzować, United pokazali sporo solidnego futbolu, do owej 56 minuty kontrolując przebieg tego meczu, po bramce Ronaldo nacierając jak stary, dobry Manchester. Szkoda szans, szkoda błędów, ale przyszłośc wygląda całkiem całkiem. Ten dwumecz pokazał naprawdę dobrą, w miarę młodą drużynę, zbudowaną na solidnych podstawach. Przy 2-3 dobrych transferach, odpowiednim prowadzeniu młodszych piłkarzy United powrócą za rok/dwa do europejskiej czołówki.

    A nam pozostaje FA Cup, bo w lidze emocje chyba już się skończyły. Jeśli udałoby się zdobyć podwójną koronę, to ten sezon będzie bardzo udany.

    Odpowiedz
  13. ~alasz

    Jose Mourinho zachował jasność umysłu w całych tych emocjach i zrobił szybkie korekty wykorzystując cios który zadął arbiter, jak się okazuje kibic Realu (swoją drogą trzeba byc naprawdę głupim człowiekiem aby wykonywać taki zawód i chwalić się komu się kibicuje na portalach społecznościowych, no ale z drugiej strony ta głupotę powiela też wiele innych ludzi za darmo udostępniając masę swoich danych osobowych).

    MU, jak nie oni, byli ogłuszeni, nie wiedzieli jak zareagować i właśnie to ich zgubiło, brak charakterystycznej dla nich riposty. To sa specjaliści od pościgów nie możliwych, więc powinni byli przyjąć to na klatkę (jakkolwiek niesłuszna była decyzja) i walczyć dalej, tym bardziej że w 10 tez potrafili stwarzać groźne sytuacje pod bramkowe, na pewno groźniejsze niż Real.

    To jest lekcja która trzeba wyciągnąć z tego spotkania, trzeba byc gotowy na najgorsze, trzeba zachować spokój, Mourinho miał tez racje mówiąc że on tez był w takich sytuacjach, Motta na camp nou wyleciał, bo Busquets miał nagła ochotę tarzania sie na murawie, i dlatego Inter, musiał grac w 10, tylko że inter wytrwał.

    Z tego co pokazali wczoraj gracze MU każdy kibic musi być dumny, do 57 minuty to był koncert gry, Ferguson z taktycznym majstersztykiem, Ronaldo nie widoczny (piękne przyjęcie, piękne zachowanie Ronaldo), Ozil wykluczony z gry, Welbeck najlepszy na placu gry (jakby zaczoł strzelać, to może być zawodnikiem klasy światowej), Giggs po prostu nie do uwierzenia.

    To młoda drużyna, w przyszłym sezonie będzie lepsza, bo wczoraj pokazali że mogą ograć każdego, nawet nie przy odrobinie szczęścia, co po prostu bez pecha.

    PS. Nigdy w historii ludzkości UEFA nie powiedziała że coś było nie tak z ich strony, a szkoda, bo gdyby tak arbiter przeprosił było by wszystkim znacznie lepiej, a tak idąc w zaparte tylko pogarsza swój odbiór.

    Odpowiedz
      1. ~stelma

        Za co miał wylecieć? Za symulacje Busqetsa? Jedyna słuszna decyzja to kartka dla gracza Barcelony. No chyba ze wiesz że do końca spotkania Motta na bank zrobiłby coś co zasługiwało by na żółta kartkę, ja nie wiem, za to wiem ze w tej sytuacji był bez winy, bo nie uderzył Hiszpana a miał ręce w górze jak każdy.

        Kolejna sprawa, tak jak Jose powiedział, jego gracze nigdy nie posunęli sie do tak niskich i podłych zagrań jak Busquets który udawłą ze go uderzono i sprawdzał czy już może wstać czy jeszcze sie tarzać, obrzydliwe.

        Odpowiedz
        1. ~castylia

          jose mówi różne rzeczy… polecam filmik lub zdjęcia niejakiego drogby, który zachowuje się z sposób identyczny jak busquets. czy to obrzydliwe to już kwestia względna.

          Odpowiedz
          1. ~hazz2

            Spokojnie Barce pokarało za Busquetsa i tego sędziego z Norwegii to i Realowi prędzej czy póżniej się dostanie a co do Drogby to prawda no ale wszyscy pamiętają tylko jajca Sergiego

          2. ~hazz2

            United rzeczywiście w tym 2 – meczu zaimponowało na maxa szkoda tylko, że pękli po tej błazenadzie sędziego.Niemniej wielki szacunek tak czy tak a Real to jakaś kpina …trafili na Barce w mega dole i pajaca sędziego to wyniki mają. Mogli wcześniej zainwestować w arbitrów skoro ładowanie kasy w graczy nic nie dawało

          3. ~castylia

            ~hazz2,
            święte słowa, spokojnie zaczekamy i płaczący real jeszcze zobaczymy, co jak co, ale płacz po przegranym meczu wychodził tej ekipie zawsze genialnie 🙂
            a jose znowu zapyta por que ? 🙂

  14. ~castylia

    to był naljepszy kwadrans luki w realu-miło, że autor potrafił obiektywnie ocenić jego grę, pomimo pewnej antypatii do tego zawodnika, skądinąd całkowicie zrozumiałej, którą dało się wyczuć w niektórych poprzednich tekstach. „spłacił” się tą bramką całkowicie.
    co do czerwonej kartki, karnego dla MU w końcówce, itd., nie ma o czym pisać-wszystko już w tej kwestii powiedziano, a raczej napisano powyżej. sędzia znowu okazał się głównym aktorem widowiska, co począć… pamiętam jeszcze sędziego ovrebo, więc mniej więcej wiem co czuć mogą obecnie kibice MU, to nic przyjemnego.
    do feralnej czerwonej kartki real grał piach, a sposób w jaki został stłamszony w końcówce przez 10 MU był wręcz zatrważający. nie sądzę, by był to element taktyki jose…
    muszę przyznać, że determinacja, konsekwencja i sposób gry MU zaimponowała mi, zarówno w 2meczu z realem, jak i w rozgrywkach ligowych. zwracam honor-to bardzo solidny, poukładany zespół, walczący jak równy z równym z najlepszymi, co więcej, jak pokazał dwumecz, lepszy od realu, który jest jedynym klubem, którego szczerze nie cierpię…

    Odpowiedz
  15. ~DawidSz

    Mnie tylko zastanawia mniemany przez niektórych geniusz Mourinho, który po raz kolejny wychodzi starą i znaną taktyką, a Ferguson – za Kloppem – odcina dwóch, trzech piłkarzy Realu i narzuca swój styl gry. To jest ta anatomia zwycięzcy? Robić swoje i mieć nadzieję, że się jakoś potoczy, że może Ronaldo dostanie piłkę i wtrąci ją do siatki. Bo przecież nie Benzema czy Higuain. Zatrważające.
    Inna sprawa, że powoli przeraża mnie zachowanie sędziów, którzy coraz chętniej sięgają po czerwony kartonik. Oczywiście, że mają takie prawo, wczoraj turecki arbiter mógł to zrobić, ale nie było to w żadnym wypadku zgodne z duchem gry; gdyby jeszcze Nani grał agresywnie, ale tu doszło do nagięcia własnych praw, które – co już było powtarzane – sędzia miał, ale inny dałby żółtą. Wcześniej zaś nie widział Rafaela w karnym. Taka jest piłka… taki jest świat:)

    Odpowiedz
    1. ~adipetre

      Cos w tym jest. Ma w skladzie Modricia, Benzeme, Ronaldo, Oezila, Di Marie, Xabiego, Kake i nie umie nauczyc ich gry w ataku pozycyjnym, a mimo to uchodzi za tego najlepszego. On faktycznie jest wyjatkowy.

      Odpowiedz
    2. ~castylia

      nie określiłbym mourinho mianem geniusza taktycznego, ale z pewnością nie jest on jedynie makiavelistą, jak uważają niektórzy na tym blogu. wczorajsza taktyka była niezbyt wyrafinowana, ale ostatecznie okazała się skuteczna, (fakt, że z pomocą arbitra). być może ferguson jest lepszym taktykiem niż jose, problem polega na tym, że bilans meczów drużyn prowadzonych przez mourinho z ekipą fergusona nie jest nazbyt korzystny dla tego ostatniego…
      mam nadzieję, że niebawem znowu zobaczymy zwycięskiego mourinho w PL.

      Odpowiedz
      1. ~alasz

        Mourinho dla mnie jest absolutnie najlepszy jesli chodzi o reagowaniu na wydarzenia w meczu. On to czuje on to, on umie zareagować możliwie najlepiej. Wczoraj też to pokazał.

        @Adipetre, zrobił z nich najlepszą ekipę z kontrataków, nie można mieć wszystkiego, a atak pozycyjny to nie święty graal. No i z tym kaka to MOCNO przeszarżowałeś. Gość się skończył, podobnie jak Torres, tamtych wyjadaczy już nie ma, teraz sa imitacje. Benzema to jak na razie udowadnia że nie jest topowym graczem.

        Odpowiedz
  16. ~Q

    ciekaw jestem co by Pan napisał gdyby Arbeloa próbował zagrać piłkę głową (a śmiało mógł się o to pokusić) i zamiast z poobijanymi żebrami skończyłby ze złamanym nosem, bez kilku zębów i z wyłupionym metalowymi korkami okiem…

    Odpowiedz
  17. ~pk

    Nie wiem czy wiesz ale Cudicini nie tak dawno wykopujac pilke polamal nos Dembie Ba. Nawet faulu nie bylo.
    A co bys pisal jakby Lopez uderzyl Vidica 3 cm nizej i zlamal mu nos? Takie gdybanie nie ma sensu.

    Odpowiedz
  18. ~erictheking87

    @Q

    W takim razie dlaczego Lopez był na murawie przez większość meczu????? Trafienie pięścią w głowę Vidica przy próbie piąstkowania, nie dotykając piłki, można o każdej porze dnia i nocy zakwalifikować na bezpośrednią czerwoną kartę jako „using excessive force – means that has far excessed the necessary use of force and is in danger of injuring his opponent.
    – A player who uses excessive force must be sent off” cytat z laws of the game 2012/13.

    Ciekawy jestem co Ty byś napisał gdyby Vidic stracił, zęby, oko lub przytomność.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *