Pożegnanie z Gallasem

Jednym słowem: koszmar. Nawet nie wynik, który udało się doprowadzić do przyzwoitego, ale jego konsekwencje, które odczujemy w ciągu najbliższych kilkunastu dni. Fakt, że przygoda z Ligą Europejską wciąż się nie skończyła, a przecież i tak się skończy – rozczarowaniem, bo taką przebodli mnie drużyną. Że po odrodzeniu, o jakim mówiło się przy okazji zwycięstwa w Swansea, nie został ślad. Że w obronie wyglądało to tragicznie. Że przed ostatnią batalią o awans do Ligi Mistrzów kluczowi zawodnicy są kontuzjowani.

Tak, wiem: wszyscy rozpisują się teraz o stanie kostki Garetha Bale’a, koszmarnie skręconej podczas jednego z licznych bezproduktywnych zrywów tego zawodnika w trakcie dzisiejszego spotkania; podczas zrywu szczególnie absurdalnego, bo podjętego w 92. minucie, kiedy Tottenham po kontuzji Gallasa grał już w dziesiątkę, a Walijczyk pełnił rolę lewego obrońcy. Łatwo sobie wyobrazić, jak strasznym ciosem dla drużyny i samego piłkarza może być ta kontuzja – w takim momencie sezonu, w życiowej formie, kiedy strzelał gola za golem… Zacznę jednak od Lennona, w poczuciu, że zawodnik ten niesłusznie pozostaje w cieniu słynnego kolegi, a jego praca – także w pressingu i defensywie – wciąż pozostaje niedoceniana. Niewykluczone, że gdyby przy stanie 0:0 Anglik nie zgłosił kłopotów z kolanem, ten mecz wyglądałby inaczej, a gra ofensywna gospodarzy nie opierałaby się wyłącznie na lewej stronie…

Inna sprawa, że nie ofensywa, albo nie wyłącznie ofensywa była dziś problemem. Zazwyczaj nie lubię zbyt prostych odpowiedzi i łatwego zwalania winy za kiepską postawę całej formacji na jednego piłkarza, ale dziś nie potrafię znaleźć innego wytłumaczenia: przyczyną totalnego chaosu w grze obronnej, nieudanych pułapek ofsajdowych, niedogadania, kto kogo kryje podczas akcji i w trakcie rzutów rożnych, był William Gallas. Po piłkarzu tak rutynowanym oczekiwalibyśmy komunikowania się z kolegami, uprzedzania i doradzania, a nie powiększania bałaganu. Znamienne, że pierwsza – po wymuszonym kontuzją zejściu Lennona – zmiana Andre Villas-Boasa polegała na wprowadzeniu Dawsona, który bałagan ten opanował przynajmniej w stopniu podstawowym. Znamienne też, że w końcówce sam Gallas uznał, iż nagrał się już w tym spotkaniu i mimo że limit zmian był wykorzystany, poszedł sobie do szatni zamiast chociaż asystować kolegom. Nie będę płakał, jeśli się okaże, że był to jego ostatni mecz w Tottenhamie.

Kolejny już raz w Lidze Europy AVB postawił na rotację w defensywie, a nie z przodu. Kolejny raz (patrz inny koszmar – rewanżowego meczu z Interem) z opłakanym skutkiem. Naprawdę nic a nic nie przesadzam: gdyby nie kiepska skuteczność Szwajcarów i kilka niezłych interwencji Friedela, goście mogli strzelić w Londynie nawet sześć bramek – podczas gdy Tottenham zmarnował tylko jedną naprawdę dobrą okazję, kiedy w 45. minucie uderzenie Scotta Parkera otrzymało nominację do pudła sezonu. Akcje rozwijały się wolno, brakowało przestrzeni między liniami, brakowało ruchu.

Owszem, byli piłkarze, którzy w tym meczu silnie mi zaimponowali. Nazywali się Marco Streller, Mohamed Salah i Valentin Stocker; wcale bym się nie zdziwił, gdyby w przyszłym roku wszyscy trzej zostali ściągnięci do Premier League (szybkiego Salaha, który ośmieszał zarówno Assou-Ekotto, jak później Vertonghena, oglądało już ponoć Newcastle). Wszyscy trzej mieli udział przy pierwszej bramce, wszyscy dawali się we znaki obrońcom i drugiej linii Tottenhamu. Nie oni jedni: mówiąc, że Tottenham jest faworytem, nie doceniliśmy rywala, zapomnieliśmy o jego występach w Lidze Mistrzów i punktach wyrywanych MU czy Bayernowi. Podczas ostatniego pół godziny, kiedy po zmianach w ustawieniu gości Tottenham nie był w stanie wymienić trzech składnych podań, wielu widzów musiało dojść do wniosku, że tak wymagającego rywala jeszcze w tym sezonie na White Hart Lane nie oglądało.

Co się zaś tyczy gospodarzy… Nienawidzę takich alibi. Nie znoszę mówić o zmęczeniu sezonem i grze w systemie czwartek-niedziela, nie lubię zasłaniać się kontuzjami Sandro, Defoe’a, Lennona, Bale’a albo obniżką formy po wielomiesięcznych przerwach w grze Parkera czy Assou-Ekotto. Wyobrażam sobie jednak, że w niedzielę z Evertonem w drugiej linii zagrają Parker i  Livermore, a przed nimi, nie na swoich pozycjach, Dembele, Sigurdsson i Dempsey… Wyobrażam sobie i przeklinam kibicowski los, którzy zmusi mnie do obejrzenia tego meczu. Do niedzieli zatem. To dopiero będzie koszmar.

21 myśli nt. „Pożegnanie z Gallasem

  1. ~erictheking87

    Mam dosyć angielskiej piłki w wydaniu pucharowym… Angole w LM – totalna, spektakularna klapa, poza United wyrzuconymi w wiadomych okolicznościach.
    Angole w Lidze Przegranych – jeszcze większa, bardziej cieżkostrawna klapa. Oglądałem trochę poprzedniej kolejki, dzięki Bogu uniknąłem oglądania tej. Sądząc po wynikach i opisach, zaoszczędziłem sobie sporo frustracji.
    United w FA Cup z Chelsea – fatalny, bylejaki koszmar.

    Gdyby nie Southampton, stwierdziłbym, że ten sezon się powinien już skończyć. To jedyne światełko w tunelu.
    Oleje chyba nawet derby Manchesteru, no bo po co się wkurzać niepotrzebnie.

    A co do Spurs-Everton, to wydaje mi się, że sprawa jest jasna – szczególnie przy obecnej formie chłopaków Moyes’a.
    Polecam Panu Panie Michale melisę na uspokojenie – będzie potrzebna.

    Odpowiedz
  2. ~Robert

    No wlasnie.
    Ten Bale- alez on mnie wkurzyl! Sam sobie to sprokurowal, zupelnie bez sensu sie zawzial. Koniec meczu, zawodnicy na ostatnich nogach, przy takim zmeczeniu tak szalone zrywy czesto koncza sie kontuzjami. Inna sprawa, ze przez caly mecz i Baleowi troche brakowalo juz swiezosci i dynamiki, wiec moze narastala w nim frustracja.
    Gallas- jak za dobrego menadzera uwazam AVB, tak nie jestem w stanie pojac, jak dlugo mozna byc niewzruszonym na totalne calamity, jakie Gallas prezentuje w ostatnich miesiacach. Troszke podobna historia z Adebayorem. Owszem, przewiozl Spurs do cwiercfinalu i dzis zapewnil kroplowke ale statystyki z ostatnich miesiecy ma mizerne, bodajze 3 gole w ostatnich 11 meczach. Napastnik na papierze kontraktowym.
    Naughton- banalny blad, gdy latwo zgubil krycie przy drugiej bramce, ale tez swietny strzal omal nie zakonczony zdobyciem wyrownujacej bramki. Ogolnie zawodnik na lawke.
    Lennon- nie do przecenienia, wszystko napisane.
    Holtby- staral sie, swietne kluczowe podanie zaraz przed pudlem Parkera, byc moze potrzebuje czesciej grac.
    Dempsey- do tej pory nie odnalazl miejsca w druzynie, raczej chyba juz nie znajdzie.
    Ogolnie mowiac, na przestrzeni sezonu AVB nie rotowal zbytnio skladem, wiekszosc zawodnikow podstawowych grala w LE, mamy poczatek kwietnia, i wyglada na to, ze paliwo juz sie konczy, coz zrobic. AVB dostanie kolejny rok na decyzje transferowe i moze porzeszenie lawki i wartosciowy material.
    Trzeba oddac honor Basel, niesamowicie zgrana paczka ludzi, w pierwszej polowie pokazala, jak latwo mozna paroma dokladnymi podaniami stwarzac zagrozenie, w drugiej utrzymanie pilki pod slabnaca presja coraz bardziej zmeczonych Kogutow.

    Odpowiedz
  3. ~Tomas_h

    Nie wiem co powiedziec
    Ogladalem wczoraj bo lubie Spursow. Zadna z tego tajemnica.
    Ale to co wczoraj pokazali.. Zeby bolaly od patrzenia
    Balagan z tylu, niemrawo w srodku, fatalnie z przodu
    Nie widze ich w rewanzu – o kalendarzu EPL nie wspominam.
    Oby AVB byl w stanie to odbudowac.

    Odpowiedz
  4. ~kamikadze

    Trochę winy jest też po stronie AVB. Ja wiem,że to cholernie ambitny szkoleniowiec który chce wygrywać wszystko ale widząc,że ma się niezbyt szeroką kadrę powinien nieco rozważniej dysponować siłami swoich piłkarzy. Jeśli najważniejszym celem jest dostanie się do Champions League w przyszłym sezonie to powinien trochę odpuścić sobie inne rozgrywki. W tym momencie kadra Spurs nie jest na tyle szeroka aby walczyć na wszystkich frontach. Teraz może dojść do sytuacji gdzie nie będzie ani LE ani… Top 4.

    Odpowiedz
  5. ~Eff_Spurs

    Niestety, Tottenham zagrał tragicznie i wracają demony poprzedniego sezonu… Boję się, że powtórzy się ten scenariusz i znowu będziemy oglądać plecy Arsenalu, a nie daj Boże, jeszcze Chelsea… O ile mecz z Evertonem jeszcze jest szansa wygrać, to czarno widzę pojedynki z City, czy Chelsea. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli powtarzać „next year will be ours”, uda się zakwalifikować jakoś do tej Ligi Mistrzów, Bale zostanie, a w lato dokona się prawdziwych transferów, bo zeszłoroczne okienko transferowe było porażką.

    Odpowiedz
  6. ~hazz2

    Z całym szacunkiem ale według mnie nie ma znaczenia czy taki Dempsey czy Sigurdson graja na swoich pozycjach czy nie. Obaj nie nadają się do walki na tym poziomie a już na bank nie w 1 składzie. Livermore wiadomo szalu nie zrobi do tego taki Naughton, który na ławie nie powinien siedzieć w ekipie walczącej o TOP4. Reszta to spadek formy, kontuzje i trochę pecha. Gdyby nie problemy Arsenalu i Chelsea to temat LM dla Spurs byłby pozamiatany a Levi z Boasem mieli o tyle farta, że Gareth wystrzelił z mega formą. Boas jak zaczął sezon tak pewnie go i skończy ale na szczęście przez te lata kibicowania Tott przyzwyczaiłem się do rozczarowań. Co do gallasa to wiadomo było od początku, że to …opcja arsenalska

    Odpowiedz
    1. ~KrólJulian

      Święte słowa! Dempsey z Sigurdsonem tylko do rotowania składem się nadają-jakiś krajowe puchary to jak najbardziej, ale nie na pierwszą 11 ekipy walczącej o top 4. Wystarczy porównać zaplecze CFC, MC czy nawet Arsenalu, nie wspominając o MU, gdzie Ferguson w krajowych pucharach też mocno rotował składem, ale miał możliwość wpuszczenia wartościowych graczy, a tu na tej ławce to hula wiatr… I tak bardzo długo w tym roku, o dziwo jak na tak wąski skład, Koguty omijały kontuzje (pomijając Sandro)… Żarło, żarło i zdechło w najmniej odpowiednim momencie. Bez Lennona i Balea będzie ciężko jak cholera, choć oczywiście VB robi dobrą minę do złej gry, ale z drugiej strony co ma mówić… Nie wiem czy to wynika z nadmiaru ambicji Boasa czy ze zwyczajnego braku umiejętności przewidywania pewnych rzeczy, a może i buty, arogancji, ale jasne jest przecież, że do trzeba różnicować swoje priorytety odnośnie poszczególnych rozgrywek w danym sezonie. Wystarczy popatrzeć na MU, Ferguson dobrze wie, że wszystkiego wygrać się nie da, może inaczej-jeśli zmiennicy wygraja to ok, ale jeśli odpadną np. z pucharu ligii to szat nie rozdziera bo priorytetem jest PL i LM. Wygląda na to, że to Tottenham odniósł kontuzję. Co do Gallasa to jego postawa wcale mnie nie zaskoczyła, do twardzieli nigdy nie należał.
      Sezon jeszcze się nie skończył ale widzę że tu już prawie wszyscy lamentują. Szansa na top 4 wciąż jest duża, Koguty dzięki eksplozji talentu Balea, ale i paru innych grają fajną, otwartą piłkę, to nie był tylko taki przebłysk a la WBA, który już przeleciał i gdzieś zgasł, więc sezon w sumie udany. Zgadzam się jednak, że w normalnych warunkach MU, MC, CFC, czy Arsenal powinny być w 4ce bez problemu, na szczęście jest inaczej i końcówka sezonu będzie emocjonijąca. Wygląda na to że Boas zwyczajnie zajechał tę ekipę, a w końcówce sezonu, gdy potrzebne są extra siły nie bardzo jest skąd je wykrzesać, co więcej koło napędowe ekipy na jakiś czas jest unieruchomione… Osobiście jestem bardzo zadowolony, że Abramowicz pozbył się Boasa, ale dopiero przyszły sezon będzie dla niego sezonem prawdy i zobaczymy wtedy jak to będzie wyglądało…

      Odpowiedz
      1. ~KrólJulian

        Wychodzę z założenia, że za sportowy wymiar osiągnięć klubu w trakcie sezonu, tzn, przynajmniej przygotowania zespołu do sezonu, opracowania składu na dany sezon, taktyki, przewidywania ewentualnych ubytków w składzie (kontuzje, konflikty, itd), czy uzupełnienia składu w trakcie sezonu odpowiada menedżer, oczywiście wspierany przez szereg pracowników, od fizjoterapeutów czy trenerów począwszy, na np. dyrektorze ds sportowych czy dyrektorze ds finansów kończąc, tak by działania te były koherentne. Eksplozja formy jakiegoś gracza, podobnie jak i zniżka formy oczywiście nie jest zawsze jego zasługą/winą, bo w grę wchodzą różne czynniki, również te na które nie ma bezpośredniego wpływu, natomiast w wymiarze globalnym jest za to odpowiedzialny, stąd. jeśli gra Kogutów jest atrakcyjna dla oka i do tego efektywna to uważam to za zasługę VB, jeśli zaś jest inaczej to winą i odpowiedzialnością obarczam również jego-to chyba uczciwe podejście?
        Umówmy się więc, że do eksplozji formy Balea przyczynił się w największym stopniu Boas, ale z kolei za brak formy Adebayora, BAE, Holtby’ego albo Walkera również odpowiada. No bo jeśli nie on to kto? No chyba, że są jakieś zewnętrzne uwarunkowania tego zdarzenia, na które nie ma wpływu, a o których przynajmniej ja, nie wiem…
        Nie rozważałbym tego nawet w kategoriach pecha i szczęścia, bo chyba należy założyć, że danym w sezonie przynajmniej minimum 2-3 piłkarzy wypadnie z kadry na okres minimum 1-2 miesięcy z powodu kontuzji i przygotować się na ten wariant w wersji optymistycznej (np. Dempsey) i pesymistycznej (Bale)? Moim zdaniem Boas nie zadbał w należyty sposób o ławkę lub też nie skoncentrował się na określonych rozgrywkach, które uznał za najważniejsze i to był spory błąd. Zrozumiałe jest, że chciał wygrać wszystko co się da, ale trzeba jednak mierzyć siły na zamiary i działać systemowo, procesowo, a przynajmniej mieć jakieś priorytety.
        Kontuzja Balea i tak przyszła dość późno, ale chyba w najmniej odpowiednim momonecie, jeśli oczywiście jakikolwiek moment jest odpowiedni na kontuzję. Nie jest chyba aż tak poważna jak sądzono i czuję, że wróci szybciej niż się to wszystkim zdaje. Z drugiej strony jak traktować wypowiedź Boasa cytowaną przez SkySports: „It shouldn’t be as bad as it looks, because Gareth has torn that ligament before and there’s nothing to tear now” ??? Czy on wie jak jest zbudowany staw skokowy? Oczywiście nie musi być specjalistą z zakresu anatomii, ale to trochę niepoważne…
        Zaczekajmy do końca sezony, zobaczmy jakie ruchy transferowe poczyni w lecie, na dzień dzisiejszy nie mam jeszcze wystarczających powodów do zachwytu nad Boasem.

        Odpowiedz
        1. ~hazz2

          W zasadzie pełna zgoda kolegą Julianem a ja zadam tylko 1 pytanie – dlaczego Ade grał u Harrego fantastycznie a u Boasa gra beznadziejnie ? Czyja to wina ? Jeśli Portugalczyk za to nie odpowiada to kto ? A co do polityki transferowej to VdV wytłumaczył sytuację dotyczącą swojego odejścia i jasnoz tego wynika, że w tym wypadku Boas zachował się idiotycznie i teraz zbiera plony. Jak nie zajmie przynajmniej 4 miejsca to powinien go Levi wywalić bo w końcu miał być skok jakościowy i wynikowy.

          Odpowiedz
          1. ~KrólJulian

            Obecny Adebayor to w pełni zasługa Boasa, w sumie to prawie zapomniałem o jego istnieniu, co za harrego i wczesniej w arsenalu było nie do pomyślenia. Piennar, Kranciar i VDV okazali się bardziej wartościowi niż Boas sądził i dopiero teraz widać jak ich brakuje. Modric wiadomo chciał odejść, to inna sprawa, ale ze wspomnianą 3jką w drużynie i Ade choć w średniej dyspozycji, pole manewru byłoby dużo większe, a właściwie to inaczej, byłoby jakiekolwiek pole manewru… Teraz zbiera efekty swojej mikrorewolucji, a wydawało się, że przygoda w Chelsea czegoś go w tym względzie nauczyła…

          2. ~adipetre

            Lenistwo, brak profesjonalizmu, kontuzje oraz nieprzepracowanie okresu przygotowaczego przez Adebayora to tez wina AVB?

            Skok jakosciowy i wynikowy… po takim lecie? Kregoslup Spurs w poprzdnim sezonie tworzyli: Friedel-Kaboul-Modric-VdV-Adebayor, jak to wyglada dzis? Zespol w porownaniu do poprzedniej kampanii jest ok. 3 lat mlodszy, nie wspominajac juz o roznicach w filozofii HR i AVB. W PL widze tylko dwie druzyny ktore w ostatnim czasie przeszly rownie duze zmiany – AV i QPR, jak im sie wiedzie? Tottenham zachowujac obecna srednia punktowa skonczy sezon z podobnym dorobkiem co Redknapp rok temu, Redknapp ktory olal sobie wszystkie pozostale rozgrywki, a kadre mial jak z bajki.

            Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze chaos w okienku transferowym, ktory Boasowi zafundowal Daniel Levy. Zmiany w kadrze byly ogromne, a wielu z nowych z druzyna sie zgrywalo dopiero w trakcie sezonu. Pomijam juz sam fakt, ze Levy zadnego z ofensywnych priorytetow transferowych nie zrealizowal.

            Imo, Levy sie skompromituje wywalajac Andre, nawet jesli ten skonczy poza top4. Villas-Boas popelnil wiele bledow, ale jego prace w szerszym wymiarze tak naprawde bedziemy mogli ocenic dopiero po zakonczeniu nastepnej kampanii, najwczesniej.

          3. ~KrólJulian

            @adiptere
            Nie obarczam winą Boasa za wszystko, jak wspomniałem, na niektóre rzeczy nie miał po prostu wpływu, więc nie mógł ich ani zepsuć ani naprawić…
            Co do Leviego to pełna zgoda,ale wszystko już chyba w tym temacie napisano, a że fat cat to ciężko go zmienić…
            Co do Harrego i Boasa, to faktycznie ten drugi trafił tu na i w okresie zmian kadrowych, ma trudniej, chodzi mi jedynie o to że w przyszłości musi się skupić na jakiś rozgrywkach by je wygrać, tzn. nie olać wszystkie pozostałe ale robić to z głową, bez skrajności…
            Co do odmłodzenia składu – skoro, jak piszesz, Boas/Levi odmłodzili go o około 3 lata, a obecna średnia wieku to 27 lat, więc średnia ta w ubiegłym sezonie musiałaby wynosić 30 lat! Masz pewność, że tak było? Nie mówię, że tak nie było, bo nie pamiętam już jak ten wskaźnik wtedy wyglądał, ale jakoś mi to nie pasuje…

          4. ~hazz2

            aAdipetre
            Oczywiście, ze lenistwo, i brak profesjonalizmu u Ade to wina Boasa bo jakoś Harry takich problemów z nim nie miał. Prawda jest taka, że Portugalczyk nie ma chyba wizji jak poukładać z przodu te ekipę i wklecić w to Togijczyka. Harry nie olał wszystkich rozgrywek bo w FA Cup dotarł chyba do półfinału. W lidze zajął 4 plac wiec plan wykonał. Levi zafundował coś boasowi ? Kurde mógł się na to nie zgadzać . Zgodził się na wszystko co mu prezes zafundował więc wina jest tak samo jego jak i leviego. Do tego nie potrafil poukładać sobie tematu z VdV no ale miał gylfiego więc luz rozumiem. Ja jeśli chodzi o Islandczyka to nigdy złudzeń nie miałem i śmiać mi się chce jak słyszę, że może gylfi się przełamie bo on już się przełamał i lepszy nie będzie.

  7. ~batt18les

    najpierw sprawa niesmieszna. kontuzja Bale’a. nie cieszylem sie z nieszczescia i problemow rywali. bylo mi zal Tottenhamu jak patrzylem na te sceny na koniec meczu. choc nie ma takiej tragedii jak sie wszyscy spodziewali. moze stracic jedynie 2 tygodnie. moglo byc gorzej. mecz z Evertonem-sprawa otwarta. oni beda bez Fellainiego i Pienaara

    teraz do spraw smieszniejszych. najpierw do Autora. dlaczego wlasciwie co wpis pojawia sie jakies odniesienie do „nietrafionych transferow” Arsenalu? naprawde tego nie rozumiem. tak jak przyznaje klapy w postaci Santosa czy Parka ktorych juz nie ma w klubie ( przynajmniej na razie) to domyslam sie ze chodzi o te transfery najnowsze. ja nie widze zeby ktorykolwiek z nowych zawodnikow byl klapa. nawet najslabszy moim zdaniem Giroud, ktory mimo zmarnowanych wielu swietnych okazji troche tych bramek nastrzelal. jak na pierwszy sezon w PL nie jest zle. nikt sie przeciez nie spodziewal ze bedzie strzelal tyle co RVP. mamy wiec punkt odniesienia w postaci Kanonierow. co zatem ze Spurs? Vertonghena i Llorisa wam nie odbiore-swietne transfery. za to co jesli chodzi o Holtby’ego, Dempseya czy Sigurdssona? o ile mi wiadomo to nie powalaja oni forma od poczatku choc Niemiec jest w miare krotko w klubie. i o ile nie ciesze sie z powodu kontuzji Walijczyka to jestem bardzo ciekaw jak sobie bedzie Tottenham radzil w nastepnych meczach bez niego. nie jest to przeciez one-man-team. moze trzecia bramke w sezonie strzeli Adebayor? who knows

    „opcja arsenalska…” so cliche. Arsenal-nie potrafia broni. Kanonierzy-wrzuccie im pilke w pole karne to sami sobie strzela… utarte frazesy, ktore nie zmieniaja sie bez wzgledu na to co dzieje sie na boisku. nikt wam nie kazal przygarniac Gallasa. jak gral dobrze (jakos w zeszlym sezonie?) to super transfer. jak gra swoje tak jak ostatnio to made by AFC. to nie wiecie ze on jest podwojnym agentem Wengera? jakis czas temu czytalem tutaj o defensywie THFC (podobno najlepszej w lidze haha!) i patrzac na wczrajszy mecz juz nie pamietalem czy ktos tu pisal to powaznie czy jako zart. i nie zwalajcie wszystkiego na Gallasa. cala obrona to byl zart. Dawson wszedl nie wiem w ktorej min i i tal zdazyl popelnic kilka bledow. Gallas wiadomo. nawet Vetonghen gral slabo. boczni wcale nie lepiej. nazywanie tego najlepsza obrona w lidze jest delikatnie mowiac nie na miejscu. tym bardziej ze przed nimi graja tacy tytani jak Dembele (do niego nic nie mam) i Parker(wg kibicow Tottenhamu najlepszy angielski pilakrz w historii). tego drugiego wg autora Arsenal powiniem wziac kosztem polowy druzyny, gdyz potrafi bronic i walczyc lepiej niz caly srodek Kanonierow. dziekuje bardzo, jakos sobie poradzimy

    no i na koniec FC Basel. najlepsza druzyna na WHL w tym roku? jesli to mowili ludzie, dla ktorych to byl do tej pory jedyny mecz na WHL to jestem sie w stanie zgodzic

    Odpowiedz
    1. ~hazz2

      Ja tam nigdy Gallasa za gre w Tott nie ceniłem ale zgoda jeśli chodzi o to, że cala ekipa zagrala slabo a za to wine ponosi od początku do końca sztab trenerski i … prezes. Parker ? Z tym najlepszym graczem to rzeczywiście chyba jakiś żart bo ja w ciągu 24 lat kibicowania Spurs widziałem lepszych i to wielu z Gazzą i Garym na czele

      Odpowiedz
  8. ~adipetre

    Troche brakuje mi w tej notce konsekwencji, najpierw zarzut o brak ruchu, a potem ubolewanie nad strata Lennona. Prywatnie Azze uwielbiam, ale nie ma w obecnej kadrze Tottenhamu zawodnika ktory poruszalby sie bez pilki gorzej.

    To jest chyba w ogole wstep do szerszej analizy… Nie ma cofnietego playmakera, w srodku pewny plac ma okropny passer (Scotty), najczesciej w ataku widzimy napastnika ktory nie rozumie pojecie gry kolektywnej (JD), no i na dokladke na skrzydle trzymamy czlowieka z ktorego jest pozytek tylko wtedy gdy ja dostanie do nogi, choc sam jej nie szuka. To sa moim zdaniem glowne powody dla ktorych Tottenham tak fatalnie buduje swoje akcje od tylu, tempo, inwencja, pomyslowosc, automatyzmy tego w tym zespole nie ma. Wlasnie stad prawdopodobnie bierze sie tak ogromna liczba strzalow z dystansu (bodaj najwieksza w PL), Tottenham brakuje pomyslow, stad desperackie proby Dempseya, Defoe (btw obaj ekstremalni egoisci i maja plecy u Andre, przypadek?) etc. To co mi sie podoba u Rodgersa a nie podoba u AVB, to trzymanie sie idei (wiem w jak duzym stopniu roznia sie ich wyniki, ale material tez nieporownywalny, przynajmniej do stycznia). U Andre makiawelizmu jest za duzo, nagle w przypadku braku top4 Portugalczyk stanie sie jednym z wiekszych przegranych sezonu, bo nie bedzie ani wyniku, ani fundamentow.

    Gallas zagral slabo jak zwykle, imo krytyka jednak nieco przesadzona. Nie dostrzeglem zadnego progresu w grze defensywnej po zmianie wejsciu Dawsona.

    Nie wiem czy juz tego nie pisalem, ale jestem zdania ze Tottenham placi dzis przede wszystkim za brak wyobrazni AVB. W PL grasz 8 meczow wiecej niz w Portugalii, same spotkania sa duzo bardziej intensywne, a facet cisnie tych 13-14 pilkarzy jak tylko sie da. Imo wlasnie z tego powodu zdrowie szwankuje u Lennona, Dembele, Bale’a czy Defoe, do tego dochodzi generalnie przemeczenie zespolu, bardzo widoczne w ostatnim czasie.

    Inna sprawa to ksztalt tej kadry, Andre zrobil bardzo malo by ten zespol byl w stanie zrobic cos bez uderzen, szarz Bale’a. Dystrybucja moglaby przebiegac plynniej gdyby wiecej szans dostawal Carroll, ale Portugalczyk wolal postawic dwoch doswiadczonych pilkarzy o jednakowym profilu, czego efekty widzimy. Townsend, ktory w moim przekonaniu jest zawodnikiem bardziej wszechstronnym od Lennona robi duzo dobrego w QPR, a jeszcze jesienia przegrywal rywalizacje nawet z Dempseyem. Ten zespol nie jest gotowy na gre z pozbawionymi tempa skrzydlami, wypozyczenie Androsa to byl malo rozsadny ruch. Generalnie postawa Andre wobec mlodych jest rozczarowujaca, poza wyzej wymienionymi zawodnikami mozna jeszcze dorzucic Caulkera, ktorego akcje stoja nizej niz te Gallasa.

    Odpowiedz
    1. ~hazz2

      Do idiotycznych i całkowicie nieprzemyślanych decyzji Boasa trzeba też dodać sprawę VdV, nie danie szansy Piennarowi, pozbycie się Niko itd. tzn Kranciar nigdy nie był jakimś tam moim ulubieńcem ale trzeba było kogoś na jego miejsce wyszukać. Dembele o dziwo radzi sobie w środku ale na bank więcej by dawał grając bardziej z przodu tak jak w Fulham. Pare razy cos tam czytałem o dawaniu szansy temu Carrolowi ale tu się nie dziwię Boasowi bo z niego nic nie będzie widać to gołym okiem. Z tematem Caulker-Gallas zgoda z kolegą Adipetre pelna

      Odpowiedz
  9. ~Tomas_h

    88 minuta, Anichebe kontra Lloris …..
    ależ się darłem do telewizora. no straszne to jest, prawda ? dorosły facet, a jak dziecko 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *