Nic się nie stało

Psychoanalizę polskiego piłkarza i kibica robię na portalu Sport.pl, ale nie mogę się oprzeć, by wpaść także tutaj. Po pierwsze dlatego, żeby otworzyć ewentualną dyskusję na jej temat, po drugie zaś – podzielić się z Wami komentarzem zaprzyjaźnionego geniusza, którego obrazki co tydzień mamy zaszczyt publikować na łamach „Tygodnika Powszechnego”.

Kraj, w którym nic się nie dzieje – tak to widzi Marcin Wicha, i wypada przyznać mu rację także dlatego, że ptaszki z bloga Przemka Iwańczyka ćwierkają, że decyzje w sprawie zatrudnienia następcy Waldemara Fornalika zostały już podjęte. Kraj, w którym „niemądry Polak po szkodzie” i w którym tyle warta nasza pisanina, co ich kopanina. Jeśli prawdą jest, że Leo Beenhakker pracował na gorszym materiale, jeśli – jak napisał jeden z angielskich dziennikarzy – ta reprezentacja Polski jest najlepsza, jaką mamy od 1982 roku, tym bardziej szkoda, by miała zamienić się w jeszcze jedno stracone pokolenie.

21 myśli nt. „Nic się nie stało

  1. ~widz

    Gorsze od porażek jest nie wyciąganie z nich wniosków. Gorsze od braku umiejętności brak chęci nauki. Bońka większość mediów chwali. Ja się pytam za co? Widzę tylko jeden powód. Został prezesem po Lacie. Innych powodów brak. Cały czas mam wrażenie, że Boniek zamiast reformy woli tuszowanie. Pierwszy przykład – nasza „ekstraklasa”. Media dudniły – za mało meczów! Efekt? Boniek wymyślił rundę zasadniczą, potem iloraz, żeby nie było sprawiedliwie, potem jeszcze kilka meczów i mamy mistrza. Meczów rzeczywiście mamy więcej (czyli to czego domagała się prasa zostało wykonane) pytanie tylko czy o to chodziło? Czy tak to miało wyglądać? Czy wpłynie to na poprawę poziomu sportowo-organizacyjnego klubów? Śmiem wątpić. Raczej będzie to sezonowa zmiana regulaminowa, która wkrótce zakończy swój żywot. Podobnie z selekcjonerem. Zamiast podejść do sprawy kompleksowo, Boniek podejdzie najprawdopodobniej doraźnie. Czyli, mamy nawoływanie do zmiany selekcjonera. Co robi Boniek? Oczywiście zmienia go, bo przecież media krzyczą. W jaki sposób to robi? Ano w taki sam jak to miało miejsce przy reformie „ekstraklasy”, czyli byle jak. W miejsce wyróżniającego się jako trener w „ekstraklasie” Fornalika, wstawiamy wyróżniającego się jako trener w „ekstraklasie” Nawałkę. Dobrze, że Panowie różnią się chociaż nazwiskami. Jakże trudniej byłoby popatrzeć na temat kompleksowo, szerzej. Selekcjoner w wypadku takiej reprezentacji jak nasza to powinien być ktoś więcej niż osoba odpowiedzialna za pierwszą reprezentację. To powinien być ktoś dzięki komu całkowicie odmienimy nasz system szkolenia, ktoś od kogo będziemy mogli czerpać wiedzę i potem wykorzystać ją do reformy naszej piłki. Osobiście widzę na miejscu selekcjonera Marcelo Bielsę, jako jego asystenta – Macieja Skorżę (po to, żeby była wreszcie ciągłość, po to, żeby praca wykonana przez Bielsę nie została zaprzepaszczona wraz z jego ewentualnym odejściem). Futbol w dzisiejszych czasach zmierza ku ofensywie (jak najwyższy pressing, jak najszybsze dochodzenie do sytuacji strzeleckiej), twórcą tego systemu jest właśnie Bielsa. Boniek wielokrotnie wspominał, że stać nas nawet na Mourinho także pieniądze nie byłyby tu przeszkodą. Myślę, że nawet dla samego Bielsy byłoby to swego rodzaju wyzwanie – całkowite zreformowanie systemu szkolenia + kierowanie pierwszym zespołem. Pytanie tylko czy Bońkowi chce się toczyć trudne rozmowy z Bielsą czy wybierze układnego Nawałkę, który przyjmie wszystko z dobrodziejstwem inwentarza,

    Odpowiedz
    1. ~hazz2

      Sam nie wiem czy śmiać sie czy płakac jak czytam te teksty o Bielsy a najlepsze jest to, ze pisza i wypowiadają sie na ten temat dziennikarze sportowii, którzy jaka tam wiedzą powinni dysponować. Bielsa to gośc o tak skomplikowanej osobowości, ze ostatnim miejscem dla niego jest praca z naszą kadrą. Boniek pewnie o tym wie i sam sie śmieje jak to czyta

      Odpowiedz
  2. ~Wirone

    Osobiście mam bardzo mieszane uczucia, zarówno wobec Nawałki (robi w „moim” Górniku dobrą robotę i wolałbym żeby nie odchodził), Wdowczyka (z jednej strony każdy ma prawo do kolejnej szansy, rehabilitacji, ale z drugiej… nie pasuje mi by selekcjonerem był ktoś z przeszłością korupcyjną), jak i Fornalika (mimo wszystko widać postęp w tej kadrze, tylko tej cholernej skuteczności pod bramką brak).

    Nie umiałbym więc wskazać konkretnego kandydata. Natomiast wiem, że zarobki dla wszystkich polskich kandydatów powinny zmaleć znacznie względem tego, co dostawał Fornalik, bo to jest moim zdaniem brak szacunku do wszystkich ludzi pracujących godzinami na przysłowiową kromkę chleba.

    PS. Zakupiłem niedawno „Futbol jest okrutny” i były to prawdopodobnie najlepiej wydane przeze mnie pieniądze w ostatnim czasie. Łyknąłem całość na 2 razy. Bardzo, bardzo dobra lektura, 10/10.

    Odpowiedz
  3. ~Rafał Gutowski

    Ma pan rację Panie Michale ie największą porażką tych eliminacji jest brak jakichkolwiek wniosków .
    Wszyscy skupiają się na Trenerze Fornaliku zapominając zupełnie iż drużyny ligowe dostają w Europie łomot od Cypryjczyków czy Bułgarów. Trener Smuda święci swoją chwałę w naszej Ekstraklasie w klasie europejskiej nie poradził sobie w 2 lidze. Nam nie pomoże nawet najlepszy trener świata jakim jest obecnie bez wątpienia J. Klopp . Ponieważ to cały system szkolenia a raczej jego brak, jaki i brak nowoczesnych metod treningowych takich jak Life Kinetik czy piłkarski trening mentalny .
    To tylko kilka powodów dlaczego nasza piłka i nie tylko piłka tak kuleje.

    Odpowiedz
    1. ~Wirone

      Nie zgadzam się zupełnie z tezą, że Klopp nic nie wniósłby do naszej kadry. Moim zdaniem fachowcy z najwyższej półki wycisnęliby z tej ekipy znacznie więcej, bo potencjał jest widoczny gołym okiem. Niejednokrotnie o meczu mogą przesądzić niuanse, detale taktyczne. Naprawdę sądzisz, że taki Mourinho czy Klopp nie umieliby znaleźć haków na poszczególnych rywali? Ich słabe punkty obnażyć?

      Moim zdaniem dobry trener to podstawa sukcesu, piłkarze są oczywiście bardzo ważni, ale wystarczy wspomnieć „mistrzowską” Grecję by obalić tezę, że bez wykonawców z najwyższej półki nic nie można zdziałać. Najważniejszy jest pomysł, bez niego i najlepsi wykonawcy mogą się czuć zdezorientowani.

      Odpowiedz
      1. ~Rafał Gutowski

        Napisałem iż „Nam nie pomoże” to nieznaczny że nic by nie wniósł bo oczywiste że by wniósł wiele do naszej piłki.
        To na co chciałem zwrócić uwagę to fakt iż było by to przejściowe a po obaleniu takiego fachowca jak Klopp czy Mourinho przez naszych pseudo ekspertów znów nastała by ciemność .

        Co do Kloppa to moje osobiste zdanie .
        Jednak jeżeli Mourinho jest numer 1 to jak nazwać trenera który ograł Numer 1 i to wielokrotnie ( faza grupowa + półfinał ) nie wspominając o galaktycznym realu i dysproporcji budżetów.
        Do tego można dorzucić ogranie Roberto Mancini oraz wielu wielu innych wielkich.
        Najciekawszy jest jednak fakt iż jest to jeden z niewielu trenerów którzy potrafią z drewna zrobić zawodnika ( Kagawa, Lewy itd). Operujący przy tym ograniczonym budżetem .
        Ale tak jak pisałem to tylko moje zdanie 🙂

        Odpowiedz
        1. ~płakałem po Mourinho

          ok, mnie to przekonuje. mam inne typy najlepszych trenerów na świecie, bo dość trudno wskazać tego jedną osobę, ale szanuję twoje zdanie.
          No może mały kamyczek do ogródka-ogranie Manciniego w LM i nie tylko to akurat wielkim wyczynem nie było 🙂 No i jeszcze jeden-takich „drewien” jak w BD to niejeden trener Kloppowi zazdrości, ale faktem jest, że dzięki niemu osiągnęli wyższy poziom.

          Odpowiedz
    2. ~płakałem po Mourinho

      Generalnie zgoda, tylko skąd ta pewność, że Klopp jest obecnie najlepszym trenerem świata? Jeśli to osobiste przekonanie to ok, ale jeśli to ma być jakaś prawda objawiona to poprosiłbym o kilka dowodów dla niedowiarków, bo np. dla mnie jest jedynie, a może i aż, dobrym trenerem?

      Odpowiedz
      1. ~airborell

        Nie wiem, czy jest najlepszy, twierdzę, że jest lepszy od tego, którego Ty uważasz za najlepszego na świecie. Przy czym obaj IMO nie sprawdzą się w pracy z reprezentacją, a już w szczególności z reprezentacją Polski.

        Odpowiedz
        1. ~płakałem po Mourinho

          wbrew pozorom wcale nie uważam Mou za najlepszego na świecie, w zasadzie to nie podejmuję się nawet wskazania jednego trenera, którego można bez cienia wątpliwości określić obecnie tym mianem… A co do tego czy lepszy jest Klopp czy Mourinho, to dużo zależy od tego jakie elementy bierzemy pod uwagę, ale w tej kwestii to moglibyśmy przekonywać się dość długi i zapewne bezskutecznie do swoich racji, więc odłużmy dyskusję, np. do kolejnego spotkania ekip obu panów w LM.
          Co do kwestii prowadzenia naszej kadry to oczywiście zgoda.

          Odpowiedz
  4. ~kuba.g

    Ja chcę zagranicznego trenera. Takiego, na którego spojrzy sobie zawodnik naszej kadry i pomyśli „wow, dzięki niemu stanę się lepszym piłkarzem”. Chyba właśnie czegoś takiego zabrakło u Fornalika (którego osobiście nie krytykuje – po prostu praca z reprezentacją okazała się dla niego zbyt trudnym wyzwaniem. To raczej PZPN powinno się krytykować za wybór człowieka, który do tej roboty się nie nadawał, przynajmniej w tym momencie).

    Z artykułem Pana Michała zgadzam się w 100%. Największym problemem naszej kadry jest mentalność. A raczej jej brak. Remisujemy z niesamowicie słabą Anglią u siebie i traktujemy to jak jakiś fantastyczny rezultat.

    Przed eliminacjami mówiłem, że wcale nie mamy lekkiej grupy. I nadal pozostaje przy tym zdaniu. Co z tego, że Anglia obecnie jest przerażająco cienka, skoro każdy piłkarz i dziennikarz na samo to słowo drży ze strachu i przywołuje rok 73? Polska, Ukraina i Czarnogóra – według mnie te trzy drużyny prezentują zbliżony poziom (lub przynajmniej dysponują podobnym potencjałem). W starciach z tymi rywalami przegraliśmy jednak charakterem. Z Ukrainą u siebie nie podjęliśmy w ogóle walki. Dwa remisy z Czarnogórą należy traktować jak porażkę (patrz 5 bramek Mołdawii!!!).

    Ja to widzę tak: polski piłkarz wychodzi na boisko z mocnym rywalem i jest sparaliżowany ze strachu. Nie wierzy we własne umiejętności, a za tym idzie zbyt zachowawcza gra. Wyobrażacie sobie teraz powtórkę meczu z Portugalią? Dziś po przegranej 0-1 czytalibyśmy, że zagraliśmy nieźle bo stworzyliśmy 2 sytuacje, walczyliśmy, ALE NIESTETY ZNOWU czegoś zabrakło. Te słowa chyba były powtarzane po każdym meczu tych eliminacji. Zabrakło skuteczności. Zabrakło koncentracji. Zabrakło szczęścia. Zabrakło umiejętności. Było blisko…

    Wydaje mi się, że brak wiary we własne umiejętności przekłada się też na takie spotkania jak te z San Marino, czy Mołdawią. Wychodzą sobie nasi zawodnicy na boisko przeciwko amatorom z SM i sobie myślą: „musimy strzelić przynajmniej te 7 bramek bo inaczej będa po nas jechać przez kilka dni”. Co za tym idzie? Gramy z SM u siebie i zamiast spokojnie konstruować akcje, które przecież w takim meczu prędzej, czy później muszą zamienić się na bramkę, gramy jakoś chaotycznie i wygrywamy 5-0, strzelając dwa gole z karnych (!). Wychodzi taki np. Łukasik na boisko i gra na alibi, bo się boi, że zjadą go w internecie za stratę piłki z jakimiś bankierami. Gra tak, bo nie wierzy we własne umiejętności. To samo z tym remisem w Mołdawii – co by się nie działo, nikt mnie nie przekona, że jesteśmy z nimi na jednym poziomie. A tabela eliminacji może coś takiego sugerować. W normalnych warunkach jedziemy tam, strzelamy 3 bramki i wracamy do domu (tak jak np. kiedyś z Azerbejdżanem, bodajże w eliminacjach do Mundialu 06). Prowadzimy w Mołdawii, nagle tracimy gola i co? I nic. Zero reakcji. Strach w oczach. A po meczu komentarze „czegoś zabrakło”….

    Nie mamy mentalności, nie mamy charakteru, nie mamy drużyny. Umiejętności są, ale co z tego, skoro nie potrafimy ich przełożyć na mecz? Boli mnie śmianie się z naszej reprezentacji. Boli, bo pamiętam te eliminacje do Mundialu 06, czy do Euro 08, w których graliśmy świetnie. Chciałbym, żebyśmy wrócili przynajmniej do tamtego poziomu. Żeby każdy przeciwnik przed meczem z nami myślał: „jedziemy do Polski, trzeba będzie się spiąć, bo oni walczą , nie odpuszczają i mecze z nimi nigdy nie są łatwe”. Na coś takiego zasługujemy my, kibice.

    I uważam, że do pewnego europejskiego poziomu zbliżyć może nas tylko selekcjoner zagraniczny. Nie żaden Wdowczyk, czy Skorża.

    Odpowiedz
  5. ~me262schwalbe

    hm… wśród kibiców United jakby trochę ciszej. A w sumie jest się z czego cieszyć, remis z drużyną lepszą jest zawsze cenny.

    Odpowiedz
    1. ~Tomas_h

      Komentarz dość tak jakby druzgocący…
      Niby nie grali dramatycznie, niby poprzeczki, niby świetny Boruc, niby znowu kapitalny młodziak…
      Ale co z tego
      No po prostu co z tego???
      Oddawać punkty na OT ????

      Arsenal – co za akcja…
      Bajka, prawda ?

      Odpowiedz
      1. ~me262schwalbe

        Naprawdę? Nie miałem takiego zamiaru. Ale jeśli tak to odebrałeś to przepraszam. Ja np. cieszyłbym się z remisu Kogutów jeśli grają z drużynami „na papierze” silniejszymi typu Bayern, Real, Barcelona (pewnie, że wolałbym świętować zwycięstwo, ale remis też jest dobry). Tydzień temu swoje powody do radości mieli kibice Młotów. Taki jest sport, nic nie jest dane na zawsze. Na ten moment MU jest drużyną średnią – co też oddaje pozycja w tabeli, z dwoma wybitnymi postaciami. Trzymam kciuki, żeby w zimowym okienku udało ich się utrzymać w klubie (znając powód, którego RvP ostatnio zmienił klub „chciał kolekcjonować trofea” może dojść do wniosku, że poziom jaki obecnie reprezentuje MU – to nie jego poziom; oraz Roo, który już raz doszedł do wniosku, że z MU nic nie osiągnie – teraz będzie mu łatwiej podjąć ostateczną decyzję i przejść na niebieską stroną) inaczej druga połowa tabeli.

        Odpowiedz
        1. ~KrólJulian

          roo to zainteresowany jest wyłącznie kasą, więc do mistrzostw świata jeszcze się trochę postara, a chyba spocznie na laurach. A RVP to chyba teraz pluje sobie w brodę, choć mistrzostwo do CV zawsze może sobie wpisać, ale to by było na tyle…

          Odpowiedz
    2. ~Stefan

      Przypomnę, że rok temu Soton na OT kompletnie zdominowało United, jakimś cudem udało się wygrać 2:1.

      Ta lepsza drużyna miała jedną wypracowaną setkę przez cały mecz i powinna skończyć go w dziesiątkę. Można też powiedzieć, że bramka RVP padła po spalonym Rooneya – to też prawda.

      Co nie zmienia faktu, że akurat nie ma się specjalnie czego czepiać tym razem i tylko przez brak szczęścia (dwie poprzeczki) i dwie kapitalne interwencje Boruca (imo w tej chwili TOP3 bramkarzy na wyspach) trzy punkty nie zostały na OT.

      Jestem po meczu zadowolony ze składu który wystawił Moyes i z gry która wyglądała całkiem nieźle.

      Odpowiedz
    3. ~KrólJulian

      święte słowa, urwali punkcik faworyzowanemu S’hamptonowi i wydaje mi się, że do końca tej rundy Moyes dokończy swoje dzieło, a MU będzie grało piękny i porywający futbol, jaki znamy z czasów jego pobytu w Evertonie. Jest coraz bliżej swojego ideału i trzymam kciuki, by mu się udało.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *