Gareth i inne chłopaki

Zasypiającym podczas meczu sezonu

Analogia z Robinem van Persiem, niemal samodzielnie wciągającym ubiegłoroczny Arsenal na trzecie miejsce w angielskiej ekstraklasie, narzuca się sama. „Nie chodzi o mnie, chodzi o drużynę” – mówił jednak przed kamerami Sky Sports Gareth Bale chwilę po wczorajszym meczu z West Hamem, w którym o zwycięstwie Tottenhamu zdecydowało jego fenomenalne uderzenie zza pola karnego. Godzinę później pisał na Twitterze, że to był „świetny występ chłopaków”, o sobie skromnie dodając: „zawsze miło strzelić zwycięskiego gola w derbach”. A zaraz po tym golu – co, nie ukrywam, ucieszyło mnie najbardziej – popędził w stronę ławki rezerwowych i wpadł w ramiona Andre Villas-Boasa. Pytanie o przyszłość Bale’a w świetle tego, czego dokonał w ciągu ostatnich tygodni, staje się pytaniem numer jeden wśród dziennikarzy piszących o angielskim futbolu. Dokąd odejdzie? Za ile? Zabawne: nikt się nie zastanawia, czy może zostać na jeszcze jeden sezon, jeżeli Tottenhamowi uda się awansować do Ligi Mistrzów.

Walijczyk jest oczywiście w życiowej formie, osiem goli w sześciu ostatnich meczach (piętnaście od początku sezonu) mówi samo za siebie, zwłaszcza że co bramka, to piękniejsza. Warto się jednak chwilę zatrzymać przy jego geście wykonanym w stronę menedżera. To Andre Villas-Boas w przerwie meczu z Norwich znalazł Bale’owi nową pozycję na boisku (nie na lewym skrzydle, tylko w środku), obdarzając w dodatku niezbędną swobodą taktyczną. Wczoraj Bale zaczynał jako drugi napastnik i do przerwy, mimo gola dającego prowadzenie, często bywał odcięty od piłki, później jednak cofnął się bliżej linii środkowej i stamtąd inicjował akcje, na które piłkarze West Hamu nie mieli pomysłu (zobaczcie, gdzie dostawał podania). Przy wysoko ustawionej linii obrony, grze toczącej się na niewielkiej przestrzeni i ruchliwości samego Bale’a, koledzy – mówiąc bardzo po prostu – mają do niego bliżej: może dostawać podania nie tylko od lewego obrońcy czy defensywnego pomocnika. W kontekście wybuchających z nową siłą spekulacji o możliwym odejściu walijskiej megagwiazdy znakomicie rzecz całą klaruje dziś Jonathan Wilson: jeśli mówimy o ustawieniu na boisku, Bale nie znajdzie klubu bardziej mu odpowiadającego niż dzisiejszy Tottenham.

Inna sprawa, że Bale’a można zatrzymać także na nowej pozycji. We czwartek w Lyonie Walijczyk próbował atakować zarówno z lewej, jak i grając w środku, Francuzi jednak „zamknęli okiennice i zaryglowali drzwi wejściowe” – nie tyle pilnowali jego samego, co ograniczyli teren, na którym mógł się rozpędzić.

W tym miejscu, jak widzicie, zaczyna się uruchamiać tradycyjny pesymizm kibica Tottenhamu. Owszem, gol Bale’a w ostatniej minucie meczu z West Hamem – gol fenomenalny, jeden z kandydatów do bramki sezonu – wprawił mnie w ekstazę, owszem groźnie strzelał jeszcze parę razy, a szans wykreował (także dzięki dobrze wykonywanym rzutom rożnym, zobaczcie) aż sześć, ale niemal natychmiast znów zacząłem się martwić. Po pierwsze, kalendarzem: bezpośredni rywale, Chelsea i Arsenal, mają zdecydowanie łatwiejszych rywali do końca sezonu. Po drugie, słabymi punktami drużyny.

Bo rzeczywiście wypada się z Balem zgodzić: nie chodzi o niego, chodzi o drużynę.
Jej najsłabsze ogniwo to dziś środek pomocy. Nie atak, z kontuzjowanym Defoem i wciąż niemogącym wejść w sezon Adebayorem (kiepski sezon przygotowawczy, kontuzje, czerwona kartka z Arsenalem, Puchar Narodów Afryki…), a druga linia po kontuzji Sandro. Brazylijczyk, jak pamiętamy, nie tylko rozbijał akcje rywali jak żaden z jego kolegów, ale umiał szybko pozbyć się piłki. Teraz koło zamachowe rozkręca się powoli. Podania Parkera pozostawiają wiele do życzenia zarówno jeśli idzie o precyzję, jak niebanalność, a i z wślizgami jest jakby gorzej (patrz wczorajszy rzut karny dla WHU). Dembele z kolei próbuje dryblingu, robi kółeczko i czasem nawet uwalnia się spod opieki rywala, ale wtedy pozostali są już na pozycjach, strefa obronna jest zamknięta i Tottenhamowi pozostaje wymiana piłki po obwodzie. W meczu z Lyonem było parę momentów, w których daremnie czekający na podanie Bale wściekał się zbyt wolnych kolegów.

Odpowiedzią na ten problem może być Lewis Holtby. Niemiec jako jedyny z pomocników próbuje grać z pierwszej piłki, umie też znaleźć miejsce między liniami. Byle tylko przełamał się Adebayor, wciąż niepotrafiący przekonać do siebie kibiców i dziennikarzy. Ci ostatni domagają się do niego goli, powtarzają klisze o piłkarzu grającym rzekomo tylko do czasu wywalczenia intratnego kontraktu, ja jednak miałbym ochotę go bronić, bo i bez goli bywa z niego pożytek. W meczu z Lyonem to od niego wyszły dwa kluczowe podania, po których znakomite okazje marnowali Bale i Dempsey. Wczoraj oczywiście sam spudłował w wymarzonej okazji, dobijając uderzenie Sigurdssona, ale jego współpraca z kolegami, wyciąganie obrońców, schodzenie do skrzydeł, wyglądały coraz lepiej.

Są oczywiście również niekwestionowane jasne punkty. Po pierwsze (inaczej niż w Chelsea, gdzie AVB poległ między innymi na tym problemie), obrońcy okazali się chętni do nauki. Wysoko ustawiona linia funkcjonuje niemal bez zarzutu (z Lyonem nawet w ostatniej minucie udawało się łapać na spalonym desperacko próbujących strzelić drugą bramkę Francuzów, wczoraj przy golu Joe Cole’a zagapił się wprawdzie Vertonghen, ale można usprawiedliwić go faktem, że nie grał na swojej pozycji). A jak nie funkcjonuje, ma za plecami błyskawicznie ruszającego na spotkanie rywali Llorisa, ubiegającego ich nawet kilkanaście metrów przed polem karnym. Podczas meczu z West Hamem wybiegając naprzeciw Taylora Francuz uratował drużynę przed utratą trzeciej bramki – a chwilę później było już 2:2; bez problemu wyłapywał też dośrodkowania i dobrze współpracował z kryjącymi strefą kolegami przy rzutach rożnych. O tym, że obrońcy są chętni do nauki, świadczy także przypadek Dawsona: w sierpniu o włos od sprzedania do QPR, dziś lider defensywy i pierwszy na liście do przedłużenia kontraktu.

Po drugie, chłopaki nie pękają. Od straszliwego meczu w grudniu, kiedy w kilku ostatnich minutach stracili dwa gole na Goodison Park i zamiast zwyciężyć, zeszli z boiska jako pokonani, podobne przypadki się nie powtarzają, ba: teraz to Tottenham zdobywa bramki i punkty w końcówce meczu. Po porażce z Evertonem Villas-Boas mówił, że kompletnie zmienił strukturę treningów – teraz ćwiczenia wymagające największej koncentracji serwuje drużynie pod sam koniec zajęć. Najwyraźniej działa, bo i w Lyonie, i w Londynie podczas derbów, i wcześniej z MU, gole dla Tottenhamu padały na kilkadziesiąt sekund przed końcem.

Po trzecie, chłopaki są elastyczne. 4-2-3-1, 4-4-2, 4-4-1-1, przez dobrych kilka minut w Lidze Europejskiej także gra trójką środkowych obrońców (z Assou-Ekotto przesuniętym na skrzydło) – drużyna bez większych problemów przystosowuje się do oczekiwań trenera. Zmieniający pozycję Bale, Dempsey i Sigurdsson jako fałszywi skrzydłowi, przemieszczający się między liniami Holtby, Lennon biegający także po prawej, napastnik wracający do linii środkowej i schodzący na skrzydła, by zrobić miejsce dla wbiegających z głębi pola kolegów – wszystko to już widzieliśmy i zapewne zobaczymy jeszcze więcej.

Oczywiście nie miałbym nic przeciwko temu, żebyśmy zobaczyli więcej bramek Garetha Bale’a. Ale nie tylko jego miałem ochotę wczoraj uściskać.

25 myśli nt. „Gareth i inne chłopaki

  1. ~batt18les

    One-man-team, one-Bale-team. Nawiazujac do ostatnich blogniec smiem twierdzic, ze najblizej do kryzysu jest Tottenhamowi a nie calej reszcie. Od prawie dwoch miesiecy jeden czlowiek ciagnie te druzyne. Wlasciwie za uszy. Pilkarz genialny ale to nie znaczy ze automatycznie druzyna w ktporej gra jako calosc jest takze genialna. Nie moge sie doczekac meczu w niedziele jesli mam byc szczery. Nie spodziewam sie latwego meczu. Co wiecej podejrzewam ze i Arsenalowi Bale cos wbije i majac w pamieci strzaly zycia przeciwko Kanonierom (Rose, Walker?) spodziewam sie gola sezonu w wykonaniu Bale’a wlasnie w NLD. Bedac dalej szczerym mam nadzieje ze Walijczyk pojdzie gdzies w cholere po sezonie i zobaczymy jak bedzie wtedy wygladal Tottenham. Arsenal o mistrzostwo sie nie bije, ale druzyna byla budowana z mysla o pozostaniu w klubie van Persiego. Budowa nowego ataku bez niego to znacznie trudniejsze zadanie. Tym bardziej kiedy przeciez w zeszlym sozonie kazdy krzyczal AFC=RVP. Tottenham czeka to w przyszlym sezonie mam nadzieje. Milo prawda?

    Odpowiedz
    1. ~pk

      ” Bedac dalej szczerym mam nadzieje ze Walijczyk pojdzie gdzies w cholere po sezonie i zobaczymy jak bedzie wtedy wygladal Tottenham. Arsenal o mistrzostwo sie nie bije, ale druzyna byla budowana z mysla o pozostaniu w klubie van Persiego.”

      Tym sie roznia kluby prowadzone z glowa, od tych w ktorych menadzer zaczyna sie gubic, ze nawet jak odchodza gwiazdy, to klub sobie radzi. To samo czytalem kilka lat temu, jak CR7 mial odejsc z Old Trafford. Ta nadzieja kibicow Chelsea i Arsenalu – ‚teraz zobaczymy jak bedzie wygladal Manchester, Cristiano ciagnal was za uszy, one-man team, juz po MU’ itd. Niestety dla nich, Ferguson mysli troche bardziej na przod, z Manchesteru odchodzili RVN, Becks, Keane, Ronaldo czy Tevez, a klub ciagle parl do przodu. Tottenham rowniez jest swietnie prowadzony. Traca graczy pokroju Modrica i Van der Vaarta i nic sobie z tego nie robia. Tracili tez Berbatova, Carricka czy Keana i ciagle w zespole byl jakis progres, klub potrafil znalezc nowa droge. A w Arsenalu bezustanne zaklinanie rzeczywistosci – „druzyna byla budowana z mysla o pozostaniu w klubie van Persiego”. No to byla zle budowana. Nie tworzy sie zespolu pod jednego gracza, ktory jeszcze od kilku miesiecy wiadomo, ze odejdzie. Ale Wenger ciagle wierzyl, ze go zatrzyma, zamiast go puscic jak najszybciej i szukac zastepcy (za prawie 30 mln kogos by znalazl). SAF jak wiedzial, ze Ronaldo odejdzie, to sprzedal go w czerwcu, zamiast ludzic sie do polowy sierpnia ze zmieni zdanie. Nie ma druzyn zaleznych od jednego gracza, sa tylko takie zalezne od glupoty menadzera.

      „Tottenham czeka to w przyszlym sezonie mam nadzieje. Milo prawda?”

      Wcale go to nie czeka, bo Levy mysli nie tylko o kasie. Jak sprzedadza Bale’a to za takie pieniadze, ze beda mogli wzmocnic sie solidnie na 2-3 pozycjach albo bardzo solidnie na 2. Kasa za Bale’a nie pojdzie na konto, tylko zostanie zainwestowana w zespol, tak jak z kasa za Modrica. Jak Chorwat odchodzil, a potem odszedl jeszcze VDV to myslalem, ze po Tottenhamie. Ale madrze zarzadzane kluby maja to do siebie, ze nawet po wyjeciu kluczowego puzla, w miare latwo taka dziure zalatac. W United nie ma gracza, po ktorego stracie klub by sie posypal. Dzis Times pisze, ze PSG chce Rooneya, ale kibice MU nie panikuja, bo jak Wayne odejdzie, to w szerszym kontekscie nic sie nie zmieni. Przeciez nawet Arsenal po odejsciu Robina nie stoczyl sie w przepasc, ciagle walczy o top4, czyli o maks jego mozliwosci od kilku sezonow.

      Odpowiedz
      1. ~batt18les

        jesli porownujesz MU do Arsenalu w okresie transformacji to moge tylko pogratulowac. co do prowadzenia druzyny/klubu z glowa… zaraz sie okaze ze Wenger jest nieudacznikiem skoro wybudowal nowy stadion bez pieniedzy z zewnatrz i w miedzyczasie udawalo mu sie przetrwac na wysokim poziomie (top4). i ze jego sprowadzanie na peczki mlodych zawodnikow kilka lat temu bylo chora koncepcja na nieokreslona przyszlosc a nie mysleniem w przod o okresach posuchy transferowej, zeby druzyna bez wielkiej kasy byla w stanie teraz rywalizowac o top4. natomiast jesli Tottenhamowi tak dobrze idzie rozwoj mimo tracenia co jakis czas waznych zawodnikow to czym on sie konkretnie objawia? gdzie byl Tottenham 5 lat temu, gdzie 3 lata temu a gdzie teraz? fakt, macie lepszego trenera niz chocby rok temu. poza tym, nie widze za duzo

        Odpowiedz
        1. ~pk

          Ale ja nie kibicuje Tottenhamowi. Jesli w Arsenalu jest tak dobrze, to czemu jest tak zle? Podobno stadion splacony, a transfery wciaz nie powalaja. Podobno Wenger ma dostac grube miliony na zakupy, ale czy juz teraz nie jest za pozno? Czy najlepsi gracze beda chcieli isc do Arsenalu? Wcale nie uwazam Wengera za nieudacznika, po prostu moim zdaniem powinien byl odejsc rok temu. Oczywiscie jesli zarzad mysli o wygrywaniu. Bo jesli 4 miejsce jest jak trofeum, to Wenger bedzie w Arsenalu jeszcze lata, bo jest na tyle dobrym trenerem, ze pewnie ta LM wywalczy. Ale chyba nie o to chodzi? Cale moje porownanie wzielo sie z przekonania, ze po odejsciu Bale’a Tottenham sie posypie. Otoz sie nie posypie, tak jak nie posypal sie MU po Ronaldo czy Spurs po Modricu. Nawet Arsenal po RVP sie nie posypal.

          „gdzie byl Tottenham 5 lat temu, gdzie 3 lata temu a gdzie teraz? fakt, macie lepszego trenera niz chocby rok temu. poza tym, nie widze za duzo”

          Spojrz sobie co sie stalo z Liverpoolem po sprzedazy Alonso i Mascherano, moze docenisz to gdzie jest teraz Tottenham mimo strat kluczowych pilkarzy. Arsenal ogolnie tez swietnie sobie radzi z oslabieniami, niemniej smiesza mnie opinie, ze jest zle, bo odszedl Robin. O tym bylo wiadomo od miesiecy (kibice) a Wenger pewnie jeszcze wczesniej, ale nic z tym nie zrobil, staral sie go utrzymac zamiast sprzedac jak najszybciej i szukac zastepcy.

          Odpowiedz
          1. ~batt18les

            nie napisalem nigdzie ani ze z Arsenalem jest dobrze ani ze zle. za to nie oceniajac jak jest powiedzmy ze bierzemy ten stan w Arsenalu za wyjsciowy. dlaczego porownujac do tego stanu Tottenham jest w lepszej sytuacji (tam przeciez robi sie wszystko z glowa)? tego nie rozumiem. przetrwanie po odejsciu najlepszych zawodnikow widze, rozwoj nie bardzo. a co do stadionu…

            ” Podobno stadion splacony, a transfery wciaz nie powalaja. Podobno Wenger ma dostac grube miliony na zakupy, ale czy juz teraz nie jest za pozno?”

            gadasz jak tani dziennikarzyna z brukowego pisemka z kolorowymi krzykliwymi tytulami. za pozno na co? na powrot do normalnosci? rozumiem ze w czasie budowy i splacania stadionu kupowalbys gwiazdy do druzyny bo co tam perspektywy na dziesieciolecia, wazniejsze jest tu i teraz. z tego co piszesz mozna wywnioskowac ze masz doswiadczenia w przechodzeniu klubow przez okres budowy nowego stadionu i zwiazane z tym ograniczenia. ja jednak bardziej ufam na tym polu czlowiekowi z wyksztalceniem ekonomicznym. tym bardziej ze w najblizszej przeszlosci nie kojarze, zeby jakis klub przechodzil przez to samo zeby miec jakies odniesienie

            co do odejscia Wengera. Emirates to w znacznej mierze jego dzielo. jesli byl sternikiem tego okretu przez tych kilka bezwietrznych lat nie dajac sie zatopic, to co najmniej z tego powodu zasluguje na mozliwosc dowodzenia teraz kiedy zrywa sie wiatr

          2. ~pk

            „dlaczego porownujac do tego stanu Tottenham jest w lepszej sytuacji (tam przeciez robi sie wszystko z glowa)? tego nie rozumiem. ”

            Bo nic nie funkcjonuje w prozni, istotne jest to co bylo i to co jest.

            Arsenal byl klubem, ktory potrafil nie przegrac meczu w sezonie, ktory mial najlepszych pilkarzy na wyspach, ktory walczyl o mistrzostwo i je zdobywal a w LM dochodzil do finalu.

            Arsenal jest klubem, z ktorego najlepsi gracze uciekaja, walczy o 4 miejsce w tabeli, sprowadza posmiewiska calej ligi (Santos, Gerwinho), w LM zostaje upokorzony na swoim terenie, z pucharow odpada z 2 i 4 ligowcami.

            Tottenham byl klubem, ktory kilka sezonow temu konczyl lige na 8 czy 11 miejscu, bylo Three Points Lane, chociaz Spurs generalnie zawsze krecili sie gdzies blisko top4, to do LM nie umieli sie dostac. Raz grali lepiej, raz gorzej ale nie wskakiwali na ten najwyzszy poziom.

            Spurs sa klubem ktory dostal sie do LM, pozniej znow powinien sie dostac, ale wygrana w finale LM Chelsea im to uniemozliwila. Teraz kolejny sezon moga zakonczyc w Top4. Jako jedyny klub spoza starej wielkiej 4 i napakowanego City uzyskali jakas stabilizacje. Newcastle co sezon gra inaczej, Everton ma sil na pol roku, byly sezony co Blackburn bylo w czolowce, gdzie sa teraz wiadomo, Aston Villa tez sie sypie. Tottenham jako jedyny z tych klubow notuje bezustanny progres (nawet jesli nie jakis wielki, to przynajmniej sie nie cofaja)

            Ja naprawde nie mam zadnego interesu zeby ich chwalic, co wiecej, Arsenal bardzo lubie, ale jak mozna nie widziec, ze jeden klub pikuje w dol, a drugi od 3 sezonow notuje progres jest dla mnie zagadka. Oczywiscie, co dla jednego jest porazka dla innego jest zwyciestwem – zakladam ze Arsenal chce zdobyc mistrzowstwo, dlatego mowie o ich kryzysie. Bo Arsenal w kryzysie i tak jest jednym z najlepszych klubow w Anglii. Ale jakby MU od 8 lat nic nie wygralo i walczylo o wejscie do top4 pisalbys to samo.

            „za pozno na co? na powrot do normalnosci?”

            Spojrz na Liverpool. Posplacali dlugi, maja pieniadze, ale w tym czasie upadli tak nisko sportowo, ze najlepsi do nich nie chca isc. Kogo sciagnie Arsenal bez LM? Co z tego ze maja nowy stadion, jesli nie bedzie pucharow? Ja wiem, ze to bledne kolo, bo bez stadionu nie byloby tyle kasy zeby rywalizowac z najlepszymi, a jak sie go zaczelo go budowac, to byl kredyt i trzeba bylo zacisnac pasa, no ale taka jest rzeczywistosc. Arsenal nie dokonuje transferow powyzej 20mln. Mozliwe ze zacznie, ale czy sama marka i historia klubu wystarczy zeby sciagac najlepszych, jesli np seria bez trofeum przeciagnie sie do 10 lat? City skusilo graczy wielkimi pensjami, takimi ktorych nawet po wyjsciu na prosta Arsenal nie zaplaci (i slusznie). Sam jestem ciekaw jak to bedzie wygladalo. Pieniadze podobno sa, zobaczymy kto za nie przyjdzie do klubu. Oczywiscie mozna stworzyc zwycieski zespol bez kupowania gwiazd ale moim zdaniem Wenger juz tego nie dokona. Jak bedzie zobaczymy, chcialbym sie mylic bo brakuje mi starego Arsenalu.

      2. ~sebastianf

        drogi pk…
        Myślę, że autorowi komentarza na który odpowiedziałeś chodziło o coś zupełnie innego. Oczywiście Twoja historia o rozwoju Tottenhamu jest wzruszająca, a wiara w mądrość zarządu i budowę wielkiego Tottenhamu godna podziwu.
        Sądze, że „autor miał na myśli” iż Tottenham jest ostatnimi czasy niesamowicie uzależniony od Bale. Pomyśl gdzie byłby ten klub bez bramek Walijczyka. Więc niepotrzebne jest dodawania jakiejś dodatkowej filozofi do komentowanego przez Ciebie wpisu.
        Wydaje mi się również mimo mojej sympatii do Pana Okońskiego, że ciężko będzie zatrzymać Bale w Tottenhamie. Sądze, że jeśli „wielcy” tego świata zagną na niego parol… Levy nie przepuści takiej okazji. W tym miejscu trzeba jednak przyznać, że jak dotychczas uzyskane ze sprzedaży zawodników pieniądze były wydawane bardzo dobrze. Mimo tego jest to wyjęcie jakiegoś ważnego puzzla z układanki zwanej… Tottenhamem.
        P.S. Jako kibic Arsenalu doceniam obecną klasę przeciwnika. Zdaję sobie również sprawę, że Tottenham jest silny jak nigdy, a o korzystny wynik na WHL będzie ciężko. Mam jednak nadzieję, że nurt historii się nie zmieni i na koniec będziecie za Arsenalem.

        Odpowiedz
  2. ~Laurent

    Panie Michale
    O ile na początku sezonu siła ognia w Tottenhamie była rozłożona, to od czasu porażki z Leeds Spurs to zespół absolutnie uzależniony od jednego człowieka i to nawet nie w takim stopniu jak Arsenal od Robina rok temu. Van Persie w zeszłym sezonie zdobył 41% wszystkich bramek Arsenalu w Premier League (w pucharach jeszcze mniej), w ogóle strzelił 30 bramek przy których jego koledzy z zespołu zaliczyli 22 asysty. Jak już wspominałem od czasu porażki z Leeds Bale strzelił 80% goli Kogutów, przy których jego koledzy asystowali 3 razy. Sam Pan powiedział, że Bale dostaje teraz piłki bliżej śrdoka boiska i sam wykonuje rajdy na bramkę (6/8 jego ostatnich bramek zza pola karnego). To co chcę powiedzieć to to, że bramki Robina były w większym stopniu efektem pracy całej drużyny, Bale natomiast zdobywa dla Tottenhamu punkty prawie sam ( Lloris to najlepszy bramkarz w PL) od co najmniej miesiąca.

    Odpowiedz
    1. ~pk

      „Van Persie w zeszłym sezonie zdobył 41% wszystkich bramek Arsenalu w Premier League ”

      „od czasu porażki z Leeds Bale strzelił 80% goli Kogutów, przy których jego koledzy asystowali 3 razy”

      Jaki jest sens zestawiania procent goli z jednego miesiaca z calym sezonem? Moze po jednym meczu trzeba by pisac, ze Bale zdobyl 100% goli Spurs? W calym sezonie Bale zdobyl 31% goli Spurs, 10% mniej niz Robin. Jest jeszcze 11 kolejek, zobaczymy jak bedzie na koniec sezonu.

      http://clockend.pl/one-man-team-czyli-jak-to-jest-naprawde

      Przeczytaj sobie to, pisane przez kibica Arsenalu sezon temu. Swietne porownanie, szczegolnie jak sie dochodzi do wplywu bramek na zdobywane punkty (co innego strzelic winnera na 1-0 a co innego na 5-0). Widac jak na dloni, jak Arsenal rok temu byl zalezny od Robina, co potwierdzaja sami kibice Arsenalu, no i statystyki.

      „warto by tez wspomniec ze ostatnie 2 miesiace sez 2011/2012 Holender gral slabo i marnowal setki”

      „Bale natomiast zdobywa dla Tottenhamu punkty prawie sam ( Lloris to najlepszy bramkarz w PL) od co najmniej miesiąca.”

      Spot the difference.
      Arsenal nie polegal na Robinie przez dwa miesiace, a Tottenham zalezy od Bale’a od miesiaca.
      Co i tak jest zaklamaniem, bo jeszcze w przedostatniej kolejce zeszlego sezonu RVP strzelil dwa gole w meczu z Norwich ratujac remis 3-3. kolejke wczesniej tez zdobyl gola w meczu 1-1 itd. Robin strzelal niemal rowno caly sezon. Bale wystrzelil w ostatnim miesiacu, wczesniej Koguty od niego nie zalezaly.

      Odpowiedz
      1. ~batt18les

        „strzelil na 3-3/1-1ratujac remis” oraz „zmarnowal sytuacje na wygranie meczu”. spot the difference. ja pamietam te mecze jako zmarnowane setki przez RVP, ktore powinny byc zamienione na gole szczegolnie ze nie strzelal tego np Mertesacker. wygrane zamiast remisow na koniec sezonu i nie byloby takiej spiny do ostatniej kolejki

        Odpowiedz
        1. ~pk

          Nie strzelilby tych goli, byly by porazki a nie remisy i Arsenal nie bylby w LM. Jakby wygrali te ostatnie mecze nic by to nie dalo, bo mieli 19 pkt straty do 2 miejsca. Ale jakby je przegrali a nie zremisowali, spadliby na 4 miejsce, i pozegnali z LM. Tam juz wygrana nic nie zmieniala, Robin swoje zrobil, zapewnil LM. Kogo obchodzi w Arsenalu, ze te mecze to remisy nie wygrane?

          Odpowiedz
          1. ~batt18les

            teraz nikogo bo to juz przeszlosc i 3 miejsce ostatecznie bylo, ale o wlos. wtedy kiedy walka jeswzcze trwala, kibice Arsenalu tacy spokojni nie byli. ja nie mowie co by bylo gdyby tych bramek nie strzelil. mowie ze przy jego umiejetnosciach mogl i powinien strzelic wiecej przez co nie byloby walki do ostatniej minuty ostatniego meczu sezonu. rzeczywisciscie zrobil swoje. Arsenal powienien postawic mu pomnik przed Emirates za wszystkie zaslugi dla klubu, swietna gre przez 1,5 sezonu i samodzielne wywalczenie LM w ostatnim sezonie w klubie…

          2. ~Laurent

            Panie ~pk
            „O ile na początku sezonu siła ognia w Tottenhamie była rozłożona, to od czasu porażki z Leeds Spurs to zespół absolutnie uzależniony od jednego człowieka i to nawet nie w takim stopniu jak Arsenal od Robina rok temu”. Przecież ja tutaj wyraźnie piszę, że chodzi mi o okres pomiędzy meczem z Leeds a chwilą obecną. W przeciągu całego sezonu Tottenham zdobył masę punktów bez pomocy Bale’a, Powtarzam, że chodzi mi o ostatni okres w drużynie Tottenhamu. Okres w którym Tottenham ciągle w 80% na Bale’u, bo to nie jest ktoś kto wykańcza genialne akcje Kogutów, tylko dostaje piłkę daleko od bramki i sam robi resztę.

          3. ~pk

            Nie no jasne, facet strzela 2 gole, ktore w przedostatniej kolejce daja remis 3-3, dzieki ktoremu w ostatniej kolejce Arsenal nie musi sie ogladac na nikogo i wystarczy mu wygrac, ale to malo. Przeciez Robin zmarnowal jakies setki i powinien strzelic wiecej goli. Niezla wdziecznosc, nie dziwie sie ze odszedl. Nastukal 30 bramek, tylko przez jego kolegow patalachow z obrony nie walczyl o mistrzostwo, jako jeden z niewielu w klubie mogl smialo powiedziec, ze wykonal swoja robote, ale niektorzy i tak powiedzia, ze przez dwa miesiace partaczyl i myslal o United. Najlepiej zwalic wine na zdrajce, ze to przez niego nie bylo wygranych i spokojnej koncowki sezonu. A jakby Arsenal stracil 4 gole, to Robin pewnie musialby strzelic 5? Nie mowie, ze zasluguje na pomnik, ale ta niechec (nienawisc?) wielu kibicow Arsenalu do RVP jest smutna.

          4. ~Laurent

            W zeszłym sezonie w Arsenalu na obronie grała połowa składu, bo co chwilę ktoś był kontuzjowany, więc nie nazywaj obrońców patałachami, bo United bez Vidica też grało beznadziejnie w obronie. Koscielny i Vermaelen na 100% nie są gorszymi stoperami od Evansa, a myślę, że nawet do Vidica. W 2011/2012 lewi obrońcy Arsenalu (Gibbs, Santos) zagrali w sumie 25 meczów. To znaczy, że w 13 meczach PL w zeszłym sezonie na LO musiał grać ktoś na codzień nieprzystosowany do tej pozycji. Z resztą na prawej dokładnie tak samo : Sagna i Jenkinson zagrali razme 25 meczów. Prosiłbym o nierozpatrywanie zeszłego sezonu pod kątem obrony bo to po prostu nie fair. W obecnej kampanii Arsenal stracił mniej bramek niż Utd czy Tottenham a skład obrony ( oprócz Monreala, który zagrał 3 mecze ) się nie zmienił. To chyba pozwala wyciągnąć jakieś wnioski.

  3. ~Szarypanz

    @up – tyle że w Tottenhamie trwa obecnie chwilowy stan wyjątkowy – brak Defoe, kryzys Adebayora, nieudane eksperymenty z Dempseyem na szpicy. Zapomina się też o Lennonie, który też potrafił odwrócić losy meczu – choćby i tego z ManU.
    A „RVP=Arsenal” było stanem normalnym dla AFC 11/12. Kiedy Defoe wróci do zdrowa/Ade do formy, to automatycznie z Bale’a zejdzie trochę ciężaru

    Odpowiedz
    1. ~batt18les

      beznadziejne wytlumaczenie. rownie dobrze moglbym napisac, ze gdyby w zeszlym sezonie van Persie zostalby kontuzjowany to zaczalby wiecej strzelac Walcott czy Chamakh przypomnialby sobie jak sie strzela bramki. dla tych co twierdza ze w zeszlym sezonie AFC=RVP i ze vPersie wepchnal sam druzyne na trzecie miejsce w lidze odsylam do statystyk bramek i asyst calej druzyny. warto by tez wspomniec ze ostatnie 2 miesiace sez 2011/2012 Holender gral slabo i marnowal setki. trudno sie dziwic skoro myslami byl juz pewnie w Manchesterze. i jesli o jakims ciagnieciu za uszy moze byc mowa to ostatnie pociagniecia nalezaly do Rosickiego. nieudane eksperymenty AVB to jedno, slaba gra ludzi wokol Bale’a to drugie

      Odpowiedz
  4. ~GZa

    Proszę w żaden sposób nie odbierać tego wpisu jako złośliwy ale czytając wpis wydawało mi się, że gdyby zmienić nazwisko Bale na Robin van Persie to mamy kopię ubiegłorocznego zaklinania rzeczywistości kibiców Arsenalu uzasadniających, jak nigdzie indziej gwiazda Robina nie będzie świeciła aż tak mocno i jak dobrze mu na „starych śmieciach”.
    Co prawda oba te przypadki różnią się jednym, bardzo ważnym elementem czyli wiekiem zawodnika. Pod tym względem Tottenham ma jeszcze trochę czasu w zanadrzu zanim Bale zacznie liczyć upływające sezony bez poważnego sukcesu (minimum Puchar Anglii) i zdobytych trofeów (poza indywidualnym, których już w tym sezonie nie zabraknie). I tu pojawia się pytanie, czy nawet biorąc pod uwagę pozostanie Bale’a Tottenham jest gotowy wejść poziom wyżej? Czy prezes Levy będzie gotowy kupić zanim sprzeda za grube miliony?
    Niestety pomiędzy sezonami zawodnicy mają zbyt dużo czasu a wspomnienia pojedynczych momentów chwały blakną przy pustej gablotce i podpowiedziach chętnego na sowitą prowizję agenta (niestety).

    A co do wczorajszego meczu, to (przyznaję, że brak mi takiego poglądu na progres gry jaki mają kibice Spurs) zdecydowanie nie przeraziłem się siły Tottenhamu. Wyraźnie przegrana walka o środek pola (w dużej mierze na poziomie siły i determinacji w pojedynkach 1 na 1, co akurat w meczu z Arsenalem może nie mieć najmniejszego znaczenia), zdecydowanie anonimowy Dembele, niepewny Walker, chaotyczny Holtby, będący w wakacyjnej formie Adebayor (czy wyleczy się Defoe?) czy zaledwie szarpiący Lennon. Ciekaw jestem również co w psychice graczy dzieje się, po kolejnym fantastycznym golu Bale’a. Czy w ich głowach nie pojawia się przypadkiem myśl w postaci „On i tak to załatwi” bo jeśli tak, to słabsze mecze Walijczyka (które z pewnością nastąpią) mogą oznaczać, że zabraknie kogoś, kto weźmie na siebie ciężar przewodzenia zespołowi.
    I na koniec mała prowokacja (nadal bez złośliwości). Czy kibic Tottenhamu jest gotowy „zaprzedać duszę” i zgodzić się na to, Spurs wejdą do czwórki ale tylko i wyłącznie… kosztem Chelsea? 🙂

    Odpowiedz
  5. ~adipetre

    Z Balem to chyba sprawa nie jest taka oczywista. Cena RvP byla duzo nizsza, Bale jest znacznie mlodszy, dopiero co urodzilo mu sie dziecko, a w grze o Walijczyka prawdopodobnie jest tylko jeden klub, jak sie zglosi ktos z Anglii Levy rzuci kwote z kosmosu. Zreszta, za Modricia Daniel kupil Dembele, Adebayora i Llorisa, nie ma co dramatyzowac. Jak czytam jakich pilkarzy Tottenham obswerwuje to nawet zaczynam… temu transferowi kibicowac.

    Tak jak juz kiedys pisalem jednym z ‚niedocanianych’ problemow jest znikoma ilosc pilkarzy z konkretnym uderzeniem. Lennon tego nie ma, Adebayor rowniez, Parker i Dembele nawet nie probuja. Czkawka moze sie odbic wypozyczenie Townsenda, Lennon gasnie, i brakuje ludzi robiacych roznice dryblingiem na skrzydle, chlopak to ma i udowodnil to ostatnio z samym MU.

    Gdybym to ja mial wystawic 11 na NLD zagralbym tak: Parker, Holtby – Dembele, Bale, Sigurdsson – Ade. Uciekajmy od Lennona, Azza nawet jak jest w formie to i tak utrudnia nam gre w ataku (jego gra bez pilki to w dalszym ciagu dramat).
    Druga linia jest na pewno najwiekszym problemem i nie chodzi tu tylko o centrale, ofensywny kwartet robi malo by atak pozycyjne wygladal dobrze. Latem do srodka musi przyjsc typowy drystrybutor (taki wybiegany Huddlestone), by Moussa gral wyzej, tak jak pierwotny plan zakladal, bo nowym Modriciem mial byc Moutinho.

    Arsenal faktycznie ma swietny kalendarz, jesli chodzi o Chelsea mam watpliwosci. Trudne wyjazdy do Liverpoolu, Soton i MU, Everton na SB. Na pewno z tego towarzystwa Tottenham ma najlepsza defensywa i najmniej realnych opcji z przodu. Dwa najblizsze mecze to dla mnie mecze sezonu, Arsenal z przyczyn oczywistych i Liverpoolu bo w tej chwili jest to moj zespol drugiego wyboru.

    Typuje ze poza top4 znajdzie sie Chelsea.

    Odpowiedz
    1. Michał Okoński Autor wpisu

      Trafne uwagi co do porównania RVP-Bale (i wcześniejszych uwag kolegi GZa): różnica polega na tym, że Bale jest 6 lat młodszy. Wciąż u progu kariery, ma czas na myślenie o przyszłości. Harry Redknapp wczoraj opisywał go jako „family man”: dziadkowie chodzą na wszystkie mecze, przy każdej możliwej okazji odwiedza rodziców w Walii, jest od lat z tą samą dziewczyną, parę miesięcy temu urodziła im się córeczka. Wszystko to nie sprzyja przeprowadzkom. Lekcja z transferu Modricia też jest pouczająca. Porównują go z Ronaldo i Messim, ale Ronaldo i Messiego ze składu nie wypchnie… To nie zaklinanie rzeczywistości: jeżeli Tottenham awansuje do Ligi Mistrzów, Bale prawdopodobnie zostanie w klubie jeszcze na rok. W odróżnieniu od Arsenalu, w którym odchodzący van Persie wydawał oświadczenia na temat różnic w myśleniu o rozwoju klubu i poczucie było takie, że drużyna co roku staje się słabsza, Tottenham jest na fali wznoszącej: dwa czwarte miejsca, jedno piąte, nowy, fantastyczny ośrodek treningowy i zaawansowane plany rozbudowy stadionu, nowy, progresywny trener, z którym Walijczykowi pracuje się wyjątkowo dobrze…
      Owszem, wyobrażam sobie również scenariusz, w którym Bale odchodzi do Realu nawet z Tottenhamu, który zajął trzecie miejsce w lidze: jeśli z Realu odejdzie (do Manchesteru United?) Cristiano Ronaldo.

      Odpowiedz
      1. ~pk

        „Owszem, wyobrażam sobie również scenariusz, w którym Bale odchodzi do Realu nawet z Tottenhamu, który zajął trzecie miejsce w lidze: jeśli z Realu odejdzie (do Manchesteru United?) Cristiano Ronaldo.”

        Ronaldo do MU bylby nawet realnym transferem. Mysle, ze zawodnik by chcial, klub na pewno by chcial, nawet pieniadze by sie znalazly (moznaby sprzedac Naniego, ponadto Ronaldo to marketingowy potwor). Jest tylko jeden problem. Koszty jakie ponioslby Manchester bylyby zbyt wielkie w porownianiu do korzysci. Skoro wygrywaja oni lige bez Ronaldo [prawdopodobnie], niezle sobie radza w pucharach, to po co im wydawac pewnie ze 100 mln (z kontraktem) jak nie lepiej, na jednego zawodnika? Za te pieniadze mozna kupic w koncu drugiego defensywnego pomocnika w stylu Wanyamy czy Strootmana (w klubie jest tylko Carrick), jakiegos skrzydlowego, jakiegos srodkowego pomocnika i jeszcze by zostalo, a generalne korzysci byly by wieksze niz jeden mega ofensywny gracz. Oczywiscie napad Ronaldo, RVP, Rooney robilby wrazenie, szczegolnie jakby na lawce byl Chicharito i Welbeck, ale to pachnie juz troche za bardzo Football Managerem. Ja latem spodziewam sie do Manchesteru defensywnego pomocnika, ktory gralby tam gdzie gral Jones z Evertonem, Realem czy Tottenhamem. No i Zahy.

        PS. Co do tego, ze gdzie indziej Bale by nie pasowal. Mysle ze wlasnie w MU by sie odnalazl, szczegolnie jak sie patrzy na ostanie mecze Giggsa na skrzydle, gdy czesto schodzi do sroda, a Rooney idzie na lewe skrzydlo. Oczywiscie Giggs nie schodzi do srodka zeby robic rajdy, tylko zeby posylac prostopadle pilki, ale taki schemat z Balem moglby wypalic. Niemniej to ze przejdzie do MU jest nierealne, Levy zazyczylby sobie pewnie drozej niz za Ronaldo.

        Odpowiedz
  6. ~pk

    http://www.whoscored.com/Blog/ztpnazelgkwgusnms74dng/Show/Player-Focus-Scorers-of-the-Most-Valuable-Goals

    Fajne porownanie ‚waznosci’ bramek poszczegolnych pilkarzy. Ostatnio jakos ucichl temat RVP jako gracza sezonu. Moze te statystyki to zmienia. Bramki Robina daly MU 22 punkty. Bale’a Spursom 15 punktow. Zaskakuje jak czesto bez znaczenia strzela bramki Suarez (8 punktow) i Michu (9 pkt).

    „In other words, Suarez has only scored a match-winning goal in one league match all season. Of course, he is an incredibly gifted player who plays a crucial role for the Anfield club, but he doesn’t step up to the plate with key goals quite as much as van Persie or Bale, and maybe, in the debate over who is the best Premier League player, that fact could play a key role.”
    Bramki Suareza przewazyly o zwyciestwie tylko w meczu z Norwich. Tak to zapewnil kilka remisow oraz strzelal w wysokich zwyciestwach.

    Bale jest dla mnie lepszym pilkarzem niz RVP, niemniej poki co Holender zdobywa wiecej kluczowych goli (nie mowiac ze ma 7 asyst przy 1 Bale’a). Chociaz jeszcze sporo sezonu zostalo, moim zdaniem walka o gracza roku rozstrzygnie sie miedzy Walijczykiem a Holendrem. Suarez jest swietny, ale zbyt rzadko sam wygrywa mecze.

    Odpowiedz
    1. ~airborell

      „Bale jest dla mnie lepszym pilkarzem niz RVP, niemniej poki co Holender zdobywa wiecej kluczowych goli”

      Ale nie zapomniałeś, że porównujesz napastnika z pomocnikiem?

      Odpowiedz
      1. ~pk

        Nie zapomnialem 🙂 Dlatego napisalem, ze uwazam Bale’a za lepszego pilkarza niz RVP. Ciezko porownywac graczy z roznych pozycji, jednak jak pomocnik strzela tyle goli, to juz cos znaczy. Robin zdobywa duzo waznych goli, ale dla napastnika to norma (przynajmniej w takim klubie). Bale pokazuje cos ponad to. Chociaz zeby nie slodzic zbytnio, strasznie kuleja u niego jak na pomocnika asysty. Dlaczego tak jest? (nie ogladam tyle meczow Tottenhamu) Porownuje sie go do Ronaldo, ale Cristiano w swoich najlepszych sezonach w MU mial w 2006/7 17 goli i 15 asyst (byl wtedy rok mlodszy od Bale’a teraz), w 07/08 mial 31 goli i 7 asyst a w 08/09 18 goli i 6 asyst. Gareth musi jeszcze troche sie podciagnac 😉

        Niemniej moim zdaniem dzis nie da sie powiedziec, kto wygra nagrode dla gracza sezonu. Przeciez jeszcze dwa miesiace temu kandydatura Bale’a w ogole nie wchodzila w gre, mowilo sie o Macie czy RVP. Teraz Gareth zaczal szalec w kazdym meczu, Robin troche ucichl (moze temu ze MU nie musi juz co mecz odrabiac wyniku). Zaraz Hazard wygra kilka spotkan dla Chelsea i bedzie nowy krol 😉

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *