Zroojnowany

Żeby się nadmiernie nie rozpisywać: z perspektywy Alexa Fergusona i bardzo wielu jego piłkarzy obecny sezon mógłby się już skończyć. W najbliższych spotkaniach wydrzeć tych kilka brakujących punktów, przypieczętować trzynasty tytuł Szkota, odebrany w dodatku „hałaśliwym sąsiadom”, zapomnieć, jak poszło w pucharach, wyjechać na wakacje, zresetować się i zacząć od nowa.

Pisałem tu niedawno, że tak słabego mistrza Anglii dawno nie miała – wywołując falę krytyk fanów MU, podnoszących np., że piłkarze Fergusona w 33 spotkaniach przegrali zaledwie czterokrotnie albo że przez większą część sezonu kapitalnie grał van Persie. Wytłumaczę jeszcze raz: wyobraźcie sobie listę przebojów, na której od wielu tygodni króluje słabsza piosenka świetnego skądinąd zespołu. Króluje, bo inne piosenki są jeszcze słabsze i naprawdę nie ma sensu na nie głosować. To, że króluje, nie oznacza, że zaczynacie uważać ją za arcydzieło, zwłaszcza że przed paroma laty słuchaliście już arcydzieł, pamiętacie, że poprzednie płyty tej kapeli były lepsze i macie nadzieję, że następna, przyszłoroczna, znów będzie super. Wśród słabszej konkurencji wygrywa, jest na topie, słuchacie jej w kółko, ale w głębi serca wiecie, że… bywało lepiej.

Wystarczy spojrzeć na Wayne’a Rooneya – piłkarza, dla którego ten sezon powinien się skończyć w pierwszej kolejności. Burza, jaka wybuchła wokół posadzenia go na ławce podczas meczu z Realem, wzbudziła nieuzasadnione moim zdaniem hipotezy na temat jego przyszłości w MU, ale że ikona klubu potrzebuje nowego początku jeszcze bardziej niż np. Anderson, Valencia czy Nani, jest przecież oczywiste. I problemem nie jest pozycja, jaką przyszło mu zajmować wczoraj na boisku – w drugiej linii albo za plecami wysuniętego napastnika grywał w ostatnich latach wielokrotnie, imponując kreatywnością, energią, niestrudzonym bieganiem za i między rywalami. Problemem jest generalny kryzys formy, wywołany przez trapiące go nieustannie kłopoty ze zdrowiem (niby nie łapie poważnych kontuzji, ale drobne urazy uniemożliwiają odzyskanie rytmu gry czy nawet regularnych treningów). W przełamaniu się nie pomagają wścibskie media, komentujące każde zdjęcie z boiska; na Upton Park sprawę pogorszył udział Rooneya w obu bramkach gospodarzy: kontra dająca West Hamowi pierwszego gola zaczęła się od jego straty, przy drugiej dał się nabrać na zwód Diame. Inna sprawa, że wprowadzony na jego miejsce Giggs wcale nie grał lepiej…

Mecz z West Hamem zapamiętany będzie głównie z powodu ładnej bramki Diame i staranowania przez Andy’ego Carrolla Davida de Gei (gol van Persiego padł wprawdzie ze spalonego, ale podobnych błędów sędziowskich notujemy na tyle dużo, że powodu do wspomnień z tego nie zrobimy). Nie przesądzając sporu między menedżerami, czy angielski napastnik powinien był po wejściu w Hiszpana wylecieć z boiska (Sam Allardyce tłumaczył wypożyczonego z Liverpoolu piłkarza, że był zanadto rozpędzony – samochód, który pędzi po autostradzie, również potrzebuje kilkuset metrów, by wytracić impet), zauważmy jedynie, że de Gea stwardniał i w powietrznych pojedynkach z rywalami radzi sobie coraz lepiej. Wczoraj nie tylko Carroll, ale także Nolan, Reid i Vaz Te robili wszystko, by chłopak się pogubił; menedżer West Hamu przyznawał wprost, że takie mieli instrukcje – ale bramkarz MU dał radę, a kłopoty z niezłym skądinąd Andym Carrollem mieli raczej Ferdinand i Vidić.

W sumie jednak utwierdziłem się w swoich opiniach. Mistrz Anglii, zgoda. Jak nikt inny umie odrabiać straty, oczywiście. Z lepszym Kagawą, skutecznym znów van Persiem, spokojnym Carrickiem i coraz lepszym u jego boku Jonesem, tak. Ale czy mocny mistrz, dam się przekonać pewnie dopiero po wakacjach, wakacyjnych zakupach i nowym początku Wayne’a Rooneya.

34 myśli w temacie “Zroojnowany

  1. ~szaman

    Pełna zgoda. Choć jestem kibicem MU od wielu to niestety nie można prawdopodobnego sukcesu w tym sezonie (mistrzostwo) oceniać inaczej niż wykorzystanie słabości pozostałych drużyn.

    Tak naprawdę pierwsza część sezonu polegała często na tym, iż Van Persie zdobywał bramki kiedy było trzeba i dzięki temu United gromadzili systematycznie punkty.

    Panie Michale, a Pan na jakiej pozycji widzi przyszłość Rooneya? Czy, tak jak wielu sądzi, Rooney będzie coraz częściej występował w środku pola, czy Ferguson jeszcze raz spróbuje z niego zrobić łowcę goli?

    Odpowiedz
  2. ~Paweł Milecki

    Szczerze mówiąc nie lubię gadania o najsłabszym mistrzu od la. Wynika, to prawdopodobnie z tego że jestem fanem United i po części wgłębi siebie jak oglądam mecze i czuje, że to nie tak powinno wyglądać.

    Jednak pamiętajmy czym charakteryzuje się drużyna Fergusona podług innych. W Manchesterze jest jakaś ciągłość, stabilność wygrywania, to jest cały czas jedna i ta sama maszyna tylko czasem zabraknie jednego elementu (w tym przypadku ROZGRYWAJĄCEGO! ileż można) albo jeden będzie nie do końca dopasowany (niestety Valencia…). Też należy docenić kunszt rotowanie składem, charakter drużyny, która z przegranej pozycji zdobyła 28 pkt w lidze i potrafiła podnieść się po końcówce ostatniego sezonu.

    Zgadzam się Rooney nie ma najlepszej końcówki sezonu ale w zasadzie jak każdy… z wyłączeniem obrony i bramkarzem. Wydaje mi się, że psychika piłkarzy po meczu z Realem na Old Trafford po czerwonej kartce dla Naniego po prostu padła. Drużyna była fantastycznie przygotowana, zmotywowana, a tu taki klops. Powinni się podnieść… nie udało się. Po sezonie. Rekordu nie będzie, tylko i AŻ 20 tytuł:) na pocieszenie.

    Żałuje bardzo bo Malaga była do przejścia a i dwumecz z Borussią byłby niesamowitym smaczkiem dla mnie i moich znajomych.

    Wyciągam z tego jednak pozytyw. Prawdopodobnie Bayern wygra LM (jak mogli tego nie wygrać rok temu? Nie wiem) ale mimo wszystko wolałbym aby to był Real. Niech już mają tą swoją DECIME i przestaną o tym mówić i wywoływać presję na trenerze i piłkarzach. Niech Mourinho będzie spełniony swoim osiągnięciem, niech Ronaldo w końcu wygra to co chce z Realem i wraca do cholery do Manchesteru (na prawdę w to wierze!) – przecież takie granie nie przyniesie mu satysfakcji za parę lat.

    Ahh miałbym do powiedzenie bardzo dużo. Wystarczy. Pozdrawiam i czekam na książke.

    Odpowiedz
  3. ~tyler

    Ja nie mam nic do opinii o słabym mistrzu. Tylko problem jest w tym, że za każdym razem jak MU sięga po mistrzostwo czytam jaki to słaby mistrz i że to nie oni są mocni, tylko przeciwnicy słabi i tyle.

    Noż k…. ale czy to nie o to chodzi, żeby wykorzystać słabość rywali? Chelsea czy City rok temu nie byli słabymi mistrzami.

    Z drugiej strony jeśli ten Manchester rok w rok jest taki słaby, a mimo to od powstania Premier League zmonopolizował tą ligę pod względem ilości tytułów, to resztą drużyn muszą kierować kompletni idioci skoro dają się im wyprzedzać.

    Odpowiedz
    1. ~mart

      Rok temu też pisało się przez pół sezonu, że MU będzie najsłabszym mistrzem od lat. Mistrzostwo rzutem na taśme, bilansem bramek, zdobyło City… i nagle głosy o najsłabszym mistrzu ucichły. Powstała przecież świetna drużyna, z genialnym atakiem, świetną pomocą, żelazną obroną i najlepszym bramkarzem na wyspach.
      Ot, paradoks ;).

      Odpowiedz
  4. ~Adekwatny

    Świetny wpis! Czytam pańskiego bloga już ładnych parę lat, a kibicem MU jestem z ponad dekadę dłużej i zgadzam się z każdym słowem zawartym w tej notce!

    Odpowiedz
  5. ~ksav

    Ciężko się nie zgodzić, a szczególnie kibice MU (do których się zaliczam) powinni to zauważyć. Tak – Rooney ma przebłyski. Tak – Van Persie idealnie się wkomponował. Tak – Carrick gra wyśmienicie jako cofnięty rozgrywający z zadaniami hold-pass. Ale to nie jest takie United jak z Tevezem, Rooneyem, Ronaldo. Gdy demolowali Romę, Inter, czy nieszczęśliwie odpadli z Bayernem, a na domowym podwórku podnieśli 3 tytuły pod rząd. Czasem doprowadzając kibiców innych drużyn, między innymi Tottenhamu (0:2 które przeszło w 5:2), do płaczu. Wtedy każdy mógł strzelić, była ogromna wymienność pozycji i twarda obrona.

    Teraz wygląda to jakby część silnika się zatarła, a część była dobrze naoliwiona. Fakt było dużo kontuzji, początku sezonu w obronie potem na skrzydłach. Tacy gracze jak Anderson czy Nani potrafili zagrać fantastyczne zawody po czym złapać kontuzję by znów starcić formę. Ale nie widać w przyszłym mistrzu Anglii potęgi i majestatu. Mentalnie jak zwykle są silni (niezliczone comebacki), ale tak jakby trochę umiejętności techniczne i taktyczne gdzieś ulatywały bokiem. Dobrani idealnie jeśli chodzi o psychikę, ale nie jeśli chodzi o grę.

    Mówi się, że United kupiło mistrzostwo kupując RVP, co paradoksalnie nie powinno być chlubą Fergusona, ale jego największym zmartwieniem. Bo oznacza to ni mniej ni więcej, że zamiast zbudować zespół dołożył do niego sprzęt grający najwyższej klasy i dzięki temu zagłuszył konkurencję. Brakuje mi w tegorocznym United koncepcji, zamysłu, jakiegoś unikalnego stylu (comebacki i determinacja to nie styl gry). Nie ma chemii jaka jest w Realu, (słabszej ostatnio) Barcelonie, Bayernie. Mam nadzieję, że SAF znajdzie ten styl i ułoży zespół z Roo, RVP, Kagawą i mam nadzieję jakimś ciekawym skrzydłowym (Bale) i środkowym kreatywnym pomocnikiem – może Cabaye? Bo Modric raczej się nie ruszy z Madrytu, a jak już Pan Michał wspomniał, Kagawa zdaje egzamin tylko jako 10.

    Odpowiedz
    1. ~Paweł Milecki

      Zgadzam się ze wszystkim poza końcówką tj. propozycją Bale’a.

      Proszę pamiętać o tegorocznym zakupie Zahy. Ten chłopak na prawdę może zrobić różnice i być godnym noszenia 7 na plecach (Valencia jej godzien na pewno nie jest… przykro mi).

      Wydaje mi się, że ten sezon jak i w zasadzie wszystkich pozostałych drużyn w Premier League jest sezonem przejściowym. Ferguson układa drużynę i jestem pewien że będą grali godnie tytułu Mistrza Anglii.

      Odpowiedz
  6. ~tomek

    W sumie zgoda (też jestem kibicem United). Kiedy kilka lat konkurencja była najmocniejsza (Benitez, Mou, silny Wenger) Ferguson stworzył jedną z fajniejszych drużyn w ogóle z Tevezem, Ronaldo, młodym Roo, Sahą itd. – ale oni grali! Wtedy mecze na szczycie PL miały wyższy poziom niż w lidze mistrzów. Ale niestety upadł Liverpool, Arsenal, Chelsea, i nawet z jakiegoś powodu Man City obniżyło loty z zeszłego sezonu, więc tak wysoki poziom nie jest konieczny.

    Odpowiedz
  7. ~parasite

    co racja, to racja – końcówka sezonu w wykonaniu diabłów mocno średnia. Od kilku spotkań, gra wyraźnie się nie klei, jak już ktoś wspomniał brakuje koncepcji, stylu. Wydaje mi się, że jest sporo do zmienienia w tej ( mojej ukochanej ) drużynie. Ogólnie, większość graczy ma jakiś przestój; robinowi coraz ciężej trafić do siatki, rooney już nie tak waleczny i brak mu strzału z dystansu, a przecież potrafi to robić. Nie widzę potrzeby utrzymywania takich „darmozjadów” jak velncia, nani i anderson – bezproduktywni, cienie samych siebie. Najbardziej mnie irytuje, kiedy piłkę ma pierwszy z nich. Ekwadorczyk jest najsłabszym prawym skrzydłem w BPL. Każde podanie do niego, wiąże się z ryzykiem totalnego spowolnienia akcji, stratą, bądź fatalnym dośrodkowaniem.

    Odpowiedz
  8. ~noir

    A czy Pana zdaniem zeszłoroczny mistrz był lepszy? Czym tamto City imponowało w porównaniu z dzisiejszym United? Jasne, wygrali mistrzostwo dramatycznie, tym większa chwała tego United, że tyle punktów zgromadzili w tym roku.

    Odpowiedz
  9. ~SlaV

    Sadze ze opinie o slabym mistrzu biora sie stad ze przez caly sezon zaden skrzydlowy nie mial formy. Akcje byly szarpane srodkiem, ktory jest uwazany za najslabsza formacje MU. Patrzac na gre Valencii w tym sezonie mozna sie tylko zastanawiac dlaczego SAF ma do niego tyle zaufania i wystawia go w tylu meczach? Moim zdanie szczyt jego formy nastapil w tamtym sezonie, to ze nie umie jej utrzymac swiadczy o tym nie prezentuje wystarczajacego poziomu MU. Young ma co chwile kontuzje, Nani to samo ale i tak sadze ze ten drugi dostawal za malo szans w tym sezonie. Robienie z Welbecka czy Kagawy skrzydlowego tez nie zdawalo egzaminu. W wakacje do MU dolaczy Zaha. Mam nadzieje ze bedzie dostawal szanse gry(wiecej niz Powell) i SAF przywroci Rooneya do ataku, a Kagawe na srodek pomocy.

    Odpowiedz
  10. ~Bartłomiej

    „zapomnieć, jak poszło w pucharach, wyjechać na wakacje, zresetować się i zacząć od nowa.”
    Patrząc na Rooneya to on już dawno jest myślami gdzieś na Barbadosie.
    To też jest ciekawa sprawa. Osobiście uważam, że United jest drużyną zbudowaną na wygranie ligi. W pucharach liczą się pojedyncze starcia z poszczególnymi (mocnymi) rywalami, tymczasem MU nie ma wystarczająco mocnego ZESPOŁU, żeby stawić czoło topowym klubom. Podkreślam, że chodzi o zespół, bo indywidualnie nie wyglądają tak źle (RVP, Rooney, Kagawa, Welbeck, Hernandez nawet), natomiast brakuje jakiegokolwiek (sic!) zgrania. To nie jest zespół, to jest zlepek piłkarzy, którzy za każdym razem grają w innym ustawieniu, na innej pozycji, z innymi partnerami. Przykładem może być Phil Jones, który wg Fergusona może grać wszędzie.

    http://i1306.photobucket.com/albums/s567/Latoyarebecca/image-7_zps1ee783c4.jpg (podpowiedź- Jones gra z 4 na plecach)
    Jak widać na tej grafice stara się to za wszelką cenę udowodnić. Czy z powodzeniem może grać wszędzie, to każdy, kto oglądał wczorajszy mecz sobie może odpowiedzieć.
    Kagawa zagrał wczoraj bardzo dobre spotkanie, i to nie mając praktycznie wsparcia od partnerów. W następnym meczu powinien wybiec w miejsce Angielskiej „dziesiątki”, która powinna zająć swoje miejsce na ławce razem z Jonesem i Ferdinandem.
    Kontuzje mogą Rooneyowi zniszczyć karierę. Regres w tym sezonie jest niestety znaczny. Ferguson co ciekawe stosuje swoją taktykę „jak nie będzie grał to nie odzyska formy”, co nie działa- podobnie jak w przypadku Valencii. Tymczasem taki Welbeck, który za każdym razem daje z siebie wszystko i nigdy (prawie) nie zawodzi, siedzi kolejne mecze na ławce, bo gwiazdeczka musi złapać forme.
    ManUtd dość sporo brakuje do czasów świetności- wg mnie przede wszystkim stałego partnera dla Carricka w środku pola.
    Co do słabego mistrza- podtrzymuje swoje zdanie z ostatniej dyskusji, jednocześnie popierając Michała. Oczywiście, każdy może mieć swoje zdanie, ale polecam wszystkim kibicom MU (którym może wbrew pozorom również jestem od wielu lat) którym ciężko jest się z tym pogodzić, zadać sobie pytanie: Ile razy w tym sezonie zdarzyło mi się z przyjemnością patrzeć na gre Czerwonych Diabłów?

    Odpowiedz
    1. Michał Okoński Autor wpisu

      Dla mnie też jest jasne: żeby wrócić do formy, Rooney musi grać. Zaczyna grać… łapie jakiś uraz, przestaje. Kółko się zamyka.

      Odpowiedz
  11. ~Ron Obvious

    Po pierwsze United grają padakę dopiero od meczu z Realem, wcześniej może nie rzucali na kolana, ale gra była solidna, z przebłyskami świetnej gry co generalnie na osłabioną BPL absolutnie wystarczało. Niestety ta końcówka wpływa na ocenę o „najsłabszym mistrzu od lat” (chyba raczej od maja 2012 gdy mistrzem została drużyna bazująca na indywidualnych zrywach swoich petrogwiazd).

    Po drugie Ferguson upiera się przy zajeżdżaniu gwiazdek bez formy, licząc, że w końcu formę złapią – koń jaki jest każdy widzi.

    Po trzecie Rooney, trzeci mecz z rzędu złapałem się na tym, że marzę o boskiej ofercie szejków z Paryża, którą United przyjmują i kupują kogoś kto potrafi grać w piłkę. Nie chodzi tylko o ten sezon, od 3-4 lat Rooney nie tylko się nie rozwija, on jest na równi pochyłej, miewa przebłyski, czasem zdecyduje o losach ważnych spotkań, ale głównie gra boleśnie przeciętnie, czy to z Realem, czy ze Stoke, czy z Preston. Zaprawdę powiadam wam, proście Pana aby szejkowie popełnili szaleństwo owe i zakupili manczesterską wszetecznicę, a za złoto pozyskane królestwo nasze Modrica lub innego piłkarskiego anioła zyskało.

    PS poza tym uważam, że de Gea w tym sezonie rządzi. Howgh

    Odpowiedz
    1. ~Stefan

      Fakt w tym sezonie Rooney może nie gra na miarę swoich możliwości, kiepsko wszedł w sezon, widać że w pewnych chwilach mógłby zagrać lepiej, zdecydować się na strzał z dystansu, a mimo wszystko i tak strzelił 18 bramek i zaliczył 12 asyst w 30 meczach.

      Ten piłkarz to gigant i tylko dlatego oczekiwania wobec niego są znacząco wyższe niż wobec kogokolwiek innego.

      Najlepszy dowód, że RVP strzela 24 bramki + 8 asyst w 39 meczach i jest traktowany jak bożyszcze, a o Rooneyu mającym w klasyfikacji kanadyjskiej lepszą średnią meczową mówi się w kontekście regresu formy.

      Rooney w ostatnich czterech sezonach strzelił 100 bramek w 159 meczach, dorzucając do tego kilkadziesiąt asyst. Myślę, że wielu piłkarzy będąc na równi pochyłej nie pogardziłoby takim dorobkiem.

      Odpowiedz
  12. ~erictheking87

    No cóż, że United od dawnaaa kibicuję nigdy nie ukrywałem, i tak Panie Michale – to jest trochę irytujące kiedy co roku słyszy się, że United ma najsłabszy zespół od lat. Jakoś na początku lat 2000 nie przypominam sobie aby takie głosy było słychać, a ekipa wcale lepiej sobie nie radziła niż obecnie (vide wyniki w EPL, czy LM).
    Z drugiej strony patrząc, tego typu uwagi mogą jasno sugerować, że to jest drużyna, od której wymaga się zdecydowanie więcej niż od innych (no bo nie powiecie mi, że gdyby Spursi czy Arsenal z taką przewagą przewodzili w lidze, ktoś by marudził, że słabi i w ogóle, że to nie to).

    Owszem, jest sporo roboty, nie przeczę – Carrick może i ma fajny sezon, nie zmienia to jednak mojej opinii, że to człowiek o talencie po prostu niewystarczającym na najwyższe etapy ligi mistrzów. Anderson to człowiek do odstrzału, Scholes jest jednym wielkim pytajnikiem, zostaje jedynie z sensownych wyborów Cleverley i w zasadzie nikt więcej.
    Tylko, że przed młodym Tomem jeszcze sporo nauki (chociaż czyni wyraźne postępy), co sprawia, że dziura w środku pola pozostaje niezałatana – bo Jones nie jest tam żadnym rozwiązaniem, a Fletch jeśli wróci to z pewnością już nie z tą formą co kiedyś.

    Z uwagami o Rooneyu zgadzam się w zupełności – reset jest mu niezbędny.
    Natomiast widzę inny problem – Kagawa. Na chwilę obecną, Ferguson ma zawodnika znakomitego, tylko, że nie potrafi mu znaleźć miejsca na boisku. Gra na lewej pomocy, to zdecydowanie nie jego miejsce.
    A jak już mowa o bocznej pomocy – skrzydłowi w tym sezonie byli elementem w zasadzie niewystępującym.

    Owszem jest sporo do poprawy, jednak dwumecz z Realem pokazał, że wbrew pozorom United nie są daleko od czołówki światowej – ba! jeśli trzeba to potrafią być tuż obok.

    Odpowiedz
  13. ~parker_39

    Wiecie jaka jest różnica między słabym a silnym mistrzem w Premier League?

    Słaby mistrz to Manchester United kiedy wygrywa tytuł.

    Mocny mistrz to każda inna drużyna (ostatnio Chelsea i City) która wygrywa tutuł. Pytacie dlaczego? Bo wyprzedzili MU

    🙂

    Odpowiedz
    1. Michał Okoński Autor wpisu

      To ja jeszcze wyjaśnię na wszelki wypadek: nie twierdziłem, o ile pamiętam, że mocnym mistrzem był MC. Pamiętam natomiast, owszem, mocnego mistrza MU 😉 Nie ze mną te polemiki 😉

      Odpowiedz
  14. ~HwH

    Po pierwsze United musi zdobyc mistrze. Po drugie czy City w zeszły sezonie było mocnym mistrzem? LM i ten sezon pokazało, że nie. jednak takie teksty o City w zeszłorocznych rozgrywkach sie nie pokazywały. Ogólnie czepianie sie MU jest dla mnie trochę słabe, bo dopiero przyszły sezon zweryfikuje mistrza.

    Odpowiedz
    1. ~jpawl

      Bo nikt od City nie wymagał „mocnego” mistrza – po 34 latach szczytem marzeń był _jakikolwiek_ mistrz – i tak będą Manciniego darzyć sentymentem, niezależnie od padaki z tego sezonu i ewentualnych następnych.
      City może sobie doczłapać do mistrza i mimo wszystko nie narobi sobie wstydu przed swoimi kibicami, gdy polegnie z takim FC Basel czy Lechem w pucharach.
      A od ManU wymaga się trochę więcej, to nie jest efemeryda jak Blackburn w 1995 czy kilkusezonowy kaprys szejków, to jest „Rekordmeister”, odpowiednik Bayernu, Juve czy Realu w analogicznych ligach. Szlachectwo zobowiązuje…

      Odpowiedz
  15. ~Borys

    W poprzednich sezonach było nie do pomyślenia, że Rooney nie będzie wymieniany nawet wśród trójki kandydatów na najlepszego gracza sezonu. Tymczasem w obecnej kampanii Carrick, Van Persie oraz De Gea (kolejność przypadkowa, bo trudno mi było wybrać) zdecydowanie odegrali bardziej znaczące role w przekroju całego sezonu- licząc wszystkie rozgrywki.
    Wydaje mi się, że zadaniem podstawowym na ten sezon było dla Fergusona znalezienie miejsca w zespole dla trzech najlepszych graczy- RVP, Rooneya i Kagawy. O ile w przypadku pierwszego z nich sytuacja była prosta, bo z każdym meczem (szczególnie w pierwszej połowie sezonu) potwierdzał swoją przydatność (gole + asysty + stałe fragmenty), o tyle w przypadku pozostałej dwójki zdecydowanie mu się to nie udało. Wystawianie Japończyka na skrzydle jest bez sensu, bo w preferowanym 4-4-2 nie da się wykorzystać jego finezji, kontroli piłki i przeglądu pola na innej pozycji, niż za napastnikiem. Wayne natomiast grał tak często na różnych pozycjach, że obecnie właściwie trudno przypisać mu role na boisku- to jest częściowo wina SAFa, ale również ilości kontuzji, które mu się przytrafiały. Dla mnie naturalne wydaje się rozwiązanie pozwalające na rotowanie tymi trzema piłkarzami, wówczas na szpicy gra RVP, a za nim Roo lub Kagawa (zależnie od potrzeb). Jeśli kontuzje łapie Robin, wówczas zastępuje go Rooney, i za nim Kagawa. W takim rozwiązaniu można nawet korzystać z Welbecka, który całkiem nieźle sobie radzi jako skrzydłowy napastnik. Wówczas do pełni szczęścia brakuje lewoskrzydłowego z prawdziwego zdarzenia (lewonożnego!), oraz oczywiście partnera dla Carricka. To się da zrobić, bez transferów i tak się nie obędzie (mając w perspektywie odejście Scholesa, Fletchera i Andersona), jedyny problem jaki ja widzę to Fergie, który nie będzie chciał zrezygnował z 4-4-2.
    Osobiście uważam, że Rooneyowi dobrze zrobi gra jako napastnik. Myślałem, że będzie z niego pomocnik, ale czasami potrafi zagrać tak fatalne spotkanie, że to byłoby zbyt duże ryzyko wystawiać go na środku.
    PS. Czytam bloga już od kilku lat, ale musze przyznać że pod tym wpisem bardzo dużo mądrych rzeczy zostało powiedziane. Wysoki poziom dyskusji nawet na Onecie 😉

    Odpowiedz
  16. ~dawid

    Trudno się nie zgodzić z Panem Michałem, ale wydaje mi się, że niektórzy zapominają, że United padło mentalnie po meczu z Realem, czuli się wydymani i od tego czasu grają słabo. Oczywiście przed feralnym rewanżem z królewskimi MU nie grało kosmosu, ale mentalnie to był inny zespoł niż teraz. Chyba nie potrzeba nikomu tłumaczyć ile znaczy psychika na takim poziomie sportowym…

    Odpowiedz
  17. ~DawidSz

    I tak, i nie. Najsłabszy mistrz – faktycznie, często ciągnięty przez Van Persiego, ale też również pokazujący charakter, zdobywający zwycięstwa zespołowo, umiejący grać do końca, a co najważniejsze – nie gubiący punktów. Słaby, bo jednak cała liga obniżyła poziom – Arsenal rozkradany i łatający dziury na nowo (czy to już ostatni sezon), Liverpool szarpiący i odbudowujący się jakby z planem, wielkimi słowami, ale kończący jak zawsze, Chelsea mające za kierownika budowy i sponsora zarazem człowieka, który jakby czasami przesadzał ze łzami komsomołki. No i City, które zawodzi i chyba jedyny problem ma z menagerem. I United mimo to mocniejsze o przecież kosmicznie większą ilość punktów o drugiego, trzeciego zespołu. Mocniejsze też o zespół tworzący jedno ciało, potrafiący zmienić bieg każdego meczu, gdzie nawet piłkarz prawie na wylocie daje z siebie wszystko na boisku.
    Inna sprawa, jak wyglądałaby tabela po powiedzmy kolejkach bez Van Persiego, ale to fantastyka, więc nie bierzmy tego na poważnie. Ale bez genialnego holenderskiego napastnika może ta słabość United byłaby widoczna, a tak pozostaje jednak na poziomie pewnego malkontenctwa, bo liga słabsza, gdzie te angielskie ćwierć i półfinały w LM, i tak dalej.

    Jeśli zaś chodzi o słabości ligi, to może czas na małe poszukanie największych porażek w lidze tego sezonu? Dla mnie bez wątpienia: O’Neil, Newcastle, City (za LM, za nierówny sezon, za częsty brak charakteru i pomysłu a od mistrza wymagamy więcej). A z piłkarzy?

    Odpowiedz
    1. ~bartek23

      Właśnie ja nie mówiłbym o słabym mistrzu, tylko o słabych potentatach do tytułu mistrza. Bo to, że Arsenal, Liverpool, czy Tottenham nie podjęły walki można było przewidzieć, nie te składy. Ale że Chelsea i City tak łatwo odpuściły tytuł woła o pomstę do nieba, bo z ich kadrami to tytuł powinien rozstrzygać się w ostatnich kolejkach, różnicą bramek. Dlatego zeszły sezon miał mocnego mistrza (obojętnie, czy United, czy City), bo trwała walka. Dziś walki nie ma.

      Oczywiście nie jest to wina United, tylko jak powiedziałem, rywali innych do tytułu. Ale może być problemem United. Tak jak już kiedyś pisałem – w BPL wystarczy kupić van Persiego, żeby wrócić na tron i mieć gdzieś problemy ze środkiem pola, czy skrzydłami. Ale na Europę wystarczyło tylko do 1/8 (odrzucam wszelkie „co by było gdyby”, przegrali i już). W dłuższej perspektywie taki brak wymagań będzie zgubny nie tylko dla ligi angielskiej, ale również dla United, bo zespół nie będzie się rozwijał, a poprzestanie na minimum, które da mu mistrza. Dlatego mam nadzieję, że już w przyszłym sezonie poprzeczka postawiona będzie wyżej i że sam SAF również nie poprzestanie na tym, co ma. I mówię to jako kibic LFC, ale dbający o wysoki poziom całej PL 😉

      Odpowiedz
      1. ~DawidSz

        No proszę, dwóch kibiców Liverpoolu broniących siły Manchesteru United na blogu fana Tottenhamu.

        Jakby nie patrzeć United nie gubiło punktów podczas sezonu. Kiedy dla Arsenalu, Liverpoolu czy Tottenhamu każdy mecz był pewnego rodzaju ciężką przeprawą, u nich jednak było widać, że wychodzą po zwycięstwo. Słabszy mistrz, a jakby nadal mocny.

        Ja byłem pewien, że Chelsea po wzmocnieniu się o Oscara i Hazarda spokojnie będzie mogło rywalizować z United o mistrza, ale ten ostatni – zaraz posypią się gromy – według mnie zawiódł (tak, zdaję sobie sprawę, że odkąd przyszedł Benitez zaczął w grze pomijać wysuniętych pomocników grając daleki piłki na Senegalczyka bądź Hiszpana). Spodziewałem się więcej po tym piłkarzu. Wśród piłkarzy to moim zdaniem pewne rozczarowanie, podobnie jak Allen w Liverpoolu (mówię o piłkarzach po których spodziewaliśmy się skoku jakościowego).

        Odpowiedz
  18. ~motz1983

    Najsłabszy Mistrz od lat? Brednie, w zeszłym sezonie był słabszy. RvP im wygrał pierwszą częśćsezonu ? W Arsenalu też im wygrywał ligę ? Notka na dyskusję która powinna się zakończyć pod poprzednią.

    Odpowiedz
  19. ~M@rcin

    ja się w zasadzie zgadzam z większością opinii w tym artukule za wyjątkiem – paradoksalnie – myśli przewodniej, którą te opinie mają uzasadniać:) Ja tez pamiętam lepiej grających United, ale pamiętam też że w zasadzie każde mistrzostwo w tym wieku (nawet te podczas potrójnej korony) było komentowane w sposób podobny do tezy w Pana wpisie. Oczekiwania w stosunku do United są o wiele wyższe niż w stosunku do pozostałych drużyn. Oni nie tyle maja zdobyć mistrza, co oczekuje się że zrobią to w oszałamiającym stylu. Jak się okazuje w marcu że -na prawie 3 miesiące przed końcem ligi – w zasadzie ją stłamsili, to pojawiają się wkrótce komentarze o słabym przyszłym mistrzu. Rok temu było to samo, po czym wystarczyły 3 doliczone minuty, mistrz zmienił dzielnice i już był mocny. A cieniutki skądinąd trener w ustach i klawiaturach wielu stał się nagle mocarzem.
    Wg. mnie – pomijając czysty subiektywizm zarówno mój, jak i w zasadzie każdego z nas – tam gdzie inni notują życiowy sukces, tam United mają granicę przyzwoitości

    Odpowiedz
  20. ~Klemson

    Mistrzem zawsze zostaje najlepszy, a słabość pozostałych uczestników wyścigu nie jest jego problemem. Nie jest winą MU, że MC, Arsenal, czy Chelsea prezentuja w tym sezonie taki poziom. Gra MU może nie zachwyca, ale wystarcza do wygrania PL i za kilka lat nikt już nie bedzie pamiętał czy to był mistrz mocny czy słaby, ale że zdobyli historyczny tytuł i przeszli do historii to i owszem…
    Pamiętam, jak zapewne większość osób odwiedzajacych tę stronę, znacznie lepsze mecze MU niż tegoroczne, silniejszy skład, ale przyznam, że i wiele słabszych spotkań niż te tegoroczne również w wykonaniu tej ekipy widziałem. Problemem nie jest więc chyba tegoroczna gra MU czy styl w jakim tę ligę wygrywa, ale komentarze jakie pojawiały się na tej stronie… Po ich lekturze apetyt się zaostrzał. Welbeck urastał do rangi geniusza futbolu, Cleverley był kompilacją Xaviego i Iniesty, RVP zaś Cantoną, itd.
    Poza tym dowiaduję się, że po jednym meczu z Realem zespół się załamał, rozsypał, itd. Nie jestem kibicem MU, ale pamiętam takie składy tego zespołu, o których chyba nikt nigdy czegoś takiego by nie napisał…
    Co to za mistrz, który po jednym pechowo przegranym meczu, niezależnie od okoliczności, traci cały animusz??? Słaby czy silny? Moim zdaniem przyczyna tkwi raczej w chęci „dowiezienie” przewagi do końca sezonu, aniżeli traumie po meczu z Realem. Akurat zawodnicy MU z wątłej konstrukcji psychicznej nie słyną, a Sir Alex też chyba w szatni też nie ociera zawodnikom łez, bo czas żałoby dawno już minął…
    Cave, quid dicas, quando et cui.

    Odpowiedz
  21. ~Alek

    Niech będzie najsłabszy. Ale trzeba pamiętać, ze od 2005?! (odejście Keana) gra bez środka pomocy (no bo Giggs i Scholes byli po trzydziestce i o sile zespołu stanowili w wybranych tylko meczach). I skoro w tym czasie zdobyli mistrzostwo pięciokrotnie ( bezczelnie doliczam tegoroczne) i dwukrotnie byli o włos (2010 i 2012), trzykrotnie byli w finale LM, raz triumfując to sam sie boję, gdy w końcu Fergiemu znudzi sie dawanie handicapu reszcie stawki i zdecyduje sie na kupienie 2 porządnych środkowych pomocników. Czego sobie i innym fanom MU życzę!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *