Numer dwudziesty

Na szczęście przychodzi w końcu taki moment, kiedy można po prostu bić brawo. Słaby czy nie – mistrz Anglii. Na cztery kolejki przed końcem, z arcybezpieczną przewagą punktową i miażdżącym stosunkiem bramek. Z najskuteczniejszym snajperem ligi, jej najlepszym prawym obrońcą („jaki był przełomowy moment w drodze po mistrzostwo?”, zapytał wczoraj Gary Neville Ryana Giggsa – „znaleźliśmy wreszcie dobrego prawego obrońcę”, usłyszał w odpowiedzi…) i cofniętym rozgrywającym, z bramkarzem, który najlepszy stanie się zapewne w ciągu paru kolejnych sezonów oraz kilkoma jeszcze piłkarzami, których rywale mogą tylko zazdrościć. Z legendami tej ligi, Giggsem i Scholesem, z Rooneyem, który oby przezwyciężył obecny kryzys (wczorajsza asysta była przedniej miary), z Ferdinandem, który już zdołał to zrobić, z więcej niż obiecującymi Welbeckiem czy Cleverleyem. Z menedżerem, przy którego nazwisku każdy przymiotnik wydaje się zbyt słaby. Trzynaście mistrzostw kraju, dwie wygrane w Lidze Mistrzów, pomniejszych pucharów pewnie ze trzydzieści, panie i panowie, sir Alex Ferguson…

Przelatuję w pamięci ostatnie dziewięć miesięcy. Transfer van Persiego, który okazał się kluczowy („Jest lepszy niż ci się wydaje”, mówił Fergusonowi Wenger po tym, jak dobili targu; miał cholerną rację). Nieoczywisty początek: porażka z Evertonem, szczęśliwe zwycięstwa z Liverpoolem i Chelsea, sensacyjna wpadka na Old Trafford z Tottenhamem (najwięcej punktów urwał Fergusonowi Villas-Boas…), dyskusje o obsadzie bramki i błędy defensywy, grającej długo bez Vidicia (te wyniki 3:2, 4:2, 4:3…), wreszcie świąteczny czas, w którym maszyna zaczęła się rozpędzać, a przesądzający okazał się mecz z Newcastle, znak firmowy tej drużyny (jeszcze raz wpadki w obronie, gonienie wyniku i fenomenalny finisz, dający wygraną 4:3)…

Nie, to nie jest czas stawiania pytań – o skrzydłowych na przykład. To czas gratulacji, zachwytu i podziwu. Z biografii menedżera MU, autorstwa Patricka Barclaya, utkwiło mi w pamięci zdanie „Może już nigdy nie będzie następnego Fergusona”. Może już nigdy nie będzie kogoś, kto osiągnął tak wiele i wychował tak wielu, ani na moment nie poddając się nostalgii i codziennie o szóstej zaczynając od nowa. Cantona? Beckham? Najlepszym piłkarzem w historii MU może być Phil Jones, mówi menedżer Czerwonych Diabłów. A imię jego przyszłość.

54 myśli nt. „Numer dwudziesty

  1. ~nalewacz

    Patrząc na zakończony sezon z perspektywy fana MU można powiedzieć – zadanie wykonane. SAF daje najważniejszą rzecz pozwalającą wygrać ligę – regularność.

    Jest połowa kwietnia, sezon dla MU się skończył co pozwala planować już drużynę na przyszły sezon. Liczę, że ten ekstra czas, pozwoli sfinalizować transfery już na początku okienka (tak jak SAF lubi) by wszyscy piłkarze mogli solidnie razem przepracować okres przygotowawczy do nowego sezonu.

    Odpowiedz
      1. ~nalewacz

        Pierwszy transfer – realna konkurencja i przyszły zamiennik dla Evry (może Baines ?).
        Drugi transfer – środkowy pomocnik, ktoś kto będzie biegał i odciążał Carricka.
        Trzeci transfer – skrzydlowy. Obecna gra Naniego, Valenci i Younga zakrawa o skandal, a Zaha to za mało.
        Czwarty transfer – drugi srodkowy pomocnik, ktos w stylu Cabaya.

        Pole do poprawy jest ogromne.

        Odpowiedz
  2. ~tyler

    Teoretycznie zostały jeszcze 4 mecze, ale praktycznie to koniec sezonu dla United i można powoli zacząć myśleć nad nowym sezonem.

    Wiadomo nie od dzisiaj, że bolączką MU jest środek pola i brak klasowego rozgrywającego. Myśle, że odpowiedzią mogłoby być przesunięcie na tą pozycję Rooneya. Ostatnio tak zagrał ze Stoke, wczoraj z Aston Villa. Błędów się nie ustrzegł, ale te jego początki na tej pozycji bardzo, ale to bardzo obiecujące, zwłaszcza te jego kilkudzisięcio metrowe crossy sieją popłoch w szeregach obronnych rywali. Plusem tego rozwiązania jest to, że pieniądze można przeznaczyć na inny transfer.

    Jaki transfer? Moim zdaniem priorytetem powinien być Bale, bo teraz lewe skrzydłowo wymaga wzmocnienia, zwłaszcza że przy Rooneyu grającym w środku i Kagawą na swojej ulubione pozycji (czyli tuż za napastnikiem) zostaje tam tylko Young i Giggs.
    Bale idealnie uzupełniłby tą drugą linię, nadałby świeżości i siły ognia na skrzydle (a więc tego czego nam tak bardzo brakowało w tym sezonie) + jego umiejętność strzelania bramek ze stałych fragmentów gry wzmocniła by ofensywny asortyment.

    Drugim transferem powinno być kupno dobrego defensywnego pomocnika, który odciążyłby Carricka, który w tym sezonie był wykorzystany praktycznie do granic możliwości.

    Oczywiście nie zapominam, że z wypożyczenia wróci Zaha i będzie stanowił konkurencje dla Valencii, któremu rywalizacja o miejsce w składzie na pewno dobrze wyjdzie (zwłaszcza, że w tym sezonie mimo obecności Younga i Naniego, jej nie zaznał).

    Podsumowując: powrót Zahy, transfer Bale’a i defensywnego pomocnika + oczyszczenie szatni z zawodników niepotrzebny (Nani, Anderson) i MU jest gotowe na kolejny sezon 🙂

    Odpowiedz
  3. ~skl

    Bale w MU? Marzenia ściętej głowy. Zaha drużyny nie odmieni, kilka asyst, może ze dwa gole w przyszłym sezonie, na więcej raczej nie ma co liczyć. Ktoś jeszcze pisał o zastępstwie za Evrę, co też jest bzdurą – w szatni już czeka Buttner który wielokrotnie pokazał, że jest godnym następcą Francuza.
    Skrzydła? Też bzdura. Nani, Valencia, Young, Zaha, wspierający Evra, Rafael i Buttner. Może i niektórzy z nich mieli słabszy sezon ale większość piłkarzy miewa. Te nazwiska wciąż gwarantują status najbardziej niebezpiecznych wingerów w Anglii.

    Potrzebne transfery?
    Środek pola – kreatywny pomocnik. Carrick gra za bardzo z tyłu by móc kreować grę w takim stopniu w jakim robił to Scholes. Rooney mimo świetnych zagrań na tej pozycji, jest raczej dobry jako backup, poza tym ma problemy z piłkami prostopadłymi. Jemu znacznie lepiej wychodzi rozciąganie gry po skrzydłach niż klasyczny playmaking. No i wsparcie dla Carricka w linii defensywnej, ktoś, kto umie wyprowadzać szybkie akcje jednym podaniem.

    Wietrzenie szatni? Jak najbardziej. Anderson do piachu, jest wielu lepszych od niego. Niestety nie rozwinął się tak, jakby pragnął tego Ferguson. Do piachu lub na wypożyczenie Hernandez. Ja wiem że ma określoną rolę w zespole i wielokrotnie ratował MU od porażki. Ale ten chłopak się marnuje. Jest lisem pola karnego pokroju Raula i mógłby być jednym z najlepszych napastników w historii Meksyku. A tak to grozi mu zaledwie zostanie następną Solskjaera. Szkoda byłoby zmarnować taki talent. W United w ofensywie i tak jest bogactwo.

    Odpowiedz
    1. ~dawid

      Chicha out? Nie ma takie opcji, ten gość jest nie do przebicia, a i meczów gra sporo… moim zdaniem nie ma nawet takiego tematu

      Odpowiedz
  4. ~mally

    Zaledwie następny Ole? 🙂 Dobre sobie. 🙂

    United potrzeba przede wszystkim ZGRANIA się ze sobą. To brzmi trochę dziwnie, ale uważam, że jeżeli Kagawa, Rooney i RVP przepracują ze sobą cały okres przygotowawczy, zaczną sezon bez łamania się, to naprawdę może być nieźle. O dziwo, nawet Rio i Vidić potrzebowali w trakcie sezonu czasu by się dograć ze sobą.

    Łatwo znaleźć pozytywnych bohaterów tego sezonu. Evra, Rafael, De Gea, RVP. Tu bezsprzeczne ukłony i gratulacje i też nie powinno być wątpliwości – kolejne sezony mogą mieć równie dobre. Rio, Vidić, Giggs i Scholes – jestem ciekaw czy (zwłaszcza pierwsza trójka) będzie w stanie grać na wysokim poziomie w kolejnych latach i jak dysponować nimi będzie SAF.

    Rooney, Valencia i Nani słabszych sezonów już mieć nie powinni. Czy zbliża się koniec któregoś na OT? Rooney jest raczej nietykalny. Nie jestem fanem talentu Naniego, ale mimo wszystko chciałbym, żeby został. A Valencia… Jak pisałem słabszego sezonu mieć nie będzie, zarobić na nim się nie da, a to naprawdę dobry zawodnik i na dobrą sprawę ten sezon w jego wykonaniu też nie był najgorszy.

    Welbz i Buttner mieli swoje momenty i jeżeli wszystko będzie szło w tym kierunku to będzie sporo radości.

    Evans grał zaskakująco pewnie, Smalling, Jones i Clev jakoś specjalnie nie wpadli mi w pamięć. Clev miał dobrą I połowę sezonu, od meczu z Realem praktycznie go nie ma.

    Jak to wszystko zsumować to naprawdę jest sporo plusów w tej drużynie. Jestem szalenie ciekawy co wymyśli SAF. Czy 3-4 ostatni zryw tym składem, czy zacznie lekko przebudowywać drużynę, a może zacznie już teraz z wysokiego c? 😉

    Odpowiedz
  5. ~skl

    Hehe, wiedziałem że będą przeciwnicy sprzedaży/wypożyczenia Chicharito. Ale spójrzcie na to z innej strony – on gdy wychodzi w pierwszym składzie, jest praktycznie bezproduktywny. Nie jest zawodnikiem na dośrodkowania, nie ma wzrostu Welbecka ani uderzenia RvP. To piłkarz na 10-15 ostatnich minut meczu. Jeśli SAF miałby się pozbyć kogokolwiek z atakujących, to jestem niemal pewien że w pierwszej kolejności postawi właśnie na Meksykanina. Bo Macheda raczej już na OT nie pogra. Bebe też nie ma po co wracać.

    Ferguson na pewno będzie się starał coś przebudować, nie jest ślepy i widzi kto mu wygrał mistrzostwo w tym sezonie. To nie jest team na wygranie LM, a i nie jestem pewien czy z takim składem będzie możliwe mistrzostwo Anglii. City nie śpi, City się wzmocni, City ma urażoną dumę i dużo kasy by znów pohałasować.

    Rooney nietykalny? Nikt nie jest nietykalny, poza Fergusonem. Jak Alex rano się obudzi i będzie miał zły humor to Wayne wyleci na kopniaku tak mocnym że wyhamuje twarzą na placu Pigalle.

    Odpowiedz
    1. ~nalewacz

      Jeśli uważasz zawodnika za bezproduktywnego, który w 12 meczach zaczętych od początku strzelił 7 bramek i miał 2 asysty to gratuluje. I to strzelał bramki bardzo ważne jak np. z Chelsea.

      Odpowiedz
      1. ~pk

        Dokladnie, ludziom sie utarlo, ze Chicharito nadaje sie do gry tylko z lawki, a jak zaczyna od poczatku to kicha, ale liczby temu przecza. Tak samo pisanie, ze nie jest zawodnikiem na dosrodkowania… No prosze Ciebie, przeciez ile on tych bramek nastrzelal z glowki to ciezko zliczyc. Jedyna jego wada to brak uderzenia z dystansu. Ale byl juz taki jeden Holender, co na 150 goli w MU jednego zdobyl spoza pola karnego, i jakos sobie w klubie radzil.
        Jakby RVP sie skontuzjowal (w tym sezonie zagral we WSZYSTKICH meczach ligowych, ale roznie moze byc) to Chicharito jest idealnym zastepca. SAF w zyciu go nie sprzeda, jedyne pytanie czy groszek bedzie chcial pelnic role rezerwowego z jakimis tam nadziejami na pierwszy sklad za ~3 lata. Zobaczymy, ale mysle ze zostanie, i bardzo dobrze. Tym bardziej, ze dwa dni temu SAF sie wypowiadal, ze nie ma najmniejszych powodow go sprzedawac. Gosc nastrzelal 16 bramek, tyle co Rooney – a ile gral?

        Odpowiedz
    2. ~mally

      Widzę, że o Chicaro wypowiedzieli się już koledzy, więc ja mogę sobie odpuścić. Odpiszę, tylko na to co mnie rozbawiło, czyli, że Javier może być tylko drugim Ole. Raz: nie tylko Ole, a aż. 🙂 Dwa, gdyby nie kontuzje kariera OGS na OT potoczyłaby się pewnie inaczej – Ole pół kariery na OT stracił przez kontuzje, Hernandez ma pół kariery przed sobą. 😉

      Racja, Rooney jest tykalny. Tyle, że mam wrażenie, że Ferguson nie ma zamiaru go tykać, a Rooney nie strzela fochów, jest zawodowcem i przede wszystkim ma coś do udowodnienia. Więc jestem dziwnie spokojny o przyszłość Roo na OT.

      City… Pewnie przez to, że jestem fanem United, ale wydaje mi się, że to im bardziej przydadzą się transfery. Tyle, że z głową. Mam wrażenie, że masa piłkarzy City grała w tym sezonie bez jakiejś większej motywacji. Swoją drogą, nie uważacie, że City było klubem, w którym przez ostatnie 5 lat przewinęło się najwięcej „głupich” piłkarzy w Anglii?

      Różnica między niebieskim a czerwonym Manchesterem jest taka, że Ci pierwsi tworzą niesamowicie utalentowaną zbieraninę, drudzy niesamowitą drużynę z charakterem. Manchester United w tym sezonie najlepiej charakteryzuje Michael Carrick. Piłkarz niebanalny, ale dla zwykłego oglądacza futbolu strasznie zwykły – bez większych wpadek, bez fajerwerków, ale solidny i zmierzający powoli do celu.

      Wybaczcie jeżeli piszę niezrozumiale, albo za bardzo patetycznie – jak jestem śpiący taki jestem. 🙂

      Odpowiedz
      1. ~skl

        Czemu odnoszę wrażenie że w temacie Chicharito wypowiadają się tylko fani MU bez szerszej perspektywy? 🙂

        Oczywiście że może być „tylko” drugim Ole. Żaden szanujący się piłkarz nie marzy o karierze zmiennika który wchodzi na 10-15 ostatnich minut meczu. Ja rozumiem że Ole jest legendą i w ogóle ale czy Wy naprawdę sądzicie, że nie chciałby jednak być legendą grającą od pierwszej do ostatniej minuty?

        Jeśli Chicharito godzi się na taką rolę, to pozostaje mi współczuć braku ambicji. A w MU nie ma co liczyć na inną rolę, chyba że w podrzędnych meczach pucharowych – za duża konkurencja i ciśnienie na medialne nazwiska (tu szczególny prztyczek dla idealistów – drużyny na tym poziomie nie są budowane pod nazwiska mało znane, im większe gwiazdy tym więcej kasy).

        Ja nie ukrywam, lubię Chicharito, jest uroczym małym człowiekiem który umie znaleźć się w idealnym miejscu w polu karnym, najwyraźniej mniej spostrzegawczy nie dostrzegli mojego porównaniu do Raula. Ale jeśli on sam nie zgodzi się na swoją rolę w drużynie to wyleci z niej bardzo szybko.

        Odpowiedz
        1. ~mally

          Nie wiem czemu w temacie Ole wypowiadają się głównie „niefani” United bez większej wiedzy na jego temat. 😛

          Ole w zasadzie nazywany był super rezerwowym z tego względu, że wchodząc z ławki robił straszny popłoch. Ciężko znaleźć dokładne statystyki, ale ze statystyk Premier Leauge wynika, że na 235 meczów z ławki wchodził 84 razy. Mówimy tu zresztą o facecie, który w ciągu 10 sezonów gry na OT miał tylko 2 sezony z mniejszą liczbą występów niż 30.

          Skoro drużyny budowane są pod nazwiska jak wytłumaczysz grę Jonesa (chociaż to w sumie popularne nazwisko, więc może United chcą przyciągnąć na swoje mecze wszystkich Jonesów z okolicy ;)), Smallinga, Carricka czy na przykład Evansa? 😉

          Wracając do Chico to ja bym nie wchodził nikomu „w ambicje”. To młody chłopak, który spokojnie może grać jeszcze dłuższy czas i jeżeli będzie robił postępy jego rola w drużynie ma szansę się zwiększać. Czy będzie grywał od początku, czy będzie wchodził z ławki nie ma znaczenia dopóki robi to wszystko z uśmiechem na ustach. 😉

          Odpowiedz
        2. ~Minh

          Tylko zmiennik? Chlopak zagral w swoim debiutanckim sezonie w finale LM sadzajac na lawce krola strzelcow Premiership. To, ze Van Persie mial genialny sezon nie znaczy, i ze nie dostal zadnej kontuzji (zagral we wszystkich meczach ligowych) nie zonacza, ze zawsze tak bedzie. A nawet w tym sezonie Chicha zagral 20 meczow od poczatku, malo?

          Odpowiedz
  6. ~stelma

    De gea miał bardzo trudny okres w MU, był nazywany niewypałem, ba był wyśmiewany przez dziennikarzy, którzy teraz siedzą cichutko, ani słowem sie nie zająkną o progresie młodego Hiszpana.

    To tez pokazuje skale uwielbienia swoich przez anglików. Hart rok temu był stawiany na piedestale, czego to oni się nie czytało, jaki to on nie był najlepszy na świecie. De Gea w tym sezonie zagrał podobnie jak Hart rok wcześniej. Ale nie może liczyć na 1/100 pochwał które dostał anglik.

    Sezon skończony, pora uporządkować kilka kwesti kadrowych. Pożegnać należy (w końcu) Anderosna, Naniego, byc może Younga (nie jest to gracz pokroju MU), sprowadzić skrzydłowego (oprócz zahy), środkowego pomocnika, (Scholes już definitywnie kończy karierę).

    Zastanowić sie nad Rooneyem, bo być może współpraca się po prostu wyczerpała i obie strony wyjdą lepiej jak się rozejdą.

    W nowy sezon wchodzę z nadzieją że dalsze postępy uczyni młoda ekipa z MU, a zaskoczy nas wszystkich Nick Powell, który dysponuje niesamowitym talentem (technika użytkowa, umiejętność strzału z dystansu). W kolejnej edycji MU będzie silniejsze, musi być.

    Odpowiedz
  7. ~michał

    Panie Michale, błagam, aby w następnym typowaniu kto będzie mistrzem powiedział pan, że nie wiem, Chelsea, City, czy Arsenal, ale byle nie United! Zawsze, kiedy pan przekreśla United ci wygrywają mistrza, a kiedy pan na nich stawia to zawodzą 🙂

    Odpowiedz
      1. ~michał

        Nie, City a MU chyba na 2 albo 3 miejscu.
        No więc składamy oficjalną prośbę do Pana Michała aby w przewodniku po PL na 1 miejsce wyznaczył City/Cheslea czy coś innego. Pan ma jakiś dar nieprzewidywania, kto zostanie mistrzem :). Od sezonu 10/11 już jestem pewien kto nie sięgnie po mistrzostwo po przeczytaniu pańskiego przewodnika.

        Odpowiedz
  8. ~Zdzisek

    A ja to bym kupił (uwaga fanfary…) napastnika (badum-tsss). Napastnika walczącego, lubiącego rozgrywać, w typie naszego Lewego.
    Wiem brzmi to niedorzecznie, ale już tłumaczę. Mówicie – brakuje skrzydłowego. A nie wiem czy zauważyliście że Welbz w tym sezonie zagrał więcej meczów jako skrzydłowy niż napastnik (przynajmniej takie odniosłem wrażenie statystyk nie znam) i radził sobie, co tu dużo mówić, znakomicie czy to na prawym czy na lewym skrzydle. Dodajemy do tego Zahę, żyjemy nadzieją że Young, Nani, Valencia się odbudują, Giggsy zostaje na kolejny sezon i skrzydła mamy potężnie obstawione.
    Mówicie że brakuje rozgrywającego. Tutaj już będę mniej kreatywny. Po prostu moim zdaniem Roo to materiał na wielkiego playmakera. Dać mu troche więcej czasu żeby przywykł do nowej roli i mamy w pomocy duet nie do zbicia. Carrick, Clev, Roo, w razie potrzeby Jones i Giggsy, miejmy nadzieje wracający do zdrowia Fletcher i jest też całkiem niezła paka. A jest jeszcze grający troche wyżej Kagawa (mimo wszystko traktuję jego pozycje już jako napastnika). Tzn tu w pomocy muszę przyznać że szukałbym zmiennika Carricka, bo większość z wyżej wymienionych ma ofensywne inklinacje a z powrotem Fletchera nie wiadomo jak będzie.
    I po tych wszystkich roszadach z przodu zostaje nam RVP, Chicharito i Kagawa. RVP może grać i na czubie i jako cofnięty (zależnie od tego czy partneruje mu Kagawa, czy Chicharito), ale trójka na 2 pozycje to za mało. Dlatego pisze o zawodniku w typie Lewego.
    No ale to tylko takie moje prywatne przemyślenia, SAF pewnie i tak wszystko po swojemu zrobi.

    Odpowiedz
    1. ~M@rcin

      a ja mówię 1 solidny transfer. Jeżeli decydujemy się na 4-4-2 to MUSI być kreatywny skrzydłowy. Carrick z Clevem i Jonesem poradzą sobie jako DMC. Jeżeli decydujemy się na 4-2-3-1 to sorki, albo Samurai pokazuje że jest tego wart albo inwestujemy w rozgrywajka

      Odpowiedz
      1. ~KacperG

        Więcej mamy piłkarzy do 4-2-3-1 obecnie. Kagawa jako podwieszony za RVP, z tyłu Carrick + drugi defensywny pomocnik (i tak trzeba sprowadzić kogoś w miejsce 3 odchodzącej po tym sezonie), na skrzydłach będzie grał, kto będzie w formie. Rooney ma grać jako napastnik (lub podwieszony), albo wcale.
        Pozdrawiam

        Odpowiedz
    2. ~adipetre

      Welbeck to fajny, dynamiczny zawodnik i w ogole, ale on nie skonczy na skrzydle. Wygladal czesto tak dobrze, bo bardzo malo wychodzilo innym skrzydlowym, innym pomocnikom. Dla mnie to jest zawodnik do pierwszej linii, wlasnie taki ‚walczacy i rozgrywajacy’.

      Roo i Carrick to nie jest rozwiazanie, generalnie ja bym Wyspiarzy dawkowal w umiarze akurat w tej strefie boiska. Wazza jest nieregularny, w pewnym sensie tez dosyc czytelny, lubi ograniczac sie do tych samych zachowan. Generalnie jakis taki malo mobilny to duet. Srodkowych pomocnikow potrzebnych jest dwoch. Zdziwie sie jesli latem przyjdzie choc jeden.

      To jest moja wizja, ale intuicja mi podpowiada ze ta twoja jest blizsza temu co chodzi po glowa Sir Alexa.

      Odpowiedz
  9. ~kindix

    United (wreszcie!) mają trzon zespołu, wokół którego mogą budować. Jest świetny już teraz De Gea (zdecydowanie wygrał sobie wszystkich kibiców MU w tym sezonie), jest b. dobry w ofensywie i niezły w defensywie Rafael, Evans, który wręcz emanuje pewnością siebie (wczoraj więcej ustawiał partnerów niż odbierał), jest odmieniony Carrick, jest pomysłowy Kagawa i genialny Van Persie. Wokół tego można zbudować na prawdę silną drużynę. Mnie sie marzą 3 transfery- defensywny pomocnik jako partner dla Carricka (Strootman), drugi pomocnik bardziej „rozgrywający” (może Cabaye), oraz lewoskrzydłowy, bo tak de facto oprócz Giggsa nikt tam nie daje rady. Na prawej jest w chwili obecnej skrzydłowych 3 (Zaha nie będzie grał tyle, ile sie niektórym wydaje- po pierwsze pupilek Valencia, po drugie ile w tym sezonie pograł Powell?).
    A i jeszcze jedno- mam nadzieje, że w przyszłym sezonie nie będzie ulgi dla Rooneya. Jeśli jest w słabej formie- ława. Żadnego sensu nie ma rzucanie go do pomocy, żeby złapał forme. Wczoraj stracił tyle piłek co Anderson zwykle.

    Odpowiedz
  10. ~nalewacz

    Niech mecz Bayern – Barcelona będzie świadectwem dla każdego fana MU ile jeszcze trzeba poprawić i jak bardzo trzeba wzmocnić skład. Miazga.

    Odpowiedz
    1. ~Zdzisek

      co ma piernik do wiatraka. bayernu w takiej formie nie ma szans nikt pokonać, choćby jak skład ulepszać. w MU jest jeszcze troche do poprawy, ale gdyby każdy zawodnik złapał maksymalny gaz (tak jak to jest w bayernie) to pewnie też by większość przeciwników rozjeżdżali

      Odpowiedz
    2. ~adipetre

      Ja nie widze zadnej przepasci miedzy skladem MU i Bayernu. Wg. mnie ludziom mieszaja sie pojecia, perfekcyjna organizacja zaraz oznacza perfekcyjnego zawodnika. MU, Chelsea i MC na papierze to ta sama polka co Bayern, chodzi jedynie o porzadek na samej gorze. W mojej opinii.

      Odpowiedz
      1. ~snipp

        MC pokazało na jakim jest poziomie, do Bayernu oni się nie umywają,chelsea też, papier nie gra a nawet na papierze są gorsi. Bayern ma lepszych CMów niż wszystkie angielskie ekipy.Obecnie jest lepszą ekipą.

        Odpowiedz
        1. ~Borys

          Właśnie o to Adipetre chodziło. „Na papierze” wszyscy mają skład gorszy od Barcy (bo nie da się tak łatwo wyłapać takich zawodników jak Messi, Iniesta, Xavi czy Busquets), Bayern jednak nadrabia „perfekcyjną organizacją”. United personalnie od Bawarczyków odstaje tylko (i aż) w pomocy. Ale taktycznie i organizacyjnie to jest przepaść na chwile obecną. Inna sprawa, że Barca już raczej taka słaba jak teraz nie będzie, w końcu skuszą się na jakiegoś klasowego obrońcę.

          Odpowiedz
  11. ~michał

    Przewodnik po Premier League v 5.0
    „Będąc amatorem tego ostatniego, nie mogę nie wyznać, że jedną z prób odprężenia zakłóciła mi lektura tekstu Iana Macintosha, zatroskanego, by schyłek rządów Alexa Fergusona nie przypominał schyłku innej legendy: Briana Clougha. Tak czy inaczej, mistrzostwo Anglii nie wróci na Old Trafford.”
    Hehe, jak się Pan wytłumaczy z tego zdania? 😉

    Odpowiedz
    1. ~pk

      Mam nadzieje, ze Pan Michal nie bawi sie w bukmacherke, bo jego typy przedsezonowe z reguly tak wygladaj 😉 A potem „najslabszy mistrz od lat” (to z notki sprzed kilku tygodni) zdobywa mistrza w kwietniu. Ups.

      Odpowiedz
      1. ~mart

        Bo Michał tak już ma, że ocenia mistrza wedle swoich projekcji sprzed sezonu. Przed każdym sezonem skreśla United, mówi że tym razem to już na pewno nie będą się liczyć, a po kolejnej udanej kampanii ocenia ich według właśnie tego typu „No słabi byli tak jak mówiłem, ale inni jeszcze słabsi”.

        Jak Michał sensownie i trzeźwo patrzy na siłę drużyn to widać po zeszłorocznym typie- prorokowanie walki o mistrzostwo Liverpoolu. Już w momencie publikacji tego tekstu wiadomo było, że typ idiotyczny. Sezon pokazał tylko jak bardzo.

        Odpowiedz
  12. ~rete456

    Z taką piłką jaką gra teraz Barca czyli nudną ,przewidywalną,bez napastnika ,z bocznymi obrońcami którzy nie mają nawet 170 cm wzrostu ,dowolny Angielski lub z czołówki zrobiłby miazgę .

    Odpowiedz
    1. ~erictheking87

      Nooo…. już bym aż tak daleko nie szedł. A już na pewno nie w tym sezonie. Może United …by ich pokonali jakoś. Reszta wątpię.

      Natomiast przyszły sezon zapowiada się obiecująco dla angielskich klubów (o ile oczywiście Arsenal raczy wyrzucić trochę monet na naprawdę dobrych, nowych graczy).

      Odpowiedz
    2. ~castylia

      Odbieram to jako udaną prowokację, bo wyciąganie takich wniosków po jednym meczu jest po prostu śmieszne 🙂 Jak mecz z Bayernem ma się do hipotetycznego meczu Barcy z zespołami z czołówki PL? Równie dobrze mógłbym stwierdzić, że po meczu Norwich vs MU, z takiego MU to Barcelona, Real czy Atletico Madryt zrobiłoby miazgę i byłoby to równie absurdalne…
      Rozumem, że euforia po zdobyciu mistrzostwa zrobiła swoje, ale zachowajmy trochę zdrowego rozsądku.

      W tym miejscu chciałbym pogratulować wszystkim kibicom MU sukcesu! Bezapelacyjny mistrz! Całkowicie zasłużony tytuł i z całą pewnością MU nie jest słabym mistrzem, bo takiej przewagi punktowej nad pozostałymi ekipami z PL słabeusze by nie osiągnęli! Glory, glory!

      Odpowiedz
  13. ~stelma

    Obejrzałem sobie Bayern-Barcelona raz jeszcze, ten mecz utwierdził mnie w przekonaniu że Pique jako obrońca pod presją, który ma bronić, a nie grac piłka jest po prostu marny. Gość bladego pojęcia o bronieniu nie ma, ustawia się tak żeby chyba nie przeszkadzać napastnikom, porusza się bez ładu i składu, zarówno on jak i młody bartra, obaj uprawiali partyzantkę najwyższych lotów.

    Hiszpanie wciąż symulują i udają że przy kazdym kontakcie sa faulowani, ale na szczęście arbiter miał to w poważaniu. Piękna jest sytuacja tuż po tym jak Muller był sam na sam z vadesem, gdzie shweinsteiger zderza się z alvesem, Niemiec wstaje i gra dlaej, a alvez turla się wszerz boiska licząc.

    Wczoraj niemcy byli równie świetni technicznie, ale byli o niebo lepsi silniejsi fizycznie, a 3 tempa szybsi. To jest prawdziwa ekipa.

    Co do kontrowersji, 3 gol bayernu był faulu, to jasne. 2 był po spalonym, którego nie można być pewnym z żadnej powtórki i dopiero komputerowy zrzut obrazu pozwala dostrzec że połowa stopy gomeza przekracza linie spalonego. Jakieś 5 cm. Liniowy nie mógł być pewny, a jak wiemy przepis stanowi jasno, w razie wątpliwości sprzyja się atakującym, więc arbiter postąpił przepisowo. Przy pierwszym golu nie ma mowy o faulu, alves był słabszy wyskoczył niżej i przegrał, ot co, trzeba było albo skakać wyżej albo rosnąc w dzieciństwie.

    Ewidentny karny dla bayernu za reke pique, nie ma co do tego wątpliwości.

    Zółta kartka dla alby za to co zrobił robbenowi, jest niedopuszczalna, to jest ewidentne chamstwo i czerwona kartka.

    Warunki fizyczne nie mają znaczenia- ta jasne, właśnie widziałem.

    Gratuluje Barcelonie że znów mieli częściej piłkę, to jest najważniejsze, ewidentnie byli „lepsi”.

    Odpowiedz
    1. ~KrólJulian

      Nareszcie jest okazja by dokopać Barcelonie i faktycznie są ku temu powody, choć ich gra w defensywie byłaby zapewne lepsza gdyby grał Puyol, o Mascherano nie wspominając. Bayern był lepszy, bez dwóch zdań.
      Co do posiadania piłki to pamiętasz może choćby jeden mecz, w którym Barcelona miałaby mniejszy procent posiadania piłki niż przeciwnikl? Weźmy pod uwagę np. ostatnie 3 lata? Taki mają styl gry i już… Jasne, że nie jest to patent na zwycięstwo vide np. zeszłoroczne mecze z CFC w LM, ale „autobus” też chyba takim rozwiązaniem nie jest? Warunki fizyczne również są ważne, bez dwóch zdań, ale skoro niektórym ich brak muszą nadrabiać zwinnością, sprytem, itd. O dziwo, te słabe fizycznie „maluchy” z Barcelony, podające w nieskończoność z atletami z MU większych problemów nie mieli w ostatnich meczach między tymi zespołami 🙂

      Odpowiedz
      1. ~erictheking87

        Myślę, że główny problem z fanami Barcy jest taki, że dopiero wprost przyznają, że przeciwnik był lepszy, gdy zostaną upokorzeni – w innym wypadku jest standardowe ‚lepsza drużyna przegrała’.
        A już na pewno z tymi, którzy są fanami Barcy est.2006.

        Nie da się już słuchać tego pieprzenia o ‚autobusach’. Sorry.

        Odpowiedz
        1. ~KrólJulian

          Czyżbyś sugerował, że jestem fanem Barcy, a do tego nuworyszem? Skąd ten pomysł?
          W przyznaniu, że przciwnik był lepszy nie ma chyba nic złego, raczej wprost przciwnie, zwłaszcza, że zgodnie wypowiadają się w tej kwestii piłkarze, działacze, kibice, itd? Uważasz, że lepszym podejściem jest: przegraliśmy przez błąd sędziego, niesłusznie pokazaną czerwoną kartkę, itd.?
          Jak wspomniałem, z tego co widziałem, Bayern był zdecydowanie lepszy, ale „upokorzeniem” barcy raczej bym tego meczu nie nazwał…
          Przywołanie funkcjonującego w języku potocznym określenia „autobus” miało jedynie na celu wyznaczenie przeciwległego biegunu do podejścia opartego na wysoki procencie posiadania piłki i preferowaniu ultraofensywnego futbolu. Ot, wizualizacja takiego skrajnego sposobu podejścia do jednej z preferowanych filozofii gry… Nie bardzo rozumiem „zniesmaczenie” tym określeniem, ale w przyszłości mogę zastąpić je jakimś innym pojęciem jeśli to budzi w tobie jakieś negatywne skojarzenia.
          Konkludując, nie wypowiadam się w kategoriach generalnych, bo wrzucanie wszystkich fanów do jednego „worka” nie jest chyba racjonalnym podejściem, ale jako kibic Chelsea nie mam problemów z przyznaniem, że pod szeroko rozumianym „piłkarskim” względem, np. Barcelona była zdecydowanie lepszym zespołem niż wspomniana CFC w dwumeczu LM, czy też, że Bayern był zdecydowanie lepszy w finale i miał 3 okazje, ten mecz wygrać (podstawowy czas gry, dogrywka, karne). Nie pieję, że kartka dla Terrego była „watpliwa”, że drużyna była w szoku po tym zdarzeniu, itd., bo tego typu wywody zostawiam kibicom innej angielskiej ekipy, a szczególnie tym est. 2006 🙂 Umiejętność przyznania, że przeciwnik był zespołem lepszym, nawet po wygranym meczu, to już inna bajka…

          Odpowiedz
          1. ~stelma

            Piszesz że Barcelona była lepsza od Chelsea i że mieli szczęście, ja się zgodze. Tyle tylko ze nie rozumiem jak po dwu meczu MU-Real mozesz mówic że kibice „zwalają” na czerwoną kartke. MU było lepsze, Real nie miał okazji, mecz był pod kontrolą. Potem czerwona kartka. Czerwona kartka tak niezasłużona że i wczoraj w studiu C+ o tym wspominano, mówiąc że są w półfinale bo w 1/8 arbiter im pomógł. Nani dostał czerowna kartke za to że przyjmował piłkę, a arbeloa na niego wbiegł. Ze wszystkich decyzji w tym sezonie głupszej nie widziałem.

            Po klęskach w z barceloną, czy city kibice MU jakoś nie szukali winnych u arbitra, przyznawali wyższość, ale od realu byli lepsi i przegrali bo arbiter sie mylił w dwumeczu na jedna strone. W pierwszym spotkaniu varane nie dostał czerwonej faulując evre sam na sam. Real od MU był po prostu słabszy, ale turecki arbiter wygrał im mecz.

          2. ~KrólJulian

            @stelma
            nie twierdzę, że real był w tych spotkaniach lepszą drużyną od MU, bo było dokładnie odwrotnie. Co do czerwonej kartki-pełna zgodna, była „z kapelusza”, a to, że przepchnięcie realu do 1/2 finału to w dużej mierze zasługa arbitra również nie podlega dyskusji.
            różne opinie po meczu z realem się pojawiały, a kwestia „szoku” po czerwonej kartce przewijała się w nich dość często. Nie miałem na myśli tego, że kibice MU zgodnym chórem „zwalają” wszystko na tę jedna czerwoną kartkę, choć opinie pojawiały się tu różne, choć takie również, bo przyczyny były, nawet biorąc pod uwagę tylko sędziowanie, jak sam wiesz bardziej złożone.
            Nie nazwałbym przegranej MU z Barceloną klęską, z City u siebie to może i owszem, ale z perspektywy czasu widać, że to był jedynie wypadek przy pracy.
            Reasumując, co kibic to opinia, widzę że zachowujesz w swoich osądach zdrowy rozsądek, więc jest ok, mnie chodziło raczej o tych, po przeczytaniu opinii których mam wątpliwości czy oglądaliśmy ten sam mecz…

      2. ~stelma

        Z posiadaniem piłki chodziło o to że od lat (od sukcesów barcleony) słyszę bzdury jak to istotne by mieć piłkę, Rodgers nawet coś tam w statystykach wyczytał że jak ma się więcej piłkę to 80% szans na zwycięstwo. Bzdura, gość nie umie czytać ze statystyk więc niech nie korzysta bo się jeszcze pokaleczy.

        Do że mamy dwie funkcje które rosną bądź maleją w tych samych okresach nie znaczy że sa skorelowane.

        Co do atrybutów fizycznych, Hiszpanie to oszuści i symulanci, oba mecze to tylko potwierdziły, nie twierdze że przyczynna porażek MU były oszustwa, nie, ale trzeba odnotowac że ostatnimi laty co Hispzański gracz leżał to arbiter gwizdał.

        Dziś i wczoraj nareszcie arbitrzy prowadzili zawody tak jak trzeba. To jest męska gra, nie pasuje to nie graj. Jest dokłądnie tak jak napisałeś, masz słabsze warunki, MUSISZ NADRABIAĆ, aprytem, techniką, szybkościa, czym chcesz. Ostatnie lata było odwrotnie, ile razy hispzan leżał tyle fauli, choć połowa była walką, zwyczajną.

        Dziś arbiter pokazywał gestami żeby wstawać, kiedy ostatnio to widziałeś?

        Ozil domagał sie żółtej kartki, arbiter nareszcie za to ukarłą zawodnika. To jest zabronione zachowanie, a ciągle widze hispzanów z ta niewidzialną kartką. To nalezy karac zółtymi. Kiedy to ostatnio widziałeś?

        Piłkarze nie mają prawa otaczać arbitra i wywierac presje, Barcleona niekiedy w 9 podchodzi, raz widziałem valdesa jak przebiegł połowe boiska by się przyłączyć. Każdy zawodnik poza kapitanem po żółtej.

        Niemcy? Grali, Błaszczykowski faulowany, nie wymachuje rękoma. Reus przegrywa walkę? Wstaje i biegnie walczyć dalej. To jest piłka, to chcę oglądać.

        Odpowiedz
        1. ~KrólJulian

          Czytalem wypowiedzi Rodgersa o kwestii korelacji posiadania piłki i jej wpływie na wynik spotkania, abstrahując od zasadności tych twierdzeń, nie widzę, by jakoś udało mu się zastosować tę regułę w praktyce, przynajmniej w aktualnym miejscu pracy…
          Czy Hiszpanie to wyłącznie oszuści i symulanci tego nie wiem, ale chyba obdarzeni są też i innymi cechami, skoro ostatnio np. na poziomie reprezentacyjnym wygrywają wszystko „jak leci”? Nie przeczę, że zdarza im się „przyaktorzyć”, ale umówmy się przynajmniej, że nie jest to główna przycyzna osiąganych przez nich wyników?

          Odpowiedz
  14. ~alasz

    Dwa lata temu toczyłem tutaj bój z niejakim rogerem kto jest lepszym piłkarzem, Lewandowski czy Andy 35 mln funtów Carroll.

    Gdzie dziś sa obaj panowie?

    Po pierwszym golu napisałem kumplowi za Realem że higuain powinien uważnie obserwować jak wygląda napastnik i jak sie gra. 3 gol-majstersztyk.

    Gdzie był turecki arbiter gdy go potrzebowano? Lewy powinien był dostać czerwona tak profilaktycznie.

    Arbitrzy i dziś i wczoraj nie dlai się nabrac na symulacje Hiszpanów chapeau bas.

    Juz dawno mówiłem że zbliza się hegemonia Niemiecka, mają wszystko, technikę i szkolenie młodzieży jak w Hiszpanii, fanów, stadiony i pasje jak w Anglii no i maja swoją Niemiecką solidność i dyscyplinę. Barcelona i Real (to akurat prawda) wyglądały jakby przez totalny przypadek znalazły sie w półfinale, ale Niemcy postanowili to naprawić i za to dzięki. No i za prawdziwa męska grę bez pajacowania. To jest prawdziwy futbol totalny.

    Zwyciężył futbol 😀

    Odpowiedz
  15. ~adipetre

    Z tymi pucharami roznie bywa, sam z szerszymi wnioskami sie jeszcze wstrzymam. Tegoroczne polfinaly mialy swoja specyfike, BvB i Bayern trafily swietnie z forma, z kolei Real i Barca mierza sie obecnie z problemami roznej masci, w normalnych warunkach oba dwumecze bylyby chyba bogatsze w dialog.
    Hegemonia Bundesligi … wg. mnie nie ma przypadku w tym ze o Champions League walczy tam zespol klasy Freiburga. Ludzie ktorzy w Niemczach byli bogami – Kagawa, Dzeko, Sahin – w Anglii, Hiszpanii sa jednymi z wielu. Ta liga na pewno sie rozwija, ale przede wszystkim jest beneficjentem kryzysu Anglikow,Hiszpanow i Wlochow. Material ludzki w dalszym ciagu mocno promuje Anglikow i Hiszpanow.
    Zobaczymy ile Anglicy jeszcze beda musieli przegrac edycji by dojsc do wniosku, ze fachowcow z trenerskich lawek najlatwiej jest dzis znalezc wlasnie nad Renem.
    Bundeslidze pewnie nie zrobi dobrze transfer Goetzego do Bayernu. Borussia ma dzis dobry zespol, ale najmniej kreatywny od lat, po odejsciu Mario moga byc problemy w niektorych aspektach gry.

    Odpowiedz
    1. ~KacperG

      Czy Bayernowi jest potrzebny Goetze to można sie zastanawiać, z pewnością pieniędzy mają sporo, a i niewiele do poprawy zostało. Na pewno nie zrobi to dobrze rywalizacji w Bundeslidze, bo jak tak dalej pójdzie (w LM) to zawodnicy typy Lewego, Reusa, Gundogana, Hummelsa będą przebierać w ofertach. Biorąc pod uwage budżet Dortmundu raczej ofert z Anglii czy Hiszpanii, nie wspominając o szejkach nie przebiją. A Bayern ma taką kase, że może sobie pozwolić na zakup świetnego młodego ofensywnego pomocnika, choć już kilku niezłych grajków tam mają, tym samym osłabiając konkurencje. Bardziej mnie interesuje, kiedy Klopp zostanie zwerbowany przez jakiś wielki klub. Ze swoją myślą taktyczną i chęcią stawiania na młodzież chętnie bym go w MU widział. Gościu ma swoją filozofie i zbudował prawdziwy zespół. Na chwile obecną mój faworyt, bo Pep i Mou się na Old Trafford nie pojawią, a Moyes itp. są zdecydowanie za Jurgenem. Może by nawet takiego Reusa ze sobą zabrał…

      Odpowiedz
  16. ~airborell

    „Hegemonia Bundesligi … wg. mnie nie ma przypadku w tym ze o Champions League walczy tam zespol klasy Freiburga. Ludzie ktorzy w Niemczach byli bogami – Kagawa, Dzeko, Sahin – w Anglii, Hiszpanii sa jednymi z wielu.”

    Czy to jednak nie jest problem Realu i Manchesterów, a nie Kagawy, Dżeko i Sahina? Transfer Sahina w ogóle był nieporozumieniem, a Kagawę Ferguson konsekwentnie wystawia na niewłaściwej pozycji. Powiedziałbym, że bogatym klubom nie zależy na zmaksymalizowaniu potencjału tych piłkarzy, których mają – bo zawsze mogą pozwolić sobie na kupienie innego. Zupełnie inaczej niż Borussia, która z kilkunastu nołnejmów zbudowała drużynę na miarę (już prawie) finału Ligi Mistrzów.

    Odpowiedz
    1. Michał Okoński Autor wpisu

      Dodaję na szybciutko Holtby’ego, który w Tottenhamie na razie gra ogony. Choć potencjał jest przecież gigantyczny.

      Odpowiedz
    2. ~Zdzisek

      coś w tym wszystkim jest. ale nie nazwałbym tego takim lekceważeniem talentu. przynajmniej w przypadku anglików bo sahin to faktycznie było transferowe nie-wiadomo-co (może sahin został wepchany mourinho do składu?). w manchesterze kagawa gra nie tam gdzie jest najlepszy bo konkurencje ma sporą. w tej drużynie zawsze sie grało dwoma napastnikami, więc pozycja ofensywnego pomocnika także musi być wpisywana w tą dwójkę. więc mamy rvp roo chicharito welbecka i przy nich trzeba dopisywać kagawe. jeśli jeszcze z welbeckiem i chicharito jest w stanie wygrać walke o skład (choć i tak nie zawsze), to wszyscy dobrze wiemy że roo i rvp w zdecydowanej większości przypadków są nietykalni. dodajmy do tego tragiczny regres skrzydłowych i mamy wyjaśnienie dlaczego kagawa większość meczów spędził na lewym skrzydle.
      z dzeko znowu jest troche inna sprawa. on wcale nie gra tak strasznie mało. co prawda często nie ma go w podstawie, jednak przeważnie wchodzi z ławki. wystarczy popatrzeć na skład city, gdzie widzimy teveza i aguero, i od razu wiemy skąd sie bierze taki stan rzeczy. a dodać do tego trzeba jeszcze że nierzadko zdarza się manciniemu wystawić skład z jednym napastnikiem.

      Odpowiedz
      1. ~airborell

        „w manchesterze kagawa gra nie tam gdzie jest najlepszy bo konkurencje ma sporą. w tej drużynie zawsze sie grało dwoma napastnikami, więc pozycja ofensywnego pomocnika także musi być wpisywana w tą dwójkę. ”

        Ale to po co go kupowali? Żeby zarabiać na koszulkach od Japończyków chyba, bo trudno wyjaśnić, że gdy zespół potrzebuje następcę Scholesa, kupuje się ofensywnego pomocnika (czy raczej cofniętego napastnika) i każe mu się grać w środku pomocy.

        Jedno wytłumaczenie to to, że nie był jeszcze zaklepany van Persie.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *