Tarcza niewiele warta

Potraktujmy ten wpis tak, jak dzisiejszy mecz potraktował David Moyes: jak rozgrzewkę przed sezonem. Rywal słabszy niż przed wakacjami (ze zdegradowanego Wigan zdążyli odejść, poza Roberto Martinezem, m.in. Alcaraz, Kone, Robles, di Santo i Figueroa, a McManaman po kontuzji nie zaczął spotkania w pierwszym składzie; grupa nowych zawodników wymaga czasu na wkomponowanie), ze zmienionym niestety stylem gry (lubiłem Wigan grające po ziemi i umiejące przetrzymać piłkę, dziś jednak próbowało niemal wyłącznie długich piłek na Holta i dośrodkowań ze stałych fragmentów), nie okazał się wymagający i właściwie głównym tematem dziennikarzy po meczu były relacje menedżera MU z chcącym odejść i oficjalnie wciąż niebędącym na sprzedaż Waynem Rooneyem. Nowa drużyna mistrzów Anglii jest ich starą drużyną, nie licząc Zahy, z którym kontrakt podpisano już w styczniu: praktycznie bez wzmocnień, i praktycznie bez uderzających zmian w stylu gry.

Ta ostatnia kwestia była niedawno tematem ciekawych rozważań Jamiego Carraghera i Gary’ego Neville’a w Sky Sports. Pytany, czy Moyes zmieni MU, czy raczej MU zmieni Moyesa, były piłkarz i brat jednego z członków sztabu szkoleniowego nie miał wątpliwości: mistrzowie nadal będą grali po swojemu, z głównym zagrożeniem płynącym ze skrzydeł. Co potwierdziło się już w szóstej minucie, kiedy van Persie inteligentnie odegrał do biegnącego lewą stroną Evry, ten zaś dośrodkował i Holender kapitalnym uderzeniem głową pokonał Carsona po raz pierwszy. To też się nie zmieniło: niezdetronizowany wciąż król strzelców Premier League rozpoczyna sezon tak, jak kończył poprzedni, skutecznie, błyskotliwie i szczęśliwie (drugi gol, zamykający zresztą najładniejszą akcję spotkania, padł po rykoszecie). Podobnie jak nie zmieniły się spokój i precyzja najlepszego w drużynie Michaela Carricka, i ochota do gry najstarszego w niej Ryana Giggsa. Jeżeli David Moyes zdobył dziś swoje pierwsze trofeum w Manchesterze, strach liczyć, które to było trofeum jego walijskiego grającego trenera. Warto podkreślić, że Szkot elegancko uchylał się od przypisywania sobie zasług za zwycięstwo, mówiąc, iż sam fakt przedsezonowego występu na Wembley jest skutkiem ubiegłorocznych triumfów Aleksa Fergusona.

Tego ostatniego, rzecz jasna, na stadionie nie było. Wbrew spodziewaniom niektórych moich kolegów, że będzie kierował drużyną z tylnego siedzenia, legendarny szkoleniowiec wybrał na razie niepokazywanie się na trybunach podczas meczów MU – nie chce, żeby kibice skandowali jego nazwisko, powiększając i tak wystarczająco dużą presję spoczywającą na następcy. Cokolwiek robi David Moyes, robi to na własny rachunek – a w świetle dzisiejszego popisu van Persiego jego niedawne słowa o Rooyneu potrzebnym klubowi jako zmiennik Holendra brzmią po prostu jak trzeźwy opis sytuacji.

O Rooneya się martwię. Niezależnie od jego perypetii transferowo-kontraktowych, niezależnie od tego, czy skończy w MU, czy w Chelsea, Anglik musi wyrwać się z przeklętego kręgu trapiących go kontuzji; musi regularnie trenować i grać. Ostatnie tygodnie, okres przygotowawczy do sezonu przedmundialowego, zostały w tym sensie zmarnowane…

Nie martwię się natomiast o Wilfrieda Zahę. Owszem, dziś często tracił piłki i miał problemy z precyzją dośrodkowań. Owszem, czasem niepotrzebnie próbował dryblingu, zamiast wybierać prostsze rozwiązania, ale jego ruchliwość i nieustanny – przyznajmy: zaspokajany przez chętnie do niego podających kolegów – apetyt na wzięcie udziału w akcji, przypominał Cristiano Ronaldo w początkach kariery na Wyspach. Akurat nadmiaru grepsów Moyes zawsze potrafił swoich zawodników oduczyć – z Zahy (i młodego Januzaja, obok Welbecka bodaj najjaśniejszego punktu ostatnich tygodni w MU) będą jeszcze ludzie; sprawa obsady prawego skrzydła, która kłopotała Fergusona po problemach ze zdrowiem Valencii i stracie formy Naniego, wydaje się zamknięta.

Tyle na dziś. W sumie: jeszcze jeden mecz z przedsezonowego tournee. Niezbyt wiele walki (wyjąwszy starcia między Vidiciem i Holtem), niezbyt szybkie tempo, niezbyt głośne trybuny, niezbyt wiele odpowiedzi o dalsze wzmocnienia MU (kto za plecami van Persiego: jeśli nie Fabregas czy Modrić, to może chociaż Fellaini; choć taki Michael Cox stawia odważnie na Danny’ego Welbecka). Bezproblemowa wygrana na Wembley przyniosła pewnie Davidowi Moyesowi chwilę oddechu, ale w najbliższą sobotę nikt już nie będzie o niej pamiętał. Swansea, której Michael Laudrup nie porzucił dla żadnej lepszej posady, wydaje się mocniejsza niż przed rokiem. O Manchesterze United na razie nie można tego powiedzieć.

PS „Tyle na dziś”, napisałem, bo prace nad tegorocznym „Przewodnikiem po Premier League” zostały już rozpoczęte, a co czeka nas w ciągu prawie czterdziestu kolejnych weekendów, to sami dobrze wiecie. Książka, nie książka, blogować chyba nie przestanę 😉

21 myśli nt. „Tarcza niewiele warta

  1. ~Stefan

    Obejrzenie tego meczu w całości było nie lada wyzwaniem, nawet dla mnie, cholerna nuda. Wigan po prostu słabiutkie, United drepczące. Jedyny godny odnotowania fakt to klasa Moyesa i debiut Januzaja w meczu o stawkę, chociaż ten mecz był nieco pozorowany.

    Odpowiedz
  2. ~taj

    Nie szkodzi, że niewiele warta. Trofeum to trofeum, a mecz to było dobre przetarcie jeszcze przed ligą. Drużyna zagrała w mocnym składzie, było dużo zmian gdzie rezerwowi też się pokazali.

    Mnie najbardziej w tym meczu ciekawił Welbeck. Nie wydaje wam się, że grał i miał podobne zadania jak Fellaini w Evertonie, tuż za napastnikiem? Może to jest dla niego pozycja? Grać kombinacyjnie na małej przestrzeni potrafi, zawsze szuka partnerów lepiej ustawionych, a grać głową też potrafi i jak tylko skrzydłowi zaczną dogrywać dobre piłki i Welbz może zacząć częściej strzelać.

    W sobote mecz ze Swansea i dopiero wtedy dostaniemy więcej odpowiedzi, bo łatwo z Łabędźiami nie będzie. Zobaczymy czy postrach będzie siać duet Michu – Bony.

    Odpowiedz
  3. ~Tofu

    Już w ostatnim pana dot. Rooneya napisałem o nim „ustatkowany najemnik”. Widać się to potwierdza, ciekawe czy faktycznie przejdzie do Chelsea, ciekawe czy będzie nowym Szewczenką/Torresem.

    A Moyes… Moyes pokazał, że byl dobrym wyborem. Tempa spotkania za jakiś czas nikt nie bedzie pamietać, a wynik – owszem. Pierwszy mecz, pierwsze trofeum, mimo rzeczywistych zasług SAF w udziale w tymże spotkaniu Moyes pokazał klasę. Wróżę kolejny długoterminowy pobyt menedżera na stołku Diabłów, bo mimo niewielkiego zmiany stylu gry malutkie piętno pracy nowego Szkota zaczyna się odznaczać już teraz.

    Odpowiedz
  4. ~alasz

    Zaskoczył mnie Pan, Panie Michale, stwierdzeniem o braku zmian w stylu gry. Ja je zauważam, pewnie dlatego że oglądam każdy mecz MU.

    Otóż Moyes stara się dołożyć troche gry pressingiem wysoko pod bramka rywala, jest tego więcej niż odnotowywałem w zeszłej kampanii. W przeciwieństwie do Pana nie jestem wielkim zwolennikiem wysokiego pressingu bo zdaje sobie sprawę że jest to broń obosieczna, piekielnie wyczerpującą i osłabiająca w najważniejszej fazie meczu, czyli końcówce. Jednakże w poprzednich kampaniach ten element praktycznie nie występował, więc cieszy mnie fakt takiej implementacji.

    Druga subtelna zmiana, to więcej gry pośredniej, co też czasami skutkowało przekombinowaniem w niektórych sytuacjach pd bramowych. Duży wpływ na to miała obecność 3 środkowych pomocników, Carricka, Giggsa i Cleverleya i kazdy z nich grał bardzo dobre zawody. Carrick prowadził gre, Giggs ją urozmaicał próbując ciekawych zagrań, natomiast Cleverley przenosił grę do przodu jak najszybciej.

    Zaskoczony jestem tez twierdzeniem że Moyes szuka kogoś grającego za RVP. Mnie się wydaje że on szuka gościa który będzie grał to co Giggs tylko w każdym meczu, a nie jak 40 letni Walijczyk, od święta.

    Ogółem środek pomocy to obecnie ta wymieniona 3 graczy, którzy sa na odpowiednim poziomie i nikt inny. Słabo jeśli chcemy grac 3 w polu. Anderson to jest człowiek dostający któraś już tam szanse, a ja nie wierze w żadna kolejna po 2. Bieda.

    Brakuje też skrzydowych, bo o ile Zaha ma papiery, to nie jest to cżłowiek gotowy na dziś grac na najwyższym poziomie i to regularnie. Januzaj zapowiada się ciekawie, najciekawszy gracz akademi od lat. No i Lingard który tez zrobił bardzo pozytywne wrażenie. Valencia z formy zeszłosezonowej jest cieniem samego siebie, dobrze że zrezygnował z 7, bo mnie oczy bolały jak patrzyłem jak słabo gracz zawodnik z moim ulubionym i legendarnym numerem. Young też słaby, bez goli i asyst rok temu, Nani to Nani, czysta ruletka jeśli chodzi o formę dnia.

    Srodek obrony to Vidic który co chwila łapie drobne urazy, Ferdinand w ostatnim roku swojej kariery, który nie może grac za często przez plecy, Jones z dużym potencjałem, ale jednak bez doświadczenia na pozycji, Smalling notujący regres i w sumie jeden jedyny stabilny i pewny obrońca z zeszłego sezonu- Evans. ! gracza można by zakupić na tę pozycje.

    Braki na skrzydłach i środku pola a także lekka luka w środku obrony, czyli 3 transfery, z możliwym 4. Tymczasem połowa sierpnia i nie przybył nikt. Słabo.

    Realistycznie patrząc 3 miejsce w lidze jest w naszym zasięgu i to powinniśmy zdobyć.

    Odpowiedz
    1. ~Stefan

      Alasz Ty tak poważnie? Fakt Cleverley miał ponad 90% skutecznych podań, ale w całym meczu może dwukrotnie wybrał jakiś ciekawy wariant rozegrania, reszta do tyłu, do boku, do najbliższego… Co się stało z tym chłopakiem? Kiedyś klepał jak głupi cały czas przyśpieszając grę i wybierając dość ryzykowne warianty, a ostatnio oglądając go mam wrażenie, że boi się ryzyka i podaje raczej jak defensywny pomocnik. Jeszcze rok temu zapowiadał się na naprawdę bardzo ciekawego zawodnika, a mam wrażenie że zamiast notować progres notuje regres.

      Odpowiedz
      1. ~alasz

        A ja mam wrażenie że jego zadania są inne niż na początku, jest pod grą, cały czas, pomaga upłynnić grę, rozegrać na jeden kontakt, i zdobyć kilka metrów zespołowi. W tym dobrze sobie radzi.

        Faktem jest że nie gra niczego twórczego, nie szuka piłek otwierających obronę (choc miał dwa kapitalne podania, zwłaszcza w tej wspaniałej akcji gdzie gracze grali szybka kontrę na jeden kontakt około 70 minuty). Dużo krytyki ze strony kibiców MU spada na tego chłopaka, dla mnie nie zasłużenie, on u nas gra takiego artete z Arsenalu i robi to dobrze. Bez niego gra zazwyczaj jest mniej płynna, a jak zmienia go anderson to zazwyczaj dopuszczamy do wielu okazji pod własna bramką, oznacza to że jest odpowiedzialny.

        Ja go cenie, uważam za naprawdę dobrego zawodnika, miał być Paul Scholes 2.0, nie jest, wyszło z niego zupełnie co innego, ale gra na wysokim poziomie. Jakby Young czy valencia grali tak jak on to bym był rad.

        Ciekawie za to gra Giggs, inteligencja i doświadczenie pozwalają mu na granie w odpowiednim momencie odpowiednich piłek, piłek ryzykownych i tych po których ręce klaszczą a na twarzy jest banan zadowolenia. Tego nam trzeba.

        Odpowiedz
        1. ~Borys

          Cleverleya można porównać do Carricka sprzed kilku sezonów, kiedy grał zawsze same „bezpieczne” piłki do boku i do obrony. Ja go otwarcie wówczas krytykowałem, fakt że swoją robotę wykonywał dobrze, ale irytował mnie ten jego minimalizm, zadowalanie sie najłatwiejszymi rozwiązaniami- a każdy wiedział, jak dobrym podającym jest Michael. Według mnie krytyka Cleva jest akurat zasłużona, dlatego, że on ma umiejętności żeby zagrać bardziej ryzykownie, i w pewnym sensie „odcisnąć piętno” na meczu, ale z jakiegoś powodu tego nie robi i gra na procent celnych podań. Na pewno ma na to wpływ brak konkurencji- nawet jeśli robi niewiele, to według mnie jest daleko przed Andersonem, który w niewielkim stopniu przypomina profesjonalnego piłkarza.
          Mam jednak przeczucie, że Moyes będzie lepiej korzystał z Cleverleya niż Ferguson.

          Odpowiedz
          1. ~erictheking87

            Tommy musi grać wyżej. Jestem (byłem?) fanem jego talentu, ale chłopak drugą część ub. sezonu miał marną.
            Natomiast można zauważyć w jego ruchach całkiem sporo późnego Scholesa – właśnie pod tym względem mocno się rozwinął.
            Nie ciśnie na pałę do przodu z pierwszej piłki, tylko szuka miejsca, przestrzeni, luzu pomiędzy zawodnikami, co często mu się udaje – wcześniej (2 lata temu) miał z tym spore problemy.
            Sęk w tym, że popadł w drugą skrajność, gra teraz bardziej jak taki ‚głęboki Xavi’, z zachowaniem odpowiedniej proporcji, rzecz jasna.
            Chłopak powinien grać po prostu wyżej, tak, żeby dynamizm jego podań – gra z klepki i 1 piłki mógł przyspieszyć grę zespołu w final third boiska (wciąż nie mogę znaleźć odpowiedniego polskiego tłumaczenia). To jest coś co Kagawa mógłby robić, ale jako ofensywnego pomocnika, ustawionego za strikerem nie pamiętam kiedy ostatnio go widziałem…
            W takim wypadku Cleverly mógłby pełnić rolę łącznika pomiędzy Kagawą i Carrickiem, i rozgrywać dwójkowe akcje z tym pierwszym.

            Scholes powinien jeszcze wziąć go na indywidualne korepetycje (albo najlepiej Beckham, jako, że obaj mają sporo wolnego czasu) i nauczyć chłopaka rozciągania gry i przerzutów prosto pod nogę kolegi 50m dalej.
            Cleverley mógłby też trochę nad crossami popracować – bo ma zadatki na niezłego crossera, ale potrzebuje solidnego oszlifowania – najlepiej pilnikiem metalowym.
            To samo tyczy się strzałów z dystansu…

            Mam nadzieję, że Moyes go sprowadzi z powrotem na właściwe tory, a nie zmarnuje jego potencjał jak Fergie Andersona.

          2. ~alasz

            Eric, wszystko fajnie, ale Anderson zmarnował się sam. To nie Fergie kazał mu miec permanentne problemu z utrzymaniem wagi. Anderson, nie jest profesjonalistą. Kropka.

            Z jakiś powodów Ferguson kazał Cleverleyowi grac głębiej, jak na razie Moyes podtrzymuje ta decyzje, widać obaj fachowcy uznali że jego potencjał najlepiej wykorzysta sie właśnie na takiej pozycji, bo tam najwięcej daje zespołowi.

            Zgadzam się że idziemy ze skrajności w skrajność (ciągłe przyspieszanie gry, a teraz nadmierna asekuracja), ale jak sam zauważyłeś pewne aspekty jego gry sie poprawiły. Strzały to ma marne i to jest fakt, wiele chłopak może jeszcze poprawić, ale mimo wszystko powiem że gdyby Young, Valnecia czy Nani grali na jego poziomie to byłbym zadowolony.

            Gość wydaje się byc poukładany poza boiskiem, dlatego jestem spokojny o jego rozwój. Cleverley mimo że ma sporo krytyków nigdy nie wzbudzał aż tak negatywnych emocji jak swego czasu Fletcher czy Carrick. Przypominam że gdy Michael podpisał nowy kontrakt bodaj 2 lata temu, kibice rywali sie śmiali że zostaje tak słaby gracz, a kibice MU modlili sie ze przyjdzie ktos inny na środek pola.

            Potem zarówno szkot jak i Carrick swoja gra całkowicie zmienili to jak byli postrzegani. Clev zagrał 1 pełny sezon w MU.

            Ja uważam że na dziś swoją gra zasługuje na bycie częścią kadry MU, a w przyszłości może byc jednym z jej jaśniejszych punktów.

  5. ~Borys

    Ten puchar wbrew pozorom ma duże znaczenie, ale nie ze względu na jego „ważność” samą w sobie, lecz z powodu tego, co by się działo, gdyby Moyesowi przyszło przegrać z Wigan. Z wygranej można wyciągnąć kilka optymistycznych prognostyków na przyszłość, poza tym każdy taki mecz uświadamia Davidowi, nad czym trzeba popracować.
    Jeśli chodzi o brak zmian w stylu gry to skłaniam się ku opinii Alasza. Należy pamiętać, że tak naprawdę to był pierwszy mecz Moyesa, w którym próbował najbardziej optymalnego ustawienia, korzystając z najlepszych (dostępnych) graczy. Dlatego dopiero teraz było widać delikatny pressing (w poprzednich sezonach nie istniał), również więcej gry środkiem niż za SAFa. Zgadzam się z opinią, że Ferguson zostawił po sobie bardzo dobry skład, natomiast jest dużo miejsca do poprawy jeśli chodzi o samą grę. Jestem przekonany, że z każdym meczem będzie to wyglądało coraz lepiej, potrzeba tylko czasu. Szkoda kontuzji Rafaela, bo znowu musieliśmy tam oglądać Jonesa który w moim odczuciu sobie wyraźnie nie radził.
    Co do Rooneya to mam nadzieje, że zostanie. Oddawanie go do Chelsea (czyli właściwie podanie na tacy gotowego rozwiązania na problemy w ataku) na tym etapie okienka transferowego jest bez sensu, bo nawet jeśli dostaniemy za niego 50mln Ł to nie widzę na kogo moglibyśmy te pieniądze wydać. Lepiej za rok go oddać za mniejsze pieniądze, niż teraz wzmacniać rywali.
    Zaha zagrał słabo, co nie zmienia faktu, że gdy jest przy piłce to zawsze co najmniej dwóch rywali go kryje. To już plus w stosunku do zeszłorocznej formy Valencii.
    Po „ujawnieniu” Moyesa mówiłem, że najtrudniej nowemu szkoleniowcowi United będzie na rynku transferowym i niestety to się potwierdziło. W moim odczuciu United wciąż się stara sprowadzić kogoś z najwyższej półki do środka pola, choć mówiąc szczerze już oswoiłem się z myślą, że dołączy do nas kolejny squad-player na poziomie Cleverleya i Andersona. Okienko transferowe jest dla mnie o tyle przygnębiające, że MU potrzebuje zarówno jakości, jak i ilości, a na chwilę obecną nie wydaje się, żebyśmy byli nawet blisko transferu.
    Nie postawiłbym żadnych pieniędzy na obronę tytułu w tej chwili. Podejrzewam, że walka się rozegra pomiędzy City a Chelsea, a my będziemy ją obserwować z trzeciego miejsca. Jeśli o mnie chodzi to w tym sezonie nie jest najważniejszy triumf, raczej stworzenie własnej drużyny przez Moyesa, co będzie platformą do dalszych sukcesów.

    Odpowiedz
  6. ~DawidSz

    Grali wysoko i pressingiem, bo Wigan, które ma w ataku Holta, będzie wypluwać piłki przed siebie licząc na szczęście i faul na połowie przeciwnika, szczególnie przeciwnika lepszego o kilka długości. Niestety, Owen Coyle to nie Martinez, więc kombinacyjna gra poszła w odstawkę.
    Ciekawe z kolei czy Moyes będzie tak grał w innych meczach. Bony i Michu mogą narobić szumu w sobotę, szczególnie że zgadzam się z wieloma osobami, że ten pierwszy może być kolejnym wyśmienitym transferem, a obrona United wydawała mi się niespecjalnie pewna – Wigan miało malutkiego pecha. Wygrał lepszy, strzelajac szczęśliwe, ładne gole, ale Wigan też miało swoje szanse. Szykuje się naprawdę świetny mecz, a Swansea ma szansę znowu poprawić swoje wyniki.

    Odpowiedz
    1. ~Borys

      Podobno według Martineza preferowany przez niego sposób gry nie pasował do Championship i nie mógł zagwarantować, że powrócą do Premier League. Gdzieś w angielskiej prasie to wyczytałem, ale nie jestem pewien czy to prawda, więc potraktujmy to jakoOwen Coyle niesprawdzoną ciekawostkę 😉 Natomiast już sie do Championship przystosowuje- „hoofball” w najczystszej postaci, Holt sie pięknie rozpychał przez cały mecz z Utd.

      Odpowiedz
  7. ~Jaskier

    Wkrótce rusza nowy sezon Fantasy Premier League. Jeśli ktoś ma ochotę się pobawić, zapraszam do nieoficjalnej blogowej ligi. Kod: 7283-352142

    Jeśli ktoś mnie ubiegł i założenie ligi przegapiłem, dajcie znać, tę nową usunę.

    Może Michał ufunduje jakąś nagrodę dla zwycięzcy? Na przykład książkę, którą właśnie pisze? 😉

    Odpowiedz
      1. ~erictheking87

        Osobiście Panowie bym się tym nie przejmował. Onet to taki FAKT sportowych serwisów internetowych (do pary z WP.pl).
        Nie warto sobie nawet tym głowy zawracać.

        Jak na Telegraph, BBC, Guardianie i Skysports naraz o tym napiszą, wtedy faktycznie martwiłbym się.
        Bale siedzi cicho cały czas i to najmądrzejsze co może zrobić.

        Odpowiedz
  8. ~erictheking87

    A Tommy Cleverley ma przebłyski potencjału. Najpierw pięknie Evre wypuścił (przy bramce RVP) w niedzielę, teraz Walcotta świetnym through ballem obsłużył…
    Tylko żeby cholera grał na takim poziomie cały czas… wtedy problem CM przestałby istnieć…

    Odpowiedz
    1. ~KacperG

      Ja osobiście uważam, że problem z CM nie polega na braku kreatywności (oczywiście mogłoby być lepiej, ale przed Clevem i Carrickiem zawsze jest ofensywna 4 i ona jest odpowiedzialna za atak), a bardziej na nieumiejętnej grze w destrukcji. W momencie, gdy przeciwnik ma piłkę, Clev gania po boisku jak kura z obciętą głową. Nisko cenie jego umiejętność ustawiania i odbioru piłki. Zresztą ostatnio w meczu z Sevillą było widać, co sie dzieje, gdy nie ma Carricka- niemal każda akcja ze strony gości kończyła sie strzałem na bramke De Gei.
      Cleverley nie miał żadnego udziału przy bramce RVP. Natomiast ze Szkocją zagrał całkiem dobre zawody.

      Odpowiedz
      1. ~erictheking87

        A through balla do Evry, który wrzucił piłkę do RVP, kto zagrał?
        Bo mi się wydawało, że Cleverley

        Chłopak ma sporo do poprawienia, ale ma potencjał, czego nie można powiedzieć o większości wychowanków United na przestrzeni ostatnich lat (poza J.Evansem i Welbeckiem)

        Odpowiedz
  9. ~premier88

    Trofeum to trofeum, a mecz to była dobra rozgrzewka jeszcze przed startem ligi. Drużyna zagrała w mocnym składzie, było dużo zmian gdzie rezerwowi też się pokazali.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *