Dylemat Gerrarda

Rozmowa, która miała odmienić życie Stevena Gerrarda, odbyła się mniej więcej przed rokiem, po kilkunastu miesiącach wspólnej pracy kapitana Liverpoolu z nowym menedżerem tego klubu, Brendanem Rodgersem. „Chcę, żebyś zmienił pozycję na boisku” – powiedział Rodgers i poprosił lidera drużyny, by przyjrzał się uważnie grze Andrei Pirlo.

Myśl była przednia. Steven Gerrard ma już 34 lata – zaledwie rok mniej od Pirlo. Nie będzie młodszy i nie będzie miał dawnej dynamiki, pozwalającej mu biegać między jednym a drugim polem karnym. Powinien raczej na stałe osiąść na własnej połowie i stamtąd dyrygować grą jako cofnięty rozgrywający. Za dynamikę akcji odpowiadać będą Sterling, Sturridge czy Suarez (ewentualnie Coutinho), jego zadaniem zaś będzie tylko – i aż – obsłużenie ich jednym z tych mierzonych podań, którymi zachwyca nas także włoski regista. Zmiana miała pozwolić Gerradowi kontynuować karierę na najwyższym poziomie jeszcze przez lata i, co w kontekście tegorocznego mundialu ważniejsze, miał z niej skorzystać także Roy Hodgson, posiłkując się w budowaniu reprezentacji liverpoolskimi schematami.

Analogia z Pirlo okazała się jednak nietrafiona i to bynajmniej nie dlatego, że mielibyśmy odbierać Gerrardowi talent do rozdzielania piłek. Owszem: we czwartek mocno naciskany przez piłkarzy Urugwaju, Cavaniego zwłaszcza, miał więcej niecelnych podań niż zwykle, ale wciąż potrafił kilkudziesięciometrowym podaniem zmienić stronę rozgrywania akcji, dostrzec wbiegającego w lukę bocznego obrońcę i nadać atakowi nową dynamikę. Problemem było raczej to, co działo się, kiedy Anglicy nie byli przy piłce, a atakował przeciwnik.

Rzecz w tym, że Andrea Pirlo ma asekurację – i w reprezentacji, i w klubie. W Juventusie po stracie piłki będą go ubezpieczali Pogba z Vidalem, w kadrze – de Rossi i Motta. W obu przypadkach w środku pola nie operuje w duecie, jak Gerrard z Hendersonem, ale ma dwóch partnerów; kolejną opcją Cesare Prandellego jest ustawienie za plecami lidera drużyny trójki obrońców, formacji tak modnej i skutecznej na tegorocznych mistrzostwach świata. Zamiast więc spędzać wakacje na rozważaniach, czy kontynuować reprezentacyjną karierę, czy, jakby to zaśpiewali Starsi Panowie, „wycofać się z arenki”, kapitan Liverpoolu mógłby poprosić Roya Hodgsona: „utwierdź mnie”, dodaj jeszcze jednego partnera (jak w klubie Lucasa czy Allena), a wtedy „wesołe będzie życie staruszka”.

17 myśli nt. „Dylemat Gerrarda

  1. ~Aleksander

    Do takich rozważań potrzebny jest trener z prawdziwego zdarzenia, a nie Woy. Jak w końcu Comolli dał się nabrać na jego kompetencje i zatrudnił w LFC, pierwszy raz na takim poziomie od czasów Interu to i tak wyleciał po pół roku.

    Co robi FA? Robi go selekcjonerem kadry. Genius!

    Odpowiedz
  2. ~me262schwalbe

    Mam wrażenie, że stałych czytelników i komentatorów bloga mało interesują te mistrzostwa :0, nie ma to jak 38 kolejek BPL :). Zostało niecałe dwa miesiące i znowu będzie się działo :):):)

    Odpowiedz
  3. ~przecinek

    Gerrard stał się symbolem klęski angielskiej piłki, jego „asysta” do Suareza skojarzyła mi Euro 2004, mecz z Francją, kiepskie podanie do bramkarza w końcówce meczu, przy 1-1, które przejął bodaj Trezeguet, karny i porażkę.

    Ten rok ma chyba najbardziej pechowy – „Do not f***** slip now.” Riiiiight.

    Mimo wszystko Ballack „w tym roku przegram w finale” jawi mi się nadal gorszym pechowcem.

    Odpowiedz
  4. ~adipetre

    Wniosek autora jest imo jednym z glownych powodow kleski Anglikow. Przed turniejem wszyscy chyba zdawali sb sprawe z tego ze najslabsza formacja tego zespolu jest obrona, wszyscy poza Royem. Wymagala ona ochrony z drugiej linii, otrzymala autostrade z ktorej chetnie korzystali rywale Anglikow. To byl mankament zdecydowanie do zatuszowania, zwlaszvza dla trenera ktory od lat uchodzil za raczej negatywnego.
    Wg mnie na ten moment Anglicy powinni odwrocic trojkat, i nie chodzi juz nawet tutaj o komfort Gerrarda – na tym skorzysta kazda z formacji. Bodaj najlepszym meczem Anglii Hodgsona byla konfrontacja na Wembley z Brazylia. W centrum wowczas zagrali tercetem, nwm dlaczego Hodgson postanowil jednak ta koncepcje porzucic.
    Gerrard nie jest tej reprezentacji niezbedny i w Brazylii dostarczyl ku tej tezie dosc argumentow. Wg mnie nie ma prawa pelnic tak istotnej roli w zespole pilkarz tak niezdyscyplinowany i ograniczony technicznie. Gerrard w dziale dystrybucji ma do zaoferowania wylacznie gre bezposrednia, mecz niekiedy wymaga przeczekania badz poszukania innej drogi – Steven nie ma tego w swoim repertuarze. Rozegranie w jego rozumieniu ma byc raptowne, zaden cofniety playmaker czolowki nie interpretuje swojej roli w taki sposob.
    Btw wiadomo juz ze Hodgson zostaje, zdumiewajace jest to na jak niskim pulapie musza byc dzis ambicje angielskiego zwiazku, o ile takowe wgl jeszcze tam maja.

    Odpowiedz
    1. ~hazz2

      Zawsze twierdziłem, że gerard to umiejetnosci ma ale co najwyżej by byc sercem a nie mózgiem ekipy a wynik Anglików niespodzianką nie jest , bo obrona obroną ale dziura w srodku pola to dramat. Nie ma przypadku, ze jako jedyni na tych mistzrostwach nie potrafili choc w małym stopniu ograniczyc pirlo

      Odpowiedz
    2. ~darek638

      Hogdson jest najlepszym trenerem reprezentacji Anglii jakiego pamiętam. Przeprowadził uczciwą, perfekcyjną selekcję. Gerrard jest za słaby na reprezentację w Liverpoolu też nie jest już kluczowy. Reprezentacja grała dobrze w piekielnie trudnej grupie. Tracili bramki pechowo. II gol Włochów po prostu zjawiskowe podanie na 5 metr, I gol piłka przelatuje przez gąszcz zawodników. II gol z Urugwajem absolutny spalony, to nie było podanie tylko dotknięcie piłki w PL w ogóle nie pamiętam, żeby jakikolwiek sędzia puścił w takiej sytuacji grę. W każdym meczu więcej utrzymywali się przy piłce. Sędziowanie to nie mój konik ale było wyraźnie przeciwko Anglikom, oni gubią się w takiej sytuacji gdy widzą, że rywalom wolno więcej. Ciekawe, że ci sami sędziowie inaczej (dobrze) sędziują w LM a inaczej na Mundialu gdzie zawsze jest jakiś scenariusz. Teraz to jest Brazylia, Brazylia, Brazylia. Jeszcze słówko na temat składu, nie ma bramkarza Hart nie robi postępów, „mój” Jagielka był przemęczony albo
      nie nadawał się do tego klimatu. Więc jeszcze raz powinien grać Terry ale ja będąc trenerem też bym go nie wziął. Według mnie chłopaki nie zawiedli brakowało jednego gracza, który by był na górce formy. Nawet fantastyczny w II części sezonu Sterling grał tylko poprawnie. A Mundial już od jakiegoś czasu nie jest najważniejszą imprezą futbolową na planecie. Największe wydarzenie medialne, zgoda.

      Odpowiedz
        1. ~darek638

          A tak dokładnie o co chodzi?! Moja wiedza to skrupulatne oglądanie PL od początku Canal+ w Polsce, myślę, że jakieś 17,18 sezonów. Domniemam, że masz inne zdanie na temat spalonego więc, krótko wyjaśniam. Gdyby każde dotknięcie zawodnika drużyny broniącej anulowało spalonego tzn. że każdy rykoszet, (żeby było jaśniej) dawałby z automatu napastnikowi będącemu nawet na grubym spalonym możliwość zdobycia gola. Również w Polskiej Lidze sędziuje się normalnie, czyli tylko podanie od rywala anuluje spalonego. Jeśli masz inną wykładnię, to podaj ją proszę.

          Odpowiedz
          1. ~Ron Obvious

            Ale tam nie było żadnego spalonego.

            1. Muslera wybijał piłkę – Suarez nie był na pozycji spalonej.

            2. Do górnej piłki skaczą Gerrard i Cavani, piłka odbija się od Gerrarda – Suarez wtedy już był na pozycji spalonej, ALE Cavani nie dotyka piłki, więc nie było podania, więc de facto…

            3…. momentem podania było wcześniejsze wybicie piłki przez Muslerę, a jak już pisałem wtedy nie było pozycji spalonej Suareza, ergo…bramka jak najbardziej prawidłowa.

          2. ~darek638

            ~Ron Obvious

            Masz rację, dzięki za krótki wykład.
            Liniowy genialny.

            Pozdrawiam.

  5. ~erictheking87

    Mistrzostwa, mistrzostwami… Southampton mi rozgrabiają!!!
    Pochettino, teraz Shaw (akurat to mogę przeżyć), za chwilę Lallana (miał wczoraj medical w Lpoolu)…
    Złodzieje :”-(((

    Odpowiedz
    1. ~KrólJulian

      współczuję, bo na wspomnianych powyżej chyba się nie skończy i już głośno mówi się o kolejnych 3 nazwiskach… S’to słynie ze swojej szkółki, ale mimo wszystko uzupełnienie połowy składu w nieco ponad miesiąc byłoby sporym wyzwaniem, a na rynku transferowym też zaraz zrobi się straszny ruch… Oj to może być ciężki sezon dla Świętych 🙁

      Odpowiedz
    2. ~Stefan

      I jeszcze Lambert.

      Z drugiej strony wycisnęli w Soton z tych transferów ile tylko mogli. Lambert to już staruszek, który i tak coraz częściej siadał na ławie, Lallana za 25 milionów funtów (26 latek z tak naprawdę jednym robiącym wrażenie sezonem do tej pory), Shaw za 27 wzrastające do 31 (18 latek, owszem utalentowany jak cholera, ale jednak 18 latek…).

      Myślę, że racjonalnie wydając pieniądze pozyskane z tych transferów możemy się spodziewać w przyszłym sezonie jeszcze mocniejszego Soton niż w poprzednim.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *