Cztery piłkarskie refleksje w powyborczy poniedziałek

Żeby polska polityka wyglądała tak, jak angielska piłka

Żeby czas przed drugą turą kampanii wyborczej wyglądał tak, jak sobotni mecz na Stamford Bridge: żeby odwieczni rywale, po miesiącach, ba: latach ostrej rywalizacji, opowiadali o sobie z podobnym szacunkiem, jak Jose Mourinho o Stevenie Gerrardzie i Steven Gerrard o Jose Mourinho. „Jest najlepszym trenerem na świecie i podpisałbym z Chelsea umowę ze trzy razy, gdybym nie był fanem Liverpoolu” – mówił Gerrard, Mourinho zaś cieszył się, że kapitan rywali schodząc z boiska otrzymał owację na stojąco także od fanów gospodarzy, wcześniej zaś mówił o swoim wymarzonym trójkącie Makelele-Lampard-Gerrard w środku pomocy Chelsea. A jeszcze zanim mecz się zaczął, drużyna Liverpoolu utworzyła szpaler na cześć tegorocznych mistrzów Anglii… doprawdy, kiedy czasem słyszę z ust naszych dziennikarzy politycznych metaforykę sportową, myślę, ile jeszcze mogliby się dowiedzieć o tym świecie (albo ile mogliby się dowiedzieć nasi „gracze”), gdyby wyszli poza mówienie o klęskach i triumfach, okiwaniu i zmiażdżeniu rywala, taktyce i brutalnym faulu.

Żeby trener był trenerem

Jestem najlepszym trenerem w Premier League” – mówił John Carver w środku ubiegłego, niewątpliwie najtrudniejszego w swojej dotychczasowej karierze tygodnia. Niewykluczone nawet, że miał rację, tylko że nie byłby w takim razie pierwszym człowiekiem (Brian Kidd jest tu świetnym przykładem), którego kompetencje trenerskie nie przekładają się na umiejętności menedżerskie. Newcastle utrzyma się chyba w ekstraklasie, bazując na zdobyczy punktowej wywalczonej w pierwszej fazie sezonu przez Alana Pardew – sam Carver w miniony weekend, remisując u siebie 1:1 z West Bromwich Albion (co samo w sobie nie jest jakimś oszałamiającym sukcesem dla żadnego menedżera pracującego w Anglii), przerwał katastrofalną serię ośmiu porażek z rzędu. Faktem jest jednak, że rzeczy, które działy się w Newcastle ostatnimi czasy, robią wrażenie nawet na ludziach przyzwyczajonych do tego, że podczas ośmioletnich rządów Mike’a Ashleya normalność była raczej luksusem. Po ubiegłotygodniowej porażce z Leicester pozujący na „żelaznego kanclerza” Carver oskarżył obrońcę Mike’a Williamsona, że unikał walki, a potem specjalnie postarał się o czerwoną kartkę – fatalny sygnał i dowód kompletnego niepanowania nad drużyną; nieprzypadkowo, sądzę, w opublikowanym jeszcze przed meczem liście otwartym-apelu o wsparcie kapitana drużyny Fabricio Collociniego do kibiców nazwisko Carvera się nie pojawia. W styczniu właściciel nie wzmocnił drużyny choćby jednym napastnikiem, potem zaś pozwolił na wielotygodniową agonię pod tymczasowym trenerem (niedawna próba zastąpienia Carvera Stevem McClarenem była absurdalnie spóźniona)… O Newcastle zawsze myślę jako o klubie za wielkim i za dobrym, żeby spaść, ale tegoroczne wyniki wyborcze polskiej lewicy pokazują, że takich zwierząt nie ma.

Żeby antysystemowość była prawdziwa

Nie mam pojęcia, dlaczego zaczęliśmy nagle grać tak dobrze” – mówi menedżer Leicester Nigel Pearson, który, jak wszystko na to wskazuje, utrzymał swój zespół w ekstraklasie. Już w sierpniu typowani do spadku, od grudnia do kwietnia byli na ostatnim miejscu w tabeli, nikt w nich nie wierzył, w Match of the Day byli zwykle ostatni, a oni z siedmiu ostatnich spotkań wygrali sześć, niemal nie tracąc bramek, Pearson zaś został wybrany menedżerem miesiąca jako pierwszy szkoleniowiec Leicester od piętnastu lat. Jeśli ktoś chce mówić o kandydatach czy drużynach antysystemowych, niech spojrzy na prostą, pooraną zmarszczkami twarz 51-letniego Anglika, niech przypomni sobie jego występy na scenie, pardon: na boisku, niech posłucha, jak wchodzi w zwarcia z dziennikarzami „reżimowych telewizji” (przykłady tu i tu) – będzie miał narrację jak znalazł.

Żeby wrócił

A i tak Harrym Redknappem tegorocznych wyborów w Polsce okazał się Donald Tusk. Queens Park Rangers spada, ale jego przecież nikt nie może winić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *