Arsene Wenger musi odejść

Napisałem kilkanaście wariantów pierwszego zdania i wszystkie następnie wykreśliłem, w przekonaniu, że każde z nich już kiedyś pojawiło się w przestrzeni publicznej. To chyba największa trudność w zabieraniu głos na temat Arsenalu: wszystkie problemy zostały skatalogowane, wszystkie argumenty sformułowane, pozostaje tylko czekać, aż właściciel klubu podejmie jedyną w tej sytuacji słuszną decyzję, albo aż podejmie ją sam Arsene Wenger. Im szybciej Francuz przestanie być trenerem tej drużyny, tym lepiej dla wszystkich stron. Dla nas, żebyśmy nie mieli poczucia, że piszemy w kółko to samo. Dla coraz bardziej rozwścieczonych i sfrustrowanych kibiców. Dla drużyny, u której powtarzalność wciąż tych samych błędów można już uznać za rozpaczliwe wołanie o nowe otwarcie. Dla niego samego w końcu – żebyśmy zachowali choć trochę dobrych wspomnień na jego temat.

Z perspektywy kogoś, kto jeśli nawet nie dla Arsenalu, to przynajmniej dla jego trenera żywi choć trochę sympatii lub szacunku, dzisiejszy mecz z Liverpoolem był straszliwym doświadczeniem. Straszliwym przede wszystkim dlatego, że nie wydarzyło się w nim nic, czego w ostatniej dekadzie u Kanonierów nie oglądalibyśmy po wielokroć (no, może brak celnego strzału w trakcie całego meczu był jakąś nowością…). Miażdżąca przewaga fizyczna i szybkościowa rywali. Kłopoty na własne życzenie: straty po niepotrzebnych popisach (Xhaka, próbujący zagrać piętą do Cecha we własnym polu karnym i fundujący Liverpoolowi rzut rożny) i głupie faule, będące efektem nadmiernej brawury, która jak to prawie zawsze z brawurą bywa – ma zasłonić niepewność siebie. Brak jakiejkolwiek dyscypliny w kwestiach tak elementarnych, jak pamięć o zabezpieczaniu tyłów, kiedy drużyna atakuje. Brak komunikacji w formacji defensywnej, brak asekuracji ze strony drugiej linii, niewracający się po stracie gracze ofensywni… Przy pierwszym golu dla Liverpoolu w polu karnym była cała trójka środkowych obrońców Arsenalu, ale żaden nie wiedział, co robić. Ile takich bramek już widzieliśmy?

W katalogu spraw, o których napisano setki razy, jest i ta: brak liderów, którzy wzięliby za tę drużynę odpowiedzialność w sytuacji trudnej. Nie są nimi, wyraźnie myślący o odejściu Sanchez i Ozil, nie są też, co gorsza, Oxlade-Chamberlain (on bodaj też wygląda przez tegoroczne okienko transferowe) i Ramsey (niemiłosiernie ogrywany na Anfield przez Winjalduma). Patrząc na dzisiejszy Arsenal widzi się miłych i schludnych chłopców o ślicznych fryzurach, z których każdy z pewnością znakomicie prezentowałby się na promocyjnych filmikach przedstawiających podbijanie piłki w nieskończoność, pod warunkiem, że w tym podbijaniu nie przeszkadzałby mu żaden rywal. Jedyny, który wyłamywał się ostatnio z takiego opisu, Kolasinac, akurat podczas meczu z Liverpoolem zasiadł na ławce rezerwowych; nie tylko tą decyzję personalną zresztą można by kwestionować – wśród rezerwowych znalazł się przecież także Lacazette, a Bellerin w pierwszej połowie grał na pozycji, która wyjątkowo mu nie odpowiada – i oczywiście nie zablokował dośrodkowania niezłego skądinąd Joe Gomeza (inna sprawa, że zawalił też w drugiej połowie, gdy po rogu dla swojej drużyny dał sobie odebrać piłkę przy kontrze Liverpoolu).

KIedyś symbolem równowagi, która panowała w Arsenalu, był Patrick Vieira. Owszem: i on pędził do przodu, zgodnie z etosem tej drużyny, samemu prowadząc piłkę bądź wpadając w pole karne, by wykończyć akcję kolegów, przede wszystkim pamiętamy go jednak jako twardziela, który jak Gandalf – prędzej wpadłby w otchłań, niż pozwolił przedrzeć się rywalowi. Dziś symbolem nierównowagi, która panuje w Arsenalu, jest Xhaka. Pamiętamy go już z meczu przeciwko Leicester: tak, miał zasługi w dwóch akcjach bramkowych dla Arsenalu, ale ile wcześniej nabroił w grze obronnej? Ile błędów popełnił, ile chaosu wniósł? W każdym z trzech dotychczasowych spotkań sezonu gole dla przeciwników padały po jego niecelnych podaniach… czy mam w związku z tym przypominać, ile pieniędzy za niego zapłacono?

Może tylko Petra Cecha żal, który robił co mógł, żeby katastrofa nie przybrała rozmiarów dwucyfrowych. I Roba Holdinga, który zapewne w innym klubie mógłby zostać wyuczony na całkiem niezłego obrońcę, a który dziś został wystawiony na pośmiewisko. I Francisa Coquelina, który – jak wiadomo – prochu nie wymyśli, ale jedyny w tej drużynie rozumie chyba (a przynajmniej rozumiał kilkanaście miesięcy temu) zadania, jakie w piłce nożnej stawia się przed defensywnym pomocnikiem. Patrząc na resztę, ma się ochotę machnąć ręką.

Wiem, następny trener nie będzie cudotwórcą, wyniki nie poprawią się od razu, a może nawet drużyna znajdzie się w jeszcze większym kryzysie. Ale też spraw do uporządkowania jest mnóstwo: zbalansowanie na nowo kadry, kontrakty, polityka transferowa, skauting, sztab medyczny. Nade wszystko jednak, do uporządkowania jest trenerski elementarz. Napisane niedawno przez Jonathana Wilsona zdanie, że najjaśniejszym punktem kariery Mesuta Ozila w Arsenalu jest moment, w którym podpisał kontrakt, można zastosować do całej drużyny w tym sensie, że trudno w niej znaleźć piłkarzy, którzy zrobiliby w ostatnich miesiącach i latach postępy w grze. To po pierwsze, a po drugie: przyglądając się stylowi, w jakim Arsenal przegrywa kolejne mecze, trudno nie pytać, czy Wenger w ogóle rozmawia ze swoimi podopiecznymi o sposobie, w jaki grają przeciwnicy, czy też po prostu, niezależnie od okoliczności, chce, by grali swoje.

Wiem: mógłby ktoś powiedzieć, że skoro największym mocarstwem świata rządzi człowiek tak fantazyjnie niekompetentny jak Donald Trump, to nie ma co kruszyć kopii o trenera jakiegoś tam klubu w kraju, który w dodatku mocarstwem przestał być dobre kilkadziesiąt lat temu. A jednak kruszyć je trzeba, nawet ryzykując pisanie w kółko tego samego. Dopowiedzmy więc tylko, że pomnik Arsene’a Wengera powinien być wielki, bo też i jego zasługi są ogromne. Ale największą z dzisiejszej perspektywy zasługą Francuza będzie jak najszybsze odejście.

28 myśli nt. „Arsene Wenger musi odejść

  1. in Arsene we trust

    A jednak ten „fatalny” trener wygrał w ostatnich 4 sezonach 3 Puchary Anglii i dopiero w zeszłym sezonie po raz pierwszy skończył ligę poza TOP4. To oczywiście dużo za mało dla każdego kibica AFC. Ale jednak więcej niż mogli doświadczyć kibice zdecydowanej większości pozostałych klubów PL. Bo skoro w takim AFC niezbędne jest „zbalansowanie na nowo kadry, kontrakty, polityka transferowa, skauting, sztab medyczny”, to co napisać o pozostałych klubach, które nawet tego co Arsene i Arsenal w ostatnich latach nie osiągnęli?

    Odpowiedz
    1. KK

      Puchar Anglii to oczywiście ważne trofeum, ale nie tak istotne jak LM czy mistrzostwo kraju. Od ostatniej wygranej Arsenalu w Premership, Liverpool, Chelsea i ManU wygrali LM, kilka raz byli w finale, kilka mistrzostw kraju (w tych latach tylko 2x ManCity i 1 Leicester – no właśnie) zwycięstwa w Lidze Europejskiej. Wyliczajac ich sukcesy już nie ma miejsca na Puchar Anglii… Ponadto żaden z nich nie przegral dwumeczu w LM 2:10.

      Odpowiedz
  2. KK

    Wszystko w punkt. Też mam wrażenie, że dużym problemem jest brak rozwoju u zawodników. Nie tylko tych, którzy przyszli do Arsenalu jako gwiazdy (skąd inąd nie rozumiem fenomenu Arsenalu, który potrafi przekonać naprawdę świetnych pilkarzy lub dobrze się zapowiadajacych do przyjścia do klubu – w tym roku przyklad Laquazeta, podczas gdy klub nie ma potencjału (z takimi piłkarzami nie wiem jak to mozliwe), a przejście kolejnych pilkarzy i ich rozwoj w klubie powinien być przestrogą). Także brak wykorzystania możliwości młodych zawodników, a może nawet zaprzepaszczenie ich talentu (Walcott, Ramsey – chociaż na nich wpływ miały rowniez kontuzje). Na początku słyszy sie o mlodych zdolnych z Arsenalu – a gdzie są teraz? Klub na takim poziomie, z takim składem nie może przegrywać 0:4, nawet z dobrze dysponowanym Liverpoolem. No tak, wszyscy to wiedzą. Oprócz Wengera. Jaki on ma jeszcze pomysł na tę drużynę?

    Odpowiedz
  3. mrc28

    Panie Michale, opierając się na książce Johna Crossa – AW nie analizuje praktycznie w ogóle gry rywali. Wszystko opiera się na „zagrajcie ofensywnie, wierzę w wasze umiejętności”. Któryś z piłkarzy powiedział, że w jego poprzednim klubie na analizę gry następnego rywala poświęcano w trakcie tygodnia poprzedzającego mecz kilka godzin, natomiast w Arsenalu jest to ok 20 minut.

    Odpowiedz
  4. michal77

    Oczywiście kibice Arsenalu są urażeni tym tekstem, ale warto przypomnieć, że skoro Arsenal jest Wielki, tak przynajmniej twierdzą jego fani, władze i Arsen Wenger, to powinien być mierzony miarą wielkich klubów, a tych kryteriów już niestety coraz częściej nie spełnia. Nie jestem Kanonierem, ale mam wiele sympatii dla Arsenalu, dlatego oglądanie ich męczarni jest dla mnie bardzo przygnębiające.

    Odpowiedz
    1. Michał Rutkowski

      Jako kibic Arsenalu od lat w ogóle nie jestem tym tym tekstem urażony, zgadzam sie z każdym zdaniem… najgorsze w sumie jest to, że ta degrengolada Arsenalu nawet przestała na mnie robić wrażenie. Jedyna różnica jest taka, że nawet niespecjalnie mi sie chce ich oglądać.

      Odpowiedz
      1. michal77

        Zarząd Arsenalu zrobi zmianę dopiero gdy przestanie zarabiać. Dopóki wyniki nie będą zakłócać stabilności finansowej doputy zmian nie będzie, a w piłce nożnej na najwyższym poziomie stanie w miejscu to jak cofanie się. Ehh, co raz smutniejsza ta cierpliwość.

        Odpowiedz
    2. mordenga

      Jestem kibicem Arsenalu i nie jestem urażony tym tekstem. Może nie przesadzałbym z wymianą aż ze sztabem medycznym włącznie, ale niestety widać, że świat Wengerowi odjechał. Oczywiście, wielokrotnie pierwsza czwórka, Liga Mistrzów. Z tym, że od czasów zamierzchłych żadnych poważnych sukcesów. Puchar Anglii to dla drużyn z czołówki Premier League impreza drugiej kategorii. Byłem pewien, że Wenger odejdzie po tym sezonie, że sam zrozumiał, że z innowatora stał się skostniałym dogmatykiem. Ma olbrzymie zasługi, drużyna dzięki niemu uzyskała swój styl. Ale dziś Wenger nie jest w stanie zbudować naprawdę silnej drużyny. Trenuje kub 20 lat, z każdy mrokiem jest tak naprawdę gorzej. Wicemistrzostwo w sezonie, kiedy mistrzem było Leicester to pozorny sukces. Inne kluby miały kryzys, Tottenham się posypał, kiedy stracił szanse na tytuł i oddał pewne drugie miejsce w ostatniej kolejce.A wszystkie wady o których napisał redaktor już wołały o pomstę do nieba. Z żalem muszę się zgodzić, Wenger musi odejść, żeby Arsenal miał szansę na lepsze wyniki w przyszłości. Owszem. może być z nowym szkoleniowcem jeszcze gorzej (pewnie przypadek Moyesa, który koncertowo spuścił kilka pięter w dół MU po odejściu Fergusona jakoś działaczy Arsenalu przed rozstaniem z Wengerem powstrzymuje)., ale z Arsenem już na pewno nie będzie lepiej.

      Odpowiedz
  5. Greggreg86

    Przewiduję, że tzw. „Syndrom postfergusonowski” w Arsenalu po odejściu Wengera potrwa dłużej i będzie jeszcze bardziej dotkliwy niż w ManU. Co ciekawe zaczął się on jeszcze w TRAKCIE urzędowania Wengera. Zmiana trenera wcale nie musi oznaczać końca sukcesywnego osuwania się Arsenalu w przeciętność. Nowy trener będzie miał niezwykle trudne zadanie (i przede wszytkim czasochłonne -a czy ten czas dostanie?), nie pomoże zaś to, że po tym sezonie Arsenal zapewne skończy ligę poza czwórką. No, chyba, że zarząd podejmie drastyczne kroki (w co nie wierzę) i zwolni Wengera (musiałoby to nastąpić szybko, a to chyba jest przecież nierealne). choć to nie wystarczy. Ten klub potrzebuje kompleksowych zmian, jeśli nie chce skończyć jako szacowny, utytułowany w przeszłości klub , którego przebrzmiałą chwałę wspomina się z łezką w oku przy piwie w pubie.

    Odpowiedz
    1. michal77

      Nie sądzę, Ferguson do samego końca kariery trenerskiej odnosił sukcesy i potrafił ze swego składu wycisnąć jak najwięcej dobrego, szczególnie w temacie rotacji składem. Dlatego następcy tak trudno było się zmierzyć z jego Dziedzictwem. U Kanonierów już nie będzie żadnego Dziedzictwa, niestety.

      Odpowiedz
  6. Marcin Bielesz

    Dużo zależy do tego, kto zostałby nowym trenerem. Jeśli byłby to np. Eddie Howe (o nim się już wspominało) to wybujałe ego większości zawodników Arsenalu doprowadziłoby do konfliktu z trenerem. Brak chemii zaowocowałby tym samym, czym pobyt Moyesa w Manchester United.
    Idealnym trenerem dla obecnego Arsenalu, oznaczającym ożywczy przełom byłby Simeone. Jego odejście z Atletico akurat do Arsenalu jest niestety wątpliwe.
    Zaś na samym początku napisałem „kto zostałby nowym trenerem”. Otóż nikt nim nie zostanie, z pewnością nie w tym sezonie, gdyż Wenger po prostu nie odejdzie, ani nie zostanie zwolniony. Przewiduję, że podobnie jak kilka lat temu, gdy na identycznym etapie ligi MU zlał Arsenal 8:2 lada dzień Wenger nakupi bus zawodników przed końcem okna transferowego (wtedy przyszli m.in. Mertesacker, Arteta, wypożyczony Benayoun, Andre Santos, Koreańczyk z drugoligowego wtedy Monaco, którego nazwisko utonęło w mrokach dziejów). Wtedy wystarczyło to na przyzwoite dokończenie sezonu i 3 miejsce w lidze.
    Niestety teraz zdaje się, że Wenger wystawia nie najlepszy skład, jakim na daną chwilę dysponuje. Xhaka w ogóle nie jest tym, kogo Arsenal potrzebuje, czyli jakiegoś postVieiry, bo na brak takiego piłkarza Arsenal cierpi (oprócz krótkiego epizodu jednego przyzwoitego sezonu Coquelina, któremu na więcej nie pozwala brak umiejętności). Wysłanie na rezerwę przyzwoicie grającego Kolasinaca, miotanie po boisku Bellerinem, wysłanie na ławę Lacazette’a, stawianie na niemrawego Welbecka, choć skoro w dwóch pierwszych meczach grali oni obaj z Lacazettem to znaczy, że równie dobrze mógłby grać duet Giroud – Lacazette, który mógłby być znacznie groźniejszy dla rywali. Brak zaangażowania Ozila to oddzielny temat, choć przy jego stylu gry w takiej drużynie musi mieć za plecami piłkarza, który mu zapewni „alibi”, czyli pomocnika o żelaznych płucach, żelaznych mięśniach i twardym stylu gry, który będzie miał tyle zdrowia, że zdoła wrócić i załatać dziurę w środku pola po stracie piłki na połowie rywali, bo Ozil tego po prostu nie zrobi. Xhaka nie jest nikim takim i wracamy do punktu wyjścia. Wenger być może odpuścił próbę ściągnięcia Jean – Michela Seriego z Nice, który miałby zadatki na bycie postVieirą, ale skoro mówiło się o nim w kontekście zainteresowania Barcelony, to oczywiście nie powinien on nawet myśleć o przejściu do Arsenalu. W tej sytuacji sezon dla Arsenalu może uratować jedynie kupienie twardego, aczkolwiek odpowiedzialnego defensywnego pomocnika i zaprzestanie miotania piłkarzami po boisku (przestawianie Bellerina z prawej na lewą stronę i odwrotnie, wystawianie Monreala na środku obrony jak ze Stoke, wyrzucanie na ławkę piłkarzy którzy na pewno nie są w gorszej dyspozycji od tych, którzy grają w pierwszym składzie jak Lacazette i Kolasinac) i wygranie Ligi Europy, gdzie wszyscy na papierze są o klasę gorsi.

    Odpowiedz
    1. przecinek

      Chryste, Simeone? Nie ma chyba gościa bardziej niepasującego do Arsenalu, do jego wartości – czyli propagowania pięknej ofensywnej gry. Absurd.

      Odpowiedz
      1. michal77

        Marcinowi chyba chodziło z tym Simeone o ‚przełom’, ale oczywiście można by dyskutować czy byłby on ‚ożywczy’.
        W innym komentarzu pod tym wpisem wspomniałem, że gdy Arsen Wenger w końcu odejdzie to już nie będzie po nim chyba żadnego dziedzictwa (patrząc na to jak z roku na rok co raz słabiej gra Arsenal). Jednak po namyśle dochodzę do wniosku, że tym dziedzictwem przecież może być idea tworzenia drużyny grającej ofensywny futbol. I tutaj już na pierwszy rzut oka Simeone nie pasuje, ale ciekawi mnie jaką drużynę stworzyłby Diego mając do dyspozycji budżet o wiele większy niż ten w Atletico. Ciekawe.

        Odpowiedz
  7. r

    Arsenal wczoraj został zmieciony, ja od wczoraj wyżej jako klub cenię Liverpool, Spurs, dla mnie są to zespoły mocniejsze od Arsenalu, przecież po pierwszej połowie, aż się prosiło wpuścic Lacazeta za Welbecka,Walcot za Oxlade-Chamberline a on wpuszcza defensywnego za defensywnego…. co z tym Wengerem jest nie tak? przecież to są szkolne błędy, przy całym szacunku myślę iż czas dla tego Pana by poszedł na emeryturę, bo aż przykre patrzeć jak kibice Arsenalu go wyzywają z trybun

    Odpowiedz
  8. r

    dodatkowo Mustafi na rezerwie a Holding w podstawowym składzie ! 😀 ponoć Mustafi ma nawet odejść 😀 to już jest beczka śmiechu, szkoda Sancheza który się tam marnuje,

    Odpowiedz
  9. darek638

    Arsenal minimum od 10 lat nie jest drużyną krojoną na mistrzostwo.
    Przypominam tym, którzy zapędzają się w porównywaniu MU i Arsenalu,
    że to van Persie przeszedł do MU a nie odwrotnie. Oprócz tego odchodzili
    będący u szczytu formy Fabregas, Song, Henry i wielu innych. Z finansowych
    prawdopodobnie powodów Arsenal stał się dobrym średniakiem.
    Przy takim założeniu władz klubu Wenger nie mało osiągnął.
    Na Blogu Pana Michała są głównie koneserzy PL. Mam taką obserwację i
    to pewnie jest wina A.Wengera, że Arsenal tak optycznie jest absolutnie
    najlżejszą drużyną (mam na myśli wagę) w całej PL. Może minimalnie
    przesadzam bo jest też Leicester ale to jest waga kogucia tej ligi.
    Jeśli ma się w składzie wspomnianego dzisiaj zawodnika Oezila, który
    w ogóle nie bierze udział w zadaniach defensywnych to praktycznie
    bronią w dziesiątkę. Kogucia waga i grają dziesiątkę! Mają tylko
    jedną realną gwiazdę też z wagi koguciej Sancheza, który w
    pojedynkę ataku nie pociągnie jak np. Lukaku. Cech sprzed
    kolizji z Huntem i po to dwu różnych zawodników. W takim składzie
    nie ma cudów będzie jak jest. Nie wyobrażam sobie Arsenalu bez
    Wengera ale może się zdarzyć, że Arsen sam zdecyduje o swoim
    odejściu. Chociaż trudno mi w to uwierzyć bo w Londynie a nie
    w swojej ojczyźnie znalazł swoje miejsce na ziemi.

    Odpowiedz
  10. Arsene ponad Poczetińo...

    Ehhh.. chciałem wrócić na Pana bloga…, ale widzę, że Pan również nie potrafi odczepić Sportu od polityki…smutne…zajrzę za rok, a nie…to już trzeci raz więc żegnam, a Pan niech się pakuje na marsze KOD-u i wysyła listy miłosne do Timmermansa, a i koniecznie jakiś wywiad do „Die Zeit” :)… Zdrowia życzę, bo Tottenham nigdy nic nie wygra – nawet Pucharu Ligi… 😉

    Odpowiedz
    1. Greggreg86

      Polecam założyć własnego bloga i tam płakać nad ‚upadkiem Cywilizacji Białego Człowieka’, może parę osób będzie czytało.

      Odpowiedz
    2. Król Julian

      uuu… wielka szkoda, bo prawdziwych patriotów nigdy dość, faktycznie ten tekst to wręcz polityczny manifest, a wprawne oko błyskawicznie dostrzegło oczywiste aluzje do sytuacji politycznej w naszym kraju. Dopóki autor nie przeprosi i nie wstanie z kolan również bojkotuję, przynajmniej przez całą przerwę na mecze reprezentacji, tego bloga – zajmę się wyszywaniem plakietki z napisem śmierć wrogom ojczyzny.
      Może przynajmniej jakieś typy na najbliższą kolejkę byś podał, bo widzę, że przyszłość nie ma przed tobą tajemnic?
      A jeśli chodzi o wpisy na temat odejścia Wengera to było już ich tyle, że nie ma o czym mówić, jedyna niewiadoma to czy taki tekst pojawi się jesienią czy też dopiero w okolicach lutego. Właściwie sam tytuł by wystarczył – problem jest ponadczasowy 🙂

      Odpowiedz
      1. hazz2

        Królu nie lekceważyłbym wpisu Greggreg86 bo to ważny wpis trzeźwo oceniający sytuację na świecie i dotykający w punkt istoty występujących na nim problemów. Od dawna czekałem na to, ze wreszcie czujne oko suwerena dostrzeże to co na tym blogu się wyprawia a w tym wypadku wypisuje. Czasy są bowiem takie, ze wzmożona czujność jest jak najbardziej pożądana i na miejscu.

        p.s. Niezły jołop co ? :)))

        Odpowiedz
        1. Król Julian

          tak, pomysł dobry, ale on już może nie mieć czasu na blogowanie – paski pewnie tworzy u tego słynnego exzaspiańskiego skrzypka co to teraz informacyjną telewizją rządzi 🙂 patriota jak nic:)

          Odpowiedz
        2. hazz2

          Przepraszam to oczywiście nie o wpis Greggreg86 mi chodzilo a Arsene ponad Poch…więc z tego miejsca Pana Grega przepraszam.

          Odpowiedz
    3. michalokonski Autor wpisu

      Ja też życzę zdrowia, a co do wygrywania Tottenhamu, z pewnością myślimy podobnie. Co do maszerowania i listów miłosnych do polityków natomiast, jestem zdania, że dziennikarz nie robi tego z definicji. „Zeita” uwielbiam za typografię.

      Odpowiedz
  11. Broll

    Sytuacja Arsenalu i ciężka atmosfera wokół klubu nasuwa mi pewne skojarzenie: tubka z pastą do zębów się kończy, a Arsene z uporem maniaka wyciska z tej tubki na wszelkie możliwe sposoby ostatki pasty – łudząc się, że resztkami załatwi sprawę i umyje zęby, jak wtedy, gdy tubka była świeża, pełna, ewentualnie zużyta w połowie. Chwali się upór pana trenera, ale wszystko ma swoje granice. Na przykład pojemność tubki.

    Odpowiedz
  12. Król Julian

    ostatnio nie miałem możliwości przesłania typów, ale może to i lepiej, bo niewiele się sprawdziło… W tygodniu byłoby nieźle, ale połakomiłem się na Francuzów i Argentyńczyków no i wiadomo jak to się skończyło. Tym razem zagram sześć pierwszych z poniższych spotkań, resztę odpuszczam:
    Stoke MU – X czyste przeczucie, ile można wygrywać…
    Święci – Watford a zaryzykuję 2 gospodarz wygra zwrot
    Toffiki – Tott – 2, lekko nie będzie, ale powinni dać radę
    Brighton WBA – postawię X zwrot 2, jakoś nadspodziewanie dobrze to WBA zaczęło
    Arsenal – B’mouth a zaryzykuję x zwrot 2, na bogato, jakaś niespodzianka musi być
    MC Liverpool – tu najchętniej obstawiłbym, że padnie sporo bramek, korci mnie żeby postawić na Liverpool, ale co tam, zagram na przekór sobie 1
    pozostałe:
    Lester Chelsea – nie gram, postawiłbym 2jkę, ale nie zaryzykuję
    Burnley CP – zupełnie nie mam pomysłu, musiałbym stawiać 2 gospodarz wygra zwrot
    Swansea – Sroki kurs na gospodarza 2,35, mało nie jest, ale ryzyko wysokie, więc odpuszczam
    WHU Huddersfield kurs na Młoty 1,85, nie zaryzykuję , może spróbuję jakiś pojedynczy kupon na 2 -Gospodarz wygra zwrot – kurs około2
    Zagram 4z6 i 5z6 za 21 zł 2046 jeśli oba wejdą, ale znając życie wejdzie 1 z 6 🙂

    Odpowiedz
    1. me262schwalbe

      No gratuluję nosa 🙂
      Tylko jak w meczu Ars-B’mouth szukałeś niespodzianki, to trzeba było być konsekwentnym i zagrać na gospodarzy :).
      Ja tym razem nic nie puściłem, miałem dużo innych obowiązków i na zabawę zabrakło mi czasu :(.

      Odpowiedz
  13. Pingback: Chelsea-Arsenal, czyli mistrzostwo jest gdzie indziej | Futbol jest okrutny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *